Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
46.003.398 odwiedzin
Ponad 1074 autorów napisało
dla nas 5694 tekstów.
Zajęłyby one 22113 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Fala skandali seksualnych w Kościele:
dopiero się rozwija
osiągnęła szczyt
już wygasa
  

Oddano 213 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"
Anatol France - Kościół a Rzeczpospolita
Zuzanna Niemier - Upływ czasu

Złota myśl Racjonalisty:
"Paweł zdawał sobie sprawę z tego, że próba przełamania tej kultury uniżoności nie ma sensu, że jej złamanie wymagałoby pogwałcenia tabu, że ten język to świat, z którego nie daje się uciec, świat czapki miętoszonej w ręku w obliczu proboszcza, policjanta, urzędnika, świat niewiary w partnerstwo, w którym idea społeczeństwa obywatelskiego jest groteską."
 Społeczeństwo » Społeczeństwo informacyjne

Co może obywatel (przez Internet)?
Autor tekstu: Andrzej Koraszewski

Właściwie problem zaczyna się od innego pytania — gdzie mogę się dowiedzieć co w polskich urzędach mogę załatwić? Chwilowo wygląda na to, że nigdzie. W grudniu ubiegłego roku "Rzeczpospolita" poinformowała o wynikach badań pod tytułem „Władza on-line". Inicjatywę tych badań podjął Internet Obywatelski i eGov.pl. Zbadano 366 urzędów administracji centralnej i samorządowej, z których połowa odpowiada na maile.

Jako obywatel nie tyle jestem zainteresowany pytaniem, kto raczy odpowiadać na maile (chociaż z pewnością cieszy, że ktoś raczy), ile raczej, co mogę załatwić nie wychodząc z domu, czyli na ile rzeczowe są owe odpowiedzi. Powiedzmy sobie szczerze, że mało mnie interesuje elektroniczna odpowiedź w stylu „Przyjdź pan, pogadamy".

Od pewnego czasu poszukując informacji o jakimś urzędzie trafiamy na biało-czerwone logo składające się z liter BIP oraz polskiej flagi. Chodzi oczywiście o Biuletyn Informacji Publicznej, czyli „urzędowy publikator teleinformatyczny, składający się z ujednoliconego systemu stron w sieci informatycznej". (Kiedy czytam takie teksty głośno mój pies strasznie się otrząsa, czy ktoś wie dlaczego?)

Zgodnie z znalezioną w Internecie (oczywiście urzędową) informacją:
"Portal BIP ma za zadanie:
§ służyć Obywatelom Polski — zapewnić im łatwy dostęp do ważnych informacji publicznych
§ udostępnić podmiotom zobowiązanym do tworzenia własnych stron BIP — zbiór informacji, dotyczących Biuletynu Informacji Publicznej oraz sugerowanych rozwiązań praktycznego podejścia do realizacji Ustawy o dostępie do informacji publicznej z dnia 6 września 2001r. (Dz. U. Nr 112, poz. 1198)."

Czy ktoś z państwa zastanawiał się nad pytaniem jak nauczyć portal, żeby służył? BIP służy, ale chyba chwiejnie. Może dlatego mam wrażenie, że chyba chwiejnie służy, bo nadal jestem obywatelem szwedzkim, czyli kraju, który osiągnął pewne mistrzostwo w używaniu ludzkiego języka w sprawach urzędowych.

Jak tylko czytam cokolwiek spłodzonego przez urzędnika w moim rodzimym kraju (a nie daj boże jeszcze w byłym zaborze rosyjskim), to mam wrażenie, że celem takiego „kreatora informacji" jest przekonanie mnie jaki on/ona jest ważny i mądry, jak mało go/ją obchodzi, czego ja mógłbym chcieć, oraz jak bardzo mu/jej zależy na tym, żebym się dowiedział jak on/ona bardzo szanuje swojego szefa.

Kiedy wchodzę do sklepu, uprzejma ekspedientka pyta mnie, w czym może mi pomóc, czyli chce się dowiedzieć, co też może mnie interesować. Kiedy wchodzę do najlepszego serwisu BIP mam wrażenie, że mnie szarpią za rękawy i pytają, no i jak ci się podobam?

eGov.pl publikuje wywiad w Wojciechem Pelcem, specjalistą zatrudnionym w Urzędzie Miejskim w Poznaniu. Z wywiadu (przeprowadzonego jeszcze w kwietniu 2004) dowiadujemy się, że BIP może stać się skutecznym i wiarogodnym narzędziem informacyjnym administracji, że stanie się tak, jeśli instytucje publiczne podejdą poważnie do tego ustawowego zadnia, a jest to konieczne, ponieważ BIP powinien być narzędziem ściśle związanym z informatyzacją.

Wojciech Pelc wyraża przekonanie, że zarządzanie treścią BIP powinno być rozproszone, zaś przy wdrażaniu BIP należy pamiętać, że ważne jest uznanie informacji publicznej za jeden ze strategicznych fundamentów rozwoju instytucji publicznej, ponadto należy nawiązać kontakt z kluczowymi dostawcami informacji oraz zachęcać obywateli do korzystania z tej (elektronicznej) formy kontaktu.

Domyślam się, że tego rodzaju mądrości formułuje się i powiela najlepiej za „granty" z Unii Europejskiej, bo z własnej i nieprzymuszonej woli (mam nadzieję) nikt by takiego sadomasochizmu nie uprawiał.

Wypowiedź jest zgodna z duchem "Strategii Informatyzacji Rzeczypospolitej Polskiej", dokumentu przyjętego w styczniu 2004 przez Radę Ministrów i "precyzującego działania, jakie w naszym kraju mają zostać zrealizowane w najbliższych latach. Jednym z priorytetowych celów dla Polski będzie rozwój usług publicznych realizowanych drogą elektroniczną (e-government)".

W najnowszym numerze „Computerworld" (14 marca 2005) dwaj autorzy Sławomir Kosieliński i Andrzej Gontarz piszą: "Już dawno trzeba było usunąć pojęcie 'informatyzacja' ze słownika języka polskiego. Informatyzacja do kosza. Wiele osób woli stosować uproszczone pojęcie 'informatyzacja', niż zastanawiać się, co rzeczywiście jest potrzebne obywatelowi. Poza tym dobrze oddaje pragnienia firm IT, aby wszędzie wstawić swoje urządzenia i systemy, bez zadawania sobie pytania, w jakim stopniu ułatwi to życie nam, obywatelom. Jest to też na rękę urzędnikom, którzy unikają odpowiedzi na pytanie, czemu ma służyć system informatyczny i w coraz większym stopniu uzależniają się od firm IT."

Autorzy artykułu próbują przekonać swoich czytelników, że Internet to tylko narzędzie służące temu, żeby usprawnić dotychczasowe działania, że nie ma niczego takiego jak e-gmina. Gmina jest albo dobra, albo zła. Internet może być wykorzystany do tego, żeby ułatwić życie klientowi.

„Innymi słowy, administracja ma po prostu należycie spełniać przypisaną jej przez społeczeństwo rolę. Jej celem nie jest uszczęśliwianie ludzi na siłę, tylko rzetelne wywiązywanie się ze swoich zadań, zobowiązań i kompetencji".

Nie łudźmy się, że gmina, w której notorycznie lekceważy się klienta, dzięki Internetowi zacznie być wzorem administracyjnej sprawności.

Autorzy piszą, że Internet powinien wspierać podstawowe potrzeby a nie informować o sukcesach, ma oszczędzać klientowi czas, zlikwidować kolejki, ułatwić komunikację, czyli pozwolić na lepsze wykonanie tego, co robimy już dziś.

Stosunek do petenta nie zmieni się z chwilą otworzenia strony internetowej danego urzędu, sprawna administracja wymaga najpierw urzędników z kompetencjami (np. znających i rozumiejących przepisy prawne), urzędników, dla których zadowolenie petenta jest jakimś priorytetem, urzędników, dla których wprowadzenie nowego narzędzia jest okazją do tego, by petent mógł w krótszym czasie uzyskać informację, złożyć wniosek, żeby krócej oczekiwał na decyzję.

Otwierając urzędowe strony internetowe petent musi spotkać się z przyjaznym pytaniem: „w czym możemy pomóc". Może takie strony gdzieś już są, ja ich jednak w Polsce dotychczas nie spotkałem.

No cóż, jak mnie uczyła moja matka, najgorsze pierwsze trzydzieści lat, potem jakoś leci. W Roku Pańskim 1976 byłem samochodem w górach, w północnej Szwecji. Coś mi silnik zaczął stukać, więc zajechałem do warsztatu. Stary mechanik otworzył maskę, posłuchał, poszukał na półce jakiejś śrubki, wymienił w silniku drobiazg za dziesięć koron i… przez kolejne 45 minut wypisywał na nowym komputerze rachunek za usługę. Niechaj żywi nie tracą nadziei.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Internet a demokracja
Siedem mitów Internetu

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


« Społeczeństwo informacyjne   (Publikacja: 15-03-2005 )

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej Koraszewski
Były dziennikarz BBC (także wiceszef polskiej sekcji) i współpracownik paryskiej "Kultury". Z Racjonalistą współpracuje od września 2004 r. Zastępca redaktora naczelnego Racjonalisty.
 Strona www autora
 Numer GG: 2098433

 Liczba tekstów na portalu: 351  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 11  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Perypatetyk w sieci
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4009 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365