Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
181.317.487 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2832 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Niall Ferguson - Cywilizacja. Zachód i reszta świata
Julio VALDEÓN BARUQUE, Manuel TUŃÓN DE LARA, Antonio DOMINGUEZ ORTIZ - Historia Hiszpanii
Mariusz Agnosiewicz - Zapomniane dzieje Polski

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Zarówno historia, jak i codzienne doświadczenie dostarczają przykładów ludzi obdarzonych wielkimi talentami do interesów i działań praktycznych, którzy wszakże całe swoje życie spędzili w niewoli najbardziej grubiańskiego przesądu.
 Kultura » Historia

Sodoma i Gomora [2]
Autor tekstu:

Nie usprawiedliwia to oczywiście okrucieństwa sił republikańskich, mordujących duchowieństwo, ale też okrucieństwo to nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla tych, których misją miało być głoszenie bożego miłosierdzia i Dobrej Nowiny o zbawieniu świata a który sami pogrążali w piekle politycznych namiętności, otwarcie nawołując do przemocy. Trzeba te fakty przypominać bezkrytycznym piewcom Kościoła jako obrońcy wartości, by nie zaznali spokoju sumienia dopóty, dopóki sami nie odważą się stanąć w prawdzie i wobec prawdy. Jeżeli bowiem ktokolwiek dziś jeszcze niesie na sobie brzemię współodpowiedzialności za krew i ból Guerniki — są nimi ci, którzy cały czas, niestrudzenie, powtarzają to kłamstwo, że to nie religia była przyczyną takiej eskalacji zła. Eskalacji wynikającej z wiary w to, że jest się karzącą ręką samego Boga.

Boga, który może niszczyć występne miasta.

Runęły mury Jerycha

O ile zniszczenie Guerniki z racji jej znaczenia: politycznego jako siedziby baskijskiego rządu, komunikacyjnego czy wreszcie militarnego (fabryka amunicji i koszary) posiadało pewien militarny sens, o tyle bombardowanie Wielunia 1 września 1939 roku, które wedle dostępnych danych rozpoczęło się kilka minut przed rozpoczęciem ostrzału Westerplatte i rozpoczęło drugą wojnę światową, miało nikłe znaczenie militarne. W mieście nie było żadnych instalacji wojskowych zaś jedyną obronę przeciwlotniczą stanowił punkt obserwacyjny Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej. Chociaż zarówno niemieccy wojskowi, jak i niemieckie sądy utrzymują do dziś, że ten atak mieścił się „w ramach działań wojennych" i nie wyczerpuje znamion zbrodni wojennej to sam przebieg bombardowania nie pozostawia wątpliwości, że jego celem było zabicie jak największej liczby ludności cywilnej.

Nalot był dokonywany przez lotników, z których wielu zdobywało swoje doświadczenia bojowe w Legionie Condor; został on również zaplanowany w szczegółach przez von Richthofena, weterana wojny hiszpańskiej. Pierwsze bomby spadły na szpital pod wezwaniem Wszystkich Świętych, na którego dachu znajdował się wielki czerwony krzyż, zgodnie z międzynarodowymi konwencjami oznaczający miejsce wyłączone z działań bojowych. [ 6 ] Wśród pierwszych celów niemieckich lotników znalazła się też synagoga; kolegium pijarów w centrum miasta pozostało nietknięte.

Obrazy cierpienia i paniki, które zapanowały wśród mieszkańców wyrwanych ze snu mogą być opisywane jedynie przez tych, którzy doświadczyli tego przykładu bezwzględności niemieckiej machiny wojennej. W relacjach przewija się widok dziesiątek trupów, fragmentów ciał rozrzuconych po ulicach, wiszących na gałęziach drzew, nie dające się opisać krzyki rannych i konających. Ludzie biegali zdezorientowani w pidżamach, wiele osób postradało zmysły. Dla pilotów nadlatujących lotem koszącym by „oczyścić" ulice było to jak polowanie — w ich relacjach trudno nie dopatrzeć się pewnej satysfakcji kiedy piszą o niszczeniu ogniem pokładowym zgrupowań ludzkich. „Współczynnik zabijania" wykorzystywany w lotnictwie bombowym do oceny skuteczności niszczenia miast, obliczany jako stosunek liczby ofiar do tonażu zrzuconych bomb był w Wieluniu w przybliżeniu dwukrotnie wyższy niż w Guernice. Ponieważ ludność w panice uciekła z miasta, nie było żadnej skoordynowanej akcji ratunkowej i ranni dogorywali na ulicach jeszcze nazajutrz, kiedy do miasta wkraczały wojska niemieckie. Z tego też powodu nigdy nie udało się ustalić dokładnej liczby ofiar; ocenia się, że w piętnastotysięcznym Wieluniu zginęło ponad tysiąc osób. [ 7 ]

Tamten atak był też okazją do wojennej premiery nowej, przerażającej maszyny bojowej, której skuteczność obrosła złą sławą wśród żołnierzy i cywilów państw, które padły ofiarami hitlerowskiej agresji. Był to bombowiec nurkujący Junkers Ju 87 „Stuka", w Polsce nazywany sztukasem. Został zaprojektowany do „bombardowania precyzyjnego", którego skuteczność została później dopiero powtórzona po wprowadzeniu bomb naprowadzanych laserowo. Posiadał on zaawansowany system automatyczny, który po uruchomieniu wprowadzał samolot w lot nurkowy pod kątem 60 a nawet 90 stopni względem powierzchni ziemi, pozwalający na celowanie punktu upadku bomby nieomal z metrową dokładnością; następnie wyprowadzał samolot do lotu poziomego, co było o tyle ważne, że piloci doświadczający potężnych przeciążeń (nawet do 6 g ) często przejściowo tracili przytomność. [ 8 ] Nie było to jedyne novum tej wojny; Ernst Udet, doświadczony pilot pierwszej wojny światowej, zaprojektował urządzenie, montowane na podwoziu tych samolotów, które miało siać terror w szeregach wroga i którego działanie pozwala traktować je jako element wojny psychologicznej, towarzyszącej od tej pory wszystkim bojowym działaniom na frontach II wojny światowej.


Bombowiec nurkujący Junkers Ju 87 „Stuka"

Urządzeniem tym były „trąby jerychońskie" — syreny uruchamiane podczas lotu nurkowego, których przerażający tembr i przenikliwy ton stały się swoistym „znakiem firmowym" operacji Luftwaffe. W połączeniu z odgłosami wydawanymi przez odpowiednio wyprofilowane stateczniki bomb tworzyły akustyczne pandemonium stanowiące psychologiczne uderzenie w morale przeciwnika, dopełniające towarzyszącą mu pożogę i zniszczenie ludzi, budynków i sprzętu. O tym, jak bardzo użyteczna była to innowacja świadczą relacje żołnierzy, którzy opisują częste fakty porzucania przez obsady swoich stanowisk ogniowych na dźwięk pikującego nad nimi sztukasa; wiadomą bowiem było rzeczą, że nawet trafienie samolotu i zabicie pilota nie mogło już zmienić dokładnie wytyczonego toru lotu bomby. Najskuteczniejsi piloci Junkersów mieli na swoim koncie setki zniszczonych czołgów, ciężarówek i dział wroga. [ 9 ]


Centrum Wielunia po bombardowaniu 1 września 1939

Patrząc na lotnicze zdjęcia dokumentujące zniszczenia Wielunia nie należy bynajmniej oceniać zachowania w niemal nietkniętym stanie kościołów znajdujących się w centrum miasta jako cudu; najprawdopodobniej stanowiły one punkty odniesienia w ćwiczeniu, przygotowującym pilotów do prowadzenia precyzyjnego niszczenia wyznaczonych rejonów miast podczas toczących się w nich walk. Doskonałość nowej techniki jak i kunszt pilotów pozwalały na — jak to się dziś określa — „chirurgiczne cięcia", które pozostawiały nietkniętą jedną stronę ulicy a drugą obracały w perzynę.

W ocenach powodów zbombardowania Wielunia jak i kilka dni później — Frampola na Lubelszczyźnie (którego regularny układ urbanistyczny tworzył zeń idealną „tarczę strzelniczą") — pojawia się więc często wątek ćwiczebnego charakteru tych nalotów. Ale jest to tylko pół prawdy o tych zaiste terrorystycznych działaniach Niemców; równie ważne, jeśli nie najważniejsze w tym niszczeniu cywilnych, bezbronnych celów było zasianie w podbijanych narodach paniki a „trąby jerychońskie" pojawiły się w tym dziele zniszczenia nie tylko jako urządzenie osłabiające morale wroga, ale i budujące je wśród własnych szeregów. Budujące wśród żołnierzy, rycerzy antyżydowskiej krucjaty, świadomość opartą na biblijnych odniesieniach.

Gott mit Uns, Warszawa, 1944

Niewiele jest dramatów w historii ludzkości dorównujących swoim tragizmem temu wszystkiemu, czego doświadczyła Warszawa w latach drugiej wojny, a co swoją kulminację osiągnęło w ciągu trwającej 63 dni heroicznej walki powstańczej Polaków z niemieckim okupantem, walki z góry skazanej na przegraną i okupionej niewyobrażalnymi cierpieniami ludności cywilnej, której ofiary stały się jednym z symboli bezsensu i okrucieństwa wojny jako takiej.

Pod koniec sierpnia los Starego Miasta był już przesądzony. Od 10 sierpnia, kiedy to przeorysza klasztoru sióstr benedyktynek sakramentek na Nowym Mieście matka Janina Byszewska wyraziła zgodę na przyjęcie w mury klasztoru szpitala powstańczego, stał się on jednym z celów ataków niemieckich w tej dzielnicy. W rozmównicach klasztornych urządzono salę operacyjną, punkty krwiodawstwa i opatrunkowe. Szybko rosnąca liczba rannych spowodowała, że pomimo zdwojonych środków bezpieczeństwa nie udało się ukryć przed Niemcami faktu istnienia szpitala. Począwszy od 12 sierpnia ataki nasiliły się do tego stopnia, że musiał on zostać przeniesiony do podziemi.

Nastał dzień 31 sierpnia 1944 roku — jedna z najtragiczniejszych dat tego okrutnego epizodu historii powszechnej. Na godzinę piętnastą tego dnia Niemcy wyznaczyli ultimatum: kapitulacja i oddanie się w ich ręce albo zniszczenie klasztoru i kościoła.

Siostry zwróciły się do polskiego dowództwa, które stacjonowało w pobliskim parafialnym kościele Panny Marii, prosząc o decyzję w tej sprawie. Odpowiedź była jednoznaczna: „Byłoby to całkowitym załamaniem dla naszych żołnierzy, gdyby kapłani i zakonnice na czele ludności cywilnej opuścili swe posterunki, przechodząc do nieprzyjaciela." Siostry zostały.

Furia ataków artyleryjskich trwających od wielu dni uświadomiła siostrom, że ich życie dobiega kresu. Pragnęły dopełnić je pozostając do końca wierne Bogu i Chrystusowi, wiele z nich poczyniło intencje, w jakich ofiarowywały swoje życie.

Bohaterstwo to nie modlitwa i nie ona spełniła sens ich życia i zadecydowała o heroizmie tych sióstr, które przez wszystkie dni powstania wspólnie z ludnością cywilną i powstańcami, na miarę swoich możliwości zdawały egzamin z człowieczeństwa, niosąc z pełnym poświęceniem i miłością pomoc chorym i konającym. Wymowa tamtego dnia — tak jak i tysięcy podobnych epizodów wszelkich masowych mordów, ulicznych egzekucji, tłumów pędzonych nago do komór gazowych, marynarzy ginących w lodowatych wodach Atlantyku - przekracza swoim tragizmem wszystko to, co o religii i Bogu napisali i kiedykolwiek napiszą wszyscy myśliciele Europy i świata od zarania cywilizacji po jej kres, czyniąc z Antygony papierową marionetkę poruszaną sznurkami wyobraźni kiepskiego dramaturga. S. Michaela Walicka wspomina, że wtedy, po południu, siostry zgromadziły się wokół tabernakulum odmawiając kompletę:


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (15)..   


 Przypisy:

« Historia   (Publikacja: 25-04-2012 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Ziemowit Ciuraj
Publicysta.

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 5  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: W hołdzie pamięci ofiar Hiroszimy i Nagasaki
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7975 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365