Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
50.819.652 odwiedziny
Ponad 1120 autorów napisało
dla nas 5946 tekstów.
Zajęłyby one 22951 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Naturalni partnerzy społeczni racjonalistów:
feministki
mniejszości religijne
mniejszości seksualne
środowisko naukowe
pastafarianie
inne
żadne z powyższych
  

Oddano 3948 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nie ma Boga, jest człowiek.
 Prawo » Prawa Człowieka

Niebezpieczny relatywizm kulturowy
Autor tekstu: Maria Hagberg

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Kilka lat temu przeczytałam znakomity artykuł. Autorem był Salman Rushdi i kilku innych pisarzy. Ostrzegał on, że wkrótce staniemy przed wyborem między demokracją a teokracją. Autorzy niezmiernie wyraźnie uświadamiali, co oznacza sytuacja, w której religia stanowi prawo, i czym grozi taki system. Fatwa przeciwko Rushdiemu, wydana przez irańską teokrację, obowiązuje — o ile mi wiadomo — w dalszym ciągu.

Od lat działam przeciwko przemocy w imię honoru, zarówno w Szwecji, jak i na arenie międzynarodowej, i często spotykam się z ostrym sprzeciwem, kiedy pokazuję powiązania „zbrodni honorowych" z fundamentalizmem religijnym i konserwatywnymi tradycjami. Sprzeciw ten najczęściej dotyczy krytyki religii; religię oddziela się od kultury, całkowicie sprzecznie z definicją kultury etnologów i części antropologów społecznych. Ma to konsekwencje dla ofiar przemocy — jak są traktowane i jaką pomoc otrzymują, kiedy są zagrożone. W Szwecji nadal bardzo często funkcjonariusze unikają stosowania obowiązującego prawa, powołując się na to, że osoba szukająca pomocy ma inną przynależność etniczną lub kulturową niż szwedzka, i że należy to do ich tradycji. W ten sposób utrwala się przesądy o różnych tradycjach i uogólnia je na całe grupy narodowościowe. Na przykład, z powodu relatywizmu kulturowego unika się zgłaszania przypadków maltretowania dzieci lub innych wykroczeń. Władze pomagają więc podtrzymywać rasizm i wyobcowanie, jak również łamią istniejące prawo.

Trwa teraz dyskusja, również na forum ONZ-u, o nazwie na okaleczanie narządów płciowych kobiet, którą — by nie naznaczać negatywnie tych, które zostały okaleczone — postuluje się zmienić na nacięcie genitaliów. Jest to zupełnie niezrozumiałe, tym bardziej, że te kobiety, które działają przeciwko okaleczaniu genitaliów kobiecych w Afryce, często same były poddane takiemu okaleczeniu i często wykonywały zabiegi okaleczające na innych. Moim zdaniem właściwa nazwa potępia zjawisko, nie zaś osobę. Według terminologii medycznej właściwa nazwa na usunięcie zdrowej części ciała brzmi amputacja lub okaleczenie. Czy w imię relatywizmu kulturowego zmienimy także nazwy innych okrucieństw, takich jak tortury, gwałt itd.? Antropolodzy społeczni w naszym kraju twierdzą także, że kobiece okaleczanie genitaliów można porównać z dobrowolną chirurgią plastyczną genitaliów, jakiej poddają się dorosłe kobiety na Zachodzie. W mojej naiwności sądziłam, że zadaniem antropologów społecznych jest opisywanie zjawisk kulturowych, nie zaś obrona okrutnych zjawisk kulturowych, całkowicie sprzecznych z konwencjami ONZ o prawach człowieka. Ponieważ z oczywistych względów pracuję z wieloma wierzącymi, przede wszystkim z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, spotkałam się wiele razy ze stwierdzeniem, że Deklaracja Praw Człowieka ONZ-u jest zachodnim wymysłem, którego nie trzeba traktować poważnie. To jest poważne!

Od kilku lat pracuję z organizacjami kobiecymi w Iraku, gdzie przemoc przeciwko kobietom wzrosła, szczególnie przemoc w imię honoru. W Szwecji mieliśmy wiele absurdalnych i błahych przypadków dyskryminacji, którymi zajmowała się rzecznik ds. dyskryminacji (DO). Tutaj w Iraku kobiety walczą o dostęp do pływalni na tych samych prawach, jak mężczyźni, o prawo do nauczenia się pływać i o prawo do kąpieli bez pełnego, zakrywającego całe ciało stroju — a wszystko dlatego, że wrogie seksualizmowi, religijne społeczeństwo zachęca do segregacji płci, podtrzymywanej przez obowiązujące tabu i szerzone plotki. W Szwecji z powodu relatywizmu kulturowego zamykamy pływalnie, żeby kobiety mogły kąpać się oddzielnie i pozwalamy na promocję zakrywających całe ciało burek. W Iraku młode kobiety i mężczyźni, przede wszystkim ci, którzy wrócili z Zachodu, skarżą się na brak miejsc do naturalnych spotkań i życia towarzyskiego poza domem. W Szwecji idziemy na rękę konserwatywnym, ciągnącym historię wstecz siłom i bez sprzeciwu przyczyniamy się do segregacji płci!

Przez włączenie wszystkich form ucisku w zakres odpowiedzialności rzeczniczki ds. dyskryminacji postawiliśmy ją w niesłychanie trudnej sytuacji. Wynikiem jest podzielone społeczeństwo, w którym interesy różnych grup kolidują ze sobą. Teorie post-kolonializmu jako wyjaśnienia wszelkiego zła na świecie oraz antropologia społeczna, która broni zjawisk kulturowych uciskających i dręczących ludzi, są bardziej regułą niż wyjątkiem. A powinniśmy przecież wyjaśniać przejawy kulturowe i pozwolić, by wartości uniwersalne decydowały o tym, co jest prawem człowieka.

Wpływ religii na przemoc w imię honoru, to jest kontrola seksualności i patrzenie na kobietę jako na własność, łatwo można usprawiedliwić, jeśli oddziela się religię od kultury. W zeszłym roku, kiedy byliśmy w Iraku, zorganizowaliśmy warsztaty z mniej więcej dwudziestoma organizacjami kobiecymi i urzędem ds. maltretowania kobiet (ustanowionym po ukamienowaniu siedemnastoletniej kurdyjskiej dziewczyny o imieniu Dua). Opowiadaliśmy o micie dziewictwa, podtrzymywanym na całym świecie, żeby kontrolować kobiety i o tym, co badania naukowe wykazały w sprawie błony dziewiczej. Reakcje były bardzo silne i wielu ludzi było bardzo wzburzonych, bo w społeczeństwie o potężnej kulturze honoru, może to stanowić kwestię życia lub śmierci dla młodych dziewcząt. W tym roku znowu spotkaliśmy prokurator z urzędu ds. maltretowania kobiet, energiczną i zaangażowaną kobietę. Opowiedziała, że po naszych warsztatach poruszyła tę sprawę z lekarzami i zapytała, czy to, co mówiliśmy, rzeczywiście jest prawdą. Potwierdzili, zapytała więc, czemu nie propagują tej wiedzy w społeczeństwie i usłyszała odpowiedź: „Nie odważamy się ze względu na mułłów".

Na całym świecie religia ma silny wpływ na kulturę. Niestety, ma to poważne konsekwencje, a dodatkowo religia stała się polityczna. Część lewicy długo trzymała się przekonania, że polityczny islam jest przeciwwagą amerykańskiego imperializmu, nie widząc faszystowskich podtekstów. Między innymi Pierre Gilly twierdził nie tak dawno w artykule w „Flamman", że Iran jest największą demokracją na Bliskim Wschodzie. Wydarzenia w Iranie otworzyły, na szczęście, oczy wielu zwolenników lewicy, którzy obecnie widzą okrucieństwa popełniane w imieniu religii. W Szwecji jednak długo ograniczaliśmy krytykę religii do chrześcijaństwa, a przede wszystkim do katolicyzmu, mimo że duża część mieszkańców Europy wyznaje islam. Całkowicie pomija się w dyskusjach judaizm, mimo że podobnie jak inne monoteistyczne religie, ma on duży wpływ na politykę. Powszechnie zaś nie dostrzega się tych wypowiedzi religii, które ograniczają prawa kobiet, a to ze względu na wolność wyznania. Czyją wolność wyznania?

Islamofobia jest nowym pojęciem, wprowadzonym na określenie prześladowania muzułmanów, które nasilają się, podobnie jak antysemityzm i inny ucisk oparty o wyznanie. Błędnie jednak nazywa się to rasizmem — nie ma żadnych dowodów, że przynależność religijna jest dziedziczna. Wolności wyznania i wolności braku wyznania broni się najlepiej w świeckim społeczeństwie, które dopuszcza wyznawania lub niewyznawanie wszystkich religii, bez ich wpływu na władze państwowe i na prawodawstwo.

Religia jest częścią kultury i nigdy nie powinniśmy pozwolić na objawy kultury sprzeczne z prawami człowieka. Eufemizmy używane przez relatywizm kulturowy do opisu okrucieństw nie powinny ich łagodzić ani usuwać w cień. Wiemy dzisiaj, że współdziałają różne mechanizmy ucisku. Niezbędne są reformy i aktualizacja ONZ-owskich praw człowieka. Zakłada to, że wszystkie kraje członkowskie w pełni to poprą i będą je traktowały poważnie, wprowadzą je do prawodawstwa swoich krajów i będą je wprowadzały w życie. Jeśli bronimy kulturowych mechanizmów ucisku, dzielimy ludzi w naszym społeczeństwie i pozwalamy na okrucieństwo wewnątrz jednych grup, podczas gdy chronimy inne. Relatywizm kulturowy jest najcięższą formą rasizmu i dyskryminacji religijnej w naszym społeczeństwie i musimy mu aktywnie przeciwdziałać.

 

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (2)..   


« Prawa Człowieka   (Publikacja: 29-07-2009 )

 Wyślij mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Maria Hagberg
Magister nauk społecznych, od wielu lat pracuje z ofiarami przemocy i jest założycielką "Nätverket mot hedersrelaterat våld" (Sieć przeciwko przemocy motywowanej honorem). Mieszka w Höganäs w Szwecji.

 Liczba tekstów na portalu: 4  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Chusta jako symbol polityczny i oznaka ucisku kobiet
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6706 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365