|
|
 |
Prawo » Prawa Człowieka
Niebezpieczny relatywizm kulturowy Autor tekstu: Maria Hagberg Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska
Kilka lat temu przeczytałam znakomity artykuł. Autorem był Salman Rushdi i kilku
innych pisarzy. Ostrzegał on, że wkrótce staniemy przed wyborem między
demokracją a teokracją. Autorzy niezmiernie wyraźnie uświadamiali, co oznacza
sytuacja, w której religia stanowi prawo, i czym grozi taki system. Fatwa
przeciwko Rushdiemu, wydana przez irańską teokrację, obowiązuje — o ile mi
wiadomo — w dalszym ciągu.
Od lat działam przeciwko przemocy w imię honoru, zarówno w Szwecji, jak i na
arenie międzynarodowej, i często spotykam się z ostrym sprzeciwem, kiedy
pokazuję powiązania „zbrodni honorowych" z fundamentalizmem religijnym i konserwatywnymi tradycjami. Sprzeciw ten najczęściej dotyczy krytyki religii;
religię oddziela się od kultury, całkowicie sprzecznie z definicją kultury
etnologów i części antropologów społecznych. Ma to konsekwencje dla ofiar
przemocy — jak są traktowane i jaką pomoc otrzymują, kiedy są zagrożone. W Szwecji nadal bardzo często funkcjonariusze unikają stosowania obowiązującego
prawa, powołując się na to, że osoba szukająca pomocy ma inną przynależność
etniczną lub kulturową niż szwedzka, i że należy to do ich tradycji. W ten
sposób utrwala się przesądy o różnych tradycjach i uogólnia je na całe grupy
narodowościowe. Na przykład, z powodu relatywizmu kulturowego unika się
zgłaszania przypadków maltretowania dzieci lub innych wykroczeń. Władze pomagają
więc podtrzymywać rasizm i wyobcowanie, jak również łamią istniejące prawo.
Trwa teraz dyskusja, również na forum ONZ-u, o nazwie na okaleczanie narządów
płciowych kobiet, którą — by nie naznaczać negatywnie tych, które zostały
okaleczone — postuluje się zmienić na nacięcie genitaliów. Jest to
zupełnie niezrozumiałe, tym bardziej, że te kobiety, które działają przeciwko
okaleczaniu genitaliów kobiecych w Afryce, często same były poddane takiemu
okaleczeniu i często wykonywały zabiegi okaleczające na innych. Moim zdaniem
właściwa nazwa potępia zjawisko, nie zaś osobę. Według terminologii medycznej
właściwa nazwa na usunięcie zdrowej części ciała brzmi amputacja lub
okaleczenie. Czy w imię relatywizmu kulturowego zmienimy także nazwy innych
okrucieństw, takich jak tortury, gwałt itd.? Antropolodzy społeczni w naszym
kraju twierdzą także, że kobiece okaleczanie genitaliów można porównać z dobrowolną chirurgią plastyczną genitaliów, jakiej poddają się dorosłe kobiety
na Zachodzie. W mojej naiwności sądziłam, że zadaniem antropologów społecznych
jest opisywanie zjawisk kulturowych, nie zaś obrona okrutnych zjawisk
kulturowych, całkowicie sprzecznych z konwencjami ONZ o prawach człowieka.
Ponieważ z oczywistych względów pracuję z wieloma wierzącymi, przede wszystkim z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, spotkałam się wiele razy ze stwierdzeniem,
że Deklaracja Praw Człowieka ONZ-u jest zachodnim wymysłem, którego nie trzeba
traktować poważnie. To jest poważne!
Od kilku lat pracuję z organizacjami kobiecymi w Iraku, gdzie przemoc przeciwko
kobietom wzrosła, szczególnie przemoc w imię honoru. W Szwecji mieliśmy wiele
absurdalnych i błahych przypadków dyskryminacji, którymi zajmowała się rzecznik
ds. dyskryminacji (DO). Tutaj w Iraku kobiety walczą o dostęp do pływalni na
tych samych prawach, jak mężczyźni, o prawo do nauczenia się pływać i o prawo do
kąpieli bez pełnego, zakrywającego całe ciało stroju — a wszystko dlatego, że
wrogie seksualizmowi, religijne społeczeństwo zachęca do segregacji płci,
podtrzymywanej przez obowiązujące tabu i szerzone plotki. W Szwecji z powodu
relatywizmu kulturowego zamykamy pływalnie, żeby kobiety mogły kąpać się
oddzielnie i pozwalamy na promocję zakrywających całe ciało burek. W Iraku młode
kobiety i mężczyźni, przede wszystkim ci, którzy wrócili z Zachodu, skarżą się
na brak miejsc do naturalnych spotkań i życia towarzyskiego poza domem. W Szwecji idziemy na rękę konserwatywnym, ciągnącym historię wstecz siłom i bez
sprzeciwu przyczyniamy się do segregacji płci!
Przez włączenie wszystkich form ucisku w zakres odpowiedzialności rzeczniczki ds.
dyskryminacji postawiliśmy ją w niesłychanie trudnej sytuacji. Wynikiem jest
podzielone społeczeństwo, w którym interesy różnych grup kolidują ze sobą.
Teorie post-kolonializmu jako wyjaśnienia wszelkiego zła na świecie oraz
antropologia społeczna, która broni zjawisk kulturowych uciskających i dręczących ludzi, są bardziej regułą niż wyjątkiem. A powinniśmy przecież
wyjaśniać przejawy kulturowe i pozwolić, by wartości uniwersalne decydowały o tym, co jest prawem człowieka.
Wpływ religii na przemoc w imię honoru, to jest kontrola seksualności i patrzenie na kobietę jako na własność, łatwo można usprawiedliwić, jeśli
oddziela się religię od kultury. W zeszłym roku, kiedy byliśmy w Iraku,
zorganizowaliśmy warsztaty z mniej więcej dwudziestoma organizacjami kobiecymi i urzędem ds. maltretowania kobiet (ustanowionym po ukamienowaniu
siedemnastoletniej kurdyjskiej dziewczyny o imieniu Dua). Opowiadaliśmy o micie
dziewictwa, podtrzymywanym na całym świecie, żeby kontrolować kobiety i o tym,
co badania naukowe wykazały w sprawie błony dziewiczej. Reakcje były bardzo
silne i wielu ludzi było bardzo wzburzonych, bo w społeczeństwie o potężnej
kulturze honoru, może to stanowić kwestię życia lub śmierci dla młodych
dziewcząt. W tym roku znowu spotkaliśmy prokurator z urzędu ds. maltretowania
kobiet, energiczną i zaangażowaną kobietę. Opowiedziała, że po naszych
warsztatach poruszyła tę sprawę z lekarzami i zapytała, czy to, co mówiliśmy,
rzeczywiście jest prawdą. Potwierdzili, zapytała więc, czemu nie propagują tej
wiedzy w społeczeństwie i usłyszała odpowiedź: „Nie odważamy się ze względu na
mułłów".
Na całym świecie religia ma silny wpływ na kulturę. Niestety, ma to poważne
konsekwencje, a dodatkowo religia stała się polityczna. Część lewicy długo
trzymała się przekonania, że polityczny islam jest przeciwwagą amerykańskiego
imperializmu, nie widząc faszystowskich podtekstów. Między innymi Pierre Gilly
twierdził nie tak dawno w artykule w „Flamman", że Iran jest największą
demokracją na Bliskim Wschodzie. Wydarzenia w Iranie otworzyły, na szczęście,
oczy wielu zwolenników lewicy, którzy obecnie widzą okrucieństwa popełniane w imieniu religii. W Szwecji jednak długo ograniczaliśmy krytykę religii do
chrześcijaństwa, a przede wszystkim do katolicyzmu, mimo że duża część
mieszkańców Europy wyznaje islam. Całkowicie pomija się w dyskusjach judaizm,
mimo że podobnie jak inne monoteistyczne religie, ma on duży wpływ na politykę.
Powszechnie zaś nie dostrzega się tych wypowiedzi religii, które ograniczają
prawa kobiet, a to ze względu na wolność wyznania. Czyją wolność wyznania?
Islamofobia jest nowym pojęciem, wprowadzonym na określenie prześladowania
muzułmanów, które nasilają się, podobnie jak antysemityzm i inny ucisk oparty o wyznanie. Błędnie jednak nazywa się to rasizmem — nie ma żadnych dowodów, że
przynależność religijna jest dziedziczna. Wolności wyznania i wolności braku
wyznania broni się najlepiej w świeckim społeczeństwie, które dopuszcza
wyznawania lub niewyznawanie wszystkich religii, bez ich wpływu na władze
państwowe i na prawodawstwo.
Religia jest częścią kultury i nigdy nie powinniśmy pozwolić na objawy kultury
sprzeczne z prawami człowieka. Eufemizmy używane przez relatywizm kulturowy do
opisu okrucieństw nie powinny ich łagodzić ani usuwać w cień. Wiemy dzisiaj, że
współdziałają różne mechanizmy ucisku. Niezbędne są reformy i aktualizacja
ONZ-owskich praw człowieka. Zakłada to, że wszystkie kraje członkowskie w pełni
to poprą i będą je traktowały poważnie, wprowadzą je do prawodawstwa swoich
krajów i będą je wprowadzały w życie. Jeśli bronimy kulturowych mechanizmów
ucisku, dzielimy ludzi w naszym społeczeństwie i pozwalamy na okrucieństwo
wewnątrz jednych grup, podczas gdy chronimy inne. Relatywizm kulturowy jest
najcięższą formą rasizmu i dyskryminacji religijnej w naszym społeczeństwie i musimy mu aktywnie przeciwdziałać.
« Prawa Człowieka (Publikacja: 29-07-2009 )
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 6706 |
 |