Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
147.136.818 wizyt
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7281 tekstów. Zajęłyby one 28729 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3396 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
(..) przywódcy uświadomili sobie, że siła instytucji religijnej wcale nie zależy od jednolitości wiary; zależy ona od jednolitości deklaracji.
 Prawo » Prawo pracy i ubezp. społ.

Cura anesthesiologum tuum, nullus tibi esse potest [1]
Autor tekstu:

czyli moje przemyślenia na temat osobliwości prawnych czasu pracy lekarzy anestezjologów

Pisząc niniejszy szkic o czasie pracy anestezjologów, nie mogłam odmówić sobie wyrażenia osobistych refleksji o pracy lekarzy tej specjalności, którzy w moim sercu zajmują miejsce szczególne.

O anestezjologach i ich pracy oficjalnie mówi się rzadko. W zasadzie, ostatnio wyłącznie w kontekście zarobkowych wyjazdów zagranicznych. Według danych pochodzących od Związku Zawodowego Anestezjologów, począwszy od maja 2004 r. ponad 15% polskich anestezjologów wyjechało do pracy w innych krajach Unii Europejskiej.

Anestezjologia i intensywna terapia jawi mi się jako specjalność na poły magiczna. Żadna inna nie jest tak przepełniona tajemniczością. Kiedyś jeden ze znajomych (lekarz nota bene) zadał mi pytanie: a co takiego jest pociągającego w tej anestezjologii, że ty — osoba niemająca nic wspólnego z medycyną (nie chciał widocznie użyć słowa: profan) z takim zaangażowaniem studiujesz historię jej powstania i obecne problemy organizacyjno — prawne ludzi, którzy się anestezjologią i intensywną terapią parają? Odpowiedziałam pytaniem na pytanie: Czy może być coś bardziej fascynującego, niż to, że jeden człowiek może dowolnie sterować świadomością innego człowieka lub odczuwaniem przez niego bólu?

Według oficjalnych definicji źródłowych anestezjologia i intensywna terapia oznacza: wykonywanie znieczuleń ogólnych lub przewodowych do zabiegów operacyjnych oraz dla celów diagnostycznych lub leczniczych (anestezja), postępowanie mającego na celu podtrzymywanie funkcji życiowych oraz leczenie chorych w stanach zagrożenia życia, spowodowanych potencjalnie odwracalną niewydolnością układu oddechowego, krążenia, ośrodkowego układu nerwowego lub innego układu o podstawowym znaczeniu dla funkcjonowania organizmu (intensywna terapia), działanie mającego na celu przerwanie i odwrócenie procesu umierania (reanimacja) oraz leczenie bólu, niezależnie od jego przyczyny. Anestezjologia jest integralną częścią wielu współczesnych dziedzin medycyny: chirurgii, kardiologii, ortopedii, ginekologii, laryngologii, interny, pediatrii i in. a intensywna terapia oznacza wieloprofilowe leczenie stanów zagrożenia życia człowieka. Anestezjolog — jak twierdzi prof. Leon Drobnik — Prezes Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii, Kierownik Klinki Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Leczenia Bólu Katedry Anestezjologii i IT A.M. w Poznaniu — to lekarz, który umożliwia choremu bezpieczne przeżycie i bezbolesne przejście przez działania lecznicze innego leczenia — leczenia mechanicznego, prowadzonego przez innego lekarza, np. chirurga, pomagającego choremu wiedzą oraz mechanicznym działaniem z użyciem narzędzi, ingerujących w ciągłość tkanek chorego człowieka. Anestezjolog podejmuje się specjalnego intensywnego traktowania chorego, u którego z powodu choroby lub urazu doszło do ustania lub zagrożenia podstawowych czynności organizmu tj. oddychania, krążenia lub czynności ośrodkowego układu nerwowego. Intensywne leczenie polega zatem na zastąpieniu zagrożonych czynności organizmu metodami leczniczymi.

Anestezjolog nigdy nie pracuje sam. Jest on jednym z członków zespołu operacyjnego. Chirurdzy — oficjalni „dowódcy operacyjni" sami często przyznają (np. w książce Williama Nollena — Jak zostałem chirurgiem), że anestezjolog jest nawet ważniejszy od „dowódcy". Piszę o tym z lekkim przekąsem, ponieważ tak naprawdę nie wierzę w kategoryzację lekarzy. W procesie leczenia pacjenta nie ma miejsca na rywalizację. Leczenie wymaga współpracy i anestezjolog jest tym, który taką pracę podejmuje i na równi z innymi aktywnie w niej uczestniczy.

Anestezjologia została pierwszą specjalnością lekarską w Polsce, której standardy zostały prawnie usankcjonowane. Standardy te były jednym z postulatów strajkujących anestezjologów pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Zasady postępowania anestezjologicznego zostały opublikowane w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z dnia 27 lutego 1998 r. w sprawie standardów postępowania oraz procedur medycznych przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii w zakładach opieki zdrowotnej (Dz. U. Nr 37 poz. 215). Aparatura i sprzęt medyczny, którego nazwy oraz funkcje są poza moimi możliwościami percepcyjnymi oraz leki potrzebne anestezjologowi do pracy należą do najkosztowniejszego wyposażenia lekarskiego. Z tego powodu koszty pobytu pacjenta na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii są tak wysokie. Niestety, w obecnym systemie rozliczania usług zdrowotnych wiedza o kosztach leczenia nie dociera do pacjenta. A może powinna?

Praca lekarzy anestezjologów jest bardzo specyficzna. Twierdzą tak nawet lekarze innych specjalności. Podstawowym obowiązkiem anestezjologa jest wykonywanie znieczuleń ogólnych i przewodowych. Anestezjolog znieczulający pacjenta do zabiegu operacyjnego jest całościowo odpowiedzialnym za znieczulenie. Wraz z rozwojem specjalności anestezjolodzy przejęli działania także poza salą operacyjną i stanowiskiem znieczulenia. Obecnie anestezjolog zajmuje się również premedykacją pacjentów przed zabiegami operacyjnymi, leczeniem bólu pooperacyjnego, intensywną terapią w okresie pooperacyjnym, resuscytacją szpitalną i pozaszpitalną, działalnością w pomocy doraźnej, a także leczeniem bólu przewlekłego. Tak szeroki obszar działań anestezjologa powoduje, że jest on najbardziej „wszędobylskim" lekarzem w szpitalu. Anestezjolog w swojej pracy musi wykazywać się interdyscyplinarną wiedzą i podejmować szybkie decyzje, które często ważą o życiu lub śmierci chorego. Anestezjolog, częściej niż inni lekarze, bywa świadkiem śmierci. Śmierć jest zresztą tak częstym gościem na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii, że niekiedy prowokuje postawy cyniczne. W takich warunkach trzeba wykazywać się niebywałą odpornością psychiczną, co zdaje się być cechą zawodową anestezjologów.

Gdybym miała porównać anestezjologa to chyba czarodziej byłby skojarzeniem najbliższym. Umie z rzeczywistości tworzyć sen i ze snu rzeczywistość… Umie „zaczarować" ból… Albo sprawić, że chory, który już nie oddychał, znowu zaczyna oddychać...

Wydawać by się mogło, że lekarze, którzy odgrywają tak istotną rolę w leczeniu pacjenta powinni mieć zagwarantowaną prawną i faktyczną szczególną pozycję w zakresie godziwych warunków pracy. Mam na myśli odpowiedni poziom wynagrodzeń oraz zapewnienie należytego odpoczynku od pracy. Kwestia wynagradzania jest ściśle powiązana z rzeczywistością budżetową, a ta — czy tego chcemy, czy nie — podlega wpływom politycznym. Dlatego rozwodzenie się nad problemem wynagradzania lekarzy pozostawię tęższym, niż moja głowom. Skupię się natomiast na zagadnieniu czasu pracy lekarzy anestezjologów.

Obecnie obowiązujące przepisy prawa pracy nie różnicują ochrony prawnej czasu pracy wedle specjalizacji lekarskiej. Czas pracy lekarzy anestezjologów jest uregulowany w taki sam sposób, jak pozostałych lekarzy i innych pracowników wykonujących zawód medyczny. Prawo nie uwzględnia faktu, że lekarzy anestezjologów jest w Polsce niewielu (liczba anestezjologów w Polsce w 2005r. wynosiła 3780), a zapotrzebowanie na ich pracę ogromne. W dodatku wszystkie scenariusze rozwoju opieki zdrowotnej na świecie przewidują wzrost znaczenia anestezjologii i intensywnej terapii. Czy więc warto — w zakresie czasu pracy — wyodrębnić anestezjologów z grupy pozostałych pracowników zakładów opieki zdrowotnej? Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.

Każdy pracownik ma zagwarantowane konstytucyjnie prawo do odpoczynku. Podstawowym regulatorem czasu pracy pracowników zakładów opieki zdrowotnej, są przepisy przepisy ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej, a w zakresie nie unormowanym tą ustawą — kodeks pracy. Ustawa o zoz była wielokrotnie zmieniana. Najpoważniejsze zmiany dotyczące czasu pracy pracowników zakładów opieki zdrowotnej zaszły w wyniku wejścia w życie noweli z dnia 22 grudnia 1999r. Ustawa określa dla pracowników zakładów opieki zdrowotnej normy czasu pracy, które wynoszą 7 godzin i 35 minut na dobę i przeciętnie 40 godzin na tydzień.

Ustawa wprowadziła również do porządku prawnego pojęcie dyżuru medycznego. Oznacza on wykonywanie, poza normalnymi godzinami pracy, czynności zawodowych przez lekarza lub innego posiadającego wyższe wykształcenie pracownika wykonującego zawód medyczny, w zakładzie opieki zdrowotnej przeznaczonym dla osób, których stan zdrowia wymaga udzielania całodobowych świadczeń zdrowotnych. Lekarze oraz inni posiadający wyższe wykształcenie pracownicy wykonujący zawód medyczny, zatrudnieni w szpitalach mogą być zobowiązani do pełnienia w tym zakładzie dyżuru medycznego. Liczba dyżurów medycznych nie może przekraczać 2 tygodniowo i 8 miesięcznie. Z jednej strony, stricte czasowej ten limit jest duży, z drugiej — finansowej jest zbyt mały. Właśnie dlatego czytając znajomemu anestezjologowi przepis o ilości dyżurów w skali miesiąca, usłyszałam z jego ust ciche słówko: niestety!

Tygodniowy czas pracy pracowników, którym może być powierzone pełnienie dyżuru medycznego, bez względu na obowiązujące ich normy czasu pracy (łączony tygodniowy wymiar czasu pacy), łącznie z godzinami nadliczbowymi nie może przekraczać 48 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym, chyba że pracownik wyrazi na piśmie zgodę na pracę w wyższym wymiarze. Takie sformułowanie ustawodawcy zawsze budzi mój niepokój. Jaką wartość ma dopuszczalny limit czasu pracy, skoro gwarancję jego przestrzegania znosi się niewinnie brzmiącym sformułowaniem: „chyba że"? Gdzie w takim razie jest granica, powyżej której pracodawca nie może bez konsekwencji prawnych zatrudniać pracownika? Czy można w ogóle mówić o ochronie praw pracowniczych, jeśli sam ustawodawca nie jest w tej materii konsekwentny?

Z brzmienia przepisów określających normy czasu pracy i definiujących pojęcie dyżuru medycznego wynika, że czas pracy i dyżur medyczny nie są pojęciami tożsamymi. Ustawodawca wyraźnie rozdziela te kategorie. Zgodnie bowiem z brzmieniem art. 32j ust.2 ustawy o zoz czasu pełnienia dyżuru medycznego nie wlicza się do czasu pracy. Jest to swoisty dualizm, trudny do zrozumienia. Dlaczego te same czynności zawodowe lekarza, w tych samych warunkach faktycznych raz są traktowane przez prawo jako praca sensu stricto i z tego tytułu maksymalny czas jej wykonywania jest o 25 minut krótszy, niż pracowników niemedycznych? A innym razem czynności te nie są objęte ustawodawczym bonusem skróconych norm i właściwie tylko nazwą odróżniają się od czasu pracy w ścisłym tego słowa znaczeniu?


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Knock out przez opt out? Dyskusja o granicach ochrony prawnej czasu pracy
Odwołanie od decyzji ZUS i KRUS

 Zobacz komentarze (1)..   


« Prawo pracy i ubezp. społ.   (Publikacja: 05-04-2007 Ostatnia zmiana: 07-04-2007)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Milena Procko
Prawniczka, specjalizuje się w prawie pracy.

 Liczba tekstów na portalu: 5  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Dwa łyki semantyki. O poronieniu i martwym zgonie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5330 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365