Felietony i eseje » Felietony, bieżące komentarze
Czas gniewu i nienawiści Autor tekstu: Andrzej Koraszewski
Piątki są
zawsze groźne. W Trypolisie tysiące ludzi po wyjściu z meczetów wyległo na
ulice. Z różnych źródeł
powtarzają się informacje, że do demonstrantów strzelano. Ilu ludzi zginęło?
Podczas rewolucji takie informacje zawsze są niepewne.
Władze Libii
poinformowały dziś o radykalnych podwyżkach płac dla pracowników państwowych.
Kaddafi próbuje kupić zależną od państwa klasę średnią. Nie tylko, każda
rodzina otrzyma 400 dolarów na pokrycie kosztów wzrostu cen żywności.
Przeglądam
doniesienia, próbując zrozumieć jaka jest sytuacja. W Iraku demonstracje,
podobno było kilka ofiar śmiertelnych.
Niepokojąca
informacja z Assyrian International News
Agency, podobno egipskie wojsko zaatakowało koptyjski klasztor. Podobno
strzelano ostrą amunicją, twierdzi się, że sześć osób było rannych.
Podobno użyto pięć czołgów i zniszczono bramę średniowiecznego klasztoru.
Nieprawdopodobna
informacja na jednym z izraelskich blogów:
29 stycznia w Egipcie podczas demonstracji zginął 10-letni chłopiec. Ojciec
powiedział dziennikarzowi gazety „El Shorouk",
że domaga się sprawiedliwości, że jego syn chciał umrzeć śmiercią męczennika,
ale niestety nie został zabity przez izraelskich żołnierzy. Link do
arabskiej gazety nie pomaga. Mózg nie chce zaakceptować, żeby to mogło być
prawdą.
Komentarz
brytyjskiego dziennikarza dziennika „Independent" również budzi pewne
zdumienie. Robert Fisk
informuje o sytuacji w Libii, pisząc między innymi o telewizyjnym wystąpieniu
Kaddafiego:
„Rzeczywiście ubiegłego wieczoru były chwile kiedy Kaddafi , w swojej mściwości i pogardzie dla Arabów, dla własnego narodu — zaczął
brzmieć jak wygłaszający przemówienia Benjamin Netanjahu. Czy między tymi
dwom łajdakami były jakieś kontakty, o których nie wiedzieliśmy?"
Dla
mnie ten cytat nie wymaga komentarza; domyślam się, że są ludzie, dla których
też nie wymaga komentarza, ale z zupełnie innego powodu.
W doniesieniach z Iraku zwraca uwagę to, że wzywający do „piątku
gniewu" byli wzburzeni przede wszystkim rozmiarami ujawnionej korupcji. W jednej z informacji twierdzi się, że ujawniono fakt rozkradzenia ponad 40
miliardów dolarów z funduszu rozwoju kraju. Rząd zrezygnował z zakupu
samolotów F16 i obiecał pieniądze na złagodzenie skutków podwyżek żywności.
Duchowni sunniccy włączyli się do organizacji protestów. Obawiano się
zamachów samobójczych podczas demonstracji. Trudno powiedzieć, czy rząd
rzeczywiście bał się działań Al-Kaidy, czy próbował wystraszyć
demonstrantów i skłonić ich do pozostania w domach. Zapewne jedno i drugie.
Podobno wielu polityków wybrało się w podróże służbowe do innych
krajów. Oczekuje się, że ewentualnie powrócą po weekendzie.
Gdziekolwiek nie spojrzeć wszędzie pojawiają się słowa nienawiści do
Izraela i próby obarczenia Izraela winą czy to za korupcję własnych polityków,
czy za bunt społeczeństwa.
Żeby było zabawniej wielkimi krokami zbliża się rokrocznie hucznie
obchodzony na całym świecie „Międzynarodowy
Tydzień Nienawiści do Izraela". Jego oficjalna nazwa to „Israeli Apardheid
Week". W tym roku będzie
obchodzony po raz siódmy z rzędu i wiele wskazuje na to, że będzie bardziej
udany niż w ubiegłych latach.
Oglądając różne strony
internetowe,
coraz częściej widzę informacje o przygotowaniach do tego tygodnia.
Pierwszy raz zwróciłem na to uwagę w notce zatytułowanej „Ironia
Apartheidu". Było to doniesienie z Edynburga, gdzie na uniwersytecie miał wystąpić dyplomata izraelski
Ismail Khaldi. Propalestyńscy studenci uniemożliwili
przeprowadzenie wykładu (który miał się odbyć 2 lutego br.) w ramach walki z izraelskim apartheidem. Oczywiście fakt, że Khaledi jest Beduinem zupełnie
im nie przeszkadzał.
W tych dniach gniewu arabskich społeczeństw, gniewu przeciw swoim
dyktatorom i złodziejskim elitom, pojawiają się również zdumione reakcje na
zachowania polityków zachodnich. Izraelski Arab i znany dziennikarz publikujący
często w prasie amerykańskiej, Khaled Abu Toameh, prezentował dziś na
stronie Hudson New York artykuł pod znamiennym tytułem
Where Is The Outrage Now?
(Gdzie jest teraz to oburzenie).
"Dziewięć dni zajęło Barackowi Obamie,
aby potępić masakry pułkownika Muammara Kaddafiego w Libii i nazwać je
'oburzającymi' i nieakceptowalnymi'.
Ponad tydzień potrzebowała Rada Bezpieczeństwa ONZ, żeby za zamkniętymi
drzwiami wydać bardzo stonowane oświadczenie potępiające gwałty w Libii oraz
wezwanie do natychmiastowego ich zakończenia i rozliczenia osób
odpowiedzialnych.
To ta sama Rada Bezpieczeństwa, która tydzień wcześniej miała specjalna
otwartą sesję potępiająca rozbudowę osiedli izraelskich na Zachodnim
Brzegu."
Nie zawsze dowiadujemy się kim są i co mówią izraelscy Arabowie. Częściej
słyszymy o rzekomym apartheidzie. Nie, nie o prześladowaniach i dyskryminacji
Palestyńczyków w krajach
arabskich, ani nie o terrorze Arabów wobec Arabów. (Danny Ayalon przypomniał właśnie
na łamach „The Washington
Times", że od powstania Izraela
ponad 11 milionów muzułmanów zostało zabitych w wyniku zbrojnych konfliktów.
Mniej niż jedna dziesiąta jednego procenta z tej liczby stanowiły ofiary
konfliktów izraelsko-arabskich, a ponad 90 procent z tej liczby zginęło z rąk
innych muzułmanów.)
W reakcji na przygotowania do „Tygodnia Izraelskiego Apartheidu" amerykański bloger „The Elder od Ziyon" przygotował zestaw stosownych plakatów
ilustrujących rozmiary wykluczenia arabskich mieszkańców Izraela.
Oglądając doniesienia o protestach przeciw korupcji i dyktaturze, o masakrach i zamachach samobójczych, być może
warto również spojrzeć, czym będziemy się zajmować podczas długiego „Międzynarodowego
Tygodnia Nienawiści do Izraela" który ma trwać od 7 do 20 marca (żeby nikomu
nie zabrakło czasu).
Zapewne nikomu nie przeszkodzi w świętowaniu Tygodnia Izraelskiego Apartheidu
fakt, że Arabka może zostać miss Izraela.
Ani fakt, że Arab może być w tym kraju wziętym poetą...
Ani, że może być sportowcem...
Czy aktorką i śpiewaczką...
Lub wicemarszałkiem parlamentu..
Względnie sędzią Sądu Najwyższego...
Czy tylko zwykłym człowiekiem w ciepły dzień na plaży...
Z kampusów zachodnich uniwersytetów płynną wezwania, aby „Tydzień
Izraelskiego Apartheidu" nie pozostał przez nikogo niezauważony.
Tam oczywiście słow prezydenbta Abbasa, o tym, że nie dopuści, żeby chociaż jeden Izraelczyk żył między Palestyńczykami raczej nikt nie zauważy.
Właśnie kończy się piątek, jutro, może dopiero pojutrze będziemy
mieli pełniejszą informację o liczbie piątkowych ofiar wśród demonstrantów w krajach arabskich.
Jest to czas gniewu i nienawiści, tęsknoty do lepszego życia, ale również
zacierania rąk, że jest to znakomita okazja do zdobycia władzy.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z blogu Elder of Ziyon
« Felietony, bieżące komentarze (Publikacja: 25-02-2011 Ostatnia zmiana: 02-03-2011)
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl.
Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie,
bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w
kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.str. 953 |