| « Wprowadzenie Czas na wici Autor tekstu: Andrzej Koraszewski
Zadumałem się dziś nad księgą gości. Moją uwagę od dawna zwracały
wpisy mówiące o samotności, o tym, że człowiek, który odważa się mieć
poglądy odbiegające od otaczającego go środowiska, odkrywając
„Racjonalistę" daje wyraz uczuciu ulgi, że jednak nie jest całkiem sam.
Wbrew pozorom bardzo wielu
ludzi ma niewłaściwe poglądy, czyta niewłaściwe książki, zagląda na niewłaściwe
strony internetowe i ma ochotę (chociażby wirtualnie) spotkać innych, którzy
nie patrzą na człowieka jak na raroga.
Oczywiście, „Racjonalista"
nie jest jedynym krajowym serwisem, którego autorzy przyznają się do ateizmu,
ale dla nas ważny jest sceptycyzm, racjonalizm taki, jaki przed wojną
propagował Tadeusz Kotarbiński wraz ze sporą grupą uczonych, którzy nie
zamierzali porzucać oświeceniowych idei.
Żyjemy w kraju, w którym,
kiedy wieszcz pisał, że chciałby, żeby jego księgi trafiły pod strzechy,
zdarzał się czasem jeden, a czasem dwóch chłopów na powiat umiejących
czytać i pisać. W innych krajach
zachodnich w tym samym czasie analfabetyzm powoli zanikał, my zaś idee oświeceniowe
witaliśmy z systemem oświaty, który pilnował, iżby szlachta nie porzucała
przesądów, a lud do książek się nie dobrał.
Za czasów króla Stanisława
tych, którzy rozumieli oświeceniowe idee i którzy czytali książki
zachodnich autorów, można było zebrać na jednej sali balowej, reszta zaś
tkwiła w mrokach pielęgnowanego przez kler kołtuństwa.
Nic dziwnego, że z taką
tradycją oświatową jesteśmy dziś ostoją wrogiego myśli naukowej
romantyzmu, zaś ludzie szukający drogi do samodzielnego myślenia, często
czują się potwornie osamotnieni.
Przyjrzyjmy się kilku wpisom.
Wybrałem je tendencyjnie, pomijając wypowiedzi negatywne (których jest niemal
równie dużo jak wypowiedzi entuzjastycznych), ale oglądałem dziś księgę
gości zadając sobie pytanie, na ile już zaczęliśmy tworzyć pewne środowisko,
na ile ten serwis może zmniejszyć w przyszłości dolegliwość osamotnienia
ludzi myślących inaczej.
Witam
serdecznie. Znaleźliśmy tę stronę przypadkowo szukając informacji o Janie
Pawle I. Od tego czasu wchodzimy tu prawie codziennie. Jest tu tyle ciekawych
artykułów, że trudno się zdecydować, co czytać w pierwszej kolejności. To
co już zdążyliśmy przeczytać bardzo nas poruszyło i kazało spojrzeć w inny sposób na otaczający nas świat.
Odkryłam
Was przypadkiem, a teraz coraz częściej tu wracam.
Gratuluje
serwisu! Jestem pod wrażeniem, i żałuję że odnalazłem Was dopiero po 4
latach istnienia. Tego od dawna szukałem (nie dosłownie, czułem raczej taką
potrzebę, „transferu myśli"), nie mam wielu znajomych z którymi dałoby
się dyskutować racjonalnie, tego mi było trzeba.
Myślałam,
że takich ludzi już nie ma! Teraz wiem, że nie jestem sama!
Nie
ma dnia, abym nie gościła na stronach Racjonalisty. Dzięki Wam sięgnęłam
po wiele interesujących lektur.
Hmm,
muszę przyznać, że trafiłem na tę stronę przypadkowo — nie przypadkowo będę
jednak do niej wracał :)
Jeśli połączymy te
wypowiedzi z rosnącą poczytnością Racjonalisty, wydaje się, że formuła
tego serwisu nienajgorzej się sprawdza i pozwala wielu ludziom uwierzyć, że
mimo rozproszenia, jest nas całkiem sporo.
Kiedy licznik odwiedzin po raz pierwszy doszedł do 30 tysięcy, trudno
było powstrzymać się przed pytaniem jaki jest naprawdę limit? Ilu jest w Polsce potencjalnych czytelników
Racjonalisty? Ilu z tych, którzy nie wiedząc wcześniej o naszym istnieniu,
natrafiwszy na tę stronę przypadkowo, już nieprzypadkowo by do niej wracali?
Żyjemy w czasach marketingu, gigantycznych wydatków na reklamę, ciągłego
szarpania nas za rękawy, ciągłego krzyku: kup to, przeczytaj tamto, u nas
zarobisz pieniądze… Często zirytowani tym krzykliwym przyciąganiem naszej
uwagi nie pamiętamy o tym, że ten typ działalności jest znacznie starszy niż
człowiek. Pszczoły imponującym tańcem informują swoje towarzyszki o zasobach nektaru, żyjące w stadzie psy bezgłośnie przekazują informacje o zwietrzeniu zwierzyny łownej, świstaki ostrzegają się przed niebezpieczeństwem...
Każdego dnia przyjaciele przysyłają mi drogą elektroniczną informację o ciekawych artykułach (głównie z prasy zagranicznej). Jedne z tych tekstów
interesują mnie bardziej, inne mniej, ale często jestem im wdzięczny, bo bez
nich nigdy bym do niektórych z tych tekstów nie dotarł. Ten prywatny
„marketing" ma swój urok i jest niezwykle skuteczny.
Specjaliści od PR zorientowali się, że jest to najlepsza i najtańsza
droga, pozwalająca na dotarcie do indywidualnie wybranego potencjalnego
odbiorcy. Dlatego też, niemal wszystkie serwisy internetowe ułatwiają swoim
czytelnikom przesłanie czytanych artykułów znajomym. Podejrzewam, że wielu
naszych czytelników właśnie w ten sposób do nas dotarło. Patrząc na wpisy
czytelników, którzy ucieszyli się, że nas znaleźli myślę, że czas na
wici.
Jeśli uważasz, że jakiś artykuł, który czytasz w tym serwisie jest
interesujący, podziel się nim z przyjacielem, jeśli nie chcemy czuć się
osamotnieni, musimy podzielić się słowem.
Warto, w ten sposób będzie raźniej.
« Wprowadzenie (Publikacja: 10-04-2005 )
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 4081 |