Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
45.994.341 odwiedzin
Ponad 1074 autorów napisało
dla nas 5692 tekstów.
Zajęłyby one 22107 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Fala skandali seksualnych w Kościele:
dopiero się rozwija
osiągnęła szczyt
już wygasa
  

Oddano 199 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nie wierzę w Boga, ponieważ nie wierzę w krasnoludki".
 Nauka » Pseudonauka, paranauka

Dar boży dla Kansas
Autor tekstu: Richard Dawkins

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Nauka karmi się tajemnicą. Jak to ujął mój kolega Matt Ridley: „Większość naukowców jest znudzona tym, co już odkryli. Tym, co ich napędza, jest ignorancja”. Nauka eksploatuje ignorancję. Tajemnica – to, czego jeszcze nie wiemy; to, czego jeszcze nie rozumiemy – jest żyłą złota, której szukają naukowcy. Mistycy radują się tajemnicą i chcą, by tajemnica pozostała tajemnicza. Naukowcy radują się tajemnicą z zupełnie innej przyczyny: daje im coś do roboty. Może jeszcze nie rozumiemy, ale pracujemy nad tym! Każda rozwiązana tajemnica otwiera nowe widoki na nierozwiązane problemy i naukowcy ochoczo tam wkraczają.

Przyznanie się do niewiedzy i zdumienia jest żywotne dla dobrej nauki. Dlatego, by powiedzieć oględnie, irytuje, kiedy wrogowie nauki obracają te konstruktywne przyznania i nadużywają ich, by zdobyć polityczne korzyści. To więcej niż irytujące. To zagraża samemu przedsięwzięciu nauki. Ten właśnie efekt ma kreacjonizm lub „teoria inteligentnego projektu” (ID), szczególnie dlatego, że jej propagandyści są wygadani, powierzchownie przekonujący, a przede wszystkim hojnie finansowani. Nawiasem mówiąc ID nie jest nową formą kreacjonizmu. To po prostu jest kreacjonizm w przebraniu, występujący pod nową nazwą z powodów politycznych.

Dla naukowca niebezpieczne jest nawet wyrażenie tymczasowych wątpliwości jako figury retorycznej przed zabraniem się za ich rozwianie.

„Przypuszczenie, że oko ze wszystkimi niezrównanymi jego urządzeniami dla nastawiania ogniskowej na rozmaite odległości, dla dopuszczenia rozmaitych ilości światła oraz dla poprawienia sferycznej i chromatycznej aberacji mogło zostać utworzone drogą naturalnego doboru, wydaje się – zgadzam się na to otwarcie – w najwyższym stopniu niedorzeczne”. [ 1 ].

Kreacjoniści cytują to zdanie raz za razem. Nigdy nie cytują tego, co po nim następuje. Darwin natychmiast udowadnia fałszywość swej początkowej łatwowierności. Inni budowali na tych fundamentach i oko jest dzisiaj pokazowym przykładem stopniowej, kumulującej się ewolucji niemal doskonałej iluzji projektu. Odpowiedni rozdział mojej książki Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa nosi tytuł „Czterdzieści dróg do oświecenia” na cześć faktu, że oko – zupełnie nie trudne do wyewoluowania – wyewoluowało niezależnie przynajmniej czterdzieści razy w całym królestwie zwierząt.

Wybitnego genetyka z Harwardu Richarda Lewontina cytuje się szeroko, gdy mówi, że organizmy „wyglądają, jakby były starannie i pomysłowo zaprojektowane”. Także tutaj jest to wstępna retoryka do wyjaśnienia, jak potężna iluzja projektu w rzeczywistości powstaje przez dobór naturalny. Te wyizolowane cytaty z pominiętym naciskiem na „wydaje się”, pozostawiają dokładnie to, co chce usłyszeć prostoduszna, pobożna publiczność – na przykład w Kansas.

Przekłamane, błędne cytowanie naukowców, by pasowało do antynaukowego programu jest jednym z wielu nie-chrześcijańskich zwyczajów fundamentalistycznych autorów. Ale takie Kłamanie dla Boga (Telling Lies for God – tytuł książki wspaniale zadziornego australijskiego geologa Iana Plimera) nie jest najpoważniejszym problemem. Jest jeszcze ważniejsza spraw, którą należy poruszyć, a która dotyka filozoficznego sedna kreacjonizmu.

Standardowa metoda kreacjonistów – a w istocie wszystkie ich argumenty są tylko jej odmianami – to znalezienie jakiegoś zjawiska w przyrodzie, którego ich zdaniem, darwinizm nie potrafi wyjaśnić. Darwin powiedział:

„Jeśliby można było wykazać, że istnieje jakikolwiek narząd złożony, który nie mógłby być utworzony na drodze licznych, następujących po sobie, drobnych przekształceń – teoria moja musiałaby absolutnie upaść”. [ 2 ].

Kreacjoniści eksploatują niewiedzę i niepewność nie jako bodziec do uczciwych badań, ale po to, by wykorzystać i nadużyć wyzwanie Darwina. „Założę się, że nie potrafisz mi powiedzieć, jak staw łokciowy mniejszej nakrapianej łasicowatej żaby wyewoluował przez stopniowe przekształcenia?” Jeśli naukowiec nie potrafi dać natychmiastowej i wyczerpującej odpowiedzi, wyciąga się automatyczny wniosek: „W takim razie alternatywna teoria – ‘inteligentnego projektu’ – wygrywa automatycznie”. Proszę zauważyć koślawą logikę: jeśli teorii A nie udaje się wyjaśnić jakiegoś szczegółu, to teoria B musi być słuszna! Zachęca się nas do wyciągania automatycznego wniosku już bez pytania, czy owa zastępcza teoria potrafi wyjaśnić ten sam szczegół. ID zostaje przyznany (całkowicie niesłusznie, jak to pokazałem w innym miejscu) święty immunitet przed rygorystycznymi wymogami, jakie słusznie stawiamy teorii ewolucji.

Po drugie, proszę zauważyć, jak sztuczka kreacjonistów podważa naturalną – wręcz niezbędną – radość naukowca w obliczu niepewności. Dzisiaj w Ameryce naukowiec nie odważa się powiedzieć:

„Hmm, ciekawe. Zastanawiam się jak przodkowie łasicowatej żaby rozwinęli ten łokieć. Nie jestem specjalistą od łasicowatych żab. Będę musiał pójść do biblioteki uniwersyteckiej i popatrzeć. Może to być interesujący projekt dla, któregoś ze studentów.”.

Nie, w chwili, w której naukowiec powie coś takiego – i na długo zanim student rozpocznie projekt – automatyczny wniosek pojawi się na czołówkach pamfletów kreacjonistów: „Łasicowata żaba mogła być tylko zaprojektowana przez Boga”.

Rozpocząłem kiedyś rozdział o tak zwanej eksplozji kambryjskiej słowami: „To jakby skamieliny zostały tam umieszczone bez żadnej historii ewolucyjnej”. Także tutaj był to retoryczny wstęp, a zamiarem było zaostrzenie apetytu czytelnika na wyjaśnienie, które miało nastąpić. Ze smutkiem zdaję sobie teraz sprawę z tego, iż można było przewidzieć, że moją uwagę, wyrwaną z kontekstu, kreacjoniści będą cytować z satysfakcją.

Kreacjoniści uwielbiają „luki” w zapisie kopalnym. Wiele przejść ewolucyjnych jest elegancko udokumentowanych przez mniej lub bardziej ciągłą serię stopniowo zmieniających się, pośrednich stadiów skamielin. Niektóre zaś nie są i to są owe słynne „luki”. Michael Shermer dowcipnie powiedział, że jeśli nowo odkryta skamielina dzieli „lukę” idealnie na połowę, kreacjoniści oznajmią, że teraz istnieją dwie luki! Tak czy inaczej proszę zauważyć ponowne, nieuzasadnione stosowanie takiego automatyzmu. Jeśli nie ma świadectw kopalnych postulowanego przejścia ewolucyjnego, automatycznym założeniem ze strony kreacjonistów jest, że nie było żadnego przejścia ewolucyjnego: musiał zainterweniować Bóg.

Domaganie się pełnej dokumentacji każdego kroku czy to w ewolucji, czy w innej nauce, jest całkowicie nielogiczne. Tylko maleńki ułamek martwych zwierząt zamienia się w skamieliny i na szczęście, mamy aż tak wiele skamielin stanów przejściowych. Moglibyśmy nie mieć żadnych skamielin, a dowody na rzecz ewolucji z innych źródeł, takich jak genetyka molekularna i dystrybucja geograficzna, nadal byłyby przytłaczająco mocne. Z drugiej strony ewolucja czyni mocne przewidywanie, że jeśli choć jedna skamielina znajdzie się w niewłaściwej warstwie geologicznej, obali to tę teorię. Wyzwany przez gorliwego zwolennika Poppera, by powiedział, jak można sfalsyfikować ewolucję, J.B.S. Haldane odburknął: „Skamieliny królików w prekambrze”. Żadne takie anachroniczne skamieliny nie zostały znalezione, mimo zdyskredytowanych, kreacjonistycznych legend o ludzkich czaszkach w Coal Measures i odciskach ludzkich stóp pomieszanych z odciskami dinozaurów.

Umiłowanie „luk” w zapisie kopalnym przez kreacjonistów jest metaforą ich miłości do luk we wszelkiej wiedzy. Luki – automatycznie – są wypełnione przez Boga. Nie wiesz jak działa impuls nerwowy? Dobrze! Nie rozumiesz, jak pamięć tworzy się w mózgu? Doskonale! Fotosynteza jest oszałamiająco skomplikowanym procesem? Wspaniale. Proszę, nie zacznij pracować nad tym problemem, po prostu poddaj się i zwróć do Boga. Drogi naukowcu, nie pracuj nad swoimi tajemnicami. Przynieś tajemnice nam, bo nam się przydadzą. Nie zmarnuj cennej ignorancji, badając ją. Ignorancja jest darem bożym dla Kansas.

16 maja 2006, Science: In the News.

Od Tłumacza

Zakrawa na dowcip fakt, że obiecująca prawdę i tylko prawdę „Conservapedia", pod hasłem żaba informuje, że „ateistyczny biolog Richard Dawkins przyznaje, iż  staw łokciowy mniejszej nakrapianej łasicowatej żaby jest nadal wyzwaniem dla teorii ewolucji, ponieważ jego powstanie nie daje się wyjaśnić na drodze stopniowego rozwoju". Dodajmy jeszcze, że poszukiwania mniejszej nakrapianej łasicowatej żaby nadal trwają.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Ballada o człowieku, który pokochał niedźwiedzie na zabój
Choroby religijne: stygmaty i opętania

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (16)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Darwin, O powstawaniu gatunków drogą doboru naturalnego, PWRiL, Warszawa 1959, s. 179.
[ 2 ] Darwin, O powstawaniu…”, s. 183.

« Pseudonauka, paranauka   (Publikacja: 19-11-2008 )

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Richard Dawkins
Wybitny ewolucjonista, profesor Uniwersytetu w Oxfordzie. Urodził się w 1941 roku w Nairobi. Autor książki Samolubny gen, w której nadał nazwę i spopularyzował koncepcję George’a C. Williamsa, a która rzuciła nowe spojrzenie na przyczyny i sposoby ewolucji. Koncepcja ta umożliwiła lepsze niż kiedykolwiek wcześniej zrozumienie i wytłumaczenie motywów ludzkich (i zwierzęcych) zachowań, na gruncie zarówno biologii molekularnej, jak i psychologii ewolucyjnej. Najważniejsze jego publikacje: Samolubny gen (The Selfish Gene, 1976); Ślepy zegrarmistrz (The Blind Watchmaker, 1986); Fenotyp rozszerzony. Dalekosiężny gen (1982); Rzeka genów (River Out of Eden, 1995); Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa (Climbing Mount Improbable, 1996); Rozplatanie tęczy (Unweaving the Rainbow, 1998), The Ancestor’s Tale (2004), Bóg urojony (God Delusion, 2006), The Greatest Show on Earth (2009) Więcej informacji o autorze   Więcej informacji o autorze
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 32  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kłopot z homeopatią
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6207 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365