Racjonalista - Strona główna


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
45.706.776 odwiedzin
Ponad 1073 autorów napisało
dla nas 5683 tekstów.
Zajęłyby one 22081 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Które państwo stanowi największe zagrożenie dla pokoju?
Iran
Korea Północna
Chiny
Palestyna
Afganistan
Rosja
Inne
  

Oddano 1547 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Książka "Racjonalisty"
Zuzanna Niemier - Iluzje
Zuzanna Niemier - Uciekinierzy

Złota myśl Racjonalisty:
Kościół będzie jeszcze przez jakiś czas bronił prawa do współdecydowania w kwestiach etyki; jednakże coraz mniej ludzi jest przekonanych o wartości wyjaśniającej oferowanych przezeń modeli.
 Felietony i eseje » Felietony, bieżące komentarze

Bomby i bicie: życie wśród talibów

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska

W Pakistanie  13-letnia dziewczyna o imieniu Meena opisała swoje życie w rodzinie talibów. Mówi ona, że jej rodzina próbowała zrobić z niej samobójczynię-mordercę. Nie ma niezależnego potwierdzenia jej opowieści, ale policja sądzi, że mówi prawdę i że jej informację mogą być bardzo cenne. Meena opowiedziała swoją historię korespondentce BBC Orli Guerin.

Meena mówi, że jej brat ciągle powtarzał, iż miejsce kobiety jest albo w domu, albo w grobie. Zawsze byłam skazana na dom. Powiedział do mnie: „Jeśli wyjdziesz z domu, obetnę ci głowę i położę na twoich piersiach". Poszedł do miejscowej szkoły i pobił uczennice oraz nauczycielkę. Twierdził, że każdy, kto chce się uczyć, jest przyjacielem Ameryki.

Chciałam być lekarzem. Tak bardzo tego chciałam, że kiedyś śniło mi się, że jestem w szpitalu i pracuję jako lekarka. Chciałam pomóc biednym, tym, których nie stać na zapłacenie lekarzowi.

Dowódcy talibów przychodzili do naszego domu. Koło domu jest podziemny bunkier z elektrycznością. Jest betonowy i bardzo mocny. Samochody jeździły po wierzchu i nikt nie wiedział, co jest pod spodem. W tej kryjówce oni szkolili samobójców-zamachowców.

Większość to były dzieci, w moim wieku albo młodsze. Używano je do tego, bo były za małe, żeby coś rozumieć. Widziałam te dzieci, jak wsiadały do pojazdu, żeby pojechać na misję. Oni używali głośnych CD z islamskimi pieśniami, żeby je motywować. A ja myślałam: „Mój Boże, pochowają więcej muzułmanów". A potem przychodziły wiadomości, że kolejni muzułmanie zostali zmieceni z powierzchni ziemi.

Mój brat przygotowywał bomby i moja bratowa też to robiła. Powiedział mi, że mnie tego nauczy. Nie chciałam. Nie chciałam nawet patrzeć na to, co robili.

Mój ojciec i brat powiedzieli mi, że mam przeprowadzić atak samobójczy. Naciskali na mnie, że mam to zrobić. Powiedzieli mi: „Jeśli to zrobisz, pójdziesz do raju na długo przed nami". Odpowiedziałam: „Dlaczego nie mówicie mi, że pójdę do piekła na długo przed wami?"

Codziennie mi to mówili. Codziennie. Byłam bardzo mała, kiedy zaczęli mi to mówić. Powiedziałam im: "A co z wszystkimi ludźmi, których zabiję? Zaczęli mnie bić, kiedy odmówiłam. Bili mnie non-stop. Zrobili mi piekło z życia. Nigdy nie miałam jednej chwili szczęścia. Robili wszystko, poza zabiciem mnie.

Powiedzieli: „Bomba będzie połączona z przyciskiem lub z czymś podobnym do pilota telewizyjnego. Damy ci tego pilota i pójdziesz na to miejsce. Damy ci również komórkę i zadzwonimy na ten telefon, a ty wybuchniesz razem z bombą".

Powiedzieli mi, że użyją tak dużej ilości materiałów wybuchowych, że nikt nie będzie wiedział czy to mężczyzna, czy kobieta. Powiedzieli mi, że muszę to zrobić.

Mieli rodzaj leku, który dawali zamachowcom. Ten lek powodował, że zamachowcy chodzili uśmiechnięci, jak w transie.

Powiedzieli, że dadzą mi ten lek i wtedy pobiegnę na śmierć — z uśmiechem. Byłam tak przerażona, że postanowiłam sama przygotowywać sobie herbatę i własną żywność. Bałam się, że włożą ten lek do mojego jedzenia.

Przyczepili bombę do mojej siostry, Nahidy. Przywiązali prostokątne kawałki do jej ramion i czarną taśmą owinęli jej obie nogi. Potem połączyli całość. Powiedziała bratu, że bomba jest ciężka i że nie może chodzić. Powiedział, że będzie jej wygodnie jak usiądzie w samochodzie.

Dali jej lek. Ale płakała bardzo głośno i wołała mamę. Mama ciągle do niej podchodziła i ją obejmowała. Kiedy moja siostra patrzyła na bombę, drżała. Wtedy mój brat i ojciec zaczęli bić mamę i krzyczeli: „Dlaczego odciągasz dziewczynę od jej misji?" Słyszałam jak siostra mówiła: „Gdzie jest Meena? Chcę ją zobaczyć". Ale nie miałam siły. Moje serce nie mogło tego wytrzymać.

Mama zemdlała, kiedy siostrę wsadzono do samochodu. Mój brat powiedział, że atak mojej siostry był w Afganistanie.

Zawsze myślę o mojej siostrze. Była zdrową i bardzo miłą dziewczynką. Była młodsza ode mnie, ale była mądrzejsza. Mama zawsze mówiła mi, że jestem idiotka, ale ona była bardzo mądra.

Mój brat był zaangażowany w zamach na Khyber Bazaar (w przygranicznym mieście Peszawar w październiku 2009 r., w którym zginęło ponad 50 ludzi). Mówiono o tym u nas w domu.

Kiedy kogoś dokądś wysyłano, mówili o celu. Mówili: „Tę grupę wysyłamy tam". Po zamachach świętowali. Obwieszali się wzajemnie kwiatami, tak  jak to ludzie robią po powrocie z Hadż.

Kiedy zginęła Benazir Bhutto, mój brat wezwał wszystkich. Zaczęli strzelać i krzyczeć: Benzair zginęła, Benazir zginęła". Wszyscy zaczęli strzelać — świętowali do bardzo późna.

Mój brat po wielu latach odwiedził przyjaciela  i dostał on niego kozę, którą przyprowadził do domu. Często dostawali zwierzęta jako prezenty, bo było tak wielu talibów do nakarmienia. Poprosił mnie, żebym zajęła się kozą, ale ona wybiegła za bramę. Pobiegłam za nią.

Nasz dom stał na krawędzi. Poniżej był strumień. Ona poszła w dół do strumienia i ja poszłam za nią. Samolot nadleciał robiąc mnóstwo hałasu i drgań. (Był to atak śmigłowca bojowego.)

Kiedy spojrzałam na nasz dom widziałam tylko mnóstwo dymu. Dom zamienił się w ruinę. Nie miałam pojęcia ilu członków mojej rodziny było martwych albo żywych. Ponieważ miejsce było pełne materiałów wybuchowych, słyszałam wielkie eksplozje.

Wtedy zaczęłam iść. Modliłam się aż doszłam do pobliskiego miasta. Ludzie mówią, że mam mocne serce. Musiałam być mocna. Co mogłam zrobić? Bóg nawet nie pozwala mi umrzeć. Jeśli mój brat mnie złapie, otruję jego i siebie.

Talibowie zarzynają dzieci innych ludzi. Zamieniają kobiety we wdowy. Oni także powinni cierpieć. Chcę, żeby ci talibowie spłonęli żywcem.

Tekst oryginału.

Źróło: BBC News.

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (11)..   


« Felietony, bieżące komentarze   (Publikacja: 06-02-2010 )

 Wyślij tekst mailem..   dodajdo      
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7127 
Zaloguj jako:  Hasło:   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2010 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365