Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
46.003.401 odwiedzin
Ponad 1074 autorów napisało
dla nas 5694 tekstów.
Zajęłyby one 22113 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Fala skandali seksualnych w Kościele:
dopiero się rozwija
osiągnęła szczyt
już wygasa
  

Oddano 213 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Paweł zdawał sobie sprawę z tego, że próba przełamania tej kultury uniżoności nie ma sensu, że jej złamanie wymagałoby pogwałcenia tabu, że ten język to świat, z którego nie daje się uciec, świat czapki miętoszonej w ręku w obliczu proboszcza, policjanta, urzędnika, świat niewiary w partnerstwo, w którym idea społeczeństwa obywatelskiego jest groteską."
 Nauka » Biologia » Antropologia » Nauki o zachowaniu i mózgu » Psychopatologia

Dżihadyzm i "śniący na jawie" [4]
Autor tekstu: Edmund Standing

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

„Męczeńskie” wideo Khana i Tanweera wyraźnie pokazują przykłady „śniących na jawie”, urzeczywistniających swoje fantazje. Ci dwaj mężczyźni, pomocnik nauczyciela i wolontariusz gminnego ośrodka, pokazują się na tych wideo w islamskich nakryciach głowy i psychologicznie przekształcają się w bohaterów, którymi chcieliby być. Khan arogancko macha palcem w kierunku kamery i oznajmia światu: „Jesteśmy na wojnie i jestem żołnierzem”. Już żyjąc w „czasie snu” twierdzi on: „jestem bezpośrednio odpowiedzialny za obronę i pomszczenie moich muzułmańskich braci i sióstr”, ujawniając w ten sposób fantazję bycia „wybranym”, która prowadzi (w jego umyśle) do ponownych narodzin jako potężnego bohatera, kiedy wysadza siebie i innych ludzi w powietrze. Mówi dalej o ponownych narodzinach, kiedy modli się „podnieś mnie spomiędzy tych, których kocham, jak proroków, posłańców, męczenników i dzisiejszych bohaterów”.

Tanweer w urojonym stanie zadufania, niemal przyjmuje na siebie rolę boskiego sędziego, kiedy mówi ludziom w Wielkiej Brytanii: „To wy wybraliście ten rząd (…) Wy daliście finansowe i militarne wsparcie USA i Izraelowi w masakrze palestyńskich dzieci. Jesteście bezpośrednio odpowiedzialni za problemy w Palestynie, Afganistanie i Iraku. Otwarcie wypowiedzieliście wojnę islamowi i jesteście zwiastunami krucjaty przeciwko muzułmanom”. Całą odpowiedzialność za swoje mordercze czyny przesuwa na ofiary i najwyraźniej wierzy, że jego zadaniem jest ukaranie tych, do których się zwraca. „Kochamy śmierć tak, jak wy kochacie życie”, chwali się dumnie i modli się „O, Allahu, daj nam męczeństwo w imię naszej sprawy”.

Kahn i Tanweer pokazują się tutaj jako ludzie zanurzeni w narcystycznym marzeniu o zostaniu bohaterami i męczennikami, o staniu się ludźmi ważnymi i sławnymi. Jak ważni musieli się czuć wiedząc, że byli teraz „żołnierzami” uwiecznionymi na wideo, by cały świat ich zobaczył. Zasadniczo nie miało to nic wspólnego z islamem lub polityką, a wszystko z urojeniem wielkości i rodzajem zauroczonego w sobie mistycyzmu. Tezę, że formalna religia, jak również polityka, jest w dużej mierze marginalna dla wizji zachodnich dżihadystów, nie zaś jej integralną częścią, wspiera fakt, że istnieją bezpośrednie podobieństwa między poglądami dżihadystów a tymi, które można znaleźć w słowach nie-islamskich morderców „ideologicznych”.

Widzieliśmy już, że dżihadyzm przedstawia muzułmanów na całym świecie jako rodzaj kolektywnej jedności, nie związanej granicami i tożsamością narodową. Jak wyjaśniał Choudary, jest on muzułmaninem w Wielkiej Brytanii, nie zaś brytyjskim muzułmaninem. Wyznawcy islamu przedstawiani są jako rodzina i zasadniczo traktowani w podobny sposób jak naród, aczkolwiek taki, który jest rozrzucony po całym świecie. Dżihadyści uważają, że został im powierzony obowiązek obrony wszystkich członków tego narodu i widzą siebie w stanie wojny z wszystkimi, którzy są poza nim. Stąd w „męczeńskiej” przemowie Khana twierdzenie: „Jestem bezpośrednio odpowiedzialny za obronę i pomszczenie moich muzułmańskich braci i sióstr”, Tanweer zaś propaguje dżihadystyczną fantazję, że Zachód „wypowiedział wojnę islamowi”, którą w dżihadystycznej propagandzie przedstawia się jako kontynuację średniowiecznych wypraw krzyżowych – wrogami są „Żydzi i krzyżowcy”. Ruchem o podobnych poglądach jest powojenny neonazizm, który wydostał się z ciasnych ram narodowych i definiuje obecnie całą „białą rasę” jako „naród”. Tak samo jak dżihadyści wpadli w senne marzenie o międzynarodowej wojnie między muzułmanami i nie-muzułmanami, neonaziści widzą siebie jako bojowników o zachowanie białej rasy przed zgromadzonymi przeciw niej siłami, dyrygowanymi przez „Żydów”, tajnych władców świata (za tą teorią konspiracji opowiadają się także dżihadyści). I tak jak dżihadyści są samozwańczymi „męczennikami” za „muzułmanów”, istnieją również „męczennicy” za „białą rasę”.

We wrześniu 1983 roku hodowca bydła ze stanu Waszyngton, Robert Jay Mathews, formalnie założył neonazistowską grupę terrorystyczną o nazwie „The Order”, której członkowie śnili o obaleniu rządu USA i widzieli siebie jako awangardę ruchu ratującego „białą Amerykę”. Popełniali przestępstwa, w tym rabunki z bronią w ręku, rabunki banków, podrabianie pieniędzy, jak również podłożenie bomb pod kino i synagogę oraz zamordowanie żydowskiego prezentera radiowego. 

Jak terroryści 7 lipca, tak „The Order” żył w świecie snu, w którym byli „rewolucjonistami” walczącymi przeciwko konspiracji mającej zamiar zniszczyć „ich ludzi”. Wiodący członek tej organizacji, David Lane, następująco opisał swoją drogę do neonazistowskiego terroryzmu: „W 1978 roku moje badania były właściwie zakończone i wyraźnie widziałem prawdziwy problem. Narodami Zachodu rządziła syjonistyczna konspiracja (…) a syjonistyczna konspiracja przede wszystkim chciała wytępić rasę Białych Aryjczyków” [ 27 ]

W 1984 roku, po otrzymaniu informacji o jego miejscu pobytu, policja chciała aresztować Matthewsa, który odmówił wyjścia z budynku, gdzie się ukrywał i zamiast tego zaczął strzelać. Zginął w wynikłej walce. Powód, dla którego Matthews odmówił poddania się jest podobny do powodu, dla którego terroryści 7 lipca wybrali śmierć w atakach – podzielał te same fantazje o męczeństwie. W autobiografii, którą pisał krótko przed śmiercią, Matthews wyjaśnia: „Zrozumiałem, że cała Biała Ameryka, właściwie cała moja rasa, zmierza ku zagładzie, chyba, że Biali powstaną i odwrócą falę”. Twierdził, że „Nie mam wyboru. Muszę stanąć jak Biały mężczyzna i walczyć (…) My nie mamy już dłużej wyboru – musimy stanąć i walczyć. Niech żyje Zwycięstwo!” 

Chełpił się swoją grupą: „Jestem dumny, że mieliśmy odwagę i determinację, by stanąć i walczyć za naszą rasę i nasze dziedzictwo w epoce, w której takie czyny nazywa się przestępstwem, nie zaś aktem męstwa”. Co najbardziej znamienne, przewidział on swoją śmierć: „Nie obawiam się. Bo rzeczywistością mojego życia jest śmierć i najgorszy wróg może jedynie skrócić mój okres służby na tym świecie. Odejdę wiedząc, że uczyniłem ostateczną ofiarę, by zapewnić przyszłość moich dzieci” [ 28 ].

Czytamy tutaj słowa człowieka, który był neonazistą, nie dżihadystą, który widział białych ludzi jako swój „naród”, w odróżnieniu od muzułmanów, ale który miał tę samą wyimaginowaną wizję świata, świata, w którym jego ludzie byli zagrożeni przez konspirację i on został powołany, by uczynić „ostateczną ofiarę” dla wyższej sprawy. „Jesteśmy na wojnie i jestem żołnierzem” oznajmia Khan. „Muszę stanąć (…) i walczyć” pisze Matthews. „Jestem bezpośrednio odpowiedzialny za obronę i pomszczenie moich muzułmańskich braci i sióstr” twierdzi Khan. „Biała Ameryka, właściwie cała moja rasa, zmierza ku zagładzie, chyba, że Biali powstaną i odwrócą falę” pisał Matthews. „Kochamy śmierć tak jak wy kochacie życie”, chełpił się Tanweer. „Nie obawiam się. Bo rzeczywistością mojego życia jest śmierć”, pisał Matthews. Podobnie jak terroryści 7 lipca są wysławiani jako męczennicy – „Lwy Londynu” – w kręgach dżihadystów (czego, oczywiście, najbardziej pragnęli) także Matthews, wybierając śmierć pod gradem kul policyjnych, dostał się do neonazistowskiego panteonu „męczenników”, wysławianych przez neonazistów na całym świecie za złożenie „ostatecznej ofiary”. Zachodni dżihadyści to fantaści, którzy urzeczywistniają swoje narcystyczne sny o byciu „wybranym” do „obrony” muzułmanów na całym świecie poprzez morderstwa i gloryfikację śmierci, a u Matthewsa widzimy, że dokładnie ten sam sen o heroizmie, męczeństwie i aktach wiecznego znaczenia może ożyć w bardzo odmiennym politycznym i ideologicznym kontekście. Nie ma wojny przeciwko muzułmanom i nie ma wojny przeciwko białej rasie; obie są produktem wyobraźni, obie są wydumane, by nadać znaczenie tym, którzy tęsknią za wynaturzonym rodzajem heroizmu i obie stały się śmiertelne w rękach śniących na jawie.

Inną postacią, która pasuje do wzorca śniącego na jawie – człowieka, który żywił mroczne fantazje o śmierci, wojnie i zniszczeniu i który starał się urzeczywistnić te sny – możemy znaleźć wśród męczenników skrajnej lewicy. Che Guevara jest człowiekiem uznawanym dzisiaj za idola przez wielu na skrajnej lewicy, niektórych na umiarkowanej lewicy, niektórych na skrajnej prawicy i wielu, wielu innych, którzy widzą go dokładnie tak, jak miał nadzieję, że historia go będzie widzieć: jako rewolucyjnego przywódcę, walczącego o sprawiedliwość, człowieka, który okazywał miłość i współczucie narodowi kubańskiemu i który powstał przeciwko zachodniemu uciskowi. Rzeczywisty Che Guevara jednak nie był niczym takim i jak słusznie zauważa Vladimir Ilyich, przywiązanie do Che jest „infantylną chorobą” [ 29 ]. Historia Che jest historią argentyńskiego studenta, który stał się masowym mordercą i propagatorem ludobójstwa.

Przez pierwszych kilka lat reżimu Castro na Kubie Che był „zastępcą przywódcy i głównym katem reżimu, który proporcjonalnie do wielkości populacji uwięził i torturował więcej więźniów politycznych niż Stalin i proporcjonalnie do wielkości populacji zabił więcej ludzi, w ciągu pierwszych trzech lat władzy niż Hitler” [ 30 ]. Che rozkoszował się zarządzaniem i wykonywaniem egzekucji i nie widział żadnego powodu, by  urządzać więźniom sprawiedliwy proces sądowy. Dla niego przedstawienie prawne sprawy i gromadzenie dowodów było stratą czasu na „archaiczne, burżuazyjne szczegóły” [ 31 ]. Był zwolennikiem totalitaryzmu, który oznajmił, że „indywidualizm musi zniknąć!” [ 32 ]. Uczynił przestępstwem „zniewieściałe zachowanie” i założył obozy koncentracyjne dla homoseksualistów ze słowami „Praca uczyni cię mężczyzną” wypisanymi nad bramą [ 33 ]. Czytanie jego własnych słów daje mrożący krew w żyłach wgląd w jego mentalność. W eseju, w którym nawoływał do „dwóch, trzech, wielu Wietnamów” Che napisał: „Nienawiść jako element walki, nieugięta nienawiść do wroga, która popycha człowieka poza jego naturalne ograniczenia, czyniąc z niego skuteczną, brutalną, selektywną i bezlitosną maszynę. Tacy właśnie muszą stać się nasi żołnierze” {P:34|Cytowane w Paul Berman (2004) The Cult of Che” Don’t applaud ‘The Motorcycle Diaries’, „Slate Magazine”, 24 września. W swoim Message to the Tri-Continental Conference obiecywał:


1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Polska praktykująca
Refleksje wigilijne

 Zobacz komentarze (3)..   


 Przypisy:
[ 27 ] Anti-Defamation League (2005), Extremism In America: David Lane.
[ 29 ] Cytowane w Daniel Wolf (2004) Poster Killer, „The Spectator” 28 sierpnia.
[ 30 ] Ashley Herzog (2008), Behind the T-shirt: Exposing the Real Che Guevara, „Human Events” 10 września.
[ 31 ] Huberto Fontova (2006), Che Guevara; 39 Years of Idolatry, FrontPage Magazine, 9 października.
[ 32 ] Ibidem.
[ 33 ] Ibidem.

« Psychopatologia   (Publikacja: 23-12-2008 Ostatnia zmiana: 25-12-2008)

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Edmund Standing
Brytyjski publicysta, studiował teologię i teorię kultury.

 Liczba tekstów na portalu: 8  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Chrześcijańska prawica: przydawanie konserwatyzmowi złej sławy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6269 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365