Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
71.079.228 odwiedzin
Ponad 1158 autorów napisało
dla nas 7410 tekstów.
Zajęłyby one 27010 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Podniesienie wieku emerytalnego
Jest konieczne teraz
Jeszcze nie jest potrzebne
Nie jest potrzebne
  

Oddano 2709 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Sądzę, że religia, ogólnie mówiąc, była przekleństwem ludzkości".
 Tematy różnorodne » Ekologia i ekozofia

Emisje – szukanie winnych
Autor tekstu:

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

Panika szerzy się wśród działaczy na rzecz drastycznych cięć emisji dwutlenku węgla. Zaczyna być oczywiste, że szeroko roztrąbione spotkanie w Kopenhadze w grudniu tego roku nie dostarczy wiążącej umowy międzynarodowej, która doprowadziłaby do istotnej zmiany w kwestii globalnego ocieplenia.

Po wzniosłej retoryce i wielkich obietnicach politycy rozpoczęli szukanie winnych. Kraje rozwijające się obwiniają o brak postępu kraje bogate. Wielu obwinia USA, które przed spotkaniem w Kopenhadze nie będą miały gotowych przepisów prawnych o ustalaniu limitów i handlu emisjami (cap-and-trade).

Sekretarz generalny ONZ mówi: „Prezydentowi Obamie może być trudno przemawiać z silnym autorytetem", żeby osiągnąć porozumienie w Kopenhadze. Inni obwiniają kraje rozwijające się — szczególnie Brazylię, Chiny i Indie — za niechęć do podpisania się pod wiążącymi cięciami emisji dwutlenku węgla. Gdzie się nie obrócić, ktoś jest obwiniany za najwyraźniej zbliżającą się porażkę Kopenhagi.

A przecież od dłuższego czasu było jasne, że istnieje bardziej fundamentalny problem: obietnice cięć emisji nie działają. Siedemnaście lat temu przy akompaniamencie głośnych fanfar kraje uprzemysłowione obiecały w Rio de Janeiro obciąć emisje do poziomu roku 1990 już w roku 2000. Emisje przekroczyły ten cel o 12 procent. W Kioto przywódcy zobowiązali się do roku 2010 obcięć emisje o 5,2 procenta poniżej poziomu z 1990 roku. Porażka w osiągnięciu tego celu będzie najprawdopodobniej jeszcze bardziej spektakularna, z emisjami przekraczającymi cel o około 25 procent.

Planowano zebrać przywódców świata w Kopenhadze i ponowić przysięgi cięć emisji, zobowiązując się do jeszcze ambitniejszych celów. Jest jednak oczywiste, że także zryw w ostatniej minucie, żeby uratować jakiś rodzaj porozumienia, nie da lepszych wyników dla rzeczywistej pomocy planecie. Przy takim braku osiągnięć potrzebnej jest głębokie zastanowienie i otwartość wobec innych podejść.

Realistyczny "plan B" nie oznacza przygotowania drugiego spotkania po Kopenhadze, jak to sugerowali niektórzy. Oznacza ponowne przemyślenie naszej strategii. W tym roku Copenhagen Consensus Centre zamówił u najlepszych ekonomistów klimatu badanie dotyczące wykonalnych sposobów reakcji na globalne ocieplenie. Badali, na ile możemy pomóc planecie przez ustalanie różnych poziomów podatków od dwutlenku węgla, sadzenie większej liczby drzew, cięcia emisji metanu, redukcję emisji sadzy, przystosowanie się do globalnego ocieplenia lub koncentrowanie się na technicznych rozwiązaniach zmian klimatycznych.

Zgromadzono panel ekspertów składający się z wiodących ekonomistów świata, w tym trzech laureatów Nagrody Nobla, żeby rozważyli wszystkie nowe badania i zidentyfikowali najlepsze — i najgorsze — opcje.

Panel stwierdził, że najgorszą opcją byłby kosztowny, globalny podatek od dwutlenku węgla. Oparli to na przełomowej pracy badawczej, która pokazała, że także bardzo skuteczny podatek CO2, skierowany na wypełnienie ambitnego celu utrzymywania wzrostów temperatury poniżej 20C, zredukowałaby światowy PKB o oszałamiające 12,9 procenta lub 40 trylionów dolarów amerykańskich (43,7 trylionów) w roku 2100. Całkowity koszt byłby 50 razy większy niż koszt szkód spowodowanych klimatem, których w ten sposób dałoby się uniknąć. Gdyby zaś politycy wybrali mniej skuteczną, mniej skoordynowaną politykę cap-and trade, koszty spotęgowałyby się o dalsze 10 do 100 razy.

Zamiast tego panel zarekomendował skoncentrowanie się na inwestycjach w badania nad inżynierią klimatu jako reakcją na krótką metę, w badania zaś nad energią nie opartą na węglu jako rekcją długoterminową.

Niektórzy sugerowali, że technologie inżynierii klimatu — w szczególności technologie wybielania chmur morskich — mogłyby być tanie, szybkie i skuteczne. (Statki rozpylałyby krople wody morskiej do chmur nad oceanami, żeby odbijały więcej promieni słonecznych z powrotem w przestrzeń, redukując nagrzewanie.) Godne uwagi jest to, że badacze mówią, iż totalna suma 9 miliardów dolarów wydana na technologie wybielania chmur morskich mogłaby zrównoważyć globalne ocieplenie całego stulecia. Nawet jeśli podchodzi się ostrożnie do tej technologii — a wielu z nas to robi — powinniśmy pospieszyć się ze zidentyfikowaniem jej ograniczeń i ryzyka.

Wydaje się, że inżynieria klimatyczna mogłaby kupić nam trochę czasu, a właśnie czasu potrzebujemy na zrównoważone i łagodne odejście od zależności od paliw kopalnych. Badacze pokazują, że źródła energii nie polegające na paliwach kopalnych przeniosą nas — w oparciu o ich dzisiejszą dostępność — mniej niż w pół drogi do stabilnej emisji dwutlenku węgla do roku 2050, i tylko mały ułamek drogi ku stabilizacji w roku 2100.

Jeśli politycy zmienią kurs i w grudniu zgodzą się na znacznie większe inwestycje w badania i rozwój, będziemy mieli znacznie większą szansę na podciągnięcie tej technologii do potrzebnego poziomu. Ponieważ zaś byłaby tańsza i łatwiejsza niż cięcia emisji dwutlenku węgla, istniałaby znacznie większa szansa osiągnięcia rzeczywistego, powszechnego — a więc odnoszącego sukcesy — porozumienia międzynarodowego.

Obłożenie ceną dwutlenku węgla mogłoby posłużyć finansowaniu badań i rozwoju oraz wysłać sygnał cenowy dla wspierania skutecznych, osiągalnych finansowo technologicznych alternatyw. Roczna inwestycja około 100 miliardów dolarów oznaczałaby, że w zasadzie moglibyśmy rozwiązać problem zmiany klimatu do końca stulecia.

Podczas gdy poszukiwanie winnego nie rozwiąże globalnego ocieplenia, narastająca panika może doprowadzić do pozytywnego rezultatu, jeśli oznaczałaby, że przemyślimy na nowe nasze obecne podejście. Jeśli chcemy rzeczywistego działania, musimy wybrać mądrzejsze rozwiązania, które będą kosztować mniej, a dostarczą więcej. Każdy polityk chętnie zaakceptuje odpowiedzialność za taki wynik.

Tekst oryginału


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
List otwarty rolników w sprawie GMO
Racjonalizm jako religia

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


« Ekologia i ekozofia   (Publikacja: 20-10-2009 )

 Wyślij mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Bjørn Lomborg
Ur. 1965. Profesor Copenhagen Business School i były dyrektor Environmental Assessment Institute w Kopenhadze. Międzynarodową sławę przyniosła mu książka The Skeptical Environmentalist. W 2007 roku ukazała się jego kolejna książka: Cool It. W 2008 roku „The Guardian” wymienił go na liście 50 osób na świecie, które mogą przyczynić się do poprawy ochrony środowiska.

 Liczba tekstów na portalu: 24  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Problem priorytetów
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6880 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2012 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365