Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
45.921.450 odwiedzin
Ponad 1074 autorów napisało
dla nas 5691 tekstów.
Zajęłyby one 22106 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Które państwo stanowi największe zagrożenie dla pokoju?
Iran
Korea Północna
Chiny
Palestyna
Afganistan
Rosja
Inne
  

Oddano 2306 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Kościół będzie jeszcze przez jakiś czas bronił prawa do współdecydowania w kwestiach etyki; jednakże coraz mniej ludzi jest przekonanych o wartości wyjaśniającej oferowanych przezeń modeli.
 Religie i sekty » Islam

Raport z arabskiego świata
Autor tekstu: Andrzej Koraszewski

Brytyjski tygodnik „The Economist" w numerze z 23 lipca br. opublikował obszerny raport o sytuacji w krajach arabskich. 21 państw kraje oraz Autonomia Palestyńska składają się na ów „arabski świat" narodów skupionych w Lidze Arabskiej i obejmujących 350 milionów ludzi, zamieszkujących obszar od Atlantyku do Zatoki Perskiej i od Sahary do podnóży Anatolii. Spotykamy się tu z ogromną różnorodnością i autorzy raportu ostrzegają przed nazbyt pochopnymi generalizacjami.

Pojęcie Araba jest równie ulotne jak pojęcie Europejczyka. Dominuje islam, ale mamy tu różne i zwalczające się wzajemnie odmiany islamu, dominuje język arabski, co nie znaczy, że mówiący różnymi dialektami ludzie mogą się ze sobą bez trudności komunikować, w niektórych krajach identyfikacja z panarabską wspólnotą jest silniejsza niż wspólnota narodowa, w innych (jak np. w Egipcie) jest odwrotnie. Wielokrotne próby politycznej integracji tego regionu nie przyniosły rezultatu, próby integracji gospodarczej nigdy nie były poważne. (Jedyną „wspólną" polityką krajów arabskich jest polityka antyizraelska, która jest równie kosztowna jak europejska wspólna polityka rolna, ale wyłącznie wzmacnia zacofanie i przynosi same klęski.)

Obserwujemy tu również ogromne zróżnicowanie poziomu zamożności i to zarówno wewnątrz poszczególnych społeczeństw arabskich, jak i miedzy nimi. Najwyższy dochód na głowę ludności mają Zjednoczone Emiraty Arabskie ( prawie 44 tysiące dolarów), najniższy Mauretania (1000 dolarów). Mieszkańcy Autonomii Palestyńskiej mają 1200 dolarów na głowę, co przy ogromnym zróżnicowaniu dochodów oznacza, że duża część ludności żyje w skrajnej nędzy.

Rozbudzenie

W ocenie szefa waszyngtońskiego biura tygodnika „The Economist", Petera Davida, po dwóch dekadach stagnacji w świecie arabskim wyczuwa się jakąś gorączkę. Autorzy raportu przypominają, że kiedy na początku lat 90. Kraje Europy Wschodniej zrzuciły komunizm wchodząc na drogę przyspieszonego rozwoju, w krajach arabskich umacniała się władza autorytarna. Arabska opinia pozostała zafiksowana na walce z Izraelem.

Dziewiętnaście lat temu armia iracka zajęła Kuwejt. Reakcja amerykańska była szybka i skuteczna, ale nie można wykluczyć, że to właśnie ówczesny konflikt w Zatoce Perskiej spowodował narodziny Al Kaidy. Czy źródłem konfliktów między światem arabskim a Zachodem jest tylko ropa? Ben Laden pisał do przywódcy talibów afgańskich, że 75 procent zasobów ropy naftowej świata znajduje się w Zatoce Perskiej i ktokolwiek panuje nad tymi zasobami, panuje na światową ekonomią. Rzecz w tym, że nie jest to tylko spór o wpływy gospodarcze czy podział zysków. Niesłychane znaczenie odgrywa tu frustracja, ideologia i religia.

Widać to szczególnie wyraźnie w konflikcie z Izraelem. Główną jednak przyczyną chaosu w tamtym regionie jest wewnętrzna sytuacja w tych krajach. Żadne z tych państw nie jest demokracją, wszystkie arabskie rządy utrzymują się przy władzy dzięki represjom, od czasu do czasu jesteśmy świadkami wybuchów społecznych, które są krwawo tłumione.

Struktura klanowa i plemienna skutecznie utrudnia powstanie nowoczesnych państw. Z chwila upadku reżimu Saddama Husajna społeczeństwo irackie rozpadło się na trzy wrogie grupy: sunnitów, szyitów i Kurdów. Podobną dezintegrację obserwowaliśmy w Libanie, prawdopodobnie podobne procesy miałyby miejsce w Syrii w przypadku upadku władzy rodziny Asaadów.

Na przestrzeni ostatnich dwóch dekad wewnętrzne konflikty w świecie arabskim pochłonęły 700-800 tysięcy ofiar śmiertelnych. Tylko w Darfurze śmierć poniosło około 400 000 osób, wojna domowa w Algerii około 200 tysięcy, bunt szyitów w Iraku na początku lat 90 kosztował 60-100 tysięcy istnień ludzkich (na temat obecnych walk między szyitami i sunnitami nie mamy szczegółowych danych), wojna w Libanie w 2006 roku oceniana jest n 1200 ofiar. (W konflikcie z Izraelem w drugiej intifadzie zginęło 5500 osób, podczas ostatniego konfliktu w Gazie 1400 osób a według. danych izraelskich 1200.)

Przez ostatnie 30 lat scena polityczna arabskiego świata niewiele się zmieniła. Te same klany pozostają przy władzy, Kaddafi jak rządził tak rządzi, Mubarak również, W innych krajach jest podobnie. Główna różnica, to podwojenie się ludności z 180 milionów na 350. Dziś większość Arabów ma poniżej 25 lat. Mają ambicje, nie mają możliwości ich realizacji. Jak pisze „The Economist", przewidywanie rewolucji w krajach arabskich to cały „przemysł", dziesiątki specjalistów w setkach artykułów i książek prezentuje świat arabski jako dymiący wulkan.

Przegląd statystyk na temat inwestycji, produkcji, edukacji, opieki zdrowotnej itp., ukazuje tragiczną jakość arabskich rządów. Eksport produktów przemysłowych z całego świata arabskiego jest mniejszy niż eksport Filipin (i znacznie mniejszy od wielkości eksportu maleńkiego Izraela). W latach 1980 — 2000 państwa arabskie zarejestrowały w amerykańskim urzędzie patentowym 367 patentów (Korea Południowa 16.328, Izrael 7.652.) Liczba książek tłumaczonych w jednym roku na arabski odpowiada jednej piątej liczby książek tłumaczonych na grecki.

Wśród osiągnięć na pierwszym miejscu wymienia się ograniczenie analfabetyzmu do 25 procent w krajach Zatoki Perskiej. Obecny kryzys w Europie spowodował falę powrotów imigrantów, powodując poważne ograniczenie wpływów gotówki z zagranicy. (W ocenie Banku Światowego przesyłki od rodzin z zagranicy stanowią w Libanie około jedną piata PKB, podobnie jest w Jordanii, dla innych krajów brak danych.) Głównym źródłem dochodów (a być może i nieszczęść) jest ropa naftowa, której ceny przez długi czas rosły i nie wygląda na to, żeby zapotrzebowanie na ropę miało szybko zmaleć.

Zmiany społeczne

Oczekuje się, że populacja państw arabski w ciągu najbliższych 20 lat wzrośnie o kolejne 40 procent. Równocześnie jest to region, w którym utrzymuje się najwyższe bezrobocie na świecie i najwyższe bezrobocie wśród ludzi młodych. Perspektywy stworzenia miejsc pracy dla tej armii młodych ludzi są raczej nikłe.

Reformy ekonomiczne, które zawsze są trudne, są szczególne trudne w krajach utrzymujących się głównie ze sprzedaży surowców naturalnych, dochody nie mają wiele wspólnego z rozwojem, władza płaci głównie za lojalność, każdy spadek cen na ropę może prowadzić do wzrostu niezadowolenia społecznego.

Analiza stanu umysłów w społeczeństwach, gdzie panuje cenzura, zwalcza się opozycję, działają mordercze organizacje paramilitarne jest zazwyczaj wróżeniem z fusów. „The Economist" pisze o wybuchach niezadowolenia społecznego w Libanie, w Syrii, a w szczególności Egipcie, gdzie niemal codziennie dochodzi do strajków w fabrykach. W krajach arabskich protesty studenckie nie mówią nic o reszcie społeczeństwa, które od studentów dzieli przepaść kulturowa.

„The Economist" próbuje wróżyć z blogosfery, pamiętając o tym, że Internet w tych krajach nie jest tym samym co Internet w społeczeństwach zachodnich. Jest to jednak zupełnie nowy czynnik, znacznie trudniejszy do kontroli przez opresyjne reżimy.

Na YouTube coraz częściej pojawiają się filmy budzące szerokie zainteresowanie arabskiej młodzieży. Blogierka z Arabii Saudyjskiej pokazała na filmie jak łamie prawo prowadząc samochód, internauta z Egiptu opublikował film pokazujący jak policja bije demonstrantów i torturuje zatrzymanych. Jednak podobnie jak gdzie indziej na świecie, nowe możliwości są równie sprawnie zagospodarowywane przez instytucje religijne. Polityczny autorytaryzm, ekonomiczny zastój, terror ze strony religijnych fanatyków i nieco lepszy dostęp do informacji o tym, że świat może wyglądać inaczej, wszystko to rodzi frustrację, ale nie wiadomo czy zrodzi rewolucję, ani w którą stronę mogą pójść ewentualne zmiany.

„The Economist" przypomina, że ostatnia rewolucja w świecie islamu miała miejsce w Iranie w roku 1979, kiedy połączone siły lewicy, liberałów i klerykałów doprowadziły do obalenia szacha, a następnie do ustanowienia teokracji i cofnięcia zacofanego kraju z późnego średniowiecza o kolejne stulecia wstecz.

Autorzy raportu wyrażają opinię, że o ile polityczna rewolucja w krajach arabskich jest chwilowo trudna do wyobrażenia, to rewolucja socjalna dokonuje się na naszych oczach. Stopniowo spada przyrost naturalny, jest zdecydowanie więcej wykształconych kobiet. Młode pokolenie ma inne aspiracje i zdecydowanie lepszy dostęp do informacji niż 20 lat temu. Jest znacznie więcej prywatnych przedsiębiorców, rodzi się jakaś namiastka klasy średniej (nie całkiem uzależnionej od aparatu rządzącego). Jak twierdzi jeden z ekonomistów egipskich „rosnąca rola prywatnego sektora w gospodarce zmienia styl rządzenia Egiptem". Po raz pierwszy od wielu dekad sektor prywatny zatrudnia więcej ludzi w gospodarce niż państwo. Podobne zmiany obserwujemy również w innych państwach arabskich. Przedstawiciele biznesu coraz częściej wchodzą do parlamentów, co może prowadzić do pewnych reform ekonomicznych bez zmiany struktur politycznych.

Rewolucją jest w pewnym sensie stacja telewizyjna al-Jazeera. Polskiemu czytelnikowi jest ona głównie znana ze wzmianek, iż to właśnie ta stacja udostępniła kolejne nagranie wypowiedzi Ben Ladena. W rzeczywistości jest to duża i bardzo nowoczesna stacja telewizyjna, w zasadniczy sposób różniąca się od wszystkich mediów elektronicznych w tym regionie.

Stacja ta rozpoczęła swoją działalność w 1996 roku, kiedy emir Kataru, Szejk Hamad bin Khalifa, podjął decyzję o założeniu telewizji w stolicy Kataru Doha. Jak czytamy w raporcie, stacja ta otrzymała zezwolenie na nadawanie rzeczywistych i szybkich informacji skierowanych do całego świata arabskiego. Redakcja składa się z grupy świetnych dziennikarzy (głównie Palestyńczyków) i szybko zdobyła miliony widzów. („The Economist" nie dodaje, że stacja ta pełni ważną rolę w konflikcie o dominację w świecie islamu między Iranem i Arabią Saudyjską.)

Zdaniem dyrektora tej rozgłośni Wadaha Khanfara, powstanie tej stacji w zasadniczy sposób zmieniło arabską publiczność, która od tej pory nie widzi powodu, aby godzić się na wymuszoną przez władców jednorodność opinii.

„The Economist" przyznaje, że wiele programów emitowanych przez tę stację jest „kontrowersyjnych". Dotyczy to nie tylko wypowiedzi Ben Ladena i innych przywódców Al-Kaidy, ale również doniesień podczas niedawnego konfliktu w Gazie. (Angielsko-języczny kanał jest znacznie bardziej stonowany i zawiera znacznie mniej propagandy.) W odróżnieniu od sponsorowanej przez Arabię Saudyjską stacji telewizyjnej al-Arabiya, która donosiła o tym konflikcie w bardziej obiektywny sposób, al-Jazeera prezentowała głównie materiały Hamasu. Dyrektor stacji w pewnym stopniu to potwierdził, mówiąc, że doniesienia były profesjonalne, ale istnieje granica, poza którą stacja nie może wyjść, aby nie obrażać „ducha zbiorowego arabskiego świata".

Palestyna — czytamy dalej — jest sprawą traktowaną jak świętość i jednoczącą świat arabski. Jednak w innych kwestiach al-Jazeera dostarcza bardziej zrównoważonych informacji. Co więcej, na jej antenie pojawiają się nie tylko politycy i komentatorzy zachodni, ale również izraelscy.

We wszystkich krajach arabskich władze próbują ograniczyć dostęp do wolnego słowa, równocześnie jednak wyczuwa się rosnące zapotrzebowanie na informację, wobec którego władze coraz częściej muszą ustępować.

Liberałowie i konserwatyści

Błędem byłoby zakładanie, że wzrost wolności słowa musi prowadzić do liberalizacji. Arabscy konserwatyści okazali się mistrzami w wykorzystywaniu nowoczesnych środków komunikacji. Na długo przed rozpowszechnieniem się Internetu muzułmańscy fanatycy wykorzystywali wideokasety dla rozpowszechniania swoich informacji, w Bractwie Muzułmańskim jest wielu blogerów, a wykorzystanie telewizji satelitarnej mogło by wskazywać na umiejętność korzystania z wiedzy technicznej, większej w tej dziedzinie niż w innych. Są miejsca gdzie los kobiet znacznie się pogorszył, właśnie z powodu nasilenia się konserwatyzmu szerzonego przez nowoczesne środki masowego przekazu.

Innym błędem jest przekonanie, że społeczeństwo arabskie chce aktywnie uczestniczyć w życiu politycznym. Polityką tak naprawdę interesuje się niewielka mniejszość. Co więcej, na polu politycznym konserwatyści są znacznie bardziej aktywni niż liberałowie.

Ku czemu zmierza Arabski Świat?

Świat arabski to błędne koło, nie ma tu szans na szybkie rozwiązanie jego wewnętrznych problemów. Obserwuje się coraz większy wpływ Iranu (który sam państwem arabskim nie jest), a który stara się eksportować swoją islamską rewolucję korzystając z nastrojów antyamerykańskich.

Autorzy raportu cytują w zakończeniu profesora filozofii z Damaszku, Sadika Al-Azma, którego zdaniem współcześni Arabowie są Hamletem naszych czasów, są skazani na tragedię, rozdarci i niepewni między nowym i starym.

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (8)..   


« Islam   (Publikacja: 07-08-2009 )

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej Koraszewski
Były dziennikarz BBC (także wiceszef polskiej sekcji) i współpracownik paryskiej "Kultury". Z Racjonalistą współpracuje od września 2004 r. Zastępca redaktora naczelnego Racjonalisty.
 Strona www autora
 Numer GG: 2098433

 Liczba tekstów na portalu: 351  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 11  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Perypatetyk w sieci
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6722 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365