|
|
 |
Nauka » Biologia » Antropologia » Nauki o zachowaniu i mózgu » Psychopatologia
Dżihadyzm i "śniący na jawie" [3] Autor tekstu: Edmund Standing Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska
Inne wyjaśnienie bagatelizuje religijny aspekt ataków i szuka zamiast tego racjonalnego, politycznego, materialistycznego wyjaśnienia działania terrorystów. Dobry przykład takiego myślenia znajduje się w niedawnym artykule w piśmie Socialist Workers Party „International Socialism”, w którym John Molyneux pisze:
Centralne dla ideologii neokonów — Busha, Cheney’a, Blaira i Browna – jest twierdzenie, że wrogość muzułmanów do „Zachodu” jest niesprowokowana i nieuzasadniona. Nie patrzy się na to jako na odpowiedź lub reakcję na zachodni imperializm, wyzysk i dominację, ale raczej jak na odrażającą, opartą na religii kampanię, mającą na celu zniszczenie, podbicie i być może nawrócenie świata nie-muzułmańskiego. Niektórzy uważają, że te cele tkwią w samej istocie islamu, podczas gdy Bush, Blair i ich kompani przypisują to „złej” interpretacji lub perwersji islamu, ale w obu wypadkach motywacja jest religijna. Jest to interpretacja całkowicie sprzeczna z oznajmieniami zarówno al Kaidy, która stawiała wyraźne żądania polityczne, takie jak wycofanie wojsk USA z Arabii Saudyjskiej, jak i zamachowców 7 lipca, którzy powiedzieli, że motywem ich działania było to, co zostało zrobione z Irakiem. Jest to także sprzeczne z rozsądkiem. Myśl, że Ameryka, Wielka Brytania czy jakikolwiek duży naród zachodni może być zniszczony, podbity lub nawrócony przez podkładanie bomb w metrze lub ataki samolotami na budynki, jest tak krańcowo absurdalna, że nie może być rzeczywistym motywem jakiejkolwiek trwałej kampanii. Myśl, że kampania terrorystyczna może zmusić USA do wstrzymania wsparcia dla Izraela lub do wycofania się z Afganistanu, jest także błędna, ale niekoniecznie nieprawdopodobna. Dla Busha, Blaira i ich popleczników „religijne” wyjaśnienie jest jednak obowiązkowe, bo bez niego musieliby przyznać winę imperializmu i ich własnej polityki – a podejście Dawkinsa współgra z tym rozumowaniem i je wzmacnia [ 22 ].
W tego rodzaju wyjaśnieniu widzimy więc odwrotność koncepcji, że religia jest głównym czynnikiem motywującym. Zamiast tego Molyneux daje marksistowską, materialistyczną interpretację, w świetle której widzi on ataki Kahna i Tanweera jako zasadniczo polityczne. Tak samo jak religijna interpretacja musi marginalizować lub ignorować „polityczną” zawartość „męczeńskich” wideo Kahna i Tanweera, tak polityczna interpretacja traktuje ich religijną retorykę jako coś nieważnego.
Ubóstwo takiej redukcjonistycznej interpretacji częściowo polega na niezdolności Molyneux jako marksisty do zrozumienia czegokolwiek poza wąskimi, czysto materialistycznymi i „racjonalistycznymi” ramami. Twierdzi on, że „Myśl, że Ameryka, Wielka Brytania czy jakikolwiek duży naród zachodni może być zniszczony, podbity lub nawrócony przez podkładanie bomb w metrze lub ataki samolotami na budynki, jest tak krańcowo absurdalna, że nie może być rzeczywistym motywem jakiejkolwiek trwałej kampanii”, a jest to argument oparty na osobistym, ateistycznym niedowierzaniu. Idea, że anioł podyktował Koran Mahometowi lub że nie-muzułmanie będą wiecznie cierpieć w ogniach piekielnych, jest także całkowicie absurdalna dla wielu z nas, ale miliony by się z tym nie zgodziły. Nigdy nie należy nie doceniać fantazji, w które ludzie religijni rzeczywiście wierzą. Argument Molyneux nie jest po prostu błędny z powodu niezdolności do zaakceptowania rzeczywistości i mocy religijnego fanatyzmu, jego błędność pokazuje rzucona mimochodem uwaga, że „zamachowcy 7 lipca (…) powiedzieli, że motywem ich działania było to, co zostało zrobione z Irakiem”, bo powiedzieli dużo więcej.
Po wstępnej, ogólnej tyradzie „męczeńskie” wideo Kahna rozpoczyna się słowami „Ja i tysiące takich jak ja porzucamy wszystko dla tego, w co wierzymy. Nasza płomienna motywacja nie pochodzi od niczego namacalnego, co ten świat ma do zaoferowania. Naszą religią jest islam – posłuszeństwo jedynemu prawdziwemu Bogu, Allahowi i podążanie śladami ostatecznego proroka i posłańca, Mahometa”. Kahn oznajmia następnie, że motywacją jego morderczych akcji były „potworne zbrodnie przeciwko moim ludziom na całym świecie” i wychwala „bohaterów takich jak nasz ukochany szejk Osama bin Laden, dr Ayman al-Zawahiri i Abu Musab al-Zarkawu” [ 23 ]. Kahn nie podaje więc Iraku jako uzasadnienia, ale powołuje się na poczucie prześladowania muzułmanów na całym świecie i na solidarność z ruchem dżihadystów. „Męczeńskie” wideo Tanweera jest znacznie dłuższe niż Khana i istotnie wspomina Irak, ale podaje także cierpienia muzułmanów w Palestynie, Afganistanie, Czeczenii i Kaszmirze jako powody swojego gniewu. Brytyjskie poparcie dla Izraela i trzymanie dżihadystów w więzieniu Belmarsh także wzbudzają jego gniew i, podobnie jak Khan, wychwala on bin Ladena i al-Zarkawiego [ 24 ].
Widać tu wyraźnie, że Kahna i Tanweera interesuje wyłącznie muzułmańskie cierpienie, ponieważ nie ma tu żadnej wzmianki o jakiejkolwiek innej niesprawiedliwości. Ich diatryby uzasadniające ich akcje nie mają żadnego wyraźnego centrum ani poważnego przesłania politycznego. Także Hassan Butt, były zwolennik dżihadyzmu, podważa pozycję Molyneux, kiedy stwierdza: „Pamiętam, jak śmialiśmy się, kiedy ludzie w telewizji oznajmiali, że jedyną przyczyną islamskich aktów terroru, takich jak 11 września, bomby w Madrycie czy 7 lipca w Londynie była polityka zagraniczna Zachodu. Obwiniając rząd za nasze akcje, ci, którzy krzyczeli o ‘bombach Blaira’, wykonywali za nas robotę propagandową” [ 25 ].
Jeśli zawodzi zarówno redukcjonistyczno religijne, jak i polityczne wyjaśnienie czynów terrorystów samobójców 7 lipca, to może prawda leży gdzieś pośrodku? Sądzę, że także to nie jest poprawnym wyjaśnieniem. Religijne wyjaśnienie nie ma wielkiego sensu, jeśli weźmie się pod uwagę, że Khan zdetonował swoją bombę w pociągu przy Edgware Road, w okolicy w znacznej mierze zamieszkałej przez muzułmańskich Arabów. Polityczna interpretacja zawodzi, bo przesłanie terrorystów jest tak ogólne, że aż nieprzekonujące jako rzeczywiste oświadczenie dotyczące spraw międzynarodowych. Zarówno islam w sensie religijnym, jak polityka w sensie wydarzeń w realnym świecie występują tylko powierzchownie w „męczeńskich” wywodach Kahna i Tanweera; także ich kombinacja nie wyjaśnia dlaczego tych dwóch pozornie normalnych mężczyzn miałoby zdecydować się na zakończenie swojego życia przez zabicie przypadkowych ludzi. W rzeczywistości nie było potrzeby, by którykolwiek z terrorystów 7 lipca zginął w tym ataku, i jest to znamienne. Bomby w torbach można było z łatwością zostawić w pociągach i autobusach i odpalić z daleka, ale grupa 7 lipca wybrała śmierć w ataku. Możemy to wyjaśniać pragnieniem wstąpienia do raju męczenników, ale dlaczego Khan miałby tęsknić do dziewic, kiedy miał kochającą żonę i małe dziecko? Musi w tym być coś więcej.
Istnieje mniej powszechne wyjaśnienie zachodniego dżihadyzmu, które wydaje się być bliższe prawdy. Jak widzieliśmy, terroryści samobójcy 7 lipca niczym się nie wyróżniali: szczególnie Kahn i Tanweer byli pod wieloma względami „przykładnymi obywatelami”; członkami stabilnych rodzin, ciężko pracowali, działali na rzecz społeczności. Niemniej oni, jak również ich partnerzy w zbrodni, byli nisko opłacanymi pracownikami, skazanymi na życie bez rozgłosu. Widzieliśmy także, że zblazowani hedoniści, przestępcy i politycznie rozczarowani znaleźli w dżihadyzmie nowe i podniecające życie, życie, w którym nagle stali się częścią globalnego ruchu rewolucyjnego, życie pozornie nasycone sensem. To samo może także dotyczyć tych, którzy są zasadniczo niezadowolenie z prostego, skromnego życia. Na Zachodzie żyjemy w świecie zalanym kulturą „celebrytów”, „reality show”, blichtru i splendoru. Żyjemy także w świecie, który często wydaje się powierzchowny i pozbawiony autentyczności. Jak na ironię, można uważać, że współczesna przemoc dżihadystów jest z tym związana. Z kultury „celebrytów” pochodzi narcyzm dżihadystycznych propagandowych wideo, takich jak te zrobione przez Khana i Tanweera, a z ogólnego poczucia kulturowej pustki pochodzi atrakcja wynaturzonego „splendoru” dżihadystycznej przemocy.
Artykuł Rogera Griffina „Shattering crystals”: the role of „dream time” in extreme right-wing political violence [ 26 ] daje interesującą perspektywę do zrozumienia dżihadyzmu, szczególnie jego odmiany pokazanej 7 lipca. Chociaż Griffin pisze o przemocy skrajnej prawicy, można znaleźć podobieństwa w dżihadyzmie i innych formach przemocy “ideologicznej”. W brutalnych aktach politycznych, „które świadomie ściągają ryzyko śmierci sprawcy” Griffin znajduje niemal atawistyczny powrót do przednowoczesnej, mistycznej koncepcji samo-transformacji i przeciwstawia „czasu zegara” „czasowi snu”. „Czas zegara” to ten, w którym znajdujemy się w codziennym życiu, a „czas snu” oznacza świat fantazji tych, którzy starają się wykroczyć poza przyziemną egzystencję.
Podczas gdy można odczuwać, że „czas zegara” przenika „bezsens i pustka”, w „czasie snu” człowiek przenosi swoje fantazje na świat, starając się wykroczyć poza codzienną rzeczywistość dzięki „poczuciu bycia ‘wybranym’ do misji zniszczenia, co może doprowadzić do odczucia narodzenia na nowo w ponad indywidualnym wymiarze”. Griffin cytuje wymowną obserwację T. E. Lawrence’a: „Wszyscy ludzie śnią, ale nie jednakowo. Ci, którzy śnią w nocy, w zakurzonych zakamarkach umysłu, budzą się w dzień i stwierdzają, że była to próżność; ale śniący na jawie są niebezpieczni, bo mogą z otwartymi oczyma działać zgodnie ze swoim sennym marzeniem, żeby go zrealizować”. Griffin utrzymuje, że to ci, którzy pozwalają swoim zadufanym fantazjom o heroizmie i losie przebić się do codziennej egzystencji, są skłonni do skrajnych aktów przemocy, której nadają wieczyste znaczenie. To, znacznie bardziej niż bezbarwne religijne czy polityczne interpretacje, dostarcza wglądu w mentalność tych, którzy wierzą, że mają prawo czy wręcz obowiązek wykonywania straszliwych aktów „ideologicznej” przemocy.
1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
Przypisy: [ 22 ] John Molyneux (2008), More than opium: Marxism and religion, „International Socialism”. [ 25 ] Cytowane w Terrorism is not the West’s fault, „Washington Times” 3 lipca 2007. [ 26 ] Roger Griffin (2003) “Shattering crystals”: the role of “dream time” in extreme right-wing political violence, “Terrorism and Political Violence” 15(1). « Psychopatologia (Publikacja: 23-12-2008 Ostatnia zmiana: 25-12-2008)
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 6269 |
 |