|
|
 |
Felietony i eseje » Felietony, bieżące komentarze
Irak, zwycięstwo nad strachem Autor tekstu: Andrzej Koraszewski
Społeczeństwo irackie nie dało się zastraszyć. Ponad 50 procent uprawnionych do
głosowania poszło wczoraj do lokali wyborczych. Nie była to łatwa decyzja,
zważywszy, że terroryści zapowiadali, że ktokolwiek w niedzielę wyjdzie z domu
musi się liczyć z tym, że nie wróci żywy. Wszyscy wiedzieli, że za tymi słowami
pójdą czyny. W niedzielę co najmniej 38 osób zostało zabitych, ataki na lokale
wyborcze zaczęły się już w czwartek, kiedy głosowali żołnierze i policjanci. W tych warunkach udział w głosowaniu był decyzją heroiczną i jednoznacznym
opowiedzeniem się przeciwko wszystkim, którzy chcieliby kraj wepchnąć ponownie w stan chaosu.
Co było w tym wszystkim szczególnie ważne, to fakt, że cała organizacja tych wyborów była
wyłącznie w rękach Irakijczyków, również za bezpieczeństwo odpowiadała wyłącznie
iracka policja i iracka armia. Amerykanie pozostali w swoich bazach.
Obserwatorzy nie mieli wątpliwości, te wybory były wolne i uczciwe. Na ich
wyniki poczekamy zapewne kilka tygodni. Wiele jednak wskazuje na to, że obecny
premier Nouri Maliki okaże się zwycięzcą. Trudno o bardziej pozytywny sygnał jak
poparcie w uczciwych wyborach dla polityków, którzy mają za sobą cztery lata władzy.
Po wejściu
Amerykanów i obaleniu dyktatury Saddama Husajna byliśmy świadkami wybuchu wojny
domowej w Iraku. Uciskana przez lata większość szyicka przejęła władzę, co
spotkało się ze zbrojną reakcją sunnitów. To w największym uproszczeniu, bo
dopiero na tle tego religijnego konfliktu zaczęły działać różnego rodzaju
organizacje terrorystyczne zbrojone i finansowane z zewnątrz.
W poprzednich wyborach w styczniu 2005 sunnici byli zachęcani przez swoich
przywódców duchowych do bojkotu.
Większość pozostała w domach.
Tym razem
sytuacja była odwrotna i sunnici stawili się tłumnie przy urnach. W Falluja,
sunnickim centrum, określanym jako „miasto meczetów", tym razem głośniki z minaretów wzywały do zignorowania gróźb terrorystów i wzięcia udziału w wyborach.
Jaka była motywacja?
Czy
uwierzyli w demokrację? Stojący przed lokalem wyborczym robotnik z Falluja
odpowiedział na to pytanie krótko: „Wojna się skończyła, ale nie jesteśmy wolni.
Mamy amerykańską okupację i irańską administrację."
Wielu
ludzi zastanawia się nad pytaniem jak silne są irańskie wpływy wśród irackich
polityków z szyickich partii politycznych. Bez wątpienia jest bardzo silny
stereotyp na temat religijnej solidarności, ale również bez wątpienia Iran ma w Iraku bardzo
silne lobby i finansuje (głównie poprzez Syrię) organizacje terrorystyczne.
Wiele
wskazuje na to, że walka z amerykańską okupacją poległa głównie na próbach
doprowadzenia do maksymalnej wrogości między szyitami i sunnitami. Akcje zbrojne
były w większości atakami przeciw cywilnej ludności, często przeciw pielgrzymom
lub podczas zgromadzeń wiernych w meczetach. Największa liczba ofiar tych
zamachów przypadała na rok 2006.
Potem wojna z terroryzmem zaczęła stopniowo przynosić rezultaty.
To co jest
najważniejsze, to fakt, że od pewnego czasu główny ciężar tej wojny spoczywa
głównie na barkach irackiej policji i irackiej armii.
Wiadomość o wysokiej frekwencji i determinacji Irakijczyków była szczególnie sympatycznym
prezentem dla prezydenta Obamy. Nawet jeśli jego obietnice wyborcze w kwestii
terminu ostatecznego wycofania wojsk amerykańskich z Iraku są nadal mało
realne, to prawdopodobnie redukcja jednostek amerykańskich w Iraku będzie
możliwa.
Dość
niespodziewanie w Bagdadzie pojawił się w dzień po tych wyborach sekretarz
generalny ONZ, Ban Ki-moon. Jak powiedział po spotkaniu z irackimi przywódcami
politycznymi, te wybory pokazują jak ogromną drogę przebył Irak. Obserwatorzy z ramienia ONZ zgodnie twierdzą, że same wybory były i dobrze zorganizowane, i wolne od politycznych nacisków czy prób oszustwa. Konkurujący ze sobą politycy
byli w tym dniu solidarni, wiedząc, podobnie jak wszyscy inni wyborcy, że
kandydując i idąc do wyborów narażają życie. Demokracja okazała się wartością,
dla której warto ryzykować wszystko.
W samym
Bagdadzie — jak pisze korespondent New York Times,a -w dniu wyborów od samego
rana szereg lokali wyborczych zostało ostrzelanych z moździerzy i rakietami.
(Na szczęście niezbyt celnie, zniszczony został jeden budynek mieszkalny.) Na te
ataki mieszkańcy odpowiedzieli determinacją i szyderstwem. „Widzieliśmy tu już
gorsze rzeczy" — odpowiadali na pytania dziennikarzy.
Walka z terroryzmem, uczciwe wybory, demokratyczne przekazanie władzy — to zaledwie
wstępne testy młodej demokracji. Chwilowo najbardziej świeckimi instytucjami w Iraku są armia i policja. Partie polityczne nadal odwołują się przede
wszystkim do tożsamości religijnej (lub jak w przypadku Kurdów, etnicznej).
Jednak w całej kampanii nieustannie powtarzał się motyw świeckiego państwa,
przezwyciężenia religijnych podziałów, państwa prawa.
W Iraku
tożsamość religijna zapewne długo jeszcze będzie dominować nad tożsamością
narodową. Z tego punktu widzenia, jest rzeczą niesłychanie istotną, że sunnici
będą tym razem silnie obecni w parlamencie i najprawdopodobniej któraś z partii sunnickich znajdzie się w koalicji tworzącej nowy rząd.
Jakikolwiek optymizm byłby tu przedwczesny. Irak nie przestanie być poligonem
Al-Kaidy, terenem infiltracji irańskich i syryjskich bojówek, krajem rozdartym
przez religijne i etniczne waśnie. Wczoraj większość społeczeństwa powiedziała
bardzo wyraźnie, że optuje za parlamentarnymi rozwiązaniami i wierzy, że są one
możliwe, a z pewnością lepsze niż życie w nieustannym lęku przed sąsiadem.
Wieczorem dali temu wyraz na ulicach Bagdadu i innych miast. Nikt nie wie na jak
długo starczy im tej radości i na ile ten przełom jest rzeczywiście przełomem?
Jednak uczestnicząc w tych pierwszych prawdziwie demokratycznych wyborach w historii swojego kraju i nie
pozwalając się zastraszyć nasyłanym zewsząd zbirom, powiedzieli NIE terroryzmowi.
« Felietony, bieżące komentarze (Publikacja: 08-03-2010 )
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 7191 |
 |