Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
45.964.403 odwiedziny
Ponad 1074 autorów napisało
dla nas 5692 tekstów.
Zajęłyby one 22107 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Fala skandali seksualnych w Kościele:
dopiero się rozwija
osiągnęła szczyt
już wygasa
  

Oddano 75 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Kogo Zeus zechce zgubić, pozbawia go mądrości
 Prawo » Prawa Człowieka

Polowanie na czarownice: ukryta wojna Afryki z kobietami [2]
Autor tekstu: Johann Hari

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Juliana studiowała prawo w Dar es Salaam, ale wróciła tutaj, bo nie mogła zapomnieć starych kobiet, żyjących w ciągłym strachu. „Oczywiście, że widziałam koszmarne rzeczy – mówi mimochodem. – Byłam we wsiach, gdzie stare kobiety porąbano na kawałki, a ich nogi wystawały z ogniska. Widziałam matkę i córkę zasiekane na śmierć, bo matkę oskarżono o to, że jest czarownicą, a córka próbowała jej bronić. Wierzę jednak w te kobiety”.

Kiedy Juliana pierwszy raz pokazała się w wioskach Sukumanaland, żeby tłumaczyć, iż jest tu, by bronić kobiet oskarżonych o czary „wszyscy myśleli, że jestem szalona. Powiedzieli, że jeśli usiądę razem z czarownicami, zatrują mnie i umrę. Jadłam jednak z czarownicami – i żyłam. To był pożyteczny sygnał”. Juliana i organizacja, dla której pracowała – Maparece – miała prosty program: pokazać miejscowym ludziom prawdziwe przyczyny zła, które oni przypisywali czarom.

Kobiety w Sukumaland spędzają całe życie gotując nad piecykami opalanymi szczapami drewna. Powoduje to gryzący dym, który podrażnia ich oczy – i kiedy dochodzą do pięćdziesiątki, ich oczy są przekrwione i czerwone. Uważa się to za znamię czarownicy – i prowokuje do zabójstwa. Juliana zaczęła więc od czegoś uderzająco prostego. Dostarczyła kobietom piecyki z regulacją, które wypuszczały dym w niebo, a nie w ich oczy. Oczy wkrótce wyleczyły się – i wieśniacy zaczęli słuchać.

Juliana pracuje we wsi Ngwasamba od ponad pięciu lat – i wieś jest odmieniona. Na zebraniu wsi – gdzie wszyscy siadają w szerokim kole – młody mężczyzna, Bahati Madirisha, mówi mi: „dawniej myśleliśmy, że stare kobiety są złe i że możemy je bić lub robić im wszystko, co nam się podoba, żeby je powstrzymać. Wtedy jednak Juliana wyjaśniła, że to choroby i zarazki powodują, że chorujesz, a nie czarownice. Organizacja Maparece dowiodła tego… Przedtem za polio winiliśmy czarownice i karaliśmy je, ale to nie zatrzymało polio. Potem dostaliśmy szczepionkę na polio i przestaliśmy na to chorować. Zobaczyliśmy, że nowoczesna medycyna działa”. Wszyscy wieśniacy potakują głowami. „Widzimy teraz, że tradycyjni uzdrowiciele, którzy obwiniali czarownice, oszukiwali nas” – dodaje jedna z kobiet.

Tylko najmniejsza kropla racjonalności może – jak się wydaje – zabić przesądy na dobre. Jedna ze starych kobiet ze wsi, Lois Mukiwa, mówi mi: „Przedtem nie mogłam spać w nocy. Tylko czekałam na oskarżenie. Czarownica. Czarownica. Teraz mogę swobodnie chodzić po wsi, także późno wieczorem. Teraz jestem jak każdy inny”. Organizacja Juliany mogła rozszerzyć swą działalność na cały Sukumaland, ponieważ Comic Relief dostarczył pieniędzy. Mogli wywierać naciski na rząd Tanzanii, żeby rozprawił się z „tradycyjnymi uzdrowicielami”, którzy obwiniali czarownice za choroby. Teraz rząd wszystkich ich wciąga do rejestru i odmawia licencji każdemu, który tak twierdzi.

Jeżdżąc po wsiach, w których pracuje Juliana, widzę stare kobiety otwarcie płaczące z ulgi i opłakujące utraconych przyjaciół. Monica Abdell jest pomarszczoną, starą kobietą, otuloną suknią o jaskrawych kolorach. Na spotkaniu wiejskim wstaje i oznajmia: „Dawniej kobiety nigdy nie spały spokojnie w swoich łóżkach. Żyłyśmy w przerażeniu. Nigdy nie byłyśmy spokojne. Zawsze myślałyśmy – teraz może być kolej na mnie”. Ona wie dobrze. To przydarzyło się jej.

Mąż wyrzucił Monicę i wziął młodszą żonę, zmusił ją do pozostawienia dwojga maleńkich dzieci. „To był najgorszy dzień mojego życia – mówi. — Ale tutaj dzieci należą do mężczyzny i kobiety nie mają żadnych praw”. Kiedy przybyła do tej wsi, była biedna i samotna, i wkrótce rozpoczęły się plotki, że jest czarownicą. „Nikt nie mówił mi tego w twarz, ale krzyczeli to przed moim domem – opowiada. – Nie mogłam tego zrozumieć. Nie zrobiłam niczego złego. Nikt nie odważył się mi pomóc. Nawet krewni odesłaliby cię, łamiąc ci serce, bo bali się, że ich także dotknie oskarżenie o czary”.

Żyła tak przez dziesiątki lat. Pewnego dnia zobaczyła kartkę przyczepioną do tablicy ogłoszeniowej miejscowej szkoły. Było na niej jej nazwisko obok rysunku olbrzymiego noża i kałuży krwi. Napisano tam: „To są ostatnie dni twojego życia. Idź i poświęć kozę. Wkrótce umrzesz”. Winiono ją za tajemniczą śmierć kilkorga miejscowych dzieci. Monica gniewnie ociera łzy i mówi: „Przestałam jeść. Po pewnym czasie nie czuje się głodu. Byłam tak pogubiona. Jakbym już nie należała do tego świata. Zrozumiałam, że muszę uciec, więc zostawiłam wszystko i uciekłam do buszu. Spałam na ziemi. Tak się bałam, że zabije mnie jakiś wąż lub dzikie zwierzę. Głodowałam. Ale nikt nie chciał mi pomóc. Trzeba nieść ten krzyż na własnych barkach”.

Któregoś dnia jednak osłabiona i wyczerpana Monica zdecydowała się zaryzykować i wróciła do domu. Na wpół oczekiwała, że posiekają ją na kawałki – ale podczas gdy ukrywała się w buszu, w jej wsi była Juliana. Ludzie zastukali do jej drzwi i wyjaśnili, że teraz wiedzą, iż nie jest czarownicą. Wkrótce potem za pieniądze Comic Relief zbudowano jej nowy dom, gdzie ma piec, który nie powoduje zaczerwienienia oczu. Monica płacze i potrząsa głową, ale nie może nic powiedzieć. Wreszcie dodaje: „To jest wyryte w twoich kościach. Zobaczyć list z nożem, krwią i twoim imieniem… Wiele razy w życiu głodowałam, ale to było o wiele gorsze”.

Rok po powrocie Moniki do wioski przybyły dwie młode kobiety. Podróżowały po okolicy, zachodząc do każdego osiedla, pytając o nią. Znały tylko jej imię. „Kiedy przyszły do mojego domu, powiedziały: ‘Monica? Jesteśmy twoimi córkami’. I pomyślałam – ‘Tak, macie moją twarz!’” Monica spogląda w kierunku buszu, gdzie omal nie umarła i mówi cicho: „Gdyby nie Maparece [finansowany przez Comic Relief], nie dożyłabym dnia, w którym poznałam moje córki. Byłabym martwa, a ludzie tutaj nie wiedzieliby, że czarownice nie istnieją – tylko słowa”.

Cięcie

Margaret Koilel opowiada mi, jak wycina się kobiece genitalia. Robiła to setki razy i mówi, że to proste. „O siódmej rano wszyscy zbierają się na ceremonię. Dziewczynkę – która na ogół ma 12 lat – sadza się na krowiej skórze. Dziewczynki często krzyczą i wyją, i próbują się opierać, więc jedna kobieta trzyma jej lewą nogę, druga jej prawą nogę, a ktoś inny trzyma ją za ramiona. Lejemy zimną wodę na krocze, żeby je znieczulić. Potem przykucam na jednej nodze i zaczynam ciąć brzytwą.”

"Najpierw kładę palec pod łechtaczkę, a potem ją całkiem wycinam”. Następnie „wycinam całe mięso. Wiem, kiedy przestać – kiedy czuję kość i nie ma już nic do wycięcia”. Potem „zabieramy ją do łóżka i przykrywamy. Wieczorem kobiety wracają, żeby sprawdzić, czy dobrze wykonałam robotę. Jeśli przez pomyłkę coś zostawiłam, bo dziewczynka zanadto kopała i krzyczała, tniemy ją znowu”.

Co roku dwa miliony afrykańskich kobiet ma zmasakrowany srom. Nazywa się to „obrzezaniem”, ale to wprowadza w błąd; męskim odpowiednikiem byłoby obcięcie żołędzia penisa wraz z częścią trzonu. W wielu krajach – takich jak Sudan lub Somalia – zdarza się to ponad 90 procentom kobiet. Wiele z nich to zabija – a także ich noworodki.

Przyjechałem do Doliny Ryftowej w Kenii, żeby na własne oczy zobaczyć to okaleczanie. Dolina jest długim, suchym zagłębieniem w ziemi, otoczonym twardymi skałami. Kiedy jedzie się po nierównym, topiącym się asfalcie, kilometrami nie widać niczego poza czerwonobrązową ziemią i tu i ówdzie masajskimi pasterzami, kierującymi swoje bydło do następnej, rzadkiej kępki jadalnych krzewów. To tutaj narodziła się ludzkość: jej długie, puste widoki zakodowane są w naszym DNA. Ten krajobraz jest dla naszego gatunku uspokajający, mimo że ma się wrażenie, iż słońce wisi kilka centymetrów nad głową i pali do samych kości.

W pustce przed blaszaną budą Margaret wyjaśnia, dlaczego to robi. „To żeby zadowolić mężczyzn – mówi – Nie poślubią kobiety, która nie jest wycięta. Oni myślą, że kobieta z niewyciętą łechtaczką będzie seksualnie nienasycona i będzie miała seks z każdym. Ale jeśli jest wycięta, nie będzie lubiła seksu, a więc wiedzą, że w noc poślubną będzie dziewicą i nie będzie zdradzać po ślubie”. Istnieją dziwaczne mity, wzmacniające tę praktykę. Niektórzy mężczyźni wierzą, że nie obrzezana kobieta zniszczy plony, jeśli ich dotknie. Inni uważają, że nieodcięta łechtaczka urośnie, będzie jak wąż, i udusi ich podczas snu.

Dr Guyo Jaldesa codziennie widzi konsekwencje. „Zamiast normalnego sromu te kobiety mają tylko tkankę bliznowatą – mówi – Powoduje to najrozmaitsze problemy. Zasadniczo dla takiej kobiety stosunek jest torturą. Jednym z celów okaleczania kobiecych genitaliów jest uczynienie stosunku bolesnym i nieprzyjemnym dla kobiet”. Kiedy mężczyzna się żeni „musi dowieść swojej męskości przez otwarcie zamkniętej blizny. Jeśli mu się nie uda, jest wyśmiewany, ale to może być bardzo trudne. Często więc mężczyzna używa przedmiotów – jak nóż albo stłuczona butelka – czyniąc kobiecie jeszcze więcej koszmarnych szkód”.

Podczas porodu pochwa nie ma żadnej elastyczności. „Blizny nie mogą rozciągnąć się, żeby przepuścić dziecko – często więc zostaje tam w pułapce” – wyjaśnia. Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że powoduje to 20 procentowy wzrost porodów martwych noworodków. To, co mam zaraz zobaczyć, to dopiero początek.

Miasto w centrum doliny nazywa się Narok, ale myślę o nim jako o Mieście Kurzu. Powietrze jest gęste od kurzu; przy każdym kroku wzbijasz wielkie tumany kurzu. Tworzą się małe wiry niosące nowe złogi kurzu – skąd on się bierze? – do ust, uszu, oczu. W Narok jest mały budynek sądowy i jestem tutaj, żeby obserwować pierwszy kiedykolwiek proces ojca za zabicie córki – przez wycięcie jej sromu.

W sierpniu zeszłego roku Sision Nchoe – 12-letnią dziewczynkę – przytrzymano i pocięto. Po zakończeniu cięcia zaczęła krwawić i krwawienie nie ustawało. Po kilku godzinach już nie żyła. Jej ojciec powiedział, że to był zły omen od duchów – nic wspólnego z cięciem, skądże znowu – i rozkazał, by ją natychmiast pogrzebać. Normalnie sprawa na tym by się zakończyła: jeszcze jedna anonimowa śmierć. Lokalna kampania na rzecz zakończenia okaleczeń miała jednak zwolennika w tej społeczności i wezwano policję. Ojciec, Ole Nchoe, był oburzony i pytał policjantów: „To tylko kobieta umarła. O co ta cała awantura?” Matka Sisiony płakała jednak i krzyczała: „Zabiłeś moją córkę! Moją córkę!”


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Deifikacja głupoty
O spornej roli religii w demokracji

 Zobacz komentarze (10)..   


« Prawa Człowieka   (Publikacja: 26-03-2009 )

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Johann Hari
Wielokrotnie nagradzany brytyjski publicysta publikujący stale w The Independet, okazjonalnie również w The New York Times, Le Monde i innych czołowych pismach zachodnich.

 Liczba tekstów na portalu: 7  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Spotkaj byłych dżihadystów
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6433 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365