Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
89.295.768 odwiedzin
Ponad 1158 autorów napisało
dla nas 8367 tekstów.
Zajęłyby one 30134 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy fundamentalny islam jest zagrożeniem dla Europy
zdecydowanie tak
chyba tak
trudno powiedzieć
raczej nie
  

Oddano 2484 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Friedrich Nietzsche - Antychryst
Karol Wojciechowski - Ryt Francuski: od alchemii do racjonalizmu

Złota myśl Racjonalisty:
"Władzę ma ten, w czyich rękach jest studio telewizyjne, a szerzej - media w ogóle. Potwierdzają to krwawe walki, jakie w ostatnich latach toczą się o władzę w Bukareszcie, Tbilisi, Wilnie i Baku. We wszystkich tych wypadkach, buntownicy starali się zdobyć budynek telewizji, a nie lokale rządu, parlament, czy gabinet prezydenta."
 Światopogląd » Dotyk rzeczywistości

Niewiarygodna prawda: dlaczego Ameryka staje się narodem religijnych nieuków
Autor tekstu:

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Handschuh/News
Muzułmanie modlą się pośrodku Madison Avenue przed wymarszem
na Paradę Muzułmańską na Manhattanie.

Nowy, opublikowany w tym tygodniu sondaż Pew Forum on Religion and Public Life, zaszokował wielu rewelacją, że ateiści i agnostycy na ogół wiedzą więcej o świecie religii niż wierzący.

Badacze z Pew zadali trzem tysiącom Amerykanów 32 pytania o Biblię, chrześcijaństwo i inne religie świata. Przeciętnie pytani odpowiedzieli błędnie na połowę pytań — a wielu potknęło się także na podstawowych pytaniach o własną wiarę.

Aż 54% protestantów nie potrafiło zidentyfikować Marcina Lutra jako osoby, która rozpoczęła Reformację protestancką. Czterdzieści pięć procent katolików nie wiedziało, że ich Kościół naucza, iż poświęcone chleb i wino w komunii świętej są nie tylko symbolami, ale rzeczywiście stają się ciałem i krwią Jezusa Chrystusa.

Nie powinniśmy być jednak zdziwieni faktem, że wierzący ludzie mają podstawowe luki w wiedzy o własnej religii, w którą, jak twierdzą, wierzą. Nietrudno dostrzec wyjaśnienie — a przynajmniej dużą jego część — w niedawnej historii religii.

Były czasy, kiedy wyznanie wiary większości religii mogło być akceptowane jako nieupiększona prawda — „wzięte na wiarę" — przez większość trzódki bez wielkiego dysonansu poznawczego, po prostu dlatego, że ludzkość nie miała jeszcze bogactwa dobrze udowodnionych alternatyw do tradycyjnych odpowiedzi.

Jednak od narodzin nowoczesnej nauki w XVII wieku literalizm religijny miał już tylko z górki.

Po Koperniku i załamaniu się idei, że Słońce obraca się wokół Ziemi, idea, że Niebiosa są Tam Na Górze, a Piekło Tam Na Dole, musiała zostać zamieniona w metaforę. Jest to nadal, po kilku stuleciach, potężna metaforyka, ale właściwie nie jest traktowana dosłownie przez prawie nikogo.

Wiek Ziemi, istnienie miliardów galaktyk, szczegółowe potwierdzenie biologii ewolucyjnej, włącznie z naszym udowodnionym bliskim pokrewieństwem z szympansami, a właściwie ze wszystkimi innymi ssakami — wszystkie te odkrycia i wiele innych odbiły się bardzo niekorzystnie na jakimkolwiek dosłownym rozumieniu świętych tekstów. Badanie historii tych tekstów także uczyniło coraz bardziej oczywistym, że są to niedoskonałe wytwory ludzkie z długą historią zmian i poprawek, nie zaś odwieczne i niezmienne dary od Boga.

Co więc ma religia zrobić? Istnieją dwie główne taktyki.

Plan A: Traktuj trwający od dawna i stały odwrót w metaforę i tajemnicę jako proces wzrastającej mądrości i próbuj nauczyć wiernych tego nowego, wyrafinowanego rozumienia.

Plan B: Ukryj wszystkie doktryny w wygodnej mgle, a potem nie tylko zwolnij wiernych z obowiązku próbowania przebicia tej mgły, ale celebruj politykę nie przypatrywania się zbyt dokładnie czyjemukolwiek credo — nawet własnemu.

Plan B został wybrany przez większość religii i wyznań i niezaskakującym wynikiem jest, że większość związanych z religią ludzi nie ma solidnej wiedzy lub też opinii o bardziej szczegółowych twierdzeniach jakiejkolwiek religii, włącznie z własną.

Jak więc wyjaśnić sprzeczny pozornie fakt, że według Pew badani przez nich ateiści wiedzieli o religii najwięcej?


Bachner for News
Ortodoksyjni Żydzi modlą się nad
Sheepshead Bay.
Modlitwa taszlich jest częścią rytuału świętowania żydowskiego
Nowego Roku (Rosz Haszana) i Dnia Pojednania (Jom Kippur).

Ateiści to zazwyczaj ci ciekawscy i kochający prawdę ludzie, którzy starannie przypatrują się oświadczeniom wiary, a więc na ogół wiedzą, od czego odeszli. Zawsze istnieli ateiści, chociaż nie zawsze byli widoczni. W rzeczywistości odwieczne, dręczące wątpliwości niewielu ateistów w tłumie wiernych były główną siłą podtrzymującą teologię!

Większość ludzi boi się tego, co mogliby odkryć, gdyby zbyt starannie czytali drobny druk, więc podpisują tam, gdzie trzeba, bez dodatkowego spojrzenia, a potem często czują potrzebę obrony własnego braku ciekawości jako przykładu świętego zaufania we własną wiarę. Każde pokolenie jednak ma własnych niespokojnych niedowiarków, którzy po prostu nie czują się dobrze z tradycyjnymi formułkami, jakie nakazują im wygłaszać ich przywódcy religijni. Z wielką inteligencją i pomysłowością szukają alternatywnych formułek, które mogą utrzymywać z czystym sumieniem.

Ci, którzy je znajdują, są teologami; ci, którzy nie znajdują, są ateistami, niezależnie od tego, czy opuszczają swoje kościoły, czy też tylko pozostają w milczeniu.

W istocie niektórzy teolodzy są niemal nieodróżnialni od ateistów. Na przykład biskup John Shelby Spong, liberał z Kościoła episkopalnego, autor Why Christianity Must Change or Die: A Bishop Speaks to Believers In Exile (1999) i wielu innych książek oraz jego brytyjski odpowiednik, ksiądz anglikański Don Cupitt, autor Is Nothing Sacred?: The Non-Realist Philosophy of Religion (2003) i wielu innych książek; obaj oni uważani są przez fundamentalistów i ponownie narodzonych chrześcijan za zwyczajnych ateistów, i można zrozumieć dlaczego.

Tak więc wyniki Pew są niewątpliwie nieco mocniejsze niż się wydawały początkowo: im więcej wiesz o religii, tym mniej prawdopodobne, że będziesz wierzyć w credo i mity religijne i tym bardziej prawdopodobne, że będziesz ateistą lub agnostykiem, niezależnie od tego czy jesteś związany z kościołem, albo też wręcz duchownym.

Wielu ludzi, którzy długo i starannie rozmyślali o religiach — a więc znali odpowiedzi — w rzeczywistości nie wierzy w doktryny, które słusznie identyfikują jako należące do kościoła, z którym są związani.

Wiedzą na przykład, co dobry katolik „powinien wyznawać", jak to mówił papież Benedykt (kiedy był Kardynałem Ratzingerem), i jeśli są katolikami, wyznają to. Ale stwierdzają, że nie mogą naprawdę wierzyć w to. Wielu ludzi zachowuje lojalność jako żarliwi członkowie swojego wyznania, po cichu odkładając na bok dogmaty albo całkowicie ignorując je, albo uznając za nieistotne, albo opakowując w ochronne warstwy metafory.

Badanie Pew ujawnia także, dlaczego krytykowanie przez ateistów doktryn religijnych jest w dużej mierze marnowaniem wysiłku: i tak wierzy w nie niewielu ludzi; mówią tylko, że wierzą.

Ciekawsze jest pytanie, dlaczego odczuwają potrzebę mówienia tych rzeczy? I jakie wynikają z tego konsekwencje?

Jeden efekt jest szeroko rozprzestrzeniony i niefortunny. Coraz częściej widzimy pastorów, którzy nie wierzą już dłużej w to, co zobowiązani są nauczać wykonując swój zawód, ale nadal wypełniają swoje obowiązki z rozmaitych powodów, jednych dobrych, innych nie tak dobrych. Ci ludzie schwytani są w sieć tego, co można by nazwać zaplanowanym zaburzeniem komunikacji i leży to niezmiernym ciężarem na ich sumieniu.

Razem z moją koleżanką Lindą LaScola badam obecnie to zjawisko i kiedy dyskutowaliśmy nasze pilotażowe badanie ukrytych niewierzących (lub inaczej wierzących) duchownych, często słyszeliśmy dwa dowcipy o seminariach, które są częścią kształcenia większości duchownych: „Jeśli wyszedłeś z seminarium nadal wierząc w Boga, to nie słuchałeś uważnie" i „Seminarium jest miejscem dokąd Bóg idzie umierać".

Szukamy teraz więcej duchownych, którzy zechcą nam opowiedzieć — w ścisłym zaufaniu — o tym, jak radzą sobie z utrata wiary w doktryny ich kościołów.

Tekst oryginału.

Daily News, 3 września 2010r.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Kozioł ofiarny wiecznie żywy
No to czy świat jest przewidywalny, czy nie? Sprzeczności ekologów

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (10)..   


« Dotyk rzeczywistości   (Publikacja: 04-10-2010 )

 Wyślij mailem..   dodajdo       
Wersja do druku    PDF    MS Word

Daniel C. Dennett
Ur. 1942, jeden z czołowych filozofów nauki, badacz świadomości, filozofii umysłu oraz sztucznej inteligencji; dyrektor Center for Cognitive Studies na Uniwersytecie Tufts. Absolwent Harvardu i Oxfordu. Członek m.in. Amerykańskiej Akademii Nauk i Sztuk, Academia Scientiarum et Artum Europaea, American Association for Artificial Intelligence, American Philosophical Association (przewodniczący w latach 1999-2000). Ważniejsze książki: "Content and Consciousness" (1969), "Brainstorms" (1978), "Elbow Room: The Varieties of Free Will Worth Wanting" (1984), "The Intentional Stance" (1985), "The Intentional Stance" (1987), "Consciousness Explained" (1991), "Darwin's Dangerous Idea. Evolution and the Meanings of Life" (1995), "Kinds of Minds: Towards to Understanding of Consciousness" (1996; wyd. pol. "Natura umysłów", przeł. W. Turopolski, Warszawa 1997), "Brainchildren: Essays on Designing Minds (Representation and Mind)" (1998), "Freedom Evolves" (2003), antologia filozoficzno-literacka "The Mind's I: Fantasies and Reflections on Self and Soul" (1981, wraz z D. Hofstadterem), Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne (2006). Opublikował ponad 100 artykułów filozoficzno-naukowych.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 18  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Daniela Dennetta siedem narzędzi myślenia
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 646 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2012 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365