|
|
 |
Społeczeństwo » Społeczeństwo informacyjne
Szukam pracy Autor tekstu: Andrzej Koraszewski
Od wielu lat utrzymuje się u nas wysokie bezrobocie. Wyobraźmy sobie małe miasteczko, oddalone od dużych
szlaków komunikacyjnych, ma nawet jakieś walory turystyczne, ale nie ma żadnej
infrastruktury, nie ma tu przemysłu, jeśli komukolwiek udaje się zdobyć liczące
się kwalifikacje, natychmiast stąd ucieka. Bezrobocie sięga tu oficjalne 40
procent, a rzeczywiste jest większe, gdyż wielu rencistów jest w rzeczywistości
zdolnych do pracy, wiele osób utraciło prawo do zasiłku i już nawet się nie rejestruje. Część od czasu do czasu pracuje gdzieś
na czarno. Obraz sytuacji ekonomicznej ludności zapewne najlepiej pokazują
„zeszyty" w sklepach spożywczych. Część ludności kupuje żywność na
kredyt i spłaca dług po otrzymaniu babcinej emerytury, czy renty inwalidzkiej
ojca. Na biedę spowodowaną brakiem pracy nakłada się często alkoholizm.
Być
może szansą dla takiego miasteczka (jeśli nawet nie dla wszystkich, to
przynajmniej dla kilku, czy kilkunastu rodzin) mogłyby być prace chałupnicze? W powiatowym Urzędzie Pracy tego rodzaju oferty na tablicy z ogłoszeniami
dominują. Nikt na nie nie patrzy, nikt nie spisuje numerów telefonów. Wszyscy
wiedzą, że jest to oszustwo, że na początek trzeba będzie wpłacić jakieś
pieniądze, potem zapewne poproszą o kolejną wpłatę i na tym sprawa się skończy.
Urząd nie sprawdza, kto wywiesza tu swoje oferty, nie interesuje się tym również
policja. Nabrani nie mają dokąd pójść. Nie stać ich na adwokata, zresztą z reguły jedynym śladem jest numer telefonu komórkowego i numer konta
bankowego (które w momencie sprawdzania już jest zlikwidowane).
A jednak jakiś rynek prac chałupniczych
musi istnieć, może szansą są ogłoszenia w Internecie?
Może stowarzyszeniu gmin opłaciłoby się zainwestować w badanie
rzetelności ofert internetowych, zmniejszyć ryzyko podejmowanych przez
poszczególne jednostki prób i w ten sposób zmniejszyć o kilka procent poziom
bezrobocia wśród swoich mieszkańców?
Wydaje
się, że taka idea zasługuje przynajmniej na dyskusję. Pierwszy krok jest prosty — w dowolnej wyszukiwarce
wpisujemy hasło; „praca w domu". Komputer wyrzuca kilkanaście stron
internetowych adresów. Najwyraźniej mamy do czynienia z dużym rynkiem i nie
ma wątpliwości, że kryją się tu również uczciwe oferty.
Otwieram pierwszą z brzegu
ofertę: Firma „Total" zaprasza:
„Tego nie możesz przegapić. Fantastyczna praca za duże pieniądze."
Nie widać adresu, nazwisk, numeru telefonu. Jest
natomiast obietnica cudu:
"...
mamy dla Ciebie wspaniałą nowinę!
Teraz już nie musisz
przejmować się bezrobociem czy brakiem pieniędzy, bo właśnie znalazłeś
fantastyczną pracę za duże pieniądze i to bez obowiązku sprzedaży
czegokolwiek! Wystarczy jedynie minimalny dostęp do internetu!
Zostań naszym agentem
już teraz a zarobisz nawet 6000 zł miesięcznie!
To idealne rozwiązanie
dla każdego, bowiem otrzymasz od nas wszystko, co jest niezbędne do pracy.
Tak
to prawda! Dostaniesz kompletny serwis przygotowany do zarabiania pieniędzy i to
zupełnie za darmo! (opłatę wstępną
zwracamy zgodnie z umową). Twoim zadaniem będzie jedynie nadzór nad poprawnością jego działania i liczenie zarobionych pieniędzy. A dzięki naszym rewelacyjnym materiałom
szkoleniowym nauczymy Cię jak je pomnażać! Czyż to nie wspaniałe połączenie pracy z nauką!
Co w zasadzie będę robił? W zasadzie to będziesz
robił bardzo niewiele, ponieważ przy odrobinie chęci i zaangażowania
internetowy serwis będzie robił to za Ciebie! Otrzymasz dokładnie taką samą
stronę jak ta. Następnie wystarczy tylko przekazywać do nas zamówienia i już
możesz liczyć pieniądze!"
Co
może oznaczać taka oferta? Dostanę stronę internetową, czyli będę udawał,
że daję uczciwe oferty pracy chałupniczej i zamazywał tożsamość firmy
TOTAL? Czy dobrze rozumuję, czy nie krzywdzę uczciwych ludzi, może nic złego
się za tym nie kryje? Nawet jeśli moje podejrzenia są niesłuszne, to wiem
teraz, że wiele, może nawet większość tych ofert to tylko ludzie, którzy
pośredniczą, którzy sami niczego nie oferują. Co oni z tego mają? Załóżmy,
że chcę zarobić na założeniu strony.
Firma Mark Inc z Wałcza również oferuje taki złoty interes:
"Zarabiaj w internecie!
Stronkę dostaniesz za darmo!
Zarobisz kilka tysięcy zł miesięcznie...
Zarabianie w internecie
jest tak proste, że możemy zaczynać niemal od zaraz. Wystarczy, że zamówisz
niezbędne materiały (informacje i umowy dotyczące wszystkich zajęć, jakie
oferujemy) które prześlemy Ci pocztą, a w międzyczasie przygotujemy stronę
dla Ciebie.
Co
muszę mieć, żeby zacząć zarabiać?
1)
Stronę internetową — zrobimy Ci
za darmo! Cały serwis taki sam jak nasz ze wszystkimi podstronami.
2)
Skrzynkę poczty e-mail — na
pewno już ją masz!
To wszystko!
Na
czym będę zarabiać?
Proste: od czasu do
czasu, ktoś wypełni jakiś formularz zamówienia na Twojej stronie: zamówi
np. pakiet czeków za 99 zł, stronkę internetową za 99 zł, albo po prostu
tzw. pakiet informacyjno-instruktażowy z umowami za 49,80 zł. Zamówienia te
wpłyną do Twojej skrzynki e-mail. Ty prześlesz je nam i otrzymasz prowizję:
50%
wartości każdego zamówienia.
To wszystko. Cała
Twoja praca! Nic nie wysyłasz, nic nie robisz a forsa wpada sama! Nie musisz
rejestrować żadnej działalności, ani samodzielnie opłacać podatków.
Wszystkie formalności załatwimy za Ciebie." Niesłychane, dostanę 50%
wartości każdego zamówienia, wyłącznie za ukrycie nazwy właściwego
nadawcy. Załóżmy zatem, że jestem osobą, która decyduje się na złożenie
zamówienia już nie na „stronkę" a na pakiet informacyjno- instruktażowy za złotych 49,80, co w takim pakiecie
dostanę?
Oferty są dziwnie do siebie
podobne. Firmy Total, Mark Inc i Pegaz (oraz kilkunastu oferentów wyglądających
jak „stronki") proponują regenerację taśm. Pegaz w oknie „O firmie" mówi:
"Agencja „Reklamowo-Wydawnicza PEGAZ
istnieje na polskim rynku od roku 1998. W tym czasie zdążyliśmy poznać
zapotrzebowania polskich firm oferujących prace chałupnicze. W chwili obecnej w raz z liczną grupą Dealerów poszukujemy chałupników, którzy mogliby
wykonywać prace chałupnicze we własnym domu."
Tyle i ani słowa więcej. Nie ma adresu, nie ma nazwisk, nie ma numeru
telefonu. Zwraca natomiast uwagę reklama Akcji Pajacyk. Zapewne autorzy strony
są przekonani, że reklamowanie tej akcji podnosi zaufanie klientów. Firma
Pegaz otwiera swoją ofertę następującą propozycją:
"REGENERACJA KASET BARWIĄCYCH
Wchodzimy na rynek
pracy z najnowszą ofertą zarobkową, czyli regeneracją
taśm barwiących do drukarek, kas fiskalnych itp. Praca ta jest zajęciem
bardzo lekkim, polega na: umieszczaniu kasety, w której znajduje się taśma w urządzeniu zwanym nasączarką. W nasączarce znajduje się nowy tusz. Następnie
nasączarkę podłącza się do sieci elektrycznej. Cały proces odbywa się
automatycznie. Koniec procesu nasączania urządzenie sygnalizuje dźwiękiem.
Nasączarka to urządzenie o wymiarach: 25x15x10 cm i poborze prądu około 40 W
(mniej więcej przeciętna żarówka). Praca ta nie jest szkodliwa dla zdrowia,
tusz nie wydziela nieprzyjemnych zapachów, a sama nasączarka jest urządzeniem
bardzo cichym. Firma Marta INC
gwarantuje Państwu odbiór wszystkich kaset zregenerowanych. W umowie wprawdzie
określamy miesięcznie wynagrodzenie na kwotę 2100
zł — 2900 zł, ale jest
to asekuracja — ''na wszelki wypadek". Obecnie firma ma szerokie możliwości
zbytu i mile widzimy przekraczanie tego limitu. Nikogo jednak nie zmuszamy do
tak wysokiej wydajności. Jest miejsce również dla tych spośród Państwa, którzy
chcą sobie dorobić do podstawowej pensji, zasiłku czy renty poświęcając na
to zajęcie nie więcej niż godzinę dziennie. Decyzja należy do Pana-Pani!
Ostatnio rozszerzyliśmy możliwości współpracy o regenerację (napełnianie
specjalnym atramentem) tzw. Cartridge'ów do drukarek atramentowych, a to zajęcie
jeszcze bardziej opłacalne (za napełnienie kartridża otrzymacie Państwo, co
najmniej 50 zł). Urządzenie zwane NASĄCZARKĄ,
nie jest kosztowne (nasączarka ręczna — 248 zł) i co ważniejsze mogą ją Państwo
otrzymać na bardzo korzystny bezprocentowy kredyt bez pierwszej wpłaty, a nawet możliwością umorzenia. Spłata kredytu dokonywana jest dopiero, gdy Państwa
wynagrodzenie otrzymane od nas przekroczy 5.000 zł, nie później jednak niż po 6 miesiącach od podpisania umowy. Zasada ta stanowi dla Państwa
faktyczną gwarancję zarobienia u nas,
co najmniej 5.000 zł w niespełna pół roku. Jeśli jednak nie otrzymają
państwo 5.000 zł w ciągu 6 miesięcy cała kwota kredytu ulega umorzeniu. Państwo nie są zobowiązani do jego spłaty. Jak
widać całe ryzyko ponosimy my. Aby otrzymać nasączarkę na tych zasadach nie
wymagamy żadnych zabezpieczeń ani poręczeń."
Zupełnie inna firma (Mark Inc) proponuje
nam identyczną pracę i nasączarkę, która będzie darowizną. W ogłoszeniu
mamy nawet spisaną językiem prawniczym „UMOWĘ DAROWIZNY NASĄCZARKI i WSPÓŁPRACY
przy REGENERACJI KASET". Obdarowany — czytamy w tej umowie — ma otrzymać nasączarkę elektryczną typu NX 102 produkcji firmy Mark Inc. Paragraf
trzeci umowy stanowi, że
"Obdarowany zobowiązuje się do
prowadzenia działalności w zakresie regeneracji kaset barwiących na zlecenie
Zlecającego oraz ewentualnie innych podmiotów i zaopatrywania się w materiały
eksploatacyjne wyłącznie u Darczyńcy, w okresie co najmniej 6 miesięcy od
daty otrzymania nasączarki wraz z dodatkowym oprzyrządowaniem i materiałami
eksploatacyjnymi."
Czytelnik chciałby zapewne
wiedzieć jakie będą koszty owych materiałów eksploatacyjnych oraz na czym
polega różnica między firmą Marta INC oraz firmą Mark Inc? Zastanawia również
niebywała łatwość uzyskania tak atrakcyjnych dochodów w kraju z takim
bezrobociem jak Polska.
Kolejna oferta budzi jeszcze większe
zdumienie — wspomniane w ogłoszeniu firmy Pegaz napełnianie Cartridge'ów.
Oto ta sama oferta w nieco innym przebraniu i znaleziona pod zupełnie innym
adresem:
"Regeneracja kartridżów do
drukarek.
Obok regeneracji kaset oferujemy regenerację (napełnianie specjalnym
atramentem) kartridżów do drukarek atramentowych, a to zajęcie jest jeszcze
bardziej opłacalne (za napełnienie kartridża otrzymuje się nie mniej niż 50
zł).
Na rynku jest coraz więcej
nowoczesnych drukarek atramentowych, zapewniających wysoką jakość druku przy
niskiej cenie. Głównym mankamentem tych drukarek jest bardzo wysoki koszt
materiałów eksploatacyjnych — zbiorniczków zawierających specjalny atrament
czyli kartridżów. Naszym wspólnym zadaniem jest eliminacja tego mankamentu.
Jak napełniać kartridże?
Nie wymaga to żadnych urządzeń: wystarczy duża strzykawka z igłą, miękka
szczotka, gorąca woda lub spirytus, taśma lub folia samoprzylepna, klej do
tworzyw sztucznych i oczywiście specjalny atrament.
Szczegółową
instrukcję otrzymasz wraz z atramentem. Nie jest to zajęcie trudne, ale wymaga
od wykonującego te usługi pewnego sprytu i sprawności manualnej. Jeżeli dasz
sobie radę z kilkoma różnymi kartridżami, napełnienie następnych będzie
już proste. A warto się tego nauczyć: czysty zysk z napełniania kartridży
jest znacznie większy niż z regeneracji kaset."
Potrząsamy głową i odczytujemy to ogłoszenie jeszcze raz. Nie
trzeba mieć żadnych umiejętności, wystarcza duża strzykawka z atramentem,
kilka minut pracy i już chowamy 50 złotych lub więcej do kieszeni. Czy to może
być uczciwa propozycja? Może, ale dość trudno na podstawie tego ogłoszenia w to uwierzyć.
Oglądam kolejne propozycje -
montowanie długopisów, klejenie sztucznych kwiatów, zgrzewanie toreb
foliowych, adresowanie kopert — to wszystko mogą być uczciwe propozycje. Jak
to sprawdzić? Lektura tych ogłoszeń skłania wyłącznie do podejrzliwości.
Setki łudząco podobnych do siebie propozycji. Anonimowy pracodawca proponuje:
„Masz dość szukania w Internecie haseł:
chałupnictwo, praca, praca chałupnicza, praca w domu, praca w Internecie,
zarobek w Internecie, uczciwa praca, uczciwe pieniądze, pieniądze, zysk, itp. Poświęć pięć minut swojego bezcennego czasu i wysłuchaj
mnie."
Dla człowieka, który miesiącami
szuka pracy taka propozycja to obietnica raju. Ani w tym mieście, ani w sąsiednim
nikt nie słyszał o przypadku kogoś, kto zarobiłby na pracy chałupniczej
zdobytej przez Internet, z ogłoszenia w gazecie, z ogłoszenia w Urzędzie
Pracy czy na słupie. Czy to znaczy, że nie ma takich uczciwych ofert, a może
konieczny jest detektor prawdy, który pozwoliłby na wykrycie uczciwych ofert,
czy możliwy jest jakiś system chroniący przed oszustami i pozwalający
skorzystać z nowoczesności pozwalającej na tworzenie rynku pracy niezależnego
od miejsca zamieszkania?
Internet jest rajem dla oszustów,
jest również szansą na poszerzenie rynku pracy, mógłby być cudownym narzędziem
dla uczciwych pracodawców i niebywałym poszerzeniem możliwości dla szukających
pracy. Ruch konsumencki jest jednak u nas słaby, nie umiemy się zorganizować,
nie umiemy zbudować wspólnoty, która strzegłaby naszych interesów
przed oszustami. Oczywiście o zainteresowaniu ze strony państwa wydaje się,
że nie ma co marzyć, oni są zajęci budowaniem IV Rzeczpospolitej, w której
życie będzie tak piękne jak w ogłoszeniach dla szukających pracy.
Niedawno znalazłem na łamach
Racjonalisty następującą notkę:
Oszukujesz — znikniesz z katalogu internetowego
(18-03-2005)
Interactive Advertising Bureau Polska opracowało Kodeks Etyczny SEO
(Serach Engine Optimization). Dokument ten jest zbiorem zaleceń, mających na
celu zdefiniowanie standardów jakościowych i etycznych działań prowadzonych
przy pozycjonowaniu stron internetowych.
Specjaliści SEO optymalizują witryny internetowe swoich klientów i ułatwiają w ten sposób dotarcie do nich określonym grupom internautów. Kodeks Etyczny
SEO ma na celu stworzenie standardów i wysokiej jakości usług w zakresie
pozycjonowania stron internetowych. „Przestrzeganie zasad zawartych w kodeksie nie jest obowiązkowe, jednak potwierdza uczciwe postępowanie wobec
Klienta i pozostawanie w całkowitej zgodzie z regulaminami wyszukiwarek oraz
innych podmiotów związanych z SEO. Mamy nadzieję, że popularyzacja kodeksu
przyczyni się do budowania profesjonalizmu polskich usług internetowych" — powiedział Dominik Kaznowski, Wiceprezes Zarządu IAB Polska.
To nie zupełnie to, ale już
blisko. Można stworzyć wspólnotę uczciwych oferentów, którzy
legitymowaliby się jakimś certyfikatem, można szukać innych rozwiązań.
Trzeba zacząć szukać.
« Społeczeństwo informacyjne (Publikacja: 21-03-2005 )
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 4033 |
 |