|
|
 |
« Społeczeństwo Rozlewisko [1] Autor tekstu: Andrzej Koraszewski
Amerykański socjolog Ernest Sternberg, który na co dzień zajmujący się socjologią
miasta, opublikował długi esej, który już wzbudził liczne reakcje, a zapewne to
dopiero początek.
Esej pod tytułem:
Purifying the World: What the New Radical Ideology Stands For
opublikowany został przez czasopismo „Orbis".
Prezentacja tego eseju stanowiła dla mnie pewien problem. Niechętnie odchodziłem
od sformułowań Autora i większość mojego tekstu to mniej lub bardziej wybrane
cytaty z liczącego 25 stron tekstu.
Jak
czytamy w streszczeniu:
"Na
przestrzeni ostatnich dekad byliśmy świadkami formowania się nowej ideologii,
która łączy ruch społeczny walczący przeciw Imperium Globalnego Kapitalizmu.
Kontrolowane przez amerykański militaryzm i międzynarodowe korporacje, w zmowie z syjonizmem, Imperium Globalnego Kapitalizmu zatruwa środowisko i niszczy
kultury. Jego obalenie przyniesie nową erę społecznej sprawiedliwości,
nienaruszający równowagi ekologicznej rozwój, w którego rezultacie różne kultury
będą harmonijnie współżyły na naszym globie. Czy jest to totalitarna ideologia?
Przykłady komunizmu i faszyzmu pokazują, że miłośnicy odnowienia ludzkości nie
ograniczają się do abstrakcyjnych idei. Muszą również wskazać wroga ludzkości,
który jest przyczyną wszelkiego cierpienia. Wyposażone w kozła ofiarnego, różne
środowiska mogą osiągnąć wewnętrzną solidarność przez rytuał wspólnie rzucanych
klątw."
Zdawać by
sie mogło, że wiek XX na długo przekreślił tęsknoty do jakichkolwiek ideologii
totalitarnych. A jednak — jak pisze Ernest Sternberg — jesteśmy świadkami
rodzenia sie ogólnoświatowego, nie-religijnego ruchu, opartego na proroctwach
odrodzenia ludzkości, przewidywanych apokaliptycznych katastrofach oraz
prezentacjach ich alternatywy. Podobnie jak jej poprzedniczki, również ta idea
ma swoją intelektualną formułę, która w prostych słowach pozwala określić kto
okrada świat, przedstawić temu złu wspaniałą przyszłość, która wyeliminuje zło,
pociągając swoją wizją wykluczonych i wyalienowanych do działania na rzecz
radykalnych zmian.
Tę nową
ideologię najłatwiej opisać prezentując listę przeciwników po drugiej stronie
barykady. Kapitalistyczny monolit, którego twarzą jest gospodarczy liberalizm,
wielkie korporacje, nowoczesne technologie i oczywiście wychylający się zza
każdego krzaka Żydzi. Trudniej opisać do czego ta ideologia zachęca. Nowy świat
będzie czysty i dobry, lepszy niż ten oparty na demokracji, będzie bliżej
nieokreśloną demokracją bezpośrednią, w której głos każdego będzie się naprawdę
liczył, znikną granice, a społeczności będą koordynowały swoje działania za
pośrednictwem szlachetnych organizacji pozarządowych.
Wygląda to
na sentymentalne wyobrażenia gimnazjalisty, ale już dziś miliony ludzi przyjmują
ten dogmat i podporządkowują mu swój mechanizm selekcji informacji o świecie.
Ten dogmat staje się inspiracją dla fanatycznego oddania i ofiarności.
Czy ten
ruch jest zaledwie awangardą jakiegoś reżimu, który dopiero gdzieś się wyłoni?
Ku czemu on zmierza? Szukając odpowiedzi na to pytanie Ernest Sternberg
przywołuje opinię Bernarda-Henriego
Lévy, wywodzącego się z lewicy
francuskiego filozofa i popularnego publicysty, który pisze o „Zombi-lewicy" lub
„Nowym Barbarzyńcy", lewicy przeżartej dogmatem, że żyjemy w czasach apokalipsy,
która musi być przezwyciężona przez dążenie do świetlanego, sprawiedliwego
świata, który zastąpi, obecny, brudny, wyzyskujący ład zżerający ludzkość.
[ 1 ]
Ci
Nowi Barbarzyńcy widzą przed sobą złowieszczą, ogólnoświatową strukturę władzy:
panującą nad światem władzę rządów, korporacji militarno-gospodarczych-
prawniczych- oświatowych i medialnych, które wytwarzają i narzucają światu jego
nieszczęścia. Ponieważ ten wróg jest zbyt wielki i bezkształtny, zdaniem
Le'vy’ego nienawiść nowych ideologów musi być skierowana na coś bardziej
konkretnego. Tym bardziej konkretnym wrogiem są Stany Zjednoczone oraz wróg
mniejszy ale bardziej demoniczny — Izrael.
Sternberg zwraca uwagę na to, że podobną myśl prezentuje Nick Cohen. Cohen
pisze, iż niezależnie od wszystkich swoich grzechów, cnotą lewicy był jej
zdecydowany opór przeciw faszyzmowi. Jednak po całkowitym załamaniu się
socjalizmu i po ujawnieniu masowych zbrodni komunistów, zagubieni lewicowcy
stracili wszystko z wyjątkiem swojej nienawiści do kapitalistycznego Zachodu. Co
więcej, po rozpoczęciu wojny w Iraku lewica weszła w okres „wyzwolenia
ciemności". Jej czołowi przedstawiciele z lubością zaczęli negować
udokumentowane ludobójstwo w Bośni, odwracać uwagę od ludobójstwa w Sudanie,
powielać teorie o żydowsko-syjonistycznym ogólnoświatowym spisku, ignorować
masowe naruszanie praw człowieka w Trzecim Świecie i usprawiedliwiać nawet
najbardziej brutalne rządy teokratyczno-faszystowskie, jeśli tylko krytykują
Stany Zjednoczone i kapitalizm.
Nowa lewica po prostu nie uznaje żadnych zbrodni, jeśli nie można winą za nie
obciążyć kapitalistycznego Zachodu.
[ 2 ]
Inny badacz, John Fonte z Huston Institute, określa ten ruch jako „nowych
postępowców" lansujących ideę „postdemokracji". Cechą charakterystyczną tego
ruchu jest zdaniem Johna Fonte jej oparcie na organizacjach pozarządowych (NGO),
które nie muszą się rozliczać przed wyborcami, nie muszą zabiegać o obiektywność, dążą do ustanowienia ponadnarodowych praw zmierzających do
podważenia konstytucyjnego ładu Stanów Zjednoczonych. [ 3 ]
Szukając adekwatnej nazwy dla tego nowego ruchu Sternberg powraca do Jürgena
Habermasa, który w 1968 roku ukuł termin „lewicowy faszyzm" dla określenia
lewicowych radykałów, gotowych na ograniczenie wolności słowa,
na usprawiedliwienie zbrodni Stalina i wychwalających stosowanie przemocy
przeciw kapitalistycznemu państwu. Swoistą wariacją tego terminu są określenia w rodzaju koalicja „czerwono-brunatno-zielonych", gdzie mówiąc o zielonych mamy
na myśli radykalnych „ekologów" lub radykalnych islamistów. Kolory się czasem
zmieniają, kontekst pozostaje jako synteza ekstremy.
Czasami spotykamy się z nazwą „alterglobaliści", eko-socjaliści, ruch na rzecz
pokoju i sprawiedliwości i temu podobne.
Ta nowa ideologia wydaje sie dopiero wyłaniać i formować z różnych marginalnych
ruchów ludzi raczej ambitnie wyobcowanych niż ekonomicznie wykluczonych. W samych Stanach Zjednoczonych mamy dziś setki organizacji pod znamiennymi nazwami
takimi jak: „grupa na rzecz pokoju i sprawiedliwości", „centrum pokoju",
„zieloni", „zielona lewica", „solidarność i globalna sprawiedliwość".
Kontaktują się ze sobą głównie za pomocą internetu, ale ich spotkania „w realu"
przybierają coraz większe rozmiary. W 2007 roku na spotkanie aktywistów tych
ruchów w Atlancie przybyło ponad 10 tysięcy osób. Na tego typu spotkaniach
widzimy pewien charakterystyczny zestaw haseł: klimat, zdrowa żywność, precz z genetycznie modyfikowaną żywnością, zamknąć więzienia, Palestyna, prawa
imigrantów, feminizm, konsumpcjonizm.
Ulotki nieodmiennie demaskują i ujawniają PRAWDĘ. Ujawnianie całej prawdy (która
jest przez nami ukrywana) oraz wezwania do sprawiedliwości i do walki powtarzają
się tu na wszystkie sposoby.
Na Światowym Forum Społecznym w Brazylii w styczniu 2009 roku (jeśli wierzyć
samym organizatorom) było 113 tysięcy uczestników ze 114 krajów reprezentujących
5800 organizacji, a imprezę obsługiwało 2700 dziennikarzy. We wspólnej
deklaracji końcowej o celach tego ruchu czytaliśmy m. in.:
...aby przezwyciężyć kryzys, z którym się borykamy, i ruszyć tak szybko jak to
możliwe w kierunku zbudowania pozytywnej alternatywy, która pozwoli na pozbycie
się kapitalistycznego systemu i patriarchalnej dominacji.
Coraz częściej poparcie dla tego ruchu pojawia się ze strony głów państw. Na
spotkaniu w Brazylii przemawiał Hugo Chavez, uderzające w pulpit książką
Noama Chomsky’ego niczym Chruszczow swoim butem w ONZ-cie.
Sternberg nawiązuje do słów Hanny Arendt, która opisywała mechanizm rodzenia się
idei totalitarnej oferujący konstrukcje logiczne pozwalające wcisnąć postrzegany
świat w pewną wizję historii, w której dekadencka przeszłość zmierza ku
zagładzie i która pokazuje jak chwila obecna otwiera możliwość radykalnej zmiany i zbudowania idealnej przyszłości. Ideolodzy nowego ruchu postrzegają się jako
herosi, na których barkach spoczywa przyszłość całej ludzkości.
Ideologiczna indoktrynacja pozwala uniknąć kłopotów związanych ze złożonością, i niepewnością przydając światu bardziej wyrazistych kolorów i umożliwiając abstrahowanie od
wszystkiego, co mogłoby tę jednoznaczną wizję świata postawić pod znakiem
zapytania. (Widzieliśmy to w przypadku marksistowskich intelektualistów przez
dziesiątki lat odmawiających zaakceptowania wszelkich informacji o czystkach,
ludobójstwie, masowym głodzie i gułagach.)
Totalitarne ideologie dostarczają wizji świata, dają poczucie bycia po moralnie
słusznej stronie i pozwalają każdemu uczestnikowi ruchu przemawiać w imieniu
całej
ludzkości.
Sternberg przywołuje słowa Emilio Gentile’a, który zwraca uwagę, że zarówno
komunizm, jak i faszyzm, odrzucając z pogardą tradycyjne religie, nadają
sakralny status swoim ziemskim ideom, takim jak „naród", „rasa" czy
„proletariat" , podnosząc je do rangi etycznych dogmatów mających porządkować
ład społeczny. Te nadrzędne idee mobilizują tak wielką cześć i oddanie, że mogą
prowadzić do poświęcenia dla nich własnego życia. [ 4 ]
Przekonanie o uczestnictwie w zbawiennej misji generuje również nienawiść do
przeciwników, nienawiść legitymizującą skrajną przemoc w imię nie tyle królestwa
bożego na ziemi, co świetlanej przyszłości. Aby stworzyć nową cywilizację i zniszczyć pasożytnicze elity, przemoc jest konieczna.
1 2 Dalej..
Przypisy: [ 1 ] Sternberg odwołuje się tu do książki:
Benard-Henri
Lévy, Left in Dark Times: A Stand Against the New Barbarism (NY:
Random House, 2008). [ 2 ] patrz:
Nick Cohen, What's Left? How the Left Lost It's Way (London: Harper Perennial,
2007) [ 3 ] John Fonte, "Liberal Democracy vs. Transnational Progressivism: The Future of
the
Ideological Civil War Within the West,'' "Orbis", Summer 2002. [ 4 ]
patrz:
Emilio Gentile, ''The Sacralization of Politics: Definitions, Interpretations
and Reflections on the Question of Secular Religion and Totalitarianism,'' w
Totalitarian Movements
and Political Religions Vol. 1, No. 1 (Summer 2000), pp. 18-19. « Społeczeństwo (Publikacja: 02-02-2010 )
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 7119 |
 |