Felietony i eseje » Felietony, bieżące komentarze
Amnesty International i Cageprisoners Autor tekstu: Gita Sahgal Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska
Dziś rano
„Sunday Times"
opublikował
artykuł o związku Amnesty International z grupą, która popiera talibów i propaguje idee islamskiej prawicy. Zacytowano mnie w tym artykule, kiedy
wyrażałam zaniepokojenie bardzo widocznymi związkami Amnesty z byłym więźniem
Guantanamo Moazzamem Beggiem. Uważam, że Amnesty International naraża swoją
reputację przez stowarzyszanie się z Beggiem, który przewodzi organizacji
Cageprisoners, aktywnie propagującą idee i ludzi islamskiej prawicy.
Kilka
godzin po publikacji tego artykułu dostałam informację, że Amnesty zawiesiła
mnie w pracy.
Przychodzą
takie momenty, choć zdarzają się rzadko, kiedy wielka organizacja musi zapytać:
jeśli okłamujemy siebie samych, to czy może wymagać prawdy od innych? Bowiem dla
obrony standardu naszych wystąpień w sprawie tortur, protestu najmocniejszego i najgłębiej zakorzenionego w międzynarodowych konwencjach o prawach człowieka, Amnesty International upiększyła historię i poglądy polityczne byłego więźnia
Guantanamo Moazzama Begga i zupełnie
nie potrafiła zrozumieć charakteru jego organizacji Cageprisoners.
Tragedia
polega na tym, że niezbędne potępienie tortur zostało w sposób niewybaczalny
połączone z nadaniem politycznej legitymacji osobom i organizacjom należącym do
islamskiej prawicy.
Zawsze sprzeciwiałam się nielegalnemu
przetrzymywaniu i torturowaniu muzułmanów w Guantanamo Bay podczas tak zwanej
Wojny z Terrorem. Byłam przerażona i wstrząśnięta traktowaniem ludzi takich jak
Moazzem Begg i osobiście mu to powiedziałam. Głośno sprzeciwiałam się próbom
usprawiedliwiania przez rządy "torture lite".
Nie chodzi
tu o wolność opinii Moazzama Begga ani o jego prawo do głoszenia swoich
poglądów-już korzysta z tych praw w takim stopniu, w jakim powinien. Chodzi o fundamentalną kwestię — by ruch na rzecz praw człowieka zachowywał obiektywny
dystans od grup i idei, które są oddane systematycznej dyskryminacji i w
zasadniczy sposób podminowują uniwersalność praw człowieka. Podniosłam tę
kwestię z powodu mojej wiary w prawa człowieka dla wszystkich.
Wysłałam
do kierownictwa dwa memoranda z szeregiem pytań o to, czy rozważano charakter
naszych powiązań z Moazzamem Beggiem i jego organizacją, Cageprisoners.
Nie dostałam żadnej odpowiedzi na moje pytania. W ramach Amnesty było wiele
głosów, że niewłaściwejest nawiązywanie partnerstwa z Beggiem. Amnesty
stworzyła wrażenie, że Begg jest nie tylko ofiarą pogwałcenia praw człowieka,
ale także obrońcą praw człowieka. Mówiło to wielu moich bardzo szanowanych
kolegów, każdy z wielką wiedzą w swojej dziedzinie ekspertyzy. Wszystkie te
głosy zostały zlekceważone.
W wyniku
mojej rozmowy z „Sunday Times" Amnesty International oznajmiła, że rozpoczęła
dochodzenie wewnętrzne. Przyszedł czas na domaganie się publicznych odpowiedzi i pokazania, że istnieje społeczne żądanie, obejmujące także członków Amnesty
International, przywrócenia prawości tej organizacji i przypomnienia jej o jej
fundamentalnych zasadach.
Od ponad
trzech dziesięcioleci prowadzę kampanię na rzecz praw człowieka, bronię praw
kobiet i mniejszości etnicznych, bronię swobody religijnej i praw ofiar tortur i prowadzę kampanie przeciwko nielegalnym zatrzymaniom i represjom państwowym.
Sprawę związku Amnesty International z grupami takimi jak grupa Begga
systematycznie poruszałam w ramach organizacji. Obecnie zawieszono mnie w pracy
za próbę wykonywania moich zadań i wierność misji ochrony i obrony praw
człowieka.
Tekst oryginału.
7 lutego
2010
« Felietony, bieżące komentarze (Publikacja: 08-02-2010 )
Gita Sahgal Przez wiele lat kierowała sekcją obrony praw kobiet (Gender Unit) w kwaterze głównej Amnesty International w Londynie. | Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 7132 |