|
|
 |
« Nauka Złożoność wyjaśniona. Część 7 [1] Autor tekstu: Vinod K. Wadhawan Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska
Złożoność kosmicznej ewolucji
Uważa się, że nasz wszechświat zaczął
się Wielkim Wybuchem 10-15 miliardów lat temu. Jego złożoność w owym momencie i w chwilę potem była niemal zerowa. Dlaczego więc i w jaki sposób wzrastała
kosmiczna złożoność? W istocie wzrasta ona w wykładniczym tempie. Wyjaśnienie
można w ostatecznym rachunku prześledzić do tego, że wszechświat przez cały czas
rozszerza się.
7.1 Mechanika kwantowa
Wszystkimi zjawiskami rządzą prawa mechaniki kwantowej.
Teoria kwantowa jest zadziwiająco skuteczna w wyjaśnianiu olbrzymiego wachlarza
obserwacji. Jest także bardzo sprzeczna z intuicją. Akceptujemy ją,
ponieważ nie ma lepszej teorii do zrozumienia zjawisk naturalnych. W każdym
razie nie ma powodu, dla którego prawa Natury nie miałyby być sprzeczne z ludzką
intuicją. Nie ma w nas niczego specjalnego poza tym, że posiadamy inteligencję i świadomość. W historii kosmosu wyłoniliśmy się na scenie bardzo
niedawno, podczas gdy prawa Natury były tam cały czas.
Mikroskop elektronowy
dostarcza dobrego przykładu sprzecznego z intuicją zachowania cząstek
elementarnych, takich jak elektrony. Rozważmy najpierw tradycyjny mikroskop
optyczny, którego używamy do uzyskania powiększonego obrazu małych obiektów. Nie
możemy obserwować obiektu w całkowitych ciemnościach, musimy więc rzucić na
niego trochę światła. Obiekt rozprasza światło we wszystkich kierunkach. Wzór
rozproszonego światła niesie informację o kształcie i innych własnościach
obiektu. Soczewka mikroskopu przechwytuje część tego rozchodzącego się,
rozproszonego światła. Soczewka wygina fale rozproszonego światła tak, że mogą
one rekombinować lub „interferować" ze sobą i tworzyć obraz obiektu w tak zwanej
„płaszczyźnie obrazu", umieszczonej między soczewką i jej punktem ogniskowym.
Załóżmy, że chcemy powiększać „zdolność rozdzielczą" mikroskopu optycznego. To
jest, chcemy — kiedy dwie cząstki są umiejscowione bardzo blisko siebie — nadal
widzieć je jako odrębne na obrazie dawanym przez mikroskop. Naturalnie, istotna
staje się kwestia długości fal światła używanego do oświetlenia obiektu. Im
mniejsza długość fali, tym większa moc rozdzielcza. Ale jak małą długość fali
możemy użyć i nadal uzyskać obraz obiektu? Istnieje praktyczna granica.
Przypuśćmy, że do oświetlenia obiektu chcemy użyć promieni rentgena zamiast
widzialnego światła. Zarówno promienie rentgena, jak i widzialne światło są
promieniowaniem elektromagnetycznym; różnią się tylko długością fal, przy czym
promienie rentgena są zwykle 5 tysięcy razy krótsze niż te w widzialnej części
spektrum elektromagnetycznego. Przedstawia to poważną trudność praktyczną. Nie
jest możliwe (a przynajmniej nie jest łatwe) znalezienie soczewki, która może
wystarczająco zakrzywiać promienie rentgena, by spotkały się, interferowały i stworzyły obraz. Łatwiej jest rozwiązać ten problem używając elektronów zamiast
widzialnego promieniowania.
Tak, elektronów. Istnieje odwrotny związek między prędkością elektronu i skojarzoną z nim długością fali. Elektrony są naładowanymi cząstkami i możemy
użyć pól elektrycznych, by przyspieszyć je do wysokich prędkości z odpowiednio
krótką długością fali. Ale co z soczewką potrzebną do zakrzywienia elektronów
prędkich, kiedy zostały rozproszone przez obiekt, który chcemy obejrzeć? Żaden
problem; użyj po prostu pól elektrycznych do zakrzywiania. To wszystko istotnie
dzieje się w mikroskopie elektronowym. Fakt, że mikroskop elektronowy jest
realnością, jest dowodem, że ta linia rozumowania musi być poprawna.
Tak więc elektron w ruchu ma związaną z nim długość fali. Ale elektron jest także cząstką z określoną „masą
spoczynkową". Ten dualizm fali-cząstki, choć sprzeczny z intuicją, jest
ważną cechą teorii kwantowej. Podobnie, wiązka światła (w rzeczywistości,
promieniowanie o każdej długości fal) nie jest tylko falą, ale ma także aspekt
cząstkowy. Cząstki (lub kwanty) światła nazywane są fotonami. Co
ciekawe, Einstein otrzymał Nagrodę Nobla nie za swoją pracę o teorii
względności, ale za pracę, która potwierdziła cząstkową naturę promieniowania.
Fala nie jest czymś, co można określić w kategoriach lokalizacji w punkcie w przestrzeni (inaczej niż cząstka). Fala ma charakter nielokalny z amplitudą i fazą w każdym punkcie przestrzeni. Prowadzi to do drugiego
sprzecznego z intuicją aspektu mechaniki kwantowej: ponieważ cząstka ma także
aspekt fali, może być wszędzie w przestrzeni (oczywiście, z różnym
prawdopodobieństwem). Tak więc nie możemy z całą pewnością określić pozycji
cząstki. Ten wniosek stanowi cios dla tradycyjnego poglądu na rzeczy (mechaniki
klasycznej). Mechanika klasyczna może być deterministyczna, ale mechanika
kwantowa nie może. W klasycznej (newtonowskiej) mechanice nie tylko można
określić z nieskończoną precyzją pozycję i pęd cząstki, ale można także ustalić
(dzięki równaniom ruchu) pozycję i pęd tej cząstki w dowolnym czasie w przyszłości i w przeszłości. Kwantowa nieoznaczoność jest przedmiotem
wielu dyskusji filozoficznych. W mechanice kwantowej możemy mówić tylko w kategoriach prawdopodobieństwa, nie zaś pewności.
7.2 Zasada nieoznaczoności Heisenberga
Powróćmy do problemu konieczności rzucenia jakiegoś sondującego promieniowania
(fotonów, elektronów lub czegokolwiek) na obiekt, żeby go zobaczyć. Kwant
sondującego promieniowania ma pewien pęd i energię, a więc zakłóca to, co
próbujemy obserwować, kiedy się od niego odbija. Jest to doprawdy niedobra
sytuacja, ale całkowicie nieunikniona. Akt obserwacji obiektu zakłóca go.
A jak duże jest to zakłócenie? By
odpowiedzieć na to pytanie, odejdźmy od mikroskopu i powiedzmy, że chcemy
ustalić zarówno pozycję, jak i pęd obiektu. Jako prosty przypadek
załóżmy, że obiekt jest w stanie spoczynku, a więc jego pęd wynosi zero. Akt
uderzenia go choćby jednym kwantem (np. fotonem) nada mu pewien pęd i zakłóci
także jego początkową pozycję. Załóżmy, że chcemy bardzo dokładnie określić tę
pozycję. Wymagałoby to fotonu o bardzo małej długości fali. Ale taki foton ma
więcej energii w porównaniu z fotonem o większej długości fali, a więc
zakłócenie lub nieoznaczoność pędu będzie większa. Odwrotność także jest prawdą:
jeśli próbujemy zredukować nieoznaczoność naszej wiedzy o pędzie przez użycie
sondy o większej długości fali, zwiększy się nieoznaczoność pomiaru pozycji. Ta
wymiana między nieoznaczonością pozycji i nieoznaczonością pędu jest elegancko
uchwycona w słynnej zasadzie nieoznaczoności Heisenberga w mechanice kwantowej.
Mówi ona, że istnieje dolna granica nieoznaczoności, przy której możemy określić
zarówno pozycję, jak i pęd cząstki. Załóżmy, że niepewność pozycji wynosi
Δx, a niepewność pędu Δpx; iloczyn Δx . Δpx
musi zawsze być większy niż mała, ale niezerowa wartość uniwersalna. Niepewności
pozycji i pędu oznaczają, że mogą zdarzyć się nieprzewidywalne fluktuacje
kwantowe ich wartości w granicach wyznaczonych przez zasadę Heisenberga.
Nieoznaczoność mechaniki kwantowej staje się dominującym efektem tylko wtedy,
kiedy mamy do czynienia z bardzo małymi rozmiarami i masami. Jeśli mamy do
czynienia z ciężkimi obiektami, to normalnie będą one miały również duże
rozmiary. Dlatego też bombardowanie ich kilkoma fotonami, by ustalić ich pozycję i pęd, nie spowoduje żadnych zakłóceń w wartościach tych parametrów. Jest to
jeden z przykładów, jak mechanika kwantowa gładko zlewa się z mechaniką
klasyczną, kiedy mamy do czynienia z makroskopowymi obiektami codziennego życia.
7.3 Nasz wszechświat
Istnieją konkurujące teorie o pochodzeniu naszego wszechświata i o tym, czy
rzeczywiście ma on początek i koniec. W latach 1920. Edwin Hubble dokonał
kluczowej obserwacji, że wszechświat rozszerza się. Oznaczało to, że jeśli
wyobrazimy sobie odwrócenie czasu, musiał być moment, kiedy cała zawartość
wszechświata była w jednym miejscu, tak zwana "osobliwość". W tym
momencie zdarzył się tak zwany Wielki Wybuch i od tego czasu wszechświat się
rozszerza. Teorię Wielkiego Wybuchu zaproponował w 1930 r. Georges Lemaître i rozwinęli ją inni fizycy, zwłaszcza George Gamow. Teoria ta implikuje, że
wszechświat miał określony początek i ma skończony wiek.
Fred Hoyle, Hermann Bondi, Thomas Gold i Jayant Narlikar w 1948 r. sformułowali
alternatywną teorię „Stanu Stacjonarnego" wszechświata. Teoria ta implikuje
nieskończony wiek wszechświata, bez żadnego „początku". Naukowcy z Bell Labs,
Arno Penzias i Robert Wilson odkryli w 1965 r. kosmiczne promieniowanie
reliktowe, które przewidział Gamow jako konsekwencję modelu Wielkiego
Wybuchu. Zaobserwowanie tego promieniowania, pozostałości wczesnego
wszechświata, wymierzyło cios w model Stanu Stacjonarnego wszechświata. Nie
powiedziano jednak jeszcze ostatniego słowa o tym, co jest poprawnym modelem
wszechświata. Model Stanu Stacjonarnego wszechświata ma wiele walorów.
Dwoma filarami współczesnej fizyki są teoria kwantowa i ogólna teoria
względności. Mechanika kwantowa odnosi niezwykłe sukcesy w rozumieniu fizyki
bardzo małych obiektów (jak elektrony), a ogólna teoria względności zajmuje się
bardzo dużymi odległościami i masami, dla których grawitacja staje się
dominująca interakcją. Isaac Newton pierwszy zrozumiał grawitację jak siłę
przyciągania między ciałami, która zależy od ich masy i odległości między nimi.
Ogólna teoria względności Einsteina rozszerzyła teorię Newtona. Ta nowa teoria
traktowała grawitację raczej jak odkształcenie przestrzeni niż jak siłę między
ciałami.
Moment Wielkiego Wybuchu był osobliwością, ponieważ dotyczył bardzo małego
wymiaru i bardzo dużych sił grawitacyjnych. Tak więc dobra teoria wyjaśniająca
ten scenariusz musi połączyć mechanikę kwantową z ogólną teorią względności.
Innym słowy, potrzebujemy teorii grawitacji kwantowej. Taka teoria ciągle
nam umyka, chociaż nastąpił znaczny postęp dzięki pracom Stephena Hawkinga i innych. Jak argumentowali Hawking i Penrose, ogólna teoria względności Einsteina
jest tylko niepełną teorią. Nie potrafi powiedzieć nam jak zaczął się
wszechświat, ponieważ przewiduje, że wszystkie teorie fizyczne, włącznie z nią
samą, załamują się na początku wszechświata.
Hawking wysunął ideę „wszechświata bez granic", jak omawiał w niefachowym języku w swojej słynnej książce Wszechświat w skorupce orzecha. W trójwymiarowej
przestrzeni powierzchnia kuli jest dobrym przykładem „wszechświata" bez granic z punktu widzenia istoty ograniczonej tylko do powierzchni kuli; nie ma żadnego
początku ani końca powierzchni kuli. Jak pisze Hawking: „Jest, być może, ironią,
że zmieniwszy zdanie, próbuję teraz przekonać innych fizyków, iż w rzeczywistości nie było żadnej osobliwości na początku wszechświata — jak
zobaczymy później, może ona zniknąć, kiedy bierze się pod uwagę efekty
kwantowe". W modelu Hartle-Hawkinga wszechświat jest skończony, ale nie ma
żadnej granicy w urojonym czasie. Urojony czas jest czasem realnym
pomnożonym przez pierwiastek kwadratowy z minus jeden ((-1)1/2).
Faktycznie niewyobrażalne.
1 2 3 Dalej..
« Nauka (Publikacja: 21-11-2009 Ostatnia zmiana: 23-11-2009)
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 6957 |
 |