Tematy różnorodne » Na wesoło
Akademia Stomatologiczna Montessori Autor tekstu: The Onion Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska
NEW YORK — W Akademii Stomatologicznej Montessori nie znajdziesz żadnych
staromodnych gazików lub tak zwanych wykresów około zębowych, a nawet amalgamatu
do plomb. A to dlatego, że w tej instytucji alternatywnego nauczania studentów
zachęca się do wyłamania się z tradycji lekarskiej i odkrywania własnych
procedur leczenia kanałowego.
„W Montessori wierzymy, że stomatologia to coś więcej niż medyczna praktyka
leczenia chorób zębów i dziąseł" — powiedział we wtorek reporterom dyrektor akademii dr
Howard Bundt . „Chodzi tu o wychowywanie do kreatywności. Chodzi o promowanie wyrażania własnego 'ja' i indywidualności. Chodzi o patrzenie na
zepsuty ząb i gnijący nerw kanałowy i wyciągania własnych, unikatowych
wniosków".
Bundt dodał: „W rzeczywistości tutaj, w Montessori, stomatologia jest tym, czym
nasi studenci chcą, by była".
Założona w 1981 roku i dostosowana do nauczania według metod rozwiniętych przez
urodzoną we Włoszech nauczycielkę nauczania przedszkolnego Marię Montessori,
trzyletnia akademia oferuje świeże i innowacyjne podejście do nauki, rzadko
spotykane w bardziej konwencjonalnych szkołach stomatologicznych.
Może być trudno dostrzec nauczycieli — lub, jak wolą się nazywać, „wędrownych
asystentów dentystyki". Często wybierają stanie na uboczu, by nie przeszkadzać
dociekliwym studentom, i tylko podsuwają delikatne sugestie, jak należy
wydrenować zainfekowaną komorę korzenia.
„Przy wypełnianiu kanału korzenia nie ma niczego takiego jak dobre lub złe" -
powiedziała nauczycielka Montessori, Vanessa Perrin i dodała, że nie tyle uczy
studentów, jak leczyć zapalenie nerwu, ile prowadzi ich do otwartych ust i wycofuje się. „Oczywiście, moglibyśmy powiedzieć studentom: 'Emalia tutaj jest
całkowicie zniszczona i trzeba się nią natychmiast zająć'. Ale bardziej
satysfakcjonujące, bardziej dynamiczne jest pozwolenie im na powolne rozwinięcie
'odczucia' dlaczego pacjent krzyczy".
Powiedziała jeszcze: "Próbujemy zachęcić studentów, by pracowali wspólnie z
pacjentami w celu ustalenia najlepszej drogi działania. Jest to jeden z wielu
powodów, dla którego nie wierzymy w żadne znieczulenie podczas procedur
chirurgicznych".
Według administratorów Akademia Stomatologii Montessori dąży do stworzenia
alternatywy wobec dogmatycznej struktury innych szkół. Poza możliwością
układania własnego programu, studenci tej prywatnej instytucji mogą robić sobie
przerwy podczas długich i skomplikowanych operacji, jeśli są znudzeni lub brak
im natchnienia.
Także w samych klasach nie ma ograniczającej i sterylnej atmosfery tradycji,
jest to odprężające środowisko wypełnione czasami wygodnymi, wyściełanymi sofami
zamiast foteli dentystycznych.
„Jeśli student zakłada koronkę i w połowie procedury czuje, że bardziej
skorzystałby ze sprawdzenia, jakby tu wyglądał implant, to tutaj
może to zrobić" — mówi profesor Montessori Donald Scheneke, który powiedział
reporterom, że widzi gabinet dentystyczny jako miejsce dociekań i ekspresji, nie
zaś reguł. „Tutaj nie ma niczego takiego jak 'przeborowanie w roztargnieniu
dolnego dziąsła' lub 'omyłkowe wyrwanie niewłaściwego bocznego siekacza
szczękowego'. Nie umiem wam powiedzieć ile razy widziałem ludzi rezygnujących z całej stomatologii tylko dlatego, że strasznie źle wypełniali ubytki".
Niedawni absolwenci tej małej, niezależnej akademii zgadzają się ze swoim
nauczycielem.
„Dzięki profesorom z Montessori czuję, że poradzę sobie z każdą trudnością
zawodową, przed jaką stanę". Dr David Greenblatt, DDS, powiedział, a strzykawka
wypełniona nowokainą powoli kapał na tył gardła pacjenta i do jego płuc. „Albo,
przynajmniej mogę zaakceptować, że jeśli nie mogę, to jeszcze nie oznacza końca
świata".
Tekst
oryginału.
The Onion, 20 listopada 2009r.
« Na wesoło (Publikacja: 24-11-2009 Ostatnia zmiana: 25-11-2009)
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 6962 |