Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
181.416.749 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2872 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..

Złota myśl Racjonalisty:
Filozofowie rzadko uczą się na błędach swoich poprzedników.

Dodaj swój komentarz…
Maximus Decimus Meridius - dokladnie!   1 na 1
Ciekawy tekst, choć może przykrótki. Przyznam, że czytając uśmiechnąłem się pod wąsem, bo w moim przypadku kwestia ze świętym Mikołajem wyglądała podobnie jak u Autora:)
Autor: Maximus Decimus Meridius  Dodano: 08-10-2010
Reklama
Mariusz Agnosiewicz - za krótki   1 na 3
dostałem 1500 znaków na wypowiedź :)
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 08-10-2010
Maliszus - To przykre!!  -16 na 16
Spychanie św. Mikołaja na margines, to droga na skróty i czyste wygodnictwo tych,którzy powinni uczyć,że taka osoba istniała i dzisiaj też by się przydał taki święty,który poprzez swoją dzialalność odciągał by od prostytucji itp. To jest tak samo,jakby dzisiaj ktoś próbował zaprzeczyć,że Matka Teresa żyła na prawdę.
Ciekawy jestem ile ludzi zna historię tego świętego??
Autor: Maliszus  Dodano: 08-10-2010
Tomasz Grining - ekhm?   5 na 7
A może raczej to tak samo, jakby dzisiaj ktoś próbował wmówić dzieciom, że Matka Teresa roznosi prezenty po całym świecie wchodząc do domów przez kominy?
Autor: Tomasz Grining  Dodano: 08-10-2010
Mariusz Agnosiewicz - odp.   9 na 11
Św. Mikołaj ma dziś tyle wspólnego z Mikołajem z Miry, co Jezus Chrystus katolicyzmu z betlejemskim rabbim.
Poza tym czyżbyś wierzył, że biskup jeździł po niebie zaprzęgiem z reniferów i rozwoził prezenty? Nie trzeba specjalnej inteligencji, aby się domyślić, że chodzi o wiarę w św. Mikołaja popkultury.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 08-10-2010
Damian Jozefczyk - @Maliszus   4 na 4
Sw. Mikolaj odciagal od prostytucji? Qrcze mama nigdy mi go tak nie opisywala, no ale do rzeczy. Twierdzisz, ze teraz przydalby sie taki swiety. Zdefiniuj swietego prosze, bo jesli chodzi ci o "dobrych, pomocnych ludzi" to przysiegam ci ze tacy istnieja. Slyszales o organizacjach jak Amnesty International, Human Rights Watch, UNICEF, etc.? Nie twierdze jednak, ze dobrzy ludzie skupieni sa tylko i wylacznie wokol takich organizacji. Ja spotkalem i spotykach mase pomocncyh i zyczliwych osob w moim zyciu i nie dzieki nim nie potrzebuje wiary w bogow, wrozki, czy sw.Mikolaja.

Pozdrawiam
Damian
Autor: Damian Jozefczyk  Dodano: 08-10-2010
Jacek Tabisz - Krótko i mądrze   4 na 6
Podoba mi się twój esej. Właśnie o takie szczegóły, drobiazgi rozbija się wolność naszego myślenia w młodości. Kto nauczy się wierzyć we wróżki, rzeczywiście łatwiej może przyjąć "prawdy wiary". To jest bardzo silnie zakorzenione w teizującym procesie wychowaczym. Dla większych dzieci i dla dorosłych mamy "Małego Księcia", gdzie przecież też jest konflikt pomiędzy różą w którą się wierzy, a różami na materialnej ziemi. "Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu" - głosi Saint Exupery i skłania swojego bohatera do samobójstwa służącego za pojazd powrotny do transcendentnej róży. Cała nasza kultura jest przepojona pochwałą wiary w rzeczy niewidzialne, stwierdzenie iż rzeczy niewidzialne, niesamowite, baśniowe są ważniejsze od piękna rzeczywistości (które tak niewielu poetów próbowało opisać) jest podstawą sukcesu u smakoszy literatury. Mają zły smak moim zdaniem ;)
Autor: Jacek Tabisz  Dodano: 08-10-2010
M1key   5 na 5
Nie jestem rodzicem wprawdzie, ale ateista tak - wiara dzieci w Sw. Mikolaja nie wydaje mi sie niczym zdroznym. Sam milo wspominam wlasne podekscytowanie na swieta - potem po prostu sie z tego wyrasta.
Autor: M1key  Dodano: 08-10-2010
Mariusz Agnosiewicz - @M1key   2 na 2
No, ja wierzyłem w Boga i tak samo żyję, co więcej było wtedy sympatycznie, bo wiązało się z tym całkiem fajne życie parafialne, zabawa w ministranta - jako gorliwy i czytający "czytania" ministrant miałem spore poważanie u starszyzny parafialnej ;) więc też było fajnie. Ale nie o to chodzi. Odsyłam do bardzo trafnego komentarza Jacka.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 08-10-2010
Jacek Konieczny - A ja jestem za ;)   9 na 9
Dla mnie, „bajka o Świętym Mikołaju” to dobry przykład do pokazania dziecku, że są różne zwyczaje, różne wierzenia, tradycje – że to może być dobra zabawa, ale wcale nie musi być prawdą. Gdy dziecko przekonuje się, że „mikołaj jest na niby” to pierwszy raz krytycznie ocenia jakieś wierzenie. Czy nie takiego krytycznego podejścia chcemy nauczyć nasze dzieci?

Oczywiście ważne, żeby nie sprawić, żeby dziecko czuło się oszukane, ale to nie trudne. Wystarczy traktować to jako zabawę – małe dziecko bardzo chętnie z roli „wierzącego obdarowywanego” przejdzie do roli „mikołaja” – po prostu włączy się do zabawy. Gorzej, jeśli rodzice będą próbować na siłę utrzymać w dziecku przekonanie, że Mikołaj jest prawdziwy – trzeba wiedzieć kiedy zabawę skończyć.

Czyli to IMHO jednocześnie i zabawa i nauka – a przez zabawę dzieci uczą się najlepiej.
Autor: Jacek Konieczny  Dodano: 08-10-2010
Mariusz Agnosiewicz - Zabawa   2 na 2
Lubię zabawy kulturowe. Niektóre. Niestety w przypadku św. Mikołaja to rzadko kiedy jest tak, że rodzic to zorganizuje w ten sposób, że dziecko ma szkołę kwestionowania wierzeń. Na ogół ma jednak szkołę hipokryzji i nieszczerości. Jako część większej całości: rodzice głoszą bajki o św. Mikołaju (uważając, że mnie nabiją w butelkę, myśli sobie inteligentny mały człowieczek). Głoszą też tzw. przykazania boże, dekalog. Ale nie przestrzegają tego. Może więc to raczej częściej wzmacnia szkołę hipokryzji społecznej a nie kwestionowania wiary? gdyby to wywierało taki efekt psychologiczny jak piszesz to kościelni spece zaraz by to rozpracowali i by zakazali wiary w św. Mikołaja jak Harrego Pottera. Nie zakazują, bo wiedzą, że to jest raczej szkoła "cudownościowego" myślenia. Po tym, jak św. Mikołaj staje się już "niewiarygodny", potrzeba zostaje, i przechodzi łatwo na Pana Boga.
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 08-10-2010
M1key - @Mariusz   6 na 6
Wiara w Mikolaja nie wiaze sie z wykluczaniem, nietolerancja, prawieniem kazan. Nie ma krwawych historyjek, straszenia - i nie przenosi sie jej do doroslego zycia. Dlatego wydaje mi sie to niegrozne, a za to dodajace dziecinstwu uroku.

Niestety, zostalem wychowany w wierze w Boga i zaluje kazdej minuty zmarnowanej w kosciele, zwlaszcza latem albo kiedy w tv lecial "Lucky Luke". Wiara w Mikolaja nie ma dla mnie natomiast zadnych negatywnych konsekwencji.

Mikolaj moze przeciez przyniesc mikroskop, teleskop albo zestaw do jakichs prostych naukowych eksperymentow.
Autor: M1key  Dodano: 08-10-2010
Mariusz Agnosiewicz - @M1key   2 na 2
Formułując tę wypowiedź doskonale zdawałem sobie sprawę z mojego trudnego położenia, bo wiem, że św. Mikołaj ma olbrzymi społeczny fanklub, jest bowiem ikoną kulturową. Nie zamierzam nikogo stygmatyzować za przekazywanie dziecku tej wiary. Ale jednak moje dziecko (jak będzie:) mikroskop dostanie ode mnie a nie od św. Mikołaja. Uważam, że będzie miało lepszy stosunek do drugiego człowieka i bardziej krytyczne już za młodu :)
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 08-10-2010
finerbijk - @all  -2 na 2
Popieram autora. Św. Mikołaj to postać stanowczo obca ideowo.  Już ten przymiotnik "święty" budzi najgorsze skojarzenia. Na szczęście w Wielkopolsce prezenty rozdaje Gwiazdor, nazwa też debilna ale za to nie kojarzy się z inkwizycją. Swoiski dla niektórych Dziadek Mróz jest również dobrą alternatywą - że mróz istnieje to każde dziecko wie. 
Aha, jeszcze jedno. Największe zgorszenie to sama nazwa okazji występowania Ś. M., czyli "Święta Bożego Narodzenia" - przecież jak jakie dziecko przeczyta coś takiego w kalendarzu, to psychika uszkodzona na całe życie! Nie mówiąc o tym, że kalendarze te czytają również ateiści, muzułmanie i inni. Obraza uczuć na całego. Pierwszy punkt do zmiany. 
Autor: finerbijk  Dodano: 08-10-2010
M1key - @Mariusz   1 na 1
Rozumiem Cie doskonale. Mozemy sie tak spierac w nieskonczonosc - lepiej byloby zobaczyc wyniki jakichs badan. Moze Sw. Mikolaj nie wplywa zle na umiejetnosc krytycznego myslenia, a dobrze na wyobraznie.
Slabo sie znam na dzieciach. Moge patrzec na to tylko w kontekscie mojego wychowania. Moze dla dziecka lepsze jest, jesli bedzie mialo wlasne "sledztwo" i samo ustali, ze Mikolaja nie ma?
Autor: M1key  Dodano: 08-10-2010
kewals   1 na 1
Dobrze, że ktoś odważył poruszyć się ten temat. Właśnie takie niby drobne rzeczy "urabiają" młody, bezbronny umysł.
@M1key - patrzysz zbytnio na prezenty zamiast na ideę problemu. Prezenty są fajne, ale czy nie można tego zrobić po ludzku? Dać dziecku prezent bo się go kocha?
@finerbijk - wydaje Ci się, że jesteś zabawny w swoim sarkazmie... ale nawet nie masz pojęcia jakie to jest pocieszne gdy się widzi takiego wytresowanego baranka bożego:P
Małe dziecko uczy się strategii kognitywnych. Zdrowy rozsądek, instynkt, cokolwiek, podpowiada mu, że coś jest bzdurą. Ale gdy zaczyna o tym głośno mówić jest szybko tłamszone - dokonuje się na nim gwałt intelektualny. Więc jakich strategii się uczy? Nie myśl, są rzeczy w które nie trzeba wnikać, trzeba "zawierzyć" - jedno z ulubionych słów baranków bożych.Wsłuchajcie się w retorykę dorosłych ludzi - ile jest tam tego typu naiwności? Ale w sumie komu na rękę jest myśląca masa?:P
Autor: kewals  Dodano: 08-10-2010
CHOLEWA - Wtajemniczając b. wcześnie   1 na 1
swoje dziecko w te sprawy- by nikt mnie nie ubiegł- powiedziałem synkowi swojemu razem z jego mamą: św. Mikołajem lub Dziadkiem Mrozem lub Gwiazdorem jesteśmy my, tzn. tata twój i mama twoja. Pierwszy prezent był kolejką elektryczną dla synka dwuletniego. Podarunki dziecko otrzymywało również bez okazji. Z Autorem tekstu się zgadzam.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 08-10-2010
coreless - Psychologia dziecka   7 na 7
Czy w ogrodzie muszą mieszkać wróżki? Nie muszą, ale mieszkają, bo wyobraźnia i styl myślenia dziecka często same zapełniają świat przedziwnymi istotami. Wpajana dzieciom przez dorosłych wiara we "wróżki" i "święte mikołaje" to nie tylko kult zabobonu, ale również próba nawiązania komunikacji z dziecięcą umysłowością za pośrednictwem środków typowych dla jej języka. Dzieci są dziećmi, i mają do tego prawo. Bajka będzie zawsze wyrazem dorosłego zdziwienia odrębnością dziecięcego sposobu przeżywania świata.
Ważne jest jednak, aby nie fiksować dziecięcego umysłu na niższych etapach rozwoju i nie ograniczać jego poznawczo-intelektualnego potencjału, wówczas gdy dziecko jest już gotowe na odejście od magicznego sposobu myślenia.
Autor: coreless  Dodano: 08-10-2010
kewals - @coreless   3 na 3
Tak, do momentu gdy kora nowa dojrzewa na tyle, że wyobraźnia jest kierunkowana na inne aspekty, np wyobrażanie sobie czy to w ogóle jest możliwie?

Wówczas należy pozwolić małemu umysłowi aby się uwolnił i pędził dalej do następnego "etapu" zamiast gwałcić go i wmawiać, że coś filozuje i że ciocia sama widziała rano ciężarówkę mikołaja na osiedlu.

Dziękuję za ciekawą dyskusję, ale część postów to dywagacje na zupełnie inny temat niż ten poruszony w tekście... skupcie się;P
Autor: kewals  Dodano: 08-10-2010
CamelOT - Ufff, dobrze, że nie jest tak wszędzie  -1 na 1
Mi prezenty na Gwiazdkę przynosił Gwiazdor. Byłem bardzo zniesmaczony dowiedziawszy się później, że w azjatyckiej części Polski dzieci obdarowuje ksiądz w czerwonej sukmanie. Co on mógł im przynosić? Włosiennice i ozdobne różańce? Na szczęście rzeczywistość okazała się nie aż tak straszna, bo cała wiara ludku polskiego jest otoczona olbrzymim cudzysłowiem, co mnie bez przerwy zadziwia: jak to możliwe, że taki "wierzący" wie, że piekło pod stopami nie istnieje i niebo z chórami anielskimi też nie, i w tamto nie wierzy i w to też, za to w całość jako taką - jak najbardziej. Tu trzeba naprawdę takiego odłączenia kory mózgowej od reszty organizmu, że większe da się uzyskać tylko przez chirurgiczne odłączenie głowy od ciała.
Autor: CamelOT  Dodano: 08-10-2010
Mariusz Agnosiewicz - Badania   3 na 3
W swoich opiniach podkreślam hipotetyczny charakter moich wypowiedzi o skutkach wiary w św. Mikołaja, więc mam do tych stwierdzeń dużo większy dystans niż do wielu innych moich analiz. Bardzo przydałyby się jakieś ciekawe badania na ten temat. Ale w przypadku tej kwestii jestem ostrożny również wobec stwierdzeń o "psychologii dziecka". Spotkałem się bowiem z dwoma przeciwstawnymi opiniami na ten temat, które firmowane były autorytetem psychologii dziecka. Jedna pani pisała, że wiara w św. Mikołaja jest szkodliwa. Druga - że bardzo ważna. Nie wiem czy odwoływały się do jakichkolwiek badań czy po prostu były to opinie dyktowane np. prywatnym gustem. Wypowiedziałem swoje zdanie na ten temat, mam nadzieję, dzięki dyskusji może urodzą się dodatkowe myśli, może za jakiś czas wesprze się to pewniejszą wiedzą. Ale na podstawie tego co wiem - regularnego antymikołaizmu uprawiać nie będę ;)
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 08-10-2010
niemier   4 na 4
Dostawałam prezenty od rodziców, nie od żadnych mikołajów czy innych gwiazdorów. Zawsze mnie szokowało, jak moi rówieśnicy traktowali poważnie tę bujdę.
Jako dziecko dostałam od rodziców mikroskop, a moja siostra teleskop. Patrzyłyśmy na komórki naskórka, na komórki pomidorów i ziemniaków, szukałyśmy po niebie odległych światów. Wyśmieję każdego, kto na serio twierdzi, że wymyślone postacie przynoszące prezenty są "fajniejsze" od rzeczywistości i lepiej stymulują wyobraźnię.
Autor: niemier  Dodano: 08-10-2010
coreless   3 na 3
Wartościowanie pewnych rozwiązań to kwestia wyboru perspektywy - to oczywiste, że z punktu widzenia wychowania religijnego pewne rozwiązania są inaczej oceniane niż z punktu widzenia wychowania ateistycznego. Zabobon w wychowaniu dzieci jest skuteczny, ponieważ wykorzystuje pewne cechy dziecięcej wrażliwości (np. lęk separacyjny) i dziecięcą niedojrzałość myślenia i spostrzegania rzeczywistości. Jednak w swoich zapędach ateistyczni wychowawcy muszą brać pod uwagę, że kontakt dziecka z treściami, które przekraczają dziecięce możliwości poradzenia sobie, może dla rozwoju dziecka przynieść więcej szkód niż korzyści. Nawet wśród dorosłych zdarzają się ludzie wrażliwi, a dziecko to nawet nie mały dorosły. Warto o tym pamiętać.
Autor: coreless  Dodano: 08-10-2010
CHOLEWA - Mój pierwszy test   1 na 1
na dziecięcą niedojrzałość myślenia i spostrzegania rzeczywistości polegał na chowaniu przedmiotu pod kocyk. Pierwszy raz na taki test dziecko nie reagowało. Po niecałych 2. tygodniach dziecko schowany przedmiot wyjęło spod koca, ciesząc się. To był test Piageta.
Autor: CHOLEWA  Dodano: 08-10-2010
coreless - Co na to powiecie?
http://www.allacademic.com//meta/p_mla_apa_research_citation/2/4/1/1/4/pages241149/p241149-1.php

;-)
Autor: coreless  Dodano: 08-10-2010
Scarabaeus   1 na 1
Mikołaj, boże narodzenie, zajączek służą oczywiście przygotowaniu dziecka bardziej do polubienia boga, niż do uwierzenia. Bóg to taki fajny gość co daje prezenty, jest miło i wszyscy się cieszą. Gdy dziecko dorasta i staje się młodzieżą zmienia się taktykę i bombarduje się go miłością. Bóg cię kocha, bóg to twój najlepszy kumpel itp. Potem nawet gdy dorosły człowiek przestaje w to wierzyć to trudno się mu z tym rozstać. Dlatego kościół tak duży nacisk kładzie na święta i organizacje młodzieżowe, mimo iż jedne i drugie nie mają dużo wspólnego z prawdziwą wiarą.
Są jednak rodzice i to od nich zależy jaki mikołaj wywrze wpływ na dzieci. I moim zdaniem nie trzeba wpadać w skrajność, pozbawiając dziecka zabawy.
Ja mam trójkę dzieci w wieku gimnazjalno-licealnym. Do dziś dostają prezenty na Św. Mikołaja. Powiem nawet więcej, w boże narodzenie zawsze mam ustawioną w domu tradycyjną własnej roboty stajenkę z figurkami św. rodziny pasterzy itd. Zajmuje ona na te kilka dni miejsce w którym przez cały rok stoi diorama przedstawiająca scenę z"Władcy pierścienia" I dokładnie takie samo miejsce zajmuje u moich dzieci mikołaj i bóg. Gdzieś między potterem a mitami greckimi. Wszystko zależy od rodziców i ich świadomości a mikołaj i święta to dobra okazja na naukę poprzez zabawę.
Autor: Scarabaeus  Dodano: 09-10-2010
Jan Res - Nieswiadomie wyrzadzane zlo   1 na 1
Niemal wszyscy jestesmy bardzo silnie przywiazani do uroczystosci katolickich. Tak naprawde nie posiadamy innych. Od urodzenia indoktrynowano nas, chcac dla nas jak najlepiej. Dzis oburza mnie postepowanie babci, ktora pilnuje wnuka, aby zmowil przed snem paciorek i opowiada mu o aniolkach i diabelkach.
Mimo to wigilia, choinka, prezenty, wciaz jeszcze wzbudzaja we mnie silne emocje. Juz chyba nigdy sie z tego nie wyzwole. I to jest wlasnie ta pulapka, z ktorej uwalniaja sie tylko nieliczni.
Dzieci musza sluchac bajek; Bruno Bettelheim wytlumaczyl jaki jest tego powod. Jedna z nich jest bajka o sw. Mikolaju. Dzieci ja uwielbiaja - wiadomo dlaczego, a Kr-k ciagnie pozniej z tego zyski.
Instytucja Kr-k tak wrosla w nasza tradycje, ze bedzie nam bardzo trudno ja wyrugowac. Dlatego tak bardzo jestem wdzieczny Racjonaliscie (o czym juz pisalem), ze zajal sie organizacja uroczystosci swieckich.
Ale czy nie nalezaloby takze pomyslec chociazby o obozach i koloniach ateistycznych? Przypuszczam, ze mozna by znalezc osoby gotowe sie tym zajac. Jesli zapomnimy o wychowaniu naszych pociech, moze sie okazac za pozno, kiedy juz dorosna.
Autor: Jan Res  Dodano: 09-10-2010
Mariusz Agnosiewicz - @coreless   2 na 2
Pani Yvonne Vissing jest (UWAGA: ad personam) wprawdzie bardziej znana jako specjalistka od bezdzietności ("Możecie być dumne z tego, że nie macie dzieci") aniżeli od wychowania dzieci, ale ja znalazłem opinię prof. psychologii Shari Young Kuchenbecker: "(...) says when her children were young, she told them Santa Claus was a symbol of loving, giving, and hope. 'I never said Santa Claus was a real person,' she said, stressing how important it is never to lie to children". Kuchenbecker jest specjalistką od "Child Development", autorką "Raising Winners: A Parent's Guide to Helping Kids Succeed On and Off the Playing Field". Tutaj jej strona naukowa: www.chapman.edu/CS/psych/faculty/kuchenbecker.asp
Wciąż więc pozostaję przy swojej "agendzie" ;)
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 09-10-2010
finerbijk - Jak dzieci...   4 na 4
Nie rozumiem dlaczego tak usilnie niektórzy łączą zjawisko Św. Mikołaja z Kościołem, które nie ma z nim nic wspólnego. Jest wręcz przeciwnie, różne kościoły chrześcijańskie bardzo negatywnie się do niego odnosiły w ciągu historii, a współcześnie szczególnie ze względu na to, iż Ś. M. stał się symbolem komercjalizacji świąt i odciąga od ich religijnego charakteru (przypominam, że jego czerwony strój w formie obecnej wymyśliła Coca-Cola).  
Pomysł ateistycznej krucjaty antymikołajowej przypomina mi potępianie Harry'eg Pottera przez KK za rzekomy satanizm. Dziecko dobrze wie, że Święty M. to facet, który przynosi prezenty i wystarczy dodać do tej wiedzy to, że Świętym Mikołajem może kiedyś być każdy. To jest jak teatr. Dzieci nie są takie głupie, na jakie wyglądają. Wykluczanie całego zjawiska i demaksacja Mikołajów poprzez zdzieranie im bród w supermarketach przypomina różne ciekawe maoistowskie pomysły w zakresie kultury. Nie zapominajmy też, że Santa Claus mieszka sobie spokojnie w Laponii, jako osoba jak najbardziej z krwi i kości, która otrzymuje rocznie miliony listów z całego świata :) 
Autor: finerbijk  Dodano: 09-10-2010
Mariusz Agnosiewicz - @finerbijk  0 na 2
Gdzieś ty dopatrzył się ateistycznej krucjaty? Widzisz rzeczy nieistniejące - jak wróżki :) To jest - po prostu - wypowiedź na temat. Nie lękaj się!
Autor: Mariusz Agnosiewicz  Dodano: 09-10-2010
Tichy62 - Temat zastępczy   2 na 2
A ja lubię Św. Mikołaja. I będę go bronił przed tymi co to walczą o "czystość moralno-polityczną" racjonalizmu. Bo w pięknym, tajemniczym, nieprzystrzyżonym ogrodzie jest miejsce dla niego, dla dobrej wróżki, a nawet złej czarownicy. Dla pięknych, nieracjonalnych wspomnień z dzieciństwa.
Autor: Tichy62  Dodano: 09-10-2010
Jacek Tabisz - Różnorodność - Jacek Konieczny  -1 na 1
Nie zgadzam się z tobą Jacku Konieczny, iż - o ile cię dobrze zrozumiałem - święty Mikołaj służy wyjaśnieniu dziecku, iż istnieją różne tradycje etc. Na to trzeba by obchodzić z równą powagą koniec Ramadanu, Diwali i chiński początek roku etc. Jeśli chodzi o działanie na wyobraźnię, to polecam raz jeszcze przyjrzenie się przykładowi "Małego Księcia", bardzo lubianej przez uczniów lektury. Przecież owa książka jest pochwałą poświęcenia życia dla niewidzialnych idei i patrzenia z pogardą na osoby widzące "tylko materialny świat". Różne symbole bardzo silnie wdrukowują się w wyobraźnię, zwłaszcza gdy jest się dzieckiem. Ale przede wszystkim wpajana jest postawa szukania cudowności. Wyobraźnię dziecka można pobudzać wszystkim. Na przykład dawnymi postaciami z historii, opowieściami o podróżach, o dalekich krajach. Jestem przekonany, że biologia (na przykład opowieści z życia mrówek) jest ciekawsza od każdej bajki, zwłaszcza, że bohaterów opowieści można spotkać na spacerze. Święto związane z dawaniem prezentów w specjalny czas pochodzi od Rzymian (to saturniala). Oni wiedzieli kto daje prezenty i im to nie przeszkadzało. Św. Mikołaj poprzedza Boże Narodzenie, a z pewnością wyobraźnię dziecka można zapładniać czymś innym, niż wymyślonym dzieckiem bogiem, które zostanie ukrzyżowane.
Autor: Jacek Tabisz  Dodano: 09-10-2010
Myflowers - Do Jacka Tabisza
 J.Tabisz:Cała nasza kultura jest przepojona pochwałą wiary
w rzeczy niewidzialne, stwierdzenie iż rzeczy niewidzialne,
niesamowite, baśniowe są ważniejsze od piękna rzeczywistości (które tak
niewielu poetów próbowało opisać) jest podstawą sukcesu u smakoszy
literatury. Mają zły smak moim zdaniem ;)

No tak, należy wyrzucić w takim razie Andersena, Grimma, Peroulta,La fontaina... Co do opisywania rzeczywistości przez poetów, to polecam: Kochanowskiego, Krasickiego, Baczyńskiego, Tuwima, Borowskiego, Staffa, Szlengela  i wielu innych, musiałabym zapisać wiele stron...Homera niekoniecznie, bo Homer tez nie opisywał rzeczywistości, więc po co się z nim bawić, nieprawdaż?
Uwielbiam Leśmiana - mam zatem zły smak. Dla mnie ten "zły smak" potwierdzony przez ciebie, Jacku - brzmi jak najmilszy komplement. A Mały Książę, to przepiękna baśń filozoficzna...Przeczytaj jeszcze raz, ze zrozumieniem.
Kiedyś pewna pani patrząc na "Szał" Podkowińskiego stwierdziła, że ona nie widzi tam żadnego "żywiołu"... No cóż - dla niej to był tylko "kuń" a "jaki jest kuń, każdy widzi..."
Autor: Myflowers  Dodano: 09-10-2010
Irma
Świety Mikołaj to wspaniała tradycja i nie zamierzam z niej rezygnować. Bez niego dziecinstwo byloby pozbawione uroku nieświadomości, wiary w bajki. Dzień w którym dziecko dowiaduje się, że to tylko blaga jest malym krokiem w doroslość, formą inicjacji. Z jednej strony radość, ze nie jest sie juz takim naiwniakiem, zna się tajemnicę dorosłych, a z drugiej żal, ze jednak nie ma w niebie fabryki prezentów.
Czym byłyby swieta bez Świętego Mikołaja ? Świety Mikołaj to też  symbol szczodrości, dyskretnej pomocy i zwykłej ludzkiej pamięci. Maleńki prezencik, który dyskretnie przekazujemy rodzinie, przyjaciołom i oczywiscie dzieciom.  
Autor: Irma  Dodano: 09-10-2010
galvani - Mikołaj
Różnica między Mikołajem a światem bajek jest taka, że Mikołaj manipuluje dziećmi całkiem materialnymi dobrami. A nam religianci zarzucają rozpasany materializm! Mikołajową bajkę morduje zwyczaj obdarowywania dzieci z okazji pierwszej komunii. Przy tej orgii materializmu Mikołaj nie ma najmniejszych szans.
Autor: galvani  Dodano: 09-10-2010
RyszardW - do Maliszus'a
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1747/q,Gdzie.jest.fortuna.Matki.Teresy
Autor: RyszardW  Dodano: 10-10-2010
robert.forysiak - Autor
"Gdzieś ty dopatrzył się ateistycznej krucjaty?"
- "Pan Bóg jest św. Mikołajem ludzi dorosłych".
Ciekawe, po co ta niewinna dygresja. Czyżby kolejne światło Oświecenia?
Autor: robert.forysiak  Dodano: 11-10-2010

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365