|
|
 |
Światopogląd » Racjonalizm
Więź społeczna i dziedzictwo przesądów [1] Autor tekstu: Andrzej Koraszewski
O więzi
społecznej pisze się współcześnie mało, chociaż w mojej młodości była gwoździem
kilku socjologicznych sezonów. Trudno o wątpliwości, że nasze myślenie
podporządkowane jest grupie, a nasza zdolność formułowania samodzielnych sądów
ograniczana jest przez język, przez przekaz wizji świata w wielopokoleniowej
tradycji, przez częstotliwość występowania pewnych opinii w danym środowisku, a wreszcie przez niebezpieczeństwo ostracyzmu ze strony środowisk, z którymi
jesteśmy związani emocjonalnie i od których jesteśmy uzależnieni materialnie.
Dziedziczymy język z jego zakodowaną pogardą do innych, która staje się jak
powietrze, niewyczuwalna dla nas samych, ale wszechobecna i zawsze gotowa, by
wybuchnąć płomieniem irracjonalnej nienawiści. Dziedziczymy przesądy, takie jak
religia i zakodowane w niej wyobrażenia o świecie i o mechanice relacji z innymi. Dziedziczymy lęki przed nieznanym, nawet jeśli to nieznane jest już
dawno dobrze znane.
W biologii
mechanizm dziedziczenia był zagadką frapującą myślicieli od czasów greckich i praktycznie rzecz biorąc niemożliwą do wyjaśnienia, aż do czasów współczesnych,
gdyż mechanizm tego fenomenu pozwalała wyjaśnić dopiero znajomość genetyki.
Również
związki między dziedzictwem kulturowym a poznaniem były przedmiotem rozlicznych
rozważań. W czasach współczesnych głośne były koncepcje Karla Mannheima o uzależnieniu naszej wiedzy od przynależności do określonej grupy społecznej.
Prowadziło to do powstania socjologii wiedzy i do gwałtownej krytyki tej nowej
dziedziny socjologii przez Karla Poppera. Zdecydowany atak Poppera na
irracjonalizm tworzenia klasowej teorii poznania, na poprzedzające dzisiejszy
postmodernistyczny bełkot relatywizowanie naszej wiedzy o świecie, jest dziś
szczególnie wart przypomnienia. Z drugiej strony osiągnięcia kognitywistyki
pokazują, że nasza niezależność myśli jest bardzo iluzoryczna i żaden rygoryzm
metodologiczny nie jest nas w stanie uchronić przez subiektywizmem i przed
błędami wynikającymi z odziedziczonych lub w późniejszym okresie życia nabytych
uprzedzeń.
W wielu
miejscach powtarzałem banalne w końcu stwierdzenie, że największym wrogiem
każdego racjonalisty jest jego własny umysł.
Errare
humanum est,
stąd też
lepiej nie rozstawać się ze świadomością, że nasze racje często bywają własnym, a jeszcze częściej odziedziczonym błędem. Innymi słowy, my racjonaliści, bywamy
równie często w błędzie jak ci, którzy racjonalizm mają za nic, ale jesteśmy
(lub przynajmniej powinniśmy być) wdzięczni, kiedy ktoś nas z tych błędów
wyprowadza.
Autorzy
naszego portalu spotykają się z krytyką każdego dnia. Lista zarzutów jest
ogromna, nie liczę ich, więc częstotliwość prezentuję intuicyjnie. Mam wrażenie,
że najczęściej spotykamy się z zarzutem, iż mylimy ateizm z racjonalizmem.
Dowodem tego błędu ma być to, iż ludzie wierzący też są przecież racjonalni. To
prawda, nie ma stu procentowych racjonalistów, ale i nikt nie jest irracjonalny
24 godziny na dobę. A jednak pozostajemy nieprzekonani, nadal uważamy, że każda
religia, godząc się na wiarę w istoty nadprzyrodzone, nie tylko narusza same
podstawy myślenia racjonalnego, ale stanowi wielopokoleniową tradycję, w której
racjonalizm jest zaledwie postawą okazjonalną i może być zawsze zawieszony,
kiedy wchodzi w kolizję z odziedziczonymi przesądami. Czy istnieje jakiś silny,
przekonujący dowód, że jest inaczej?
Często
spotykamy się z zarzutami, że portal jest wyłącznie antykatolicki. Ten zarzut
jest łatwy do odparcia, gdyż wystarczy wejść w takie działy jak islam, czy inne
religie, by zobaczyć, że nie walczymy z Bogiem, tylko z bogami. Wrażenie o szczególnej koncentracji uwagi na katolicyzmie jest tylko o tyle uzasadnione, że
mieszkamy w kraju katolickim i częściej zwracamy uwagę na zjawiska, z którymi
spotykamy się na co dzień. Mam nadzieję (a nawet jestem tego pewien), że nie
popełniamy błędu mylenia katolicyzmu z wszelką religią. Wyznajemy ekumenizm
filozoficzny — lubimy rozmawiać o wszystkich bogach, gdyż różnice między nimi
wydają się mniej istotne niż podobieństwa, a fakt, że w naszej kulturze
odziedziczyliśmy wyobrażenie akurat tego, katolickiego boga, który jest tylko
jedną z odmian boga chrześcijańskiego, który jest tylko przeróbką boga
żydowskiego, który jest kompilacją bogów wcześniejszych, no cóż takie jest nasze dziedzictwo i czasem musimy się przedstawiać jako katoliccy ateiści .
(Przyznając uczciwie, że z przyczyn społecznych ateizm muzułmański jest znacznie
trudniejszy i często zasługuje na większy podziw.) Jeśli jednak popełniamy
błąd walki z Bogiem, a nie z bogami, jeśli rzeczywiście mylimy katolicyzm z wszelką religią, to prosimy o lepsze uzasadnienie takiej tezy, gdyż chwilowo ta
krytyka jeszcze nas nie przekonuje.
Często
spotykamy się z zarzutami, że zajmujemy się wyłącznie walką z religią (lub jak
to niektórzy prezentują — antyklerykalizmem). Prawdopodobnie są to zarzuty
formułowane przez tych, którzy nie czytają u nas innych tekstów. Jak dość łatwo
zauważyć, mamy bardzo dużo tekstów o nauce. Tu jednak trafiają się zarzuty, że
przesadnie akcentujemy biologię, a w szczególności ewolucjonizm, że publikujemy
głównie te teksty o nauce, które stanowią przedmiot sporu między religijną i laicką wizją świata. Taki pogląd ma rzeczywiście silne zakorzenienie w faktach.
Nie jesteśmy wyspecjalizowanym medium stanowiącym forum jednej gałęzi nauki,
naszym celem jest popularyzacja nauki, a w szczególności metody naukowej jako
sposobu zarówno uprawiania nauki jak i wzorca rozumowania również w życiu
codziennym. Zakłada ona brak autorytetów, czyli odmowę przyjmowania na wiarę
czegokolwiek wyłącznie ze względu na źródło informacji, obiektywizację,
czyli walkę z relatywizowaniem informacji w zależności od związków lojalności,
sympatii bądź antypatii, sceptycyzm, czyli założenie, że wszelka wiedza
jest niepełna i nowe informacje mogą zmienić nasze dotychczasowe przekonania.
Mamy pewną przewagę tekstów dotyczących biologii, a w szczególności
ewolucjonizmu, i fizyki, a w szczególności kosmologii, gdyż na tych polach
najczęściej obserwujemy próby podkopania metody naukowej i nowe próby łączenia
rzeczywistości (a nawet nauki) z cudami.
Ponieważ
przyjmujemy, że metoda naukowa stosowana w pracy naukowej i przenikająca do
życia codziennego jest samym fundamentem racjonalizmu, wydaje nam się rzeczą
oczywistą, że powinniśmy zajmować klarowne stanowisko w takich kwestiach jak
zjawiska paranormalne, medycyna alternatywna, ekologia i temu podobne. Zwolennicy
homeopatii, bioenergii, osteopatii stanowią osobną i potężną grupę naszych
krytyków. Oczywiście, że możemy być w błędzie, oczywiście może się okazać, że
woda pamięta wszystko, a uzdrowiciele naprawdę uzdrawiają, ale mamy nadzieję, że
nasza niechęć nie wynika z braku szacunku dla poglądów babci, ani dla poglądów babci
znajomego Chińczyka, ale wynika z braku przekonujących dowodów, że
homeopatia, osteopatia, czy jakakolwiek inna dziedzina medycyny alternatywnej
wspiera się na wiedzy o tym jak działa ludzki organizm, na wiedzy o przyczynach
chorób i posiada metody mogące te choroby leczyć. Wiara w skuteczność medycyny
alternatywnej należy naszym zdaniem do kategorii środowiskowych przesądów.
O ile
medycyna alternatywna oparta jest na wierze w tajemnicze i nigdy nie poparte
przez naukę procesy, o tyle nasze stanowisko wielu kwestiach dotyczących
ekologii wydaje się być
krytykowane na mocy uprzedzeń wobec nauki jako takiej i zasady ostrożności bez
zdolności równoważenia lęku przed tym co nieznane, znanymi już dobrze
korzyściami. Dla przykładu przedstawiane dowody na możliwość szkodliwych efektów GMO wszystkie
zdają się nosić znamiona zagrożenia potencjalnego i mimo kilkudziesięcioletniej
praktyki upraw GMO na masową skalę nigdzie dotychczas nie znalazły
potwierdzenia. Nie twierdzimy, że nigdy i nigdzie nie mogą się ujawnić jakieś
negatywne efekty upraw GMO, uważamy jednak, że częścią postawy racjonalnej jest
umiejętność podejmowania skalkulowanego ryzyka, bez którego nie będzie żadnego
postępu. Nie możemy wykluczyć, że jesteśmy w tej kwestii w błędzie, ale
argumentacja oparta na nieuzasadnionych lękach, na potencjalnym tylko
zagrożeniu, które wielokrotnie było i nadal jest systematycznie sprawdzane
skrupulatnymi naukowymi badaniami i ignorująca całkowicie wszelkie znane
pozytywy tej metody wydaje się być sprzeczna z postawą racjonalną.
Nasi
krytycy często zarzucają nam powiązania z lewicą. Inną kwestią są polityczne
sympatie poszczególnych osób, inną polityka redakcji. Racjonalizm w postawach
politycznych jest rzeczą bardzo trudną, niemal graniczącą z niemożliwością. Na
tym polu, podobnie jak na polu wierzeń religijnych, więzi społeczne skłaniają
często do akceptacji środowiskowych poglądów z dobrodziejstwem inwentarza.
Redakcja zdecydowanie unika jakichkolwiek powiązań z organizacjami politycznymi, a równocześnie nie uchyla się od zabierania głosu w sprawach, które dotykają
polityki, w których racje są podzielone, a dowody daleko nie tak mocne jak w nauce. W pewnych sprawach z tego obszaru nie mamy żadnych wątpliwości. Dotyczy
to równości wobec prawa, a tu szczególnie bliska nam jest kwestia
równouprawnienia kobiet, niechęci wobec wszelkiej dyskryminacji (czy to wobec
mniejszości etnicznych, czy wobec homoseksualistów, czy wobec niepełnosprawnych)
dyskryminacji ekonomicznej i kulturowej mieszkańców wsi itp. Wiąże się z tym
również liberalna koncepcja społeczeństwa obywatelskiego i poszukiwanie dróg
wzmocnienia parlamentarnej demokracji. Czy istnieje tu jasny i oczywisty związek z racjonalizmem? Wydaje nam się, że podobnie jak państwo neutralne
światopoglądowo sprzyja propagowaniu postawy racjonalistycznej, tak samo istotny
jest tu społeczny egalitaryzm i demokracja. Racjonalizm to nie jest rodzaj
arystokratycznego hobby. Naszym dążeniem jest nie tylko gospodarka oparta na
wiedzy, ale społeczeństwo oparte na wiedzy. Co więcej, uważamy, że nie będzie
gospodarki opartej na wiedzy bez fascynacji wiedzą w najmłodszym pokoleniu.
Wśród
racjonalistów są ludzie o poglądach lewicowych i o poglądach liberalnych (tylko
nieliczni zapewne określą swoje poglądy jako prawicowe, a to ze względu na
szczególnie silne związki jakie ma polska prawica z religijnym konserwatyzmem i tradycjonalizmem).
Osobną
grupę stanowią krytycy publikacji, w których poddajemy analizie różnego rodzaju
teorie spiskowe. Zazwyczaj nie są to nasi stali czytelnicy, a ludzie
przyciągnięci samym tematem. Lawinę krytyk ściągnęły publikacje o 11 września.
Odmowa poważnego potraktowania tezy, że to rząd amerykański samodzielnie
zorganizował zburzenie wież WTC wywołała bardzo silne reakcje zwolenników tej
tezy. Z tymi teoriami to jak z Panem Bogiem, istniejące dowody to pojawiające
się w mózgach znaki zapytania wzmacniane do niebiańskich rozmiarów przez
zbiorową gorącą ochotę uwierzenia w absurdalną hipotezę, zaś prawdopodobieństwo,
że faktycznie rząd Stanów Zjednoczonych przez wiele lat planował, a następnie
przeprowadził fenomenalnie skomplikowaną operację przeciw własnemu społeczeństwu
równe temu, że Twardowski zbuduje sobie w garażu rakietę i poleci na
Księżyc.
1 2 Dalej..
« Racjonalizm (Publikacja: 28-10-2009 )
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 6902 |
 |