 |
Chcesz wiedzieć więcej? Zamów dobrą książkę. Propozycje Racjonalisty: | | |
  |
|
|
 |
Religie i sekty » Islam
Dogmatyczna islamofilia zachodnich islamologów [1] Autor tekstu: Ibn Warraq
 Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska
Przyjrzyj się następującym uwagom i próbuj zgadnąć, w jakiej publikacji ukazały
się pierwotnie:
„Archeolodzy coraz bardziej kwestionują przyjęte założenia o historii biblijnej i narracji biblijnej…"
„Odkrycia
archeologiczne podważają jednak czasami historyczność narracji biblijnej.
Na przykład, niektóre stanowiska archeologiczne wydają się zaprzeczać rzekomemu
podbojowi Kanaanu przez Jozuego nie pokazując warstwy zniszczeń, ani śladów
murów, ani też osiedli z tej epoki (np. Jerycha, Aj). Zdając sobie sprawę z wysoce teologicznego i literackiego charakteru Księgi Jozuego niektórzy uczeni
uznali, że jej relacje są wybiórcze i stronnicze i mają minimalną wartość
historyczną dla rekonstruowania wydarzeń z przeszłości".
„Nie ma
żadnych wzmianek w źródłach egipskich o pobycie ludu Izraela w tym kraju, a dowody, które na to istnieją, są nieistotne i pośrednie".
„Materiał
archeologiczny wzbudził pytania wokół pewnych założeń i twierdzeń opartych na
literaturze biblijnej. Chwilami te dowody wyraźnie zaprzeczają narracji
biblijnej; w innych sprawach dane, które mogłyby potwierdzić relację literacką,
są nieobecne w rzucający się w oczy sposób".
Te
obserwacje o łagodnie sceptycznym charakterze nie pochodzą ze stronic „The
Skeptical Inquirer", ale z rozdziału Lee I. Levine’a zatytułowanego „Archeologia
biblijna" w pracy Etz Hayim, Torah and Commentary, opublikowanej w Nowym
Jorku w 2001 roku przez The Jewish Publication Society dla Zgromadzenia
Rabinicznego Zjednoczonej Synagogi Konserwatywnego Judaizmu. Tak więc w książce,
która zawiera hebrajski tekst Pięcioksięgu wraz z przekładem angielskim i angielskimi komentarzami, znajdujemy całkowicie obiektywną, racjonalną relację
implikacji archeologii — innymi słowy, nauki — dla historyczności Tory. Także
Zjednoczona Synagoga Konserwatywnego Judaizmu zaabsorbowała metodologiczne
spostrzeżenia Oświecenia i niemieckiego krytycyzmu biblijnego i zauważyła
niepokojące konsekwencje dla wiernych.
Nie można
wyobrazić sobie podobnego wstępu do tłumaczenia Koranu, który w rzeczywistości
nie został poddany sceptycznej analizie. Jest wiele rozmaitych przyczyn, dla
których zachodni znawcy islamu nie są skłonni poddać go rygorystycznej analizie:
-
Poprawność polityczna prowadząca do poprawności islamskiej;
-
Obawa,
że zostanie to wykorzystane przez rasistów i reakcjonistów na szkodę
muzułmańskiej mniejszości na Zachodzie;
-
Względy handlowe lub ekonomiczne;
-
Uczucie post-kolonialnej winy (zgodnie z którą problem całej planety są
przypisane niecnym metodom i intencjom Zachodu);
-
Zwykły, fizyczny strach;
-
Terroryzm intelektualny autorów takich jak Edward Said.
Said nie
tylko nauczył całe pokolenie Arabów cudownej sztuki użalania się nad sobą, ale
także zastraszył słabych akademików Zachodu i jeszcze słabszych, nieodmiennie
lewackich, intelektualistów do zaakceptowania, że każdą krytykę islamu trzeba
odrzucić jako orientalizm, a więc rzecz nieważną i bezpodstawną.
Pierwszym
obowiązkiem intelektualisty jest jednak mówienie prawdy. Prawda nie jest zbyt
modna w tym wieku postmodernizmu, kiedy kontynentalni szarlatani zarazili
angloamerykańskich intelektualistów myślą, że wiedza obiektywna jest nie tylko
niepożądana, ale nieosiągalna. Wierzę, że porzucenie idei prawdy nie tylko
prowadzi do politycznego faszyzmu, ale zatrzymuje wszelkie dociekania
intelektualne. Zrezygnowanie z pojęcia prawdy oznacza porzucenie celu zdobywania
wiedzy. Człowiek jednak, jak to ujął Arystoteles, z natury dąży do wiedzy.
Prawda, nauka, dociekania intelektualne i racjonalność są nierozerwalnie
związane ze sobą. Relatywizm i jego potomstwo z lewego łoża — wielokulturowość -
nie sprzyjają krytycznej analizie islamu.
W 1978 r. Said napisał polemiczną książkę Orientalizm. Jej zgubny wpływ
nadal odczuwa się na wszystkich wydziałach badań islamskich, gdzie każda
krytyczna dyskusja o islamie jest wykluczona a priori. Dla Saida
orientaliści biorą udział w nikczemnej konspiracji oczerniania islamu, żeby
utrzymać jego lud w stanie permanentnego poddaństwa i są oni zagrożeniem
przyszłości islamu. Ci orientaliści starają się zdobyć wiedzę ludzi wschodu w celu dominowania nad nimi; większość z nich jest na służbie imperializmu.
Trzeba wziąć pod uwagę trzy dalsze czynniki, żeby wyjaśnić niezrozumiałe
skądinąd widowisko zachodnich uczonych połykających w całości totalną narrację
islamską na temat genezy i charakteru zachodniej nauki o islamie.
Po pierwsze, pierwszymi nowoczesnymi apologetami islamu — także w jego
fundamentalistycznym wydaniu — byli uczeni chrześcijańscy, którzy dostrzegali
wspólne niebezpieczeństwo w pewnych trendach rozwojowych ekonomicznych,
filozoficznych i społecznych na Zachodzie: wzrost racjonalizmu, sceptycyzmu,
ateizmu, świeckości; rewolucja przemysłowa; rewolucja rosyjska i wzrost
komunizmu i materializmu. Sir Hamilton Gibb pisze o islamie jako chrześcijanin
„zaangażowany we wspólne przedsięwzięcie duchowe" [ 1 ].
Uważajmy jednak na sceptycyzm: „Zarówno chrześcijaństwo, jak i islam cierpią pod
ciężarem świeckich presji, atakiem naukowych ateistów i im podobnych", lamentuje
Norman Daniel [ 2 ].
Stąd skłonność uczonych chrześcijańskich do bezkrytyczności; stąd tendencja do
unikania obrażenia muzułmańskich przyjaciół i muzułmańskich kolegów. Albo wyraźnie przepraszano, jeśli autor czuł, że coś jest obraźliwe dla
muzułmańskich oczu, albo używano różnych sztuczek, żeby uniknąć wrażenia
stronniczości, albo też unikano jasnego oceniania omawianych kwestii.
Chrześcijańscy uczeni, tacy jak Watt, który był wikariuszem w St. Mary Boltons w Londynie i w Old St Paul's w Edynburgu, pastorem kościoła
episkopalnego i który był jednym z najbardziej wpływowych znawców islamu w Wielkiej Brytanii przez ostatnich pięćdziesiąt lat, czy jak Sir Hamilton Gibb,
widzieli ateizm, sceptycyzm i komunizm jako wspólnego wroga wszystkich
prawdziwych religii. Podobnie jak Carlyle mieli nadzieję na inspirację duchową
ze Wschodu. Oto słowa Watta: „Islam — lub może należałoby raczej powiedzieć,
Wschód — ma tendencję do wyolbrzymiania suwerenności boskiej, podczas gdy na
Zachodzie zbyt wiele wpływu przypisuje się woli człowieka, szczególnie w ostatnich czasach. Jedno i drugie odchodzi od prawdziwej ścieżki, chociaż w różnych kierunkach. Zachód może się prawdopodobnie czegoś nauczyć o tych
aspektach prawdy, które są tak wyraźnie pojmowane na Wschodzie".
W całym
artykule Religion and Anti-Religion profesor Watt z trudem ukrywa pogardę
dla sekularyzmu. „Fala sekularyzmu i materializmu cofa się — zauważa z aprobatą
Watt — najpoważniejsi ludzie na Bliskim Wschodzie zdają sobie sprawę z powagi
problemu w czasach obecnych i są dlatego świadomi potrzeby religii, która
umożliwi im poradzenie sobie z sytuacją, powstałą na skutek wkraczania tych
problemów do ich życia osobistego". Watt przechodzi następnie do omówienia pracy
Manfreda Halperna, który „mówi o Bractwie Muzułmańskim w Egipcie, Syrii i gdzie
indziej wraz z ruchami takimi jak Fidaijan-i-Islam w Persji i Khaksar i Dżamaat-i-Islam w Pakistanie jako o neoislamskim totalitaryzmie i wskazuje na ich
podobieństwo do faszyzmu, włącznie z Narodowym Socjalizmem w Niemczech pod
przewodem Adolfa Hitlera. Z czysto politycznego punktu widzenia może to być
usprawiedliwione i podobieństwa z pewnością istnieją. Niemniej w szerszej
perspektywie taka charakterystyka wprowadza w błąd. To prawda, że te ruchy
czasami 'skupiają się na mobilizowaniu namiętności i przemocy, żeby zwiększyć
władzę charyzmatycznego przywódcy i solidarności ruchu...' oraz że 'propagują
wartości i emocje heroicznej przeszłości, ale tłumią wszelką krytyczną analizę
tak korzeni przeszłości, jak problemów obecnych'. Niemniej polityczna
nieudolność, a nawet porażka, nie przeważają ich pozytywnego znaczenia jako
oznaki odrodzenia religii… Neo-islamskie ruchy masowe, jak najdalsze od
równoważności z narodowym socjalizmem lub faszyzmem, będą prawdopodobnie barierą
przeciwko takiemu rozwojowi" [ 3 ].
Cudownym eufemizmem Watta dla faszyzmu jest „polityczna nieudolność" i prosi się
nas, byśmy przymknęli oczy na ten faszyzm, a zamiast tego podziwiali go za jego
„pozytywne znaczenie jako oznaki odrodzenia religii". Poparcie Watta dla tych,
których Amir Taheri nazywa Świętymi Terrorystami, warte jest rozważenia. Nie
wolno zapominać, że Bractwo Muzułmańskie było organizacją terrorystyczną, której
założyciel nie ukrywał podziwu dla Hitlera i Mussoliniego. Po zakończeniu
drugiej wojny światowej Bractwo Muzułmańskie Hassana przeprowadziło szereg
zamachów na cele cywilne; bombardowano lub podpalano kina, hotele i restauracje,
atakowano nożami kobiety niepoprawnie ubrane. Przeprowadzono także szereg
zabójstw. Tak; prosi się nas, byśmy przymknęli na to oczy w imię odrodzenia
religii.
Watt ujawnia jeszcze bardziej niepokojące cechy — nieufność do rozumu i odrzucenie wagi historycznej obiektywności i prawdy: " Ten nacisk na
historyczność uzupełniony jest jednak zaniedbywaniem symboli; a może być, że ostatecznie 'prawda
symboliczna' jest ważniejsza niż 'prawda historyczna'" [ 4 ].
W Introduction to the Quran Watt wydaje się mieć bardzo niewyraźne
pojęcie o prawdzie — w istocie całkowicie porzuca prawdę obiektywną na rzecz
kompletnego subiektywizmu: „… systemy idei wyznawanych przez Żydów, chrześcijan,
muzułmanów, buddystów i innych są wszystkie prawdą na tyle, na ile umożliwiają
ludziom mniej lub bardziej zadowalające 'doświadczanie życia jako całości'. Na
ile obserwacja może pokazać, żaden z tych wielkich systemów nie jest znacząco
wyższy lub niższy od innych. Każdy jest więc prawdą. W szczególności prawdą w tym sensie jest Koran. Fakt, że koraniczna koncepcja jedności Boga wydaje się
sprzeczna z chrześcijańską koncepcją Boga, nie implikuje, że jeden z tych
systemów jest fałszywy, ani też, że oba są fałszywe. Każda koncepcja jest prawdą w tym, że jest częścią systemu, który jest prawdą. Jeśli jakaś koncepcja w systemie wydaje sie sprzeczna z zaakceptowaną wiedzą naukową — lub historią, o ile jest obiektywna — ta sprzeczność powoduje problemy dla wyznawców tego
systemu, ale nie dowodzi, że system jako całość jest gorszy od innych. To
znaczy, że koraniczne twierdzenie, iż Żydzi nie zabili Jezusa, nie dowodzi, że
system koraniczny jako całość jest gorszy od chrześcijańskiego, także przy
założeniu, że ukrzyżowanie jest faktem obiektywnym" [ 5 ].
1 2 3 Dalej..
Przypisy: [ 1 ] H.A.R.Gibb. Modern Trends in Islam. Chicago: University of Chicago Press,
1947. [ 2 ] Norman Daniel. Islam and the West. Edinburgh: Edinburgh University Press,
1960, s.307. [ 3 ] William
Montgomery Watt, Religion and Anti-Religion, w Religion in the Middle
East:Three Religions in Conflict and Concord, red. A.J.Arberry, Cambridge:
Cambridge University Press, 1969, s.625-627 [ 4 ] William Montogomery Watt, Islamic Revelation in the Modern World,
Edinburgh: Edinburgh University Press, 1969, s.116 [ 5 ] William Montogomery Watt, Introduction to the Quran, Edinburgh: Edinburgh
University Press,1977 s.183. « Islam (Publikacja: 30-09-2010 Ostatnia zmiana: 16-01-2011)
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 639 |
 |