Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
181.322.272 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 2834 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Humanizm - to wiara we własne siły, to wiara w skuteczność opartego na nauce zbiorowego działania ludzkiego".
« Państwo i polityka  
bunga-bunga.gov.pl [2]
Autor tekstu:

Wkrótce potem Maria Przełomiec odpowiedziała na zarzuty Janiny Paradowskiej, tłumacząc dlaczego milczała o Głódziu, przy okazji wskazując, że to on jednak polewał prezydentowi (ani Paradowska ani Krysiak nie byli wówczas w Charkowie). Wyznanie to jest o tyle mocniejsze, że ukazało się na łamach Przewodnika Katolickiego:

„Aleksander Kwaśniewski po wyjściu z samochodu z niemądrą miną wyraźnie chwieje się na nogach. Idzie podtrzymywany przez jednego z dyplomatów. Tym razem stan prezydenta nie jest efektem wschodniej gościnności. Pito na pokładzie samolotu pomiędzy Katyniem a Charkowem, a nalewał, jak teraz wiadomo, ówczesny biskup polowy Leszek Sławoj Głódź. Tyle tylko, że ten ostatni na charkowskich grobach wygłosił wzruszające przemówienie, podczas gdy prezydent nie był w stanie wydusić z siebie jednego sensownego słowa. Tym razem zdecydowałam, że moim dziennikarskim obowiązkiem jest mówić. Przy pełnym poparciu szefów Sekcji Polskiej BBC informacja poszła w eter jeszcze zanim prezydencki samolot wylądował w Warszawie. Piszę o poparciu, gdyż w ciągu kilku najbliższych dni było mi ono bardzo potrzebne. Moich rewelacji nie potwierdził bowiem żaden z obecnych w Charkowie polskich dziennikarzy (jedynym wyjątkiem był korespondent "Rzeczpospolitej", chociaż i on zrobił to dzień później). Nie mam o to do kolegów pretensji, oni najwyraźniej mieli innych szefów. (...)

Biskup Głódź w Charkowie dał radę wygłosić płomienne kazanie
1. Biskup Głódź w Charkowie dał radę wygłosić płomienne kazanie

Milczenia w Brześciu więc żałuję, co nie oznacza, iż jestem zwolenniczką ujawniania zawsze i wszystkiego. Podam przykład — publicystka „Polityki" Janina Paradowska zarzuciła mi swego czasu, że z Charkowa „doniosłam" tylko na prezydenta Kwaśniewskiego, przemilczając rolę biskupa Głodzia. Nie bronię hierarchy, problem w tym, że jak napisałam wcześniej, biskupowi picie w spełnieniu obowiązku nie zaszkodziło. Prezydenta Kwaśniewskiego doprowadziło do kompromitacji." (Czwarta władzy czyli milczenie jest złotem? Przewodnik Katolicki, nr 45/2007)

Usprawiedliwienie milczenia o Głódziu jest niestety nieprzekonywające. Po pierwsze ze względu na wewnętrzną sprzeczność. W pierwszej części wypowiedzi przy informacji o tym, że Głódź polewał dodany został wtręt: „jak teraz wiadomo", który sugeruje, że M. Przełomiec nie miała na ten temat informacji własnej, z pierwszej ręki. Dalej jednak, kiedy odpowiada na zarzut Paradowskiej, nie zaprzecza, że w relacji dla BBC przemilczała rolę hierarchy (ponieważ jego stan na uroczystościach nie budził zgorszenia). Jeśli jednak biskup polowy polewał pijanemu już Kwaśniewskiemu, zapewne orientując się, że ów nie zdąży wytrzeźwieć w porę, to jego zachowanie zdecydowanie nie było moralnie obojętne (choć też i nie usprawiedliwia to w żaden sposób samego Kwaśniewskiego). Przed przyznaniem abp Głódziowi tytułu Honorowego Obywatela Warszawy w czerwcu 2005, jego postawa na trasie do Charkowa również powinna zostać poddana ocenie.

Zasługa ujawnienia na ten temat informacji przypaść powinna raczej BBC niż p. Przełomiec, która w artykule słusznie nie wynosi się ponad wszystkich innych dziennikarzy obecnych w Charkowie. Oni zapewne tak samo jak i korespondentka BBC poinformowali swoich szefów. I to ci zadecydowali, żeby nie publikować. Osobiście byłbym powściągliwy w rzucaniu gromów nawet i w owych szefów: wszak decyzję podejmowali w sytuacji w której być lub nie być w mainstreamie mocno było splecione z polityką. Ciekawe na ten temat informacje znalazły się w wydanej w 2004 książce Tomasza Lisa, Nie tylko FAKTY, napisanej po jego rozstaniu z TVN:

"- Stary, ale mam zdjęcia — M. Rogalski, który dzwonił z Charkowa, był tak podekscytowany, że trudno było go zrozumieć. (...) — Mam Kwaśniewskiego. Stary był ewidentnie pijany. Zataczał się i bełkotał. (...)
M. Rogalski zadzwonił zresztą chyba nie tylko do nas, bo po godzinie już wszyscy w stacji mówili, że Fakty dadzą dziś zdjęcia pijanego Kwaśniewskiego. (...) W każdym razie nie wiedział o tym Mariusz Walter, który z wściekłą miną wparował do newsroomu.
— Chcecie mi stację wyp… w powietrze? Nie zgadzam się.
Chciałem wyjaśnić prezesowi co się dzieje ale nie zdążyłem bo zniknął równie szybko jak się pojawił. Szybko się zorientowałem, że materiał z Charkowa nie pójdzie także w sobotę.
— Słuchaj, kaseta z Charkowa wylądowała w sejfie - dzwonił rozżalony Mirek Rogalski.
— W sejfie, w jakim sejfie?
— Jak to w jakim? W najważniejszym."

W 2007 wnuk oficera zastrzelonego w Katyniu, Jacek Stefan Antonowicz, złożył zawiadomienie w sprawie znieważenia przez A. Kwaśniewskiego w Charkowie polskiej flagi, godła i hymnu. Sprawy nie podjęto, bo czyn się przedawnił.

Kolejnym przełomem było wprowadzenie przez Paradowską informacji o roli Głódzia do mainstreamu, co miało miejsce w talk show Kuba Wojewódzki z 13 maja 2008. Jednocześnie w Gazecie Wyborczej opublikowano reportaż Romana Daszczyńskiego pt. Portret konny biskupa Głódzia, który opisywał także i lot do Charkowa. Biskup nadal twardo milczał.

Dopiero kiedy dwa lata później Miller potwierdził, że to Głódź spił Kwaśniewskiego, hierarcha zabrał głos. W zasadzie to zrozumiałe, jego spór o prawdę toczony z Leszkiem Millerem miał szansę lepiej wypaść niż z dziennikarką BBC publikującą w Przewodniku Katolickim… Chodziło o dokument Tomasza Sekielskiego i Grzegorza Madeja Władcy marionetek — o kulisach polskiej polityki i polityków, który został wyemitowany 14 marca 2010 na antenie TVN24, a dzień później późnym wieczorem na antenie TVN. Miller przyznał wtedy, że A. Kwaśniewski „był o krok od totalnej katastrofy", wspomniał o prowadzonej „operacji ratunkowej". Gwoździem programu była popijawa z biskupami: „Aleksandra Kwaśniewskiego wprowadzili w ten nastrój duchowni, i to zarówno biskup Głódź, jak i duchowni innych wyznań… Najgorsza jest pierwsza szklanka whisky, a potem już idzie".

Przypomniano jednocześnie nagranie z Faktów TVN, wraz z zaciekłą obroną Ryszarda Kalisza, który w 1999 zapewniał, że prezydent „był całkowicie trzeźwy i nie można powiedzieć, że pił alkohol czy był niedysponowany… Cała wizyta przebiegła godnie, dostojnie…". 24 grudnia 2006 ówczesny występ Kalisza tak opisał Jacek Łęski: „Warunkiem puszczenia materiału jaki postawiono Lisowi miało być zaproszenie do studia ówczesnego szefa kancelarii Kwaśniewskiego Ryszarda Kalisza. Lis, rad nie rad, złamał zasadę, że do Faktów gości się nie zaprasza. Materiał filmowy, dość słaby w porównaniu z tym, co sfilmował Polsat został poprzedzony tonującym wstępem, że redakcja puszcza bez własnej oceny, że trudno powiedzieć, co widać na zdjęciach itp. Na antenie Kalisz nieoczekiwanie odegrał rolę w pozytywną, kłamiąc z takim zapałem i tak nieudolnie, że wszyscy, którzy mogli mieć jakiekolwiek wątpliwości, co do stanu prezydenta, po wystąpieniu Kalisza nabrali pewności, że głowa państwa była zalana".

Pytany o tę sprawę przez Super Express dzień przed emisją materiału Miller „nie chciał ciągnąć tego wątku, dopóki nie obejrzy filmu TVN". Aleksander Kwaśniewski w ogóle nie chciał o tym rozmawiać, a wcześniej dyplomatycznie wyznał jedynie, że "nie zamierza przerzucać odpowiedzialności za swoje grzechy na inne osoby". I słusznie, bo nieumiejętność powiedzenia NIE biskupowi, kiedy wymaga tego interes kraju, nie byłaby sensownym usprawiedliwieniem.

Z kolei sam arcybiskup nie miał oporów, by obalić zarzuty na dzień przed ich emisją: „To jakaś totalna bzdura! Niech Miller sam się rozlicza, a nie innych obciąża. Do niczego takiego nie doszło. Przez większość czasu przebywałem w towarzystwie biskupów: protestanckiego i prawosławnego. A to były premier siedział w saloniku z Kwaśniewskim. Nie wiem, skąd takie rzeczy mu do głowy przyszły…". Być może, gdyby Głódź wykazał wstrzemięźliwość byłego premiera i zaczekał z komentowaniem do emisji, obronę sformułowałby nieco inaczej, gdyż w świetle tego, że w dokumencie Miller odpowiedzialność rozciągnął także na innowierczych biskupów, biskup od wojska katolickiego nie tłumaczyłby się przebywaniem w ich gronie...

Miller był już drugą osobą z obecnych świadków, która potwierdziła rolę wielebnego w „przeciążeniu goleni" prezydenta. W wyemitowanym przez TVN materiale widać było, że biskup polowy szwendał się za Kwaśniewskim po pokładzie samolotu.


Na zdjęciu biskup stanął za prezydentem ...jakby stał z powodu braku miejsca, tymczasem zdjęcie przedstawia przednią część części pasażerskiej rządowego Tu-154M (nie wiem, czy jest to ta maszyna, która w kwietniu 2010 rozbia się nieopodal Smoleńska, czy drugi rządowy Tupolew), w której z pewnością podróżowali wówczas dziennikarze, lecz w której niemal na pewno nie podróżował biskup Głódź, a który najpewniej podróżował w saloniku nr 2 lub nr 3.

Innych biskupów nie widać w tle. Należy jednak zaznaczyć, że także dwa lata wcześniej Miller mówił o libacji Kwaśniewskiego z biskupami (nie wskazując jeszcze palcem kto kogo upijał):

„[Głodź] Poszedł do kabiny prezydenta Kwaśniewskiego z dwoma biskupami innych wyznań. Wspólnie wznosili toasty. — Olek nie ma mocnej głowy i jeszcze w samolocie było widać, że jest wstawiony — opowiada jeden z uczestników lotu. — Myśleliśmy, że to mu przejdzie, zanim dotrzemy do Charkowa. Ale tam źle się poczuł i zachwiało nim nad grobami. Scenę pokazała telewizja, podniósł się krzyk na całą Polskę: 'Postkomuch profanuje narodowe świętości'. Obaj nie udźwignęli sytuacji. Głódź próbował sugerować, że nie było alkoholu. Kwaśniewski — że zachwiał się z powodu urazu nogi. — Wśród członków delegacji powszechna była opinia, że to biesiada z biskupami stała się przyczyną kłopotów Olka — potwierdza Leszek Miller, wówczas lider SLD. — Nie wiem, ile który wypił, ale faktem jest, że po Kwaśniewskim było widać, a po Głódziu nie" (Portret konny biskupa Głódzia, op.cit.).


1 2 3 4 5 Dalej..
 Zobacz komentarze (28)..   


« Państwo i polityka   (Publikacja: 02-04-2013 Ostatnia zmiana: 16-06-2013)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 949  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 4  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Kultura narzekania
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8873 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365