Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
45.918.300 odwiedzin
Ponad 1074 autorów napisało
dla nas 5691 tekstów.
Zajęłyby one 22106 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Które państwo stanowi największe zagrożenie dla pokoju?
Iran
Korea Północna
Chiny
Palestyna
Afganistan
Rosja
Inne
  

Oddano 2304 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Jako Miś o Bardzo Małym Rozumku, pamiętaj, że Rzecz, która przedstawia się dorzecznie w twoim łebku, może wyglądać mniej dorzecznie poza nim."
 
« Wprowadzenie  
Dwa ogrody
Autor tekstu: Andrzej Koraszewski

Złapał: budzikLicznik „Racjonalisty" pokazał dziesięć milionów, w ostatnich czasach (przed wakacjami) dzienna liczba odwiedzin często docierała do dwudziestu tysięcy. Powód do satysfakcji, w szczególności, że dominują czytelnicy młodzi, szukający własnej drogi i możliwości otwartej dyskusji.

Po co wam to, pyta czytelnik, zupełnie nie rozumiejąc, czemu upieramy się przy jakimś racjonalizmie. Do racjonalizmu zniechęcano na różne sposoby, a niektóre z nich bywały dość drastyczne. Biografie ludzi, którzy upierali się przy irracjonalnej sympatii do rozumu bywały męczeńskie, częściej jednak kosztem było tylko osamotnienie. Nasz czytelnik wydaje się podejrzewać, że sympatia do rozumu może mieć swoje atrakcje i dodaje szybko, że jego zdaniem, wcale nie jesteśmy racjonalistami, tylko zwykłymi antyklerykałami i daje do zrozumienia, że jesteśmy bandą zarozumiałych pyszałków, gotowych twierdzić, że istnieje jakaś sprzeczność między wiarą w boga, a poznaniem otaczającego nas świata.

Nie czujemy się pyszałkami, a co więcej, jesteśmy w pełni świadomi tego, że wiele fundamentalnych odkryć naukowych było dziełem ludzi wierzących. Prawdą jest natomiast, że gotowi jesteśmy bronić naszego przekonania, że nie ma żadnych sensownych dowodów na istnienie boga, czy bogów, jak również tego, że zorganizowane religie często i z całą premedytacją blokują postęp nauki, a oświatę próbują zmienić w religijną indoktrynację. Niektórzy wierzący gotowi są nam w tym miejscu przyznać częściowo rację, ale twierdzą, że religie stoją na straży moralności i że dzięki nim możliwy jest w miarę pokojowy ład społeczny. Również w tej kwestii mamy poważne wątpliwości, bo choć niewątpliwie religie mają swój poważny udział w historii prawa i etyki, to częściej bywały przyczyną wojen niż im zapobiegały, zaś ich skuteczność w wychowaniu człowieka moralnego była zawsze nadzwyczaj ograniczona.

Prawdą jest, że my, niewierzący, jesteśmy w mniejszości, a już w Polsce przyznających się do niewiary w boga jest zdaniem badaczy zaledwie dwa procent. Jeśli wierzyć tym badaniom, to zważywszy, że pytano osoby dorosłe, jest nas w tym kraju zaledwie mniej więcej pół miliona osób.

Do Racjonalisty zagląda również bardzo wielu wierzących i nie wszyscy czują się zagrożeni, czy obrażeni. Przeciwnie, niektórzy przychodzą tu pogadać jak sąsiad z sąsiadem, nie obawiając się, że im od razu ukradniemy duszę. Na szczęście wiara (podobnie jak i ateizm) obejmuje ogromną gamę postaw i poglądów, więc często udaje nam się normalnie rozmawiać i porównywać nasze odmienne spojrzenie na świat.

To połączenie racjonalizmu i niewiary nie jest dla nas ani przypadkowe, ani marginalne. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to sprawa kłopotliwa nawet dla najbardziej otwartych wierzących. Ci ostatni odrzucają biblijną opowieść o stworzeniu świata, o raju, o Adamie i Ewie, bez problemu akceptują ewolucję, jako udowodnioną teorię rozwoju gatunków. Chcą wierzyć, że na początku była jakaś tajemnicza siła sprawcza i wierzą, że był Jezus, który był niepokalanie poczęty, umiał cudownie rozmnażać wino i chleb, wskrzeszał zmarłych, chodził po wodzie, a wreszcie zmartwychwstał i poszedł do nieba. Niektórzy z nich odmawiają wiary we wszystkie wcześniejsze cuda opisane w Starym Testamencie i we wszystkie późniejsze cuda, opisywane w historii Kościoła.

Czy można łączyć taką wiarę z racjonalizmem? Oczywiście, że można, ale wymaga to niesłychanych racjonalizacji. Cuda są, i zarazem ich nie ma, bóg jest, ale uprawiając naukę musimy o nim zapomnieć, bo bez tego musieliby zapomnieć o możliwości dotarcia do jakichkolwiek znaczących rezultatów. Racjonalizm wierzących jest z konieczności racjonalizmem pełnym sprzeczności i wyjątków. Kiedy jest to wiara otwarta i tolerancyjna, jest jakaś szansa na pokojowe współistnienie wiary i rozumu, kiedy jednak wiara staje się strażniczką ortodoksji, ta koegzystencja stopniowo zmienia się w otwartą wrogość.

Nie umiemy udowodnić, że boga nie ma. Nie jest to naszym celem i uważamy, że na takie próby szkoda czasu; uważamy, że sama idea boga utrudnia zrozumienie otaczającej nas rzeczywistości oraz, że moralność nie musi się opierać na boskim autorytecie. Odwoływanie się do autorytetu boga jest w najlepszym przypadku odwoływaniem się do tradycji, w najgorszym zaś jest zwyczajnym oszustwem. Moralność, podobnie jak poznanie, może odwoływać się do rozumu, a z tradycji możemy wybierać to co najlepsze, pamiętając zawsze, że ma ona również swoje czarne karty.

Nie zamierzamy nikogo nawracać na ateizm. Prezentujemy swoje racje, bronimy prawa każdego do swobodnego wyboru światopoglądu. To prawo do swobodnego wyboru światopoglądu bywa aż nazbyt często kwestionowane, zaś walka o wykorzystanie państwa i państwowych instytucji do religijnej indoktrynacji najmłodszego pokolenia przyjęła w naszym kraju charakter krucjaty.

Oczywiście sam ateizm nie jest jeszcze żadną gwarancją ani racjonalizmu, ani etyki niezależnej. Wielu ludzi porzuca religię, by natychmiast wpaść w ramiona namiętnej wiary w UFO, medycyny alternatywnej, New Age, alterglobalizmu, zielonych ideologii, czy odwołujących się do ateizmu doktryn politycznych w rodzaju komunizmu. Za każdym razem obserwujemy ten sam mechanizm: prymatu przekonań nad dążeniem do poznania, gotowości odrzucenia faktów, które przeczą doktrynie, nieustannego leku przed wszystkim co zagraża grupowej przynależności.

Cytowany na początku tego artykułu czytelnik odniósł wrażenie, że i nasz racjonalizm jest pozorny, że w rzeczywistości zajmujemy się walką z religią i to głównie z Kościołem katolickim. Sądzę, że uważna lektura pomieszczonych w tym portalu treści, toczących się na naszym forum dyskusji czy zalecanych przez nas lektur, pozwoliłaby przekonać również tego czytelnika, że tak nie jest. Jego wniosek nie jest jednak tak zupełnie bezpodstawny, warto z tego punktu widzenia spojrzeć na ewolucję poglądów redaktora naczelnego „Racjonalisty", Mariusza Agnosiewicza. Mariusz zaczynał swoją przygodę z internetem jeszcze w technikum, tworząc stronę „Klerokratia". Niezwykle charakterystyczny jest jego pierwszy artykuł „Mój romans z Kościołem", w którym opisuje stopniowe dojrzewanie do rozstania najpierw z Kościołem, a potem z religią. Właśnie ten tak charakterystyczny dla wielu z nas kierunek ewolucji poglądów jest istotną częścią odpowiedzi na pytanie, czy jesteśmy wyłącznie antyklerykałami, czy też antyklerykalizm, nawet jeśli był na początku naszej drogi do racjonalizmu, stanowi tylko element naszego światopoglądu i to element wcale nie najważniejszy.

„Klerokratia" działała od roku 2000, „Racjonalista" ruszył 1 czerwca 2002 roku. Chcąc zachować ciągłość Mariusz przeniósł do nowego portalu ów pierwszy tekst, który otwierał „Klerokratię". „Racjonalista" jednak miał stanowić i stanowi zupełnie inny etap.

Jest rzeczą interesującą, że jednym z pierwszych tekstów opublikowanych w „Racjonaliście" był „Kandyd", opowiastka Woltera będąca nieprawdopodobnie złośliwą polemiką z poglądami Leibniza. Leibniz przekonywał swoich czytelników, że żyjemy na najlepszym z możliwych światów. Wolter całkowicie się z tym zgadzał, dodając wszelako, że jest to świat wyjątkowo obrzydliwy. Do dziś dnia toczą się spory o sens ostatnich słów tej opowiastki: „...trzeba uprawiać nasz ogródek". Czy jest to zaproszenie do wycofania się, czy do zejścia na ziemię? Czy racjonalizmowi zawsze towarzyszy przyziemny realizm? Zdawać by się mogło, że pasja poznania prawdy jest na wskroś idealistyczna. Do takiego wniosku mogłaby prowadzić długa historia nauki (głównie afrykańskiej, azjatyckiej i europejskiej) jako rozrywki klasy próżniaczej. Wcześnie odkryto, że nauka może być nie tylko rozrywką, ale i narzędziem manipulacji, zniewolenia oraz podtrzymywania istniejących struktur społecznych. Późno odkryto, że nauka może być dobrem powszechnym, otwierającym drogę nie tylko do poznania jako takiego, ale i do systematycznej poprawy jakości życia wszystkich. I znów musimy tu przypomnieć, że religie częściej łaskawym okiem patrzyły na naukę jako rozrywkę klasy próżniaczej niż na powszechną oświatę jako narzędzie otwierające drogę do samodzielnego myślenia, i naukę jako narzędzie otwierające drogę do bardziej dostatniego, godniejszego i lepszego życia.

„Kandyd" był drapieżną i pełną ironii odpowiedzią na propozycję akceptacji zastanego świata i zastanego porządku społecznego, uzupełnianą rozkosznym filozofowaniem. Jednak ostatnia scena tej opowiastki nie wzywa na barykady. Wolter pół żartem pół serio mówi o zwykłej, przynoszącej plon pracy. Od chwili pierwszego wydania „Kandyda" w 1759 roku ostatnie zdanie tej powiastki było aż nazbyt często interpretowane jako odmowa zaangażowania w sprawy wielkiego świata i ucieczka w przyziemną i filisterską rzeczywistość. Byłaby to poprawna interpretacja, gdyby nie doświadczenia Kandyda i jego mozolne próby poważnego potraktowania filozofa Panglossa. Kandyd zdaje się mówić, że metafizyczne, spekulacyjne objaśnianie świata może prowadzić na manowce.

Dziennikarka New York Timesa, Verlyn Klinkenborg, pisała kiedyś, że „Kandyda" należy analizować na kolanach, ale nie w żadnej świątyni, tylko w ogrodzie, pieląc chwasty, czy przesadzając warzywa. Znajdujemy się wówczas w pozycji poddania, uległości, nie wobec tajemniczych, metafizycznych sił, ale rzeczywistości, którą staramy się poznać, od której jesteśmy zależni i którą staramy się opanować, żeby pozwoliła nam żyć. Kandyd — pisała — przed niczym nie uciekał, przeciwnie, dostrzegł rzeczywistość taką jaka ona jest. Dostrzegł również, że dojrzał do tego, żeby zignorować Panglossa.

Złapał: Piotr GóreckiKiedy dołączyłem do „Racjonalisty" we wrześniu 2004 roku, licznik właśnie przekroczył półtora miliona. Do pięciu milionów dotarliśmy w połowie października 2005 roku. Na kolejne pięć milionów odwiedzin czekaliśmy niespełna dziewięć miesięcy. Uprawa tego ogródka dostarcza coraz większej liczbie ludzi coraz więcej satysfakcji.

Co do mnie, to mam również prawdziwy ogród, w którym czasem, skubiąc coś na kolanach, uświadamiam sobie jak lubię ten drugi wirtualny ogród, w którym uprawiamy realizm, a nie metafizykę.

*

Zobacz hasło Racjonalista.pl w polskiej Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalista.pl


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
De(koń)strukcja Postmodernizmu

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (4)..   


« Wprowadzenie   (Publikacja: 21-07-2006 )

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej Koraszewski
Były dziennikarz BBC (także wiceszef polskiej sekcji) i współpracownik paryskiej "Kultury". Z Racjonalistą współpracuje od września 2004 r. Zastępca redaktora naczelnego Racjonalisty.
 Strona www autora
 Numer GG: 2098433

 Liczba tekstów na portalu: 351  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 11  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Perypatetyk w sieci
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4945 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365