Religie i sekty » Islam
Krytykanci islamu na kolana Autor tekstu: Amil Imani Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski
Co trzeba, aby krytykanci islamu się poprawili? Dlaczego ci
ludzie nie mogą przejrzeć i zobaczyć, że islam jest religią pokoju i dziękować
Bogu Abrahama za jego dzieło dla ludzkości i za zesłanie Mahometa, aby nas prowadził i uczynił lepszymi ludźmi?
Dlaczego niektórzy ludzie ciągle krytykują religię, która
ma prawie półtora miliarda wyznawców na całym świecie? Gdyby ta wiara była
rzeczywiście tak zła, jak oni twierdzą, czy te masy ludzkie nie dostrzegłyby tego i jej nie porzuciły? Czyż nasz własny Prezydent podróżując po krajach islamu
nie składa Bogu hołdów na każdym kroku? Czyż nie pokłonił się z wielkim
szacunkiem
Królowi Arabii Saudyjskiej? Czyż nie proklamował islamu jako
wiary swych krewnych i przyjaciół? Czyż nie zapewnia nas raz za razem, że islam
jest religią pokoju? Czyż nie używał swojego oratorskiego kunsztu, aby cytować
fragmenty Koranu i okazywać swoje oddanie tej religii? Czyż nie zatrudnił
gromady „oddanych" muzułmanów, aby powierzyć im wysokie i ważne posady w rządzie?
Nawet gdybyśmy zignorowali oświadczenia Prezydenta, mamy
niezliczone szeregi innych polityków, dziennikarzy i akademików wygłaszających
kazania o tym, że islam jest uświęconą religią, niesłusznie obmawianą przez
bandy nienawistników. Pamiętajmy, że sama jej nazwa oznacza „pokój". Jak można
mówić cokolwiek złego o religii, która jest pokojem? Czy istnieje
cokolwiek cenniejszego niż pokój?
Zgorszeni obrońcy religii pokoju zastanawiają się, co
jeszcze mają zrobić, żeby powstrzymać nieustające wysiłki krytyków islamu
zmierzające do ukazania tej wspaniałej, światowej religii w czarnym świetle?
No cóż, kilka problemów utrudnia poważne traktowanie
oświadczeń i działań Prezydenta i innych apologetów islamu.
Zacznijmy od tego, że twierdzenie, iż słowo islam oznacza
pokój jest oszustwem. Islam to słowo z języka arabskiego, a po arabsku pokój to
„solh", a nie islam. Słowo islam wywodzi się z pojęcia „taslim", które oznacza
podporządkowanie, posłuszeństwo. Tak więc, właściwa nazwa islamu -
posłuszeństwo — jest zarazem najlepszym opisem czym ta religia jest:
bezwarunkowym podporządkowaniem, posłuszeństwem jednostki i całej społeczności
woli i dyktatom Allaha, jakie zostały objawione jego „rasool" — posłańcowi -
Mahometowi.
Dowodem na oszukańczy charakter nazywania islamu religią
pokoju jest bezsporny fakt, że Mahomet za swojego życia osobiście poprowadził
swoich wyznawców do 78 bitew, z których tylko jedna miała charakter obronny.
Studia nad Koranem, świętą księgą tej religii pokoju
(która jest traktowana przez muzułmanów jako dosłowne objawienie słów Allaha)
wskazują, że jest to raczej podręcznik nietolerancji i wojny, aniżeli boskie
wskazówki dobrotliwego Boga, mówiącego jak żyć w braterstwie i pokoju.
Koran 2:216 „ Przepisana wam jest walka,
chociaż jest wam nienawistna.
Być może, czujecie wstręt do jakiejś rzeczy,
choć jest dla was dobra.
Być może, kochacie jakąś rzecz,
choć jest dla was zła.
Bóg wie, ale wy nie wiecie!"
[ 1 ]
Koran 8:65 „O proroku! Pobudzaj wiernych do walki! Jeśli wśród was jest dwudziestu cierpliwych, to zwyciężą dwustu; a jeśli jest stu wśród was, to oni zwyciężą tysiąc niewiernych, ponieważ oni są ludźmi, którzy nie rozumieją." [ 2 ]
Czyny przemawiają głośniej niż słowa. Od chwili swego powstania islam był ruchem
przemocy. Przemoc między muzułmanami i wobec nie-muzułmanów była stałą
praktyką. W momencie śmierci Mahometa walka o władzę między jego uczniami
rozpoczęła niezliczone mordy i wojny. Ta religia pokoju nigdy nie doświadczyła
pokoju wśród swoich ani nie dała światu ani chwili pokoju
rzucając swoje armie do
krajów bliskich i odległych.
Pobieżny przegląd codziennych wiadomości pokazuje wyznawców
tej religii pokoju zaangażowanych w niewyobrażalne akty zamachów i morderstw na
całym świecie. Nie ma powodu ich tu wymieniać. Jednak islamiści
mają gotową odpowiedź: islam nie jest za to odpowiedzialny — powiadają.
To tylko grupka radykałów, która popełnia te czyny w imię swoich politycznych i ekonomicznych interesów. Mamy wierzyć, że samobójcy, którzy codziennie eksplodują
swoje pasy z dynamitem w tłumie na bazarze, wśród żałobników na pogrzebie, czy w meczecie, robią to wyłącznie z powodów osobistych?
Niezależnie od tego wszystkiego, niedawny raport FBI
szacuje, że z 2000 meczetów w Stanach Zjednoczonych w 10% naucza się dżihadu. Witaj religio pokoju w trakcie
swej inwazji na wolny kraj, by zmienić go w kraj poddaństwa. To raport FBI, agencji
znanej ze swoich tendencji do politycznej poprawności, zgodnej zresztą ze skłonnościami
całej amerykańskiej administracji.
Populacja muzułmanów w Ameryce gwałtownie wzrasta zarówno poprzez przyrost
naturalny jak i przez wzrost nawróceń w więzieniach. Uwzględniając chociażby
tylko zasady prawdopodobieństwa, część tych muzułmanów musi być pod wpływem
kaznodziei dżihadu i nieść misję okrucieństwa oraz zniszczenia. Ilu dżihadystów
trzeba było do zniszczenia wież WTC? Wystarczył jeden major Nidal Hasan, by
zabić 13 osób i ranić 29 w nagłym szale muzułmańskiej misji pokojowej.
Muzułmańscy apologeci mają różne odcienie. Są tu głęboko wierzący, którzy nie
przestają nas przekonywać. Wierzą, że islam i jego zasady są właściwą
odpowiedzią. Nieważne czy inni postrzegają je jako złe, czy dobre. Są tu również
wynajęci rzecznicy, którzy podobnie jak prawnik broni mordercy na wszystkie sposoby,
robią to po
prostu dlatego, że za to im płacą. To jest ich zawód. Możemy nie lubić ani
jednych, ani drugich, ale daje się ich zrozumieć.
Trudniej poradzić sobie z tymi, który albo z powodu swojej ignorancji, albo źle pojętego poczucia sprawiedliwości, czy
wielokulturowości, uparcie powtarzają, że
islam jako taki nie jest zły, że w Koranie nie ma więcej gwałtów niż w Biblii, i że
umiarkowani muzułmanie, którzy stanowią zdecydowaną większość, są dobrymi ludźmi i powinni coś zrobić z przestępczą mniejszością. Ci ludzie idą nawet o krok
dalej i nas, którzy ostrzegamy przed islamem jako takim, nazywają podżegaczami
do nienawiści.
Jednak określenie „umiarkowany muzułmanin" jest iluzją stworzoną w pobożnych
życzeniach ludzi dobrych, ale zagubionych. Dżihadyści, będący tzw. mniejszością, to są prawdziwi muzułmanie. Ci dżihadyści nienawidzą owych umiarkowanych muzułmanów
tak samo jak nienawidzą niewiernych. I to nieodmiennie właśnie te małe grupy,
ta radykalna mniejszość, ostatecznie dominuje
uległą i obojętną większość. W historii mamy pełno dowodów wspierających taką
tezę.
Jedynym standardem powinna tu być prawda, naga prawda. Żadne dosładzanie,
żadnej politycznej poprawności, żadnych wynajętych rzeczników, zamiatających pod
dywan muzułmańskie zagrożenie, które istnieje już dość długo i rozszerzając się
na cały świat wyrządza ludzkości coraz więcej krzywd.
Kto zatem powinien tu prosić o przebaczenie? Muzułmanin, jakbyśmy go nie nazwali,
jest muzułmaninem. Jest rzeczą ludzką wzywanie każdego muzułmanina, aby zrzucił
swoje kajdany islamu i zajął należne mu/jej miejsce w szeregu ludzi
wolnych i naprawdę pragnących pokoju na świecie.
Tekst oryginału.
Freedom of Iran, 16 listopada 2009
Przypisy: « Islam (Publikacja: 26-11-2009 )
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 6964 |