Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.104.936 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7298 tekstów. Zajęłyby one 28799 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2742 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Wiedza i rozum są dzisiaj tak zagrożone, jak to się niegdyś rzadko zdarzało, a wraz z nimi zagrożone jest także to, co ludzkie po prostu: być może samo człowieczeństwo."
 Kultura » Historia

Występki chodzą z bezwstydnym czołem [1]
Autor tekstu:

Dniem przełomu, który miał zdecydować o końcu fenomenu „odrodzenia w upadku”, przyspieszyć drogę do drugiego rozbioru i ostatecznego rozkładu Rzeczypospolitej, był 23 lipca 1792 r., gdy król Stanisław August zwołał na Zamku w Warszawie nadzwyczajne posiedzenie konstytucyjnej Straży Praw. Noc poprzedzającą podjęcie decyzji o przystąpieniu króla do targowicy poprzedziła z jego strony intensywna lektura „Żywotów sławnych mężów” Plutarcha. Jednakże ani dzieło antycznego mistrza, ani rady dawane przez część najbliższych doradców w atmosferze rosyjskich zwycięstw na froncie, nie były w stanie odciągnąć monarchy od sromoty kapitulacji. Wraz z zakończeniem głosowania w Straży, i oznajmieniem ministrom woli królewskiej, pełnia władzy przechodziła w ręce najbardziej wstecznych żywiołów, ogarniętych zarówno służalczością wobec Petersburga jak i wrogością do wszystkiego, co uosabiało dzieło minionego sejmu. Zastępy reformatorów były w ich oczach otumanione „jakobińską zarazą”, zaś akt Konstytucji 3 maja pozostawał „zwykłą utopią”, zrodzoną w głowach garstki przywódców stronnictwa patriotycznego i „kilkudziesięciu fanatycznych Polaków.” [ 1 ]

„Wziąłem silną rezolucję pisać się do konfederacji targowickiej i tej rezolucji już nie odmienię” – oznajmił król z chwilą otwarcia nadzwyczajnego posiedzenia rządu. Brak żywszego oporu ze strony tych, którzy uchodzili za głównych twórców systemu konstytucyjnego (Ignacego Potockiego i Stanisława Małachowskiego) był równie wymowny jak słowa poparcia dla króla, wyrażone przez podkanclerzego Hugona Kołłątaja: „Dziś jeszcze Miłościwy Panie, przystąpić trzeba do konfederacji targowickiej, nie jutro; każdy moment jest drogi, bo go krew Polaków oblewa.” [ 2 ]

O ile jednak motywem kapitulacji zdawał się być trzeźwy polityczny pragmatyzm, i on nakazywał – jak mówił Chreptowicz — aby „nie puszczać rzeczy w odwłokę”, to najbliższe miesiące miały boleśnie udowodnić kruchość takich rachub i nieuchronnie sprowadzić okrojoną Polskę do rangi kadłubowego państewka, w pełni zależnego od kaprysów Katarzyny II i układów na dworze w Petersburgu.

*

Rzecz w tym, że akces Stanisława Augusta do konfederacji targowickiej otwarł rychło drogę do ujawnienia jeszcze jednej gorzkiej prawdy, tym razem dotykającej najbardziej ponurych stron natury szlacheckiego narodu. Tragiczny upadek Konstytucji 3 maja nieuchronnie prowadził do szybkiej wymiany w składzie polskiej elity politycznej. Na miejsce mężów stanu, cieszących się opinią nieposzlakowanych patriotów, przybywali ludzie skażeni wirusem służalczości, zaprzedani względem obcych mocarstw, co gorsza, szermujący pustymi frazesami o umiłowaniu „wolności”, nad którą „nic droższego, nic milszego nie mamy.” W ich interesie leżało odsunięcie od urzędów wszystkich „ludzi 3 maja”, zniesienie dorobku Sejmu Wielkiego i przywrócenie status quo z okresu sarmackiej „złotej wolności”.

Już podczas działań wojennych (wiosną 1792 r.) krążyła po Warszawie pogłoska – przesłana przez ambasadę polską w Petersburgu i rozsiewana przez targowickich agentów – o istnieniu tajnej listy proskrypcyjnej, sporządzonej przez dowództwo moskiewskie. Przewidywała ona wyjęcie spod prawa oraz „ukaranie” czołowych polityków rządu konstytucyjnego i obrońców sejmowego ładu. [ 3 ]

Prawdziwości tych plotek nie udało się potwierdzić, ale dla nikogo nie było tajemnicą, że zaraz po zwycięstwie targowiczanie dobiorą się do skóry swoim przeciwnikom politycznym. Dlatego kapitulacja Stanisława Augusta przekreślała dalszą obecność w Warszawie większości patriotów, zasiadających w magistraturach rządowych i w sejmie. W tej atmosferze, w najbliższych dniach przywódcy stronnictwa patriotycznego składali urzędy, usuwali się z życia politycznego, wreszcie, w obawie o bezpieczeństwo własne i najbliższych, opuszczali kraj, kierując się głównie do Saksonii.

Tymczasem w kraju ster spraw państwowych przechodził w ręce nowej elity, którą sprzeczne interesy, partykularyzm oraz zwyczajna nikczemność, wiodły na służbę ościennych potęg. Te poprzez swoich ambasadorów gotowe były bez skrupułów wykorzystywać najniższe instynkty szlacheckie. Postępujący chaos i paraliż instytucji państwowych sprzyjał coraz powszechniejszym zabiegom o względy rosyjskich okupantów. Dotyczyło to w równym stopniu sfery towarzyskiej, gdzie rychło miejsce starej arystokracji zajęła nowa, w niczym nie przypominająca probierzy moralnych, właściwych elicie z czasów Sejmu Wielkiego. Niesmak w zabiegach o względy Rosjan był tym kręgom obcy. „Damy nasze – notował ze wstrętem zbliżony do patriotów obserwator – szalały za Moskalami prawie aż do wstydu. Starościna małogoska księdzu Kopczyńskiemu oświadczyła, iż Francuzami się brzydzi i odtąd żadnej książki w tym języku czytać nie chce i nie będzie. Zubow otrzymał tytuł donżuana, te panie co w początkach uciekały od Moskali, teraz rozum gubią za nimi.(...) Co tylko jest prawdziwych Polaków, z żalem i smutkiem spoglądają na takie postępowanie.” [ 4 ]

Podobne zachowania nie były jednak niestety całkiem odosobnione. Skrajne zjawiska opisywał także szambelan królewski, Jan Duklan Ochocki. W „Pamiętnikach” wspominał o rozpasaniu, towarzyszącym balom z udziałem Rosjan, gdzie „półnagie kobiety z obnażonymi ze wszelkiej uczciwości niby to mężami i obcymi kochankami kręciły się w wirze tym rozpasania i politycznej brzydoty. [ 5 ]

Godne uwagi i bliższej analizy może być zatem pytanie — w jakim stopniu rozkwit tak otwarcie zdegenerowanych form moralności publicznej był wynikiem tryumfu instynktu samozachowawczego, typowego dla każdej zbiorowości ludzkiej, ogarniętej kryzysem? W jakim zaś konsekwencją planowej polityki okupantów rosyjsko-targowickich, cynicznie wykorzystujących w swoim interesie najniższe i najnikczemniejsze cechy, tkwiące w polskiej szlachcie?

Otwarte zwycięstwo bezprawia i zdrady nie wzbudziło przecież w całym społeczeństwie jednomyślnego dystansu i obrzydzenia. W miarę zbliżania się drugiego rozbioru Polski i otwarcia obrad sejmu (głównym jego zadaniem miała być ratyfikacja podziału), prowincjonalna szlachta coraz chętniej przechodziła do grona stronników Rosji. Prawdą jest, że częstym motywem ziemian był pragmatyzm i lęk przed represjami zaborcy. Jednak nowy ambasador rosyjski, Jakob Johann Sievers, dobrze wiedział, że pospolita szlachta już dawno zapomniała o „kościołach cnót obywatelskich”, za które jeszcze w siedemnastym wieku uważał sejmiki ziemskie Jan Szczęsny Herburt. Opinie przedstawiciela Petersburga w Polsce kolidowały z przechowywanym wciąż w tradycji ideałem ziemianina — szlachcica, który – jak twierdzono — jest „cnotliwy, godny, mądry, pobożny, sprawiedliwy […] przedni miłośnik ojczyzny.” [ 6 ]

Ten stereotyp nie odpowiadał wszakże obrazowi rejestrowanemu przez ambasadora, skoro ten z łatwością korumpował szlachtę obietnicami kariery, pieniędzmi i strachem.

Smutnej lektury dostarczyły na tym polu pamiętniki Jakoba Sieversa. Z jego rozkazu, wiosną 1793 roku, nad dyspozycyjnością każdego sejmiku elekcyjnego, poprzedzającego sejm grodzieński, czuwał „jeden sprawujący interesa” po myśli ambasadora wraz z oddziałem wojska rosyjskiego u boku („aby jego słowom mocy dodać”). Presja wojska odgrywała w tym dramacie niewątpliwie dużą rolę. Nie mniejszą jednak miała niepisana zasada sprzedajności głosów (utrwalona w tradycji polskiego parlamentaryzmu). Dlatego narzucanie sejmikom woli Petersburga nie natrafiało na stanowczy opór. Szczególnie łatwo kupczyła głosami szlachta zaściankowa (tzw. „gołota”), którą właśnie konfederacja targowicka przywróciła do pełni praw politycznych. Opinię tą potwierdzały doświadczenia zastępcy ambasadora, generała Osipa Otto von Igelstroema, który z rozbrajającą szczerością chwalił się przed Sieversem: „Kupuje się je (głosy – przyp. KT) po 10, 15 najwięcej po 30 dukatów. Cały mój wydatek na sejmiku w Proszowicach i Oświęcimiu wyniósł(...) 200 do 300 dukatów, nie licząc podróży i osobistych wydatków.” [ 7 ]

Podobne refleksje w ambasadzie rosyjskiej zrodził sejm rozbiorowy w Grodnie, złożony w większej części z ludzi zaprzedanych obcym potęgom. Łatwość manipulowania działaniami posłów była zaskakująca nawet dla zaborców. Według nich, „nigdy żaden sejm taniej nie wypadł.” Sievers notował, że „cała Litwa (48 posłów z Wielkiego Księstwa Litewskiego – przyp. KT) kosztuje może 200 dukatów na posła. W Polsce będzie ich 40 za dwadzieścia tysięcy dukatów, a co z Polski zostanie (sic!), nie będzie wiele kosztowało.” [ 8 ]

W ten sposób w oczach cudzoziemców, chwiejność i służalczość Polaków osiągnęły rangę głównej ich cechy narodowej. „Na pierwszy gruntowniejszy zarzut milkną – pisał uczony i podróżnik inflancki Fryderyk Schulz – a po drugim przechodzą łatwo na stronę oponenta. Nic by nie było łatwiejszego przy talentów przewadze, jak zgromadzenie Polaków nakłonić, do czego by się chciało, gdyby nie stronnictwa, osobiste korzyści, obawa i duma, które miasto przekonań nimi władną.” [ 9 ]


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Diane Pretty – jej prawo wyboru
Bóg cię kocha, pedale

 Zobacz komentarze (2)..   


 Przypisy:
[ 1 ] F. Essen do J. Lossa, Warszawa 13 VIII 1791,[w:] H. Kocój, Konstytucja 3 maja 1791 w relacjach posła saskiego Franciszka Essena, Kraków 2000, s. 86.
[ 2 ] H. Kołłątaj, I. Potocki, F. Dmochowski, O ustanowieniu i upadku konstytucji polskiej 3 maja 1791 r., [Lwów]1793, s. 350.
[ 3 ] F. Kontrym do J. Kossakowskiego, Warszawa 20 V 1792, BJ rkps 4436, k. 100.
[ 4 ] J. Dembowski do I. Potockiego, Warszawa 15 II 1794, Tajna korespondencja z Warszawy 1792-1794 do Ignacego Potockiego, oprac. M. Rymszyna i A. Zahorski, Warszawa 1961, s. 317.
[ 5 ] J. D. Ochocki, Pamiętniki, wyd. J. I. Kraszewski, Wilno 1857, s. 148; por. opinię K. Podwysockiego [w:] Pamiętniki z óśmnastego wieku, t. XIII, s. 107.
[ 6 ] S. Cynarski, Sarmatyzm – ideologia i styl życia [w:] Polska w XVII wieku. Państwo – społeczeństwo – kultura, Warszawa 1974, s. 282.
[ 7 ] J J. Sievers, Jak doprowadziłem do drugiego rozbioru Polski, wyd. B. Grochulska i P. Ugniewski, Warszawa 1992, s. 95 — 96.
[ 8 ] Ibidem, s. 97.
[ 9 ] F. Schulz, Podróże Inflantczyka z Rygi do Warszawy i po Polsce w latach 1791 — 1793, opr. W. Zawadzki, Warszawa 1956, s. 231.

« Historia   (Publikacja: 29-11-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Krzysztof Tracki
Doktor historii, autor szeregu prac dotyczących polskiego Oświecenia, jest autorem książki "Ostatni kanclerz litewski" opublikowanej w Wilnie.

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Człowiek Oświecenia wobec moralności
czyli o dobrych i złych obyczajach
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6227 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365