Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
45.994.386 odwiedzin
Ponad 1074 autorów napisało
dla nas 5692 tekstów.
Zajęłyby one 22107 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Fala skandali seksualnych w Kościele:
dopiero się rozwija
osiągnęła szczyt
już wygasa
  

Oddano 200 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Filozofia nie ma żadnego celu poza prawdą. Wiara nie szuka niczego poza posłuszeństwem i pobożnością".
 Światopogląd » Ateizm i Ateologia

Czy Nowi Ateiści unikają 'prawdziwych argumentów'? [1]
Autor tekstu: Edmund Standing

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Popularne i głośne książki autorów ateistycznych, takich jak Richard Dawkins i Christopher Hitchens, spotkały się niedawno z publiczną krytyką kręgów religijnych, a najnowszą z nich jest krytyka Rowana Williamsa, arcybiskupa Canterbury. Zdaniem Williamsa, kiedy Dawkins, Hitchens i inni dyskutują o chrześcijaństwie, ich krytyka religii nie jest tą religią, którą on rozpoznaje jako swoją. Ci autorzy, arogancko i błędnie, próbują powiedzieć wierzącym chrześcijanom: „Wiem, co przez religię rozumiesz", kiedy w rzeczywistości nie wiedzą, i to go wyjątkowo „irytuje".

Podstawowym zarzutem Williamsa i innych jest, że ci ateistyczni pisarze po prostu nie zadali sobie trudu, aby porządnie przestudiować to, przeciwko czemu się wypowiadają. Williams uważa, że powinni oni studiować teologię i odpowiedzieć na „prawdziwe argumenty". Biorąc pod uwagę fakt, że studiowałem teologię i mam licencjat z teologii i badań religijnych z wyróżnieniem pierwszego stopnia, przypuszczam, iż Williams nie powiedziałby, że nie wiem o czym mówię, a jednak zgadzam się z wnioskami Dawkinsa i Hitchensa.

W tym artykule naszkicuję pokrótce podstawy wiary chrześcijańskiej i używając własnych słów Williamsa pokażę, co jest dla niego prawdą. Uważam, że Dawkins i inni nie ponieśli żałosnej porażki przedstawiając wiarę chrześcijańską i że ich brak dogłębnych studiów teologicznych w żaden sposób nie wpłynął na prawdziwość ich argumentów.

Najpierw spójrzmy szybko na podstawową opowieść biblijną.

Istnieje nieopisanie potężna i inteligentna istota zwana Bogiem, która istniała przed zaraniem czasu. Z jakiejś przyczyny postanawia on stworzyć wszechświat i zwraca szczególną uwagę na planetę Ziemię. Stworzywszy wszechświat, Ziemię i wszystkie gatunki na Ziemi (poprzez „stworzenie" Wielkiego Wybuchu i „kierowanie ewolucją", w interpretacji w stylu Williamsa) decyduje się skupić całą uwagę na zbiorze plemion na Bliskim Wschodzie, a w szczególności na Izraelitach, którzy są jego „wybranym narodem" i na punkcie których ma obsesję, najwyraźniej ignorując całą resztę populacji świata. Ustanawia liczne, często prymitywne i arbitralne, prawa moralne i ceremonialne, następnie miesza się do wewnętrznej polityki plemion i do konfliktów terytorialnych, przy okazji namawiając do aktów brutalności, przestępstw wojennych, ludobójstwa i gwałtów. Przechodzimy szybko do Bliskiego Wschodu pod rzymską okupacją i Bóg postanawia, że nadszedł czas pokazania się. Tajemniczymi środkami schodzi na ziemię w ludzkiej postaci, urodziwszy się z dziewicy. Jest ucieleśniony jako żydowski mężczyzna i wędruje po terenach dzisiejszego Izraela i Palestyny, przekazując zwięzłe komentarze społeczne (ale nigdy nie dając żadnego systematycznego wyjaśnienia, jak można uczynić te idee użytecznymi politycznie), zajmuje się uzdrawianiem wiarą (wypędzając „demony" z ludzi), magicznymi sztuczkami (jak chodzenie po wodzie i wskrzeszenie zmarłego) i rozprawiając bez przerwy o grzechu, wiecznej karze dla większości populacji świata oraz o nieuchronnie zbliżającym się końcu świata. Doprowadza do własnego ukrzyżowania, aby móc poświęcić się dla siebie samego w imię naszego dobra. Kilka dni później wychodzi z grobu i spaceruje z kilkoma swoimi wyznawcami (wyraźnie nie troszcząc się o to, by rozpoznał go ktokolwiek inny, poza tymi, którzy już w niego wierzą), a następnie „wstępuje" do „Nieba", aby czekać na czas, kiedy powróci, by wskrzesić każdego, kto kiedykolwiek żył, w jego formie cielesnej, by został osądzony, potem wrzuca większość z nas do jamy ognia, a wybranych niewielu zabiera do swojego „królestwa" na wieczność, gdzie będą zawsze żyli w szczęściu.

Takie są podstawowe cegiełki, z których zbudowana jest teologia chrześcijańska. Williams i inni mogą protestować, że oczywiście tak naprawdę wcale nie widzą tych kwestii w tak prostacki i ewidentnie niemożliwy sposób, ale ta opowieść stanowi fundament Biblii, credo Kościoła, liturgii i stuleci teologicznych spekulacji.

Williams pisze: „kiedy my, wierzący bierzemy do ręki książki Richarda Dawkinsa czy Christophera Hitchensa, przewracając strony czujemy: 'To nie to. Religia atakowana tutaj nie jest w rzeczywistości tym, w co wierzę". Być może my, ateiści, nie zrozumieliśmy ludzi takich jak Williams i może nie zauważyliśmy jakiejś wielkiej głębi. Spójrzmy więc na to, co Williams twierdzi o swojej wierze i zobaczmy czy tak jest.

Williams stwierdza, że byłoby całkowicie destrukcyjne i całkowicie niesłuszne deklarowanie z ambony tego w co „w rzeczywistości nie wierzę" i że „przyjęcie święceń wiąże się z przyjęciem odpowiedzialności za wiarę kościoła, nie zaś małych jej części". Co jest „wiarą kościoła"? Czy ma ona jakiś związek z prymitywnym szkicem powyżej? Dla największego wyznania chrześcijańskiego Credo Nicejskie jest jednoczącym stwierdzeniem wiary, a wyłoniło się z debat wczesnego kościoła o naturze wiary chrześcijańskiej. Czytają go księża i parafianie przy każdej niedzielnej eucharystii. Jeśli Williams uważa, że może aprobować ten dokument, co najwyraźniej robi, bo gorliwie uczestniczy w jego recytowaniu, i — jak widzieliśmy — wierzy, że byłoby „całkowicie niesłusznie" głosić coś, w czego prawdziwość nie wierzy, to możemy przyjąć, że jest to dokładne odbicie jego poglądu na rzeczywistość.

A oto pełne Credo Nicejskie:

Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego,
Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
I w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego,
który z Ojca jest zrodzony, przed wszystkimi wiekami,
Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego.
Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu,
a przez Niego wszystko się stało.
On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia, zstąpił z nieba.
I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy.
I stał się człowiekiem.
Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany,
I zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo.
I wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca.
I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych;
a Królestwu Jego nie będzie końca.
Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela,
który od Ojca i Syna pochodzi,
Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę,
który mówił przez Proroków.
Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół.
Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów.
I oczekuję wskrzeszenia umarłych.
I życia wiecznego w przyszłym świecie.
Amen.

Mamy tutaj podstawy tego, w co musi się wierzyć, żeby być chrześcijaninem. To jest „wiara kościoła", za której głoszenie i obronę Williams czuje się „odpowiedzialny". Widzimy historię Boga-stworzyciela, który „mówi" ustami izraelskich „proroków", który umieszcza ważne i dokładne informacje o przyszłości w „Piśmie Świętym" (tj. Starym Testamencie), Boga, który „zstępuje" i „wstępuje" do czegoś, co może być tylko rzeczywistym miejscem zwanym „Niebem", który rodzi się z dziewicy, zostaje ukrzyżowany „za nas", powstaje z martwych, powraca pewnego dnia z „Nieba", aby „wskrzesić" martwe ciała z powrotem do życia na „sąd" i który zabierze wierzących do wiecznego „królestwa". Jest całkowicie ewidentne, że nie postanowiłem błędnie odczytać ani wypaczyć rzekomych faktów o chrześcijaństwie, oraz że Dawkins czy ktokolwiek inny może zupełnie rozsądnie odczytać to wyznanie wiary i zdecydować, czy uważa je za wiarygodne, czy też za dziwaczny, najwyraźniej fikcyjny nonsens.

Kluczowym zarzutem jest to, że ponieważ „nowi ateiści" nie studiowali teologii dogłębnie, nie mogą wiedzieć, o czym mówią. Być może pominęli coś ważnego. Być może Credo wymaga refleksji teologicznej, aby rozpoznać jego „prawdziwe znaczenie". Weźmy na przykład domniemane zmartwychwstanie Jezusa. Niewątpliwie, gdyby Dawkins studiował teologię, zrozumiałby, że nie należy uznawać tego za rzeczywiste wydarzenie historyczne, w którym martwe ciało stanęło na nogi i wymaszerowało z grobu. Jednak, kiedy czyta się słowa samego Williamsa, widać, że tak nie jest. Reagując na sugestię ultraliberalnego biskupa amerykańskiego, Johna Shelby’ego Sponga, że Williams z pewnością nie wierzy w chodzące zwłoki, Williams stwierdza, że takie sugestie „złoszczą" go, ponieważ:

Naprawdę jestem znacznie bardziej konserwatywny niż on to przedstawia. Weźmy Zmartwychwstanie. Powiedział, że oczywiście wiem, co wszyscy cenieni badacze myślą o tym, i dlatego, kiedy mówię o wskrzeszonym ciele, muszę mieć na myśli coś innego niż pusty grób. Ale tak nie jest. Nie wiem, jak go o tym przekonać, ale tak wcale nie jest.

A więc Williams wierzy w chodzące zwłoki. A co z tym wszystkim o Jezusie będącym wcielonym Bogiem? Może, gdyby Dawkins i inni studiowali teologię, stwierdziliby, że Williams i jemu podobni proponują bardziej twórczą, poetycką i mniej dosłowną interpretację. Ale także tutaj wydaje się, że nie:

Niektóre fundamentalne wzorce chrześcijańskiego nauczania — stworzenie świata z niczego, pełne uczestnictwo Boga, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego — są dla mnie gramatyką we wszystkim, co mówimy. Nie jestem zachwycony, kiedy ktoś mówi, że powinniśmy być w tych sprawach bardziej twórczy; to one tworzą nas, one są realiami umożliwiającymi nam bycie takimi istotami ludzkimi, jakimi Bóg chce, byśmy byli. Nie mogę sobie wyobrazić, bym chciał być twórczy w odniesieniu do nich, tak samo jak nie mogę być twórczy wobec powietrza, którym oddycham.

Można więc znowu zapytać, jak właściwie Dawkins i inni rzekomo ustawili chocholą karykaturę wiary chrześcijańskiej, jak Williams może uważać, że „Religia atakowana tutaj nie jest w rzeczywistości tym, w co wierzę", skoro wyraźnie zgadza się z twierdzeniami zarysowanymi w Credo.

W tym miejscu powinienem przyznać, że aby zrozumieć w pełni pewne aspekty Credo, niezbędne jest przynajmniej pobieżne zapoznanie się z teologią Ojców Kościoła. Niektóre zwroty mają bardzo techniczne znaczenie i zgodzono się na nie podczas często gorących debat. Oto trzy przykłady szczególnie wyróżniających się pojęć: „z Ojca zrodzony, przed wszystkimi wiekami", „współistotny Ojcu" i „który od Ojca i Syna pochodzi". Jednak główne przesłanie chrześcijaństwa nie zależy od takiego obskurantyzmu i pedanterii. Te zwroty wynikają z późniejszej refleksji nad tym, co nazwałem cegiełkami wiary chrześcijańskiej. Nie trzeba koniecznie rozumieć teologicznych dumań myślicieli wczesnego kościoła, żeby odrzucić jako nonsens leżące u podstaw przesłanie o dziewiczych narodzinach, demonach i aniołach, cudach, boskiej ofierze krwi, chodzących zwłokach, niebie i piekle. Widzimy tutaj wyraźny przykład samej natury teologii oraz dlaczego jej studiowanie naprawdę nie jest potrzebne, by odrzucić wiarę chrześcijańską. W zasadzie człowiek powinien być zdolny do osądzenia domniemanych prawd chrześcijaństwa w oparciu o samą opowieść biblijną, ponieważ wszystkie późniejsze refleksje teologiczne oparte są na założeniu, że te opowieści są dokładnym odbiciem historii świata i ostateczną rzeczywistością. Zabierzmy te opowieści, a cały gmach teologii zawala się z hukiem. W teologii znajdujemy stulecia wysiłków inteligentnych mężczyzn i kobiet, by swoją ewidentnie irracjonalną wiarę przedstawić jako coś logicznego i spójnego. Oparte jest to jednak na tych samych kluczowych zasadach wiary.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Deus ex ratio?
Dlaczego jestem ateistą a nie agnostykiem?

 Zobacz komentarze (9)..   


« Ateizm i Ateologia   (Publikacja: 03-01-2008 Ostatnia zmiana: 02-03-2008)

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Edmund Standing
Brytyjski publicysta, studiował teologię i teorię kultury.

 Liczba tekstów na portalu: 8  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Chrześcijańska prawica: przydawanie konserwatyzmowi złej sławy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5677 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365