Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
45.873.086 odwiedzin
Ponad 1074 autorów napisało
dla nas 5689 tekstów.
Zajęłyby one 22102 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Które państwo stanowi największe zagrożenie dla pokoju?
Iran
Korea Północna
Chiny
Palestyna
Afganistan
Rosja
Inne
  

Oddano 2167 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"
Zuzanna Niemier - Iluzje
Kazimierz Czapiński - Dokąd kler prowadzi Polskę? Laickie mowy sejmowe

Złota myśl Racjonalisty:
Nigdy nie mamy pewności, że istota, która nam się "objawia" i wydaje nam polecenia jest Bogiem (..) Tak więc nie religia jest najwyższą instancją, która "objawia", co jest dobre, a co złe, ale również religię należy postawić przed trybunałem rozumu, który rozstrzyga, czy jej nakazy są rozumne i moralne.
 Społeczeństwo » Młodzież, szkoła, studia

Egzamin niedojrzałości
Autor tekstu: Andrzej Koraszewski

Jak krzyczy gazetowy tytuł: co piąty maturzysta oblał; jak informuje nas aktualny wiceminister edukacji, wyniki tegorocznych matur zaniżyło 100 tysięcy uczniów techników i liceów uzupełniających. „Dla tych co nie zdali, to stracony czas" stwierdza Irena Dzierzgowska, która była wiceministrem edukacji w czasach, gdy tworzono reformę oświaty i należała do ścisłego grona architektów tej reformy.

Oczywiście zawsze można powiedzieć, to nie ja, to kolega, bo przecież Unia Wolności, z której pochodzi Irena Dzierzgowska, była tylko przez rok koalicjantem AWS, potem były rządy SLD, każdy coś przy tej reformie majstrował, więc architekci reformy-potworka nie muszą sobie zadawać pytań, czy aby czymś nie zgrzeszyli.

W technikach matury nie zdał co trzeci uczeń, w liceach uzupełniających, w których uczy się młodzież po zawodówkach, zdarzały się sytuacje, że na cały rocznik zdało zaledwie kilku uczniów.

Na pytanie co się stało odpowiedź jest tylko jedna — reformatorzy nie mieli zielonego pojęcia co robią i jak wyglądają uczniowie, którym reformują szkoły.

Kiedy przygotowywano reformę oświaty zarówno Irena Dzierzgowska, jak i cała grupa polityków z Unii Wolności walczyła o likwidację szkół zawodowych, radośnie likwidowała małe szkoły wiejskie, w bezmyślnym zadowoleniu nie zauważała nawet jak w błyskawicznym tempie topnieje liczba miejsc w przedszkolach, nie zamierzała dyskutować o wprowadzeniu obowiązkowych zerówek i o podniesieniu prestiżu nauczania podstawowego. Centralnym punktem programu było wprowadzenie gimnazjów i nowa matura.

Później na Krystynę Łybacką, ministra edukacji w rządzie SLD, ciskano gromy, że zwleka z wprowadzeniem nowej matury, wykręcając się, że uczniowie sobie z tym nieszczęściem nie poradzą. Dziś Irena Dzierzgowska komentuje zderzenie stutysięcznej rzeszy uczniów z rzeczywistością tak, jakby nigdy nie miała nic wspólnego z przygotowaniem tej pułapki.

W „Gazecie Wyborczej" Piotr Pacewicz przyznaje, że tak drastyczne pogorszenie statystyk spowodowane jest tym, że w tym roku nowa matura objęła również uczniów techników i liceów uzupełniających. I tu osobliwe kuriozum: wyszło tak fatalnie, bo — jak pisze Pacewicz — w myśl reformy technika miały być zlikwidowane, a ocalały siłą inercji (czytaj — kreciej roboty innych).

Niemal wszyscy autorzy komentarzy wyników tegorocznych matur są zgodni, że do nowej matury przygotowują wyłącznie licea ogólnokształcące. (Nie dodają już, że reformatorzy prawdopodobnie w życiu nie widzieli żadnego ucznia innego niż z dobrego warszawskiego liceum). Stutysięcznej rzeszy uczniów, którzy poszli do szkół zawodowych ponieważ zgubiono ich w procesie nauczania gdzieś w połowie szkoły podstawowej, zafundowano uczciwą konkurencję z najlepszymi.

Założenia reformatorów były od początku chore. Nie po raz pierwszy zakładano, że musimy się podciągnąć do zachodnich roczników statystycznych. Jeśli w niektórych krajach zachodnich prawie sto procent młodzieży dociera do matury (a zauważmy, że są to matury zróżnicowane), to my nie możemy być gorsi. Jeśli znaczna część młodzieży w szkołach zawodowych to „wtórni" analfabeci, którzy z trudem składają litery i nigdy w życiu nie przeczytali książki, to znaczy, że należy zmienić nazwy tych szkół i mieć nadzieję, że teraz wszystko będzie dobrze. „Gazeta Wyborcza" i „Rzeczpospolita" systematycznie odmawiały publikowania jakichkolwiek krytyk reformy oświaty oraz informacji, że dochodzenie do wspaniałych zachodnich statystyk nauczania wymaga czasu i strategii.

Kiedy likwidowano ostatnie małe szkoły wiejskie, w ostatnich dniach uświadomiono sobie, że może nie jest to najlepszy pomysł. Kiedy likwidowano szkoły zawodowe i technika, reformatorzy cieszyli się, że nareszcie te szkoły nie będą produkowały wtórnych analfabetów. Dopiero po kilku latach uświadomiono sobie, że analfabeci zostali, ale zaczęło brakować fachowców, których dostarczały te szkoły. (Te szkoły zawodowe są fatalne z dwóch lub trzech powodów — po pierwsze, dociera do nich młodzież, którą szkoła przestała się interesować w czwartej lub piątej klasie, po drugie nauczyciele w tych szkołach mają najniższy możliwy prestiż, po trzecie dotychczas była to w dużym stopniu przechowalnia dla młodzieży zaniedbanej i nikomu nie zależało na tym, żeby te szkoły kształciły naprawdę fachowców.)

Poprzedni rząd jakimś cudem zrozumiał, że z analfabetyzmem walczy się w pierwszych latach nauczania. Minister Giertych już zrezygnował z tego pomysłu, żeby dzieci nie traciły radosnego dzieciństwa.

Piotr Pacewicz powtarza mantrę naszych reformatorów oświaty. Pyta co robić i odpowiada: „zwiększyć proporcje uczniów w ogólniakach". Kto jak kto, ale Piotr Pacewicz, który o szkolnictwie ma pojęcie, powinien wiedzieć, że zadanie zwiększenia liczby uczniów w szkołach ogólnokształcących musi być rozłożone na dziesięć lat, że stoimy tu przed zadaniem wyrównania szans dzieci z domów, w których często nie ma książki, ani żadnej stymulacji intelektualnej, że obok problemu stymulacji i motywacji istnieje gigantyczny problem ekonomiczny i że nawet te dzieci, które nie są społecznie zaniedbane i które dałyby radę w liceum ogólnokształcącym, często ze względów ekonomicznych trafiają do szkół zawodowych, gdzie ich potencjał jest zadeptywany przez otoczenie. Program zwiększania liczby uczniów w szkołach ogólnokształcących to nie kolejna pielgrzymka do Częstochowy, tu nie wystarczą pobożne życzenia, ani obniżenie progu wymagań.

Trzeba również powiedzieć jasno i wyraźnie, część młodzieży nie ma szans na dotarcie do matury. Trudno odpowiedzieć na pytanie, kiedy o tym decyduje słabe wyposażenie biologiczne, a kiedy tylko zaniedbanie społeczne w pierwszych latach życia. W kolejnym pokoleniu, kiedy będzie więcej uczniów lepiej wykształconych rodziców, ten margines będzie nieco mniejszy. Jeśli dzieci będą trafiały częściej do przedszkoli, jeśli będzie obowiązkowa zerówka, jeśli podniesie się prestiż nauczycieli nauczania początkowego, potencjał intelektualny młodego pokolenia będzie rzadziej wdeptywany w błoto. Tak czy inaczej zadanie zwiększenia liczby dzieci trafiających do szkół ogólnokształcących wymaga logistyki, a nie magicznych zaklęć.

Najwyższa pora skończyć z pogardliwym stosunkiem do szkół zawodowych i techników. Być może pora przywrócić instytucję małej matury dla techników (z możliwością zdawania pełnej matury w trybie eksternistycznym) oraz poprawić zasady działania liceów uzupełniających uwzględniając realne szanse absolwentów szkół zawodowych.

Czytając komentarze do tej sprawy zastanawia się człowiek, czy mieliśmy do czynienia tylko ze zbrodniczą bezmyślnością, czy z głupotą i ideologicznym zaślepieniem. Dla tysięcy młodych ludzi tegoroczna matura to życiowa katastrofa. Dla naszych reformaturszczyków to kolejny zaliczony egzamin niedojrzałości.

Czy jest jakieś wyjście z tej ponurej sytuacji?


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wyznania małolaty
Lekarstwo na młodzież?

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (5)..   


« Młodzież, szkoła, studia   (Publikacja: 15-07-2006 )

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej Koraszewski
Były dziennikarz BBC (także wiceszef polskiej sekcji) i współpracownik paryskiej "Kultury". Z Racjonalistą współpracuje od września 2004 r. Zastępca redaktora naczelnego Racjonalisty.
 Strona www autora
 Numer GG: 2098433

 Liczba tekstów na portalu: 351  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 11  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Perypatetyk w sieci
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4918 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365