Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
70.765.461 odwiedzin
Ponad 1158 autorów napisało
dla nas 7398 tekstów.
Zajęłyby one 26977 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Podniesienie wieku emerytalnego
Jest konieczne teraz
Jeszcze nie jest potrzebne
Nie jest potrzebne
  

Oddano 2461 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Gdy nie wolno wieszać fallusa na krzyżu, to czy wolno wieszać krzyże na fallusach?"
 Tematy różnorodne » Ekologia i ekozofia

Globalne ostrzeżenia
Autor tekstu:

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Protokół Kopenhaski nie odniesie sukcesu, jeśli nie podpiszą go Indie i Chiny, ale przekupywanie tych krajów, by dołączyły się, będzie miało efekty przeciwne do zamierzonych.

W grudniu światowi przywódcy spotkają się w Kopenhadze, żeby wynegocjować nowy pakt w sprawie zmiany klimatu, aby zredukować emisję dwutlenku węgla. Sposób jednak, w jaki to zostało ustalone, spowoduje, że porażka będzie nieunikniona. Najlepsze, czego możemy się spodziewać, to że otrzymamy nauczkę, by wreszcie zabrać się za tę kwestię w mądrzejszy sposób.

Stany Zjednoczone jasno stwierdziły, że kraje rozwijające się muszą w Kopenhadze zgodzić się na znaczną redukcję emisji dwutlenku węgla. Kraje rozwijające się – szczególnie Chiny i Indie – będą w XXI wieku głównymi producentami gazów cieplarnianych – były zwolnione z Protokołu z Kioto, ponieważ emitowały tak niewiele gazów w czasach industrializacji Zachodu. Także Europa niechętnie zaakceptowała to, że bez udziału krajów rozwijających się, cięcia w krajach bogatych będą miały niewielki wpływ.

Niektórzy próbują w nas wmawiać, że zaangażowanie Chin i Indii będzie łatwe. Zdaniem byłego wiceprezydenta USA Ala Gore’a kraje rozwijające się, które kiedyś były niechętne przyłączeniu się do pierwszego etapu globalnej reakcji na kryzys klimatyczny, same zaczęły domagać się akcji oraz podejmować odważne kroki na własną rękę.

Inny laureat Nagrody Nobla, Rajendra Pachauri, przewodniczący Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), nie jest jednak taki pewny. Niedawno powiedział słuchaczom w Indiach: „oczywiście kraje rozwijające się będą wyłączone z takich restrykcji, ale kraje rozwinięte będą z pewnością musiały obniżyć emisje”.

Prawdopodobnie Pachauri ma rację i Gore się myli: ani Chiny, ani Indie nie zobowiążą się do znaczących cięć bez potężnej zapłaty.

Ich motywy są całkowicie zrozumiałe. Największym czynnikiem jest olbrzymi koszt i maleńki zysk. Działacze na rzecz środowiska mówią wyłącznie o redukcji emisji jako jedynej reakcji na zmianę klimatu, mimo faktu, że wielokrotnym próbom dokonania tego – w Rio w 1992 roku i Kioto w 1997 roku – nie udało się zrobić żadnego wyłomu w poziomie emisji.

Niektórzy sądzą, że uprzednie porozumienia nie szły wystarczająco daleko, ale Protokół z Kioto okazał się w rzeczywistości zbyt ambitny. Nie dokonano dziewięćdziesięciu pięciu procent zamierzonych cięć. Niemniej, nawet gdyby Protokół z Kioto został w pełni wprowadzony w życie przez resztę obecnego stulecia, zredukowałoby to temperaturę o nieistotne 0,20 C przy rocznym koszcie 180 miliardów dolarów.

Chiny i Indie cieszą się szybkim wzrostem, który pomaga milionom ludzi wydostać się z biedy. Pranab Mukherjee, minister spraw zagranicznych Indii powiedział niedawno: „Indie są bardzo zaniepokojone zmianami klimatycznymi, ale musimy patrzeć na to z perspektywy konieczności zlikwidowania nędzy, tak by wszyscy Indusi mogli żyć w godności”.

Premier Chin Wen Jiabao powiedział niedawno: Chinom trudno jest przyjąć określone kwoty redukcji emisji na konferencji w Kopenhadze, ponieważ nasz kraj nadal znajduje się na wczesnych etapach rozwoju. Europa zaczęła proces industrializacji kilkaset lat temu, ale Chiny dopiero kilkadziesiąt lat temu”.

Niektórzy działacze na rzecz środowiska argumentują, że biorąc pod uwagę skutki globalnego ocieplenia, każdy naród musi działać. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej Chinom, ten argument rozlatuje się.

Modele klimatyczne pokazują, że przynajmniej do końca tego stulecia Chiny w rzeczywistości odniosą korzyści z globalnego ocieplenia. Cieplejsze temperatury podniosą produkcję rolną i poprawią stan zdrowotny. Liczba ofiar upałów wzrośnie, ale spadek liczby ofiar śmiertelnych w zimie będzie znacznie większy: ocieplenie będzie miało większy wpływ na minimalne temperatury zimą niż na maksymalne temperatury latem. Dla Chin i Indii niewiele jest argumentów za ograniczeniem emisji dwutlenku węgla – i mają bardzo istotne powody, by opierać się naciskom na zrobienie tego.

Następcy Protokołu z Kioto nie powiedzie się, jeśli nie włączy w jakiś sposób Chin i Indii. Dla osiągnięcia tego Unia Europejska wystąpiła z niemal absurdalną propozycją przekupienia krajów rozwijających się, by wzięły w tym udział – kosztem 175 miliardów funtów rocznie do roku 2020.

W samym środku kryzysu finansowego wydaje się niewiarygodne, by obywatele Europy chcieli ponosić ciężar finansowy zapłaty dla Chin i Indii. Smutniejsze jest jednak to, że te pieniądze byłyby wydane na zbieranie metanu z wysypisk śmieci w krajach rozwijających się, zamiast pomocy obywatelom tych krajów z radzeniem sobie z pilniejszymi sprawami, takimi jak opieka zdrowotna i edukacja.

Istnieje alternatywa do wydawania tak dużych sum, by osiągnąć tak niewiele. Cięcia emisji w dalszym ciągu kosztują więcej, niż wynosi osiągana korzyść. Musimy znacznie zmniejszyć koszt cięć emisji, by kraje takie jak Chiny i Indie stać było na pomoc środowisku. Oznacza to, że musimy inwestować znacznie więcej w badania i rozwój niskowęglowej energii.

Jeśli każdy kraj zobowiąże się do wydawania 0,05% swojego PKB, przełożyłoby się to na 25 miliardów dolarów rocznie czyli 10 razy więcej niż świat wydaje na to teraz. A przecież byłoby to siedem razy tańsze niż Protokół z Kioto i wiele razy tańsze niż prawdopodobnie będzie Protokół z Kopenhagi. Zapewniłoby to, że kraje bogatsze płaciłyby więcej, co zmniejszyłoby żar politycznej debaty. Dziesięciolecia rozmów nie wpłynęły w jakikolwiek sposób na emisję dwutlenku węgla. Oczekiwanie, że Chiny i Indie poczynią olbrzymie cięcia emisji dla nikłych korzyści, ustawia spotkanie w Kopenhadze na pewnej drodze do kolejnej straconej okazji. Niemniej chińskie i indyjskie wyzwanie mogłoby być bodźcem, jakiego potrzebujemy, by zmienić kierunek, skończyć z obsesją redukowania emisji i skoncentrować się zamiast tego na badaniach i rozwoju, co byłoby mądrzejsze i tańsze – i naprawdę rokowałoby jakąś skuteczność.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Czy racjonalizm ma szansę?
Polska ofiara talibów

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (6)..   


« Ekologia i ekozofia   (Publikacja: 25-02-2009 )

 Wyślij mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Bjørn Lomborg
Ur. 1965. Profesor Copenhagen Business School i były dyrektor Environmental Assessment Institute w Kopenhadze. Międzynarodową sławę przyniosła mu książka The Skeptical Environmentalist. W 2007 roku ukazała się jego kolejna książka: Cool It. W 2008 roku „The Guardian” wymienił go na liście 50 osób na świecie, które mogą przyczynić się do poprawy ochrony środowiska.

 Liczba tekstów na portalu: 24  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Problem priorytetów
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6377 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2012 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365