Podkarpacie, ciemnogród i lemingi
Autor tekstu:

Eurostat opublikował statystyki dotyczące chorób nowotworowych w Europie. Wedle tych danych współczynnik śmiertelności nowotworowej w UE wynosi 260 (rok 2015). W Polsce natomiast jest on znacznie powyżej średniej: 304 (liczba zgonów z powodu raka na 100 tys. mieszkańców). Polska lokuje się na 5 miejscu najwyższej śmiertelności rakowej wśród 34 raportowanych krajów europejskich. Dane te są tym bardziej wymowne, że sama zachorowalność na nowotwory jest w Polsce niższa niż w większości krajów europejskich. Sytuacja ta nie wynika z braku lekarzy, co więcej bowiem okazuje się, że Polska ma niemal najwyższą w Europie liczbę onkologów na 100 tys. mieszkańców — pod tym względem wyprzedzają nas jedynie Włochy. W roku 2015 z powodu nowotworów zmarło w Polsce ponad 100 tys. osób. Można zatem powiedzieć, że złośliwy rak toczy Polskę.

Na rakowej mapie Polski w sposób nader ciekawy wyróżnia się Podkarpacie, gdzie śmiertelność nowotworowa jest znacznie niższa i kształtuje się na poziomie wiodących regionów zachodnioeuropejskich. Można ująć to tak: śmiertelność rakowa Polski zestawiona z nader umiarkowaną zapadalnością na nowotwory, lokuje nasz kraj na poziomie Zambii tudzież Somalii. Zachód Polski stoi jeszcze niżej: na poziomie Zimbabwe tudzież Ugandy. Wyraźnie kontrastuje z tym Podkarpacie, w którym niska śmiertelność rakowa jest na poziomie Bawarii oraz Szwajcarii.



Różnica nie jest kilku czy kilkunastoprocentowa, lecz nawet kilkudziesięcioprocentowa: w „zielonym" województwie warmińsko-mazurskim śmiertelność rakowa jest aż o 30% większa niż w podkarpackim.

Dr Joanna Didkowska, kierownik Zakładu Epidemiologii Centrum Onkologii, usiłując rozwikłać rakową „Zagadkę Podkarpacia", stawia tezę, że stoją za nią papierosy: na Podkarpaciu najmniej palą, więc mają najmniej nowotworów, wysoka umieralność na nowotwory w kujawsko-pomorskim oraz warmińsko-mazurskim wynika z dużej liczby palaczy. Korelacja ta jest raczej pozorna. Według raportu „Nałóg palenia tytoniu w populacji polskiej" (Kardiologia Polska 2005) najwięcej palaczy odnotowano w wojewódzwach: podlaskim (48%), śląskim (46%), zachodniopomorskim (46%), dolnośląskim (45%), świętokrzyskim (45%), kujawsko-pomorskim (44%), lubuskim (44%), warmińsko-mazurskim (43%) oraz pomorskim (43%). Za główną konsekwencję palenia tytoniu uważa się raka płuca, zatem województwa z największą liczbą palaczy powinny przewodzić w umieralności od raka płuca, tymczasem województwa z największą liczbą palaczy mają najmniejszą umieralność od raka płuca. Według raportu Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania (Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego 2016) niemal wszystkie województwa z największą liczbą palaczy zaliczają się do tych z najmniejszą śmiertelnością związaną z rakiem płuc: wskaźnik ogólnopolski 52,1 (2013-2014), tymczasem w podlaskim — 48,9, śląskim — 47,9, dolnośląskim — 52,1, świętokrzyskim — 51,9. W przypadku kobiet najmniejsza śmiertelność od raka płuca występuje w podkarpackim i podlaskim. Tymczasem w podlaskim odnotowano także jeden z wyższych odsetków palaczek (powyżej średniej krajowej).

Poza tym, gdyby to papierosy stały za „zagadką Podkarpacia", wyróżniałoby się ono w kwestii śmiertelności od raka płuca, tymczasem wyróżnia się w niemal wszystkich typach nowotworów. W przypadku raka płuca Podkarpacie ma o 30% niższą śmiertelność niż poziom ogólnopolski. Z powodu raka jelita grubego Podkarpacie ma o 38% niższą śmiertelność aniżeli Wielkopolska. Śmiertelność kobiet z powodu raka piersi jest na Podkarpaciu o 37% niższa niż na Śląsku. Współczynnik umieralności od raka szyjki macicy jest na Podkarpaciu o 65% niższa niż w lubuskim.

W skali europejskiej również nie widać związku między odsetkiem palaczy w danym kraju a rakiem płuc. Według Eurostatu największy w UE odsetek regularnych palaczy występuje w Bułgarii — 27% (2014). Według Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem, Bułgaria ma jeden z najniższych w Europie współczynników zapadalności na raka płuc (28,1, podczas gdy średnia UE — 30,5). Według tych samych źródeł światowym liderem raka płuc jest Dania, która zarazem ma niemal najmniejszą liczbę palaczy w Europie: 12,3% (mniej ma jedynie Szwecja i Finlandia) oraz niemal najczystsze powietrze na świecie. Kraje UE z największym współczynnikiem rapa płuc: Węgry (51,6), Dania (39,2), Polska (38). Kraje z najwyższą śmiertelnością z powodu raka płuc: Węgry, Polska, Dania. Pod względem śmiertelności z powodu raka płuc wśród kobiet Dania jest na 1. miejscu na świecie. Polska na 7. W Polsce regularnie pali 16,5% kobiet, w Danii — 11,9%. Największy odsetek palących regularnie kobiet jest w Austrii (22%), a zarazem Austriaczki są na poziomie europejskiej średniej pod względem raka płuc. Holandia czy Belgia są w czołówce raka płuc a zarazem mają niewielki odsetek palaczy.

Nie można więc nieco mniejszą skłonnością do papierosów na Podkarpaciu tłumaczyć znacznie mniejszą skalę raka. Statystyki pokazują, że etiologia raka jest niezwykle złożona i nie da się jej sprowadzić do jednego, chwytliwego medialnie, czynnika.

Niski poziom raka wpisuje się w ogólną sytuację zdrowotną Podkarpacia. Zarówno tę mierzoną metodami medycznymi, jak i socjologicznymi. Te ostatnie odgrywają istotną rolę w przypadku chorób o złożonej, „cywilizacyjnej", etiologii.

Dyskretna siła Podkarpacia

Podkarpacie w percepcji typowego wielkomiejskiego inteligenta jest raczej przedmiotem kpin bądź politowania, jako skansen, ciemnogród oraz „dzikie pola" Polski. W rzeczywistości Podkarpacie pod wieloma względami zostawia w tyle inne województwa.

Wyróżnia się siłą struktur społeczno-kulturowych. Podkarpacie ma najmniejszą przestępczość w kraju. Nie jest to związane ze słabszym poziomem rozwoju gospodarczego. Warmińsko-mazurskie, które ma podobny PBK na mieszkańca, ma zarazem znacznie wyższy poziom przestępczości. Z drugiej strony wielkopolskie, które jest na trzecim miejscu pod względem PKB per capita, ma niższy poziom przestępczości aniżeli opolskie, które ma o wiele niższy PKB.



Choć Podkarpacie jest jednym z mniejszych i mniej ludnych województw to jest na 5 miejscu pod względem liczby szkół: za mazowieckim, śląskim, małopolskim i wielkopolskim, ale przed dolnośląskim czy łódzkim. Pod względem liczby szkół na 100 tys. mieszkańców jest na pierwszym miejscu. Podkarpacie jest też liderem zdawalności matury (w roku 2018: na drugim miejscu po województwie małopolskim).

Podkarpacie ma silne rodziny. Zawiera się tutaj najwięcej małżeństw (na 1000 osób 5,5 nowych związków małżeńskich). Najwięcej gospodarstw wielopokoleniowych występuje właśnie na Podkarpaciu. Występuje tam także jeden z najniższych wskaźników rozwodów: na 1000 zawartych małżeństw 49 kończy się rozwodem (drugie miejsce za świętokrzyskim). Wbrew retoryce liberalnych mediów, wysoki wskaźnik rozwodów nie jest wskaźnikiem wysokiego rozwoju społeczeństwa. W Rosji występuje dwukrotnie wyższy wskaźnik rozwodów niż we Włoszech, a przecież Rosja nie jest wyżej rozwinięta. Na Węgrzech występuje wyższy wskaźnik rozwodów niż w Niemczech czy Skandynawii, choć Węgry nie są wyżej rozwinięte.



Na Podkarpaciu dzieci najczęściej rodzą się w małżeństwach. Znów, wbrew mainstreamowej retoryce, wysoki odsetek dzieci poza małżeństwami nie jest miarą wysokiego rozwoju kraju. W Niemczech najwięcej nieślubnych dzieci rodzi się w byłym NRD, podczas kiedy w najbardziej rozwiniętych częściach południowych Niemiec wygląda to podobnie, jak na wschodzie Polski. Najmniej rodzin niepełnych (głównie samotne matki) jest w Wielkopolsce, która jest zarazem najbardziej rozwiniętym regionem kraju.

Kluczowym wskaźnikiem siły społecznej jest przyrost naturalny. Polska jako całość ma ujemny przyrost naturalny. Jedynie pięć województw w kraju cechuje się dodatnim przyrostem naturalnym: pomorskie, wielkopolskie, małopolskie, mazowieckie oraz właśnie podkarpackie. Jak łatwo jednak zauważyć, dodatni przyrost występuje w najbogatszych województwach — jest on więc pokłosiem ich aktualnej zamożności. W schemat ten nie wpisuje się jedynie Podkarpacie, ergo: jedynie tutaj dodatni przyrost jest efektem siły struktur społeczno-kulturowych. Występuje tutaj bardzo wysoki współczynnik płodności, gdyż na 1000 kobiet przypada na wsi 43 dzieci, zaś w miastach 31.



W mediach podkarpackich można spotkać doniesienia jakoby Podkarpacie się wyludniało, np. serwis supernowosci24.pl pisze: „Podkarpacie masowo się wyludnia", gdyż „od dawna współczynnik narodzin jest zdecydowanie niższy niż współczynnik zgonów". Są to informacje fałszywe. W rzeczywistości liczba mieszkańców Podkarpacia rośnie. Przyrost naturalny na Podkarpaciu stale jest dodatni, jakkolwiek występuje ciekawe zjawisko związku demografii z polityką: przyrost naturalny Podkarpacia rośnie wtedy gdy rządzi PiS — spadał w latach 1996-2005: z +7,3 tys. do +2,2 tys.; rósł w latach 2005-2008: od +2,2 tys. do +4 tys.; następnie w latach 2008-2015 znów spadał i pod koniec rządów PO osiągnął niemal zero: od +4 tys. do +0,1, obecnie znów rośnie, w latach 2015-2017: od +0,1 do +2,6 tys. Dodając do przyrostu naturalnego bilnas migracji, liczba ludności mimo to ulega zwiększeniu.

Kolejne naj Podkarpacia to średnia długość życia. Jest to kryterium, które bardzo wyraźnie oddziela nas od Europy Zachodniej, która ma średnią długość życia ponad 4 lata większą niż Polska. Pod tym względem Podkarpacie jest najbliżej Europy Zachodniej: między podkarpacką długością życia (79,3 lat) jest mniejsza różnica wobec zachodnioeuropejskiej (81,9) niż wobec łódzkiej (76,3). Już dziś kobiety na Podkarpaciu żyją dłużej niż w większości landów niemieckich (Bawaria: 83,5, Podkarpacie: 83,1). Więcej: Zagadka małopolskiej długowieczności

Próbując wytłumaczyć rekordową długość życia na Podkarpaciu, gazeta.pl pisze: „Na długowieczność mieszkańców regionu decydujący wpływ mają: czyste środowisko, zdrowy styl życia oraz niski poziom stresu". Jest to taki sam faktoid medialny, jak powtarzana do znudzenia teza, że główną przyczyną wypadków na drodze są pijani kierowcy oraz nadmierna prędkość. Według Clean Air For Europe Podkarpacie jest bardziej zanieczyszczone cząstkami PM aniżeli Polska zachodnia czy północna.



Według ClientEarth 75% podkarpackich uzdrowisk nie spełnia norm czystości powietrza. Najlepiej pod tym względem wypada warmińsko-mazurskie, a więc region w którym długość życia należy do najniższych w kraju! Jeśli chodzi o rzekomo niski poziom stresu, to według raportu „Polska Wschodnia — konkurencyjność i rozwój" (2016), podkarpackie jest trzecim województwem w kraju z najwyższym wskaźnikiem stresu życiowego (po dolnośląskim oraz zachodniopomorskim). Jest też na trzecim miejscu w kraju z najwyższym wskaźnikiem samobójstw (po lubelskim i lubuskim). Na drugim biegunie — najmniej zestresowanych wojewójdztw znajdują się małopolskie, kujawsko-pomorskie oraz warmińsko-mazurskie, co pozwala stwierdzić, że ani stres ani czyste środowisko nie wpływają zauważalnie na średnią długość życia w poszczególnych regionach kraju.

Podkarpacie najmniej ulega różnorakim modom zdrowotno-żywieniowym, przykładowo na Podkarpaciu jest najmniejszy opór wobec szczepionek. Największa popularność ruchu antyszczepionkowego jest w pomorskim, wielkopolskim i śląskim.



Podkarpacie to najmniej zadłużony region kraju. Liczba osób z zaległymi zobowiązaniami na 1000 dorosłych miejszkańców jest tutaj najmniejsza w całym kraju. Jeśli idzie o zadłużenie województw to podkarpackie pod względem najmniejszego zadłużenia jest na trzecim miejscu w kraju (za podlaskim i wielkopolskim).



Z siłą społeczną wiąże się także siła kulturowa, choć znacznie trudniej jest znaleźć jej sensowne wskaźniki. Można wskazać, że Podkarpacie ma najbardziej różnorodną kuchnię regionalną i największą liczbą certyfikowanych produktów tradycyjnych, zarejestrowanych przez Ministerstwo Rolnictwa. W listopadzie 2018 było ich 229 (dla porównania znacznie ludniejsze dolnośląskie ma ich zaledwie 49, a najludniejsze mazowieckie — 132).

Podkarpacie — „polska Bawaria"?

Jarosław Kaczyński powiedział niedawno, że Podkarpacie może się stać „polską Bawarią", że po uwolnieniu jego wielkiego potencjału może się stać motorem dla całego kraju. Spotkało się to z lawiną kpin. Wyborcza wypuściła cały zestaw memów kpiących z Podkarpacia jako „polskiej Bawarii", typu:



Kpiny te wynikają z kompletnej nieznajomości tak Podkarpacia, jak i jego potencjału. Ingorancja jest powszechna, bo któż wie, że to właśnie na Podkarpaciu jest największa liczba abstynentów: 29% (GUS 2009), średnia ogólnopolska: 16% (TNS 2012), średnia UE: 24% (2012). Okazuje się zatem, że Podkarpacie bardziej stroni od alkoholu niż Europa Zachodnia. Polskie zagłębia wódczane lokują się w mazowieckim, podlaskim oraz pomorskim. Najmniej wódki pije się w Wielkopolsce oraz na Podkarpaciu.

Polskim napojem narodowym, podobnie jak w Niemczech, jest piwo.

Bawaria jak wiadomo jest niemieckim centrum piwa. Czy Podkarpacie mogłoby nim zostać? Przed wejściem do Unii, w gminie Laszki na Podkarpaciu, nieopodal Leżajska, gdzie występują czarnoziemy, miała powstać jedna z największych plantacji i przetwórni chmielu (plantacja 200 ha oraz wytwórnia granulatu chmielowego). W ten sposób spółka Chmiel Polski zamierzała odpowiedzieć na prognozy unijne o rosnącym zapotrzebowaniu na chmiel. Nasze ministerstwo rolnictwa zablokowało jednak te plany. W przeszłości chmiel uprawiano w całej Polsce o czym świadczą 83 miejscowości (tudzież góry, rzeki i jeziora) z chmielem w nazwie, jakie wymienia Słownik geograficzny Królestwa Polskiego (1880). Obecnie to minister decyduje o tym, gdzie można uprawiać chmiel. Zadecydowano, że można to robić jedynie w województwie lubelskim, dolnośląskim oraz wielkopolskim. W województwie podkarpackim, gdzie jest największa wydajność z takiej uprawy, chmielu uprawiać nie można. SLD-owski minister rolnictwa, Wojciech Olejniczak, stwierdził najpierw, że na Podkarpaciu nie można uprawiać chmielu, bo nie ma tam takich tradycji. Gdy doszkolono go w historii, dowodząc, że tradycje jak najbardziej są, podniósł z kolei, że na Podkarpaciu nie może być chmielu, bo stanowiłby on konkurencję dla chmielu lubelskiego. Chmiel Polski zagwarantował jednak na piśmie, że nie zamierza mniej skupować od plantatorów lubelskich, lecz rozszerzyć skalę działalności. Nic to nie dało. Według nieoficjalnych informacji, prawdziwy powód blokady był inny: w Polsce praktycznie nie przetwarza się chmielu. Jest on eksportowany do Niemiec, gdzie jest wstępnie przerabiany i jako półprodukt wraca do polskich browarów. Na operacji zbija zyski pięć dużych firm międzynarodowych i to one miały stać za blokadą. Nie chciano, by na Podkarpaciu nie tylko uprawiano, ale i przetwarzano chmiel (zob. Ministrze, pozwól uprawiać chmiel).

Nie mogąc zostać centrum piwa, Podkarpacie wyróżnia się w kwestii wina. Otóż najwięcej winnic jest właśnie na Podkarpaciu, które wyprzedza tutaj małopolskie i lubuskie. Największa impreza winiarska w Polsce (Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle) odbywa się właśnie na Podkarpaciu.

W istocie Podkarpacie dzieli z Bawarią wiele charakterystycznych podobieństw. Jak czytamy w National Geographic: „Przemierzając nowoczesną i zadbaną Bawarię, trudno uwierzyć, że jeszcze do 1950 roku był to jeden z najbiedniejszych i zacofanych rolniczo regionów Niemiec. Choć dla pogórza alpejskiego rolnictwo i leśnictwo nadal stanowi główne źródło dochodów, a resztę kraju udało się przekształcić w nowoczesny region przemysłu i usług. Jednocześnie Bawarczycy zachowali tożsamość i nieskalaną cywilizacją przyrodę. (...) W ludowej tradycji przedstawia się Bawarczyków jako poczciwców o niezbyt tęgim rozumie. (...) Bawarczycy są znani nie tylko ze smykałki do interesów, ale także gościnności i kultywowania tradycji przodków. Tutaj nosi się stroje ludowe nie tylko od święta, jak podczas festynu piwnego Oktoberfest, ale stanowią one część codziennej garderoby."

A zatem do całkiem niedawna Bawaria też była najbiedniejsza i do dziś utrzymuje się sterotyp kpin z Bawarczyków. Podkarpacie i Bawarię łączy także znaczenie katolicyzmu w życiu społecznym a przede wszystkim bardzo mocne przywiązanie do tradycji ludowej. Rozwój Bawarii w ostatnich dekadach wzorcowo sfalsyfikował pseudonaukową tezę Maxa Webera o tym jakoby kraje protestanckie lepiej prosperują gospodarczo. Bawaria jest najbardziej religijna, najbardziej katolicka oraz niemal najbogatsza w Niemczech. Podobnie zresztą jak i Szwajcaria.

Mariusz Janik w InnPoland przekonuje, że powojenny sukces Bawarii nie ma szansy być powtórzony na Podkarpaciu. Argumenty jakie przytacza mówią jednak coś zupełnie innego. Pierwszą sprężyną rozwoju Bawarii była decyzja polityczna: otóż reżyserem powojennego rozwoju Niemiec został polityk pochodzący z Bawarii — Ludwig Erhard. To samo mamy w przypadku Podkarpacia: pierwszą realną (tj. niekoalicyjną) władzę po obaleniu komuny zdobyło PiS w roku 2015. Partia ta de facto wywodzi się z Podkarpacia, co pokazują wyniki wyborów w kolejnych latach: poparcie PiS ekspanduje od Podkarpacia. Jeszcze w 2014 jedyny sejmik wojewódzki w którym mieli władzę to sejmik podkarpacki.



Łatwo to wyjaśnić największą potrzebą zmian na Podkarpaciu. PiS jest partią protestu, negującą pookrągłostołowy porządek Polski. Podkarpacie było najbardziej zaniedbanym przez komunistów regionem kraju. W roku 1989 to właśnie na Podkarpaciu a nie w tzw. Polsce A było największe oczekiwanie zmian, to tam właśnie komuniści dostali najmniej głosów. Okazało się jednak, że Okrągły Stół nie przyniósł tutaj żadnej zmiany. Wszystkie koalicje rządzące kontynuowały wschodni model rozwoju. Ów wschodni model PO określiło elegancko jako polaryzacyjno-dyfuzyjny model rozwoju. Według tego modelu rozwijać trzeba metropolie a reszta rozwija się sama na zasadzie „skapywania". Wzorcowym przykładem realizacji takiego modelu jest Rosja, gdzie mamy Moskwę — największe miasto Europy, otoczone przez „pustynię" na którą czasami coś skapnie. Na czym w istocie ów model polega w Polsce wyjaśnił na taśmach od Sowy minister skarbu PO Włodzimierz Karpiński, który tłumacząc Jackowi Krawcowi istotę tego modelu powiedział: "Ta teoria sprowadza się, że na koniec wiesz, chuj tam z tą Polską wschodnią". Zamiast realizować zachodni model tzw. zrównoważonego rozwoju, III RP bez wyjątków przyjęła model wschodni. Podkarpacie uznało więc, że Polska pookrągłostołowa to w istocie PRL-bis. I opowiedziało się za partią protestu. Dla PiSu Podkarpacie jest matecznikiem poparcia i koncepcja „polskiej Bawarii" nie jest mrzonką lecz deklaracją polityczną. Jest to deklaracja polityczna odejścia od modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego na rzecz preferowanego w UE modelu zrównoważonego.

Kolejnym czynnikiem rozwoju Bawarii miał być według Janika Plan Marshalla. Teza dość wątpliwa, bo według jego założeń głównymi beneficjentami miały być Bawaria, Szlezwig-Holsztein oraz Dolna Saksonia. Z trójki tej jedynie Bawaria zanotowała spektakularny rozwój, pozostałe dwa landy są do dziś mają najniższy PKB per capita wśród landów zachodnioniemieckich. Jeśli jednak założymy, że ów plan miał pewien wpływ na sukces Bawarii, to przecież obecnie istnieje analogiczny program i nazywa się on polityką regionalną Unii Europejskiej.

Według tej polityki Podkarpacie jest jednym z największych beneficjentów polityki spójnościowej. Co istotne w skali kraju, Podkarpacie najlepiej wykorzystuje tę pomoc. W zakresie ogólnego wykorzystania pomocy unijnej Podkarpacie jest wiceliderem, ustępując jedynie Wielkopolsce. Z kolei w zakresie wsparcia na innowacje Podkarpacie jest liderem absolutnym. Grand Thornton w 2017 opublikowała raport Innowacje kwitną na Podkarpaciu w którym czytamy: "Podkarpacie wyprzedziło inne regiony o kilka długości. Choć jest to region mało zamożny, to działające w nim firmy mają ogromne ambicje. Chcą nadrabiać straty do bogatszych województw, dlatego z imponującą determinacją podeszły do szansy, jaką daje im unijne wsparcie i niemal zalały Ministerstwo Rozwoju dobrymi wnioskami. Nie bez znaczenia jest też z pewnością fakt, że w regionie działa klaster lotniczy i SSE. Jeśli ten pozytywny, proinnowacyjny klimat się utrzyma, Podkarpackie ma szansę stać się prawdziwym zagłębiem nowych technologii w Polsce."

A zatem to nie fanaberie prezesa PiS, lecz diagnoza międzynarodowej firmy konsultingowej stawia ten rolniczy region jako głównego kandydata na polskie zagłębie nowych technologii. To jest kolejny kluczowy czynnik, by Podkarpacie poszło śladem Bawarii. Pod względem wskaźników innowacji Podkarpacie jest na pierwszych miejscach w kraju.

Kolejny czynnik sukcesu Bawarii według Janika: po rozpadzie Niemiec Bawaria miała przechwycić koncerny, które musiały uciekać ze wschodnich Niemiec: Siemens, BMW, Airbus. BMW to marka rdzennie bawarska, która powstała w 1910. Powstały w 1967 Airbus siedzibę ma we francuskiej Tuluzie a fabryki w różnych krajach. Firmy ściągały niskie koszty pracy: „Po wojnie większość mieszkańców landu stanowili rolnicy — gotowi pracować za niższe stawki, dłużej i z większym poświęceniem niż w innych regionach." Przecież dokładnie to samo dotyczy naszego Podkarpacia. Już dziś województwo to rozwinęło najważniejszy klaster lotniczy Europy Środkowej.



Ostatni wreszcie domniemany motor rozwoju powojennego Bawarii: „Bawaria jest położona obok bogatych i chłonnych rynków — austriackiego i szwajcarskiego. Przy całym szacunku dla Słowacji i Ukrainy, tamtejszym rynkom daleko do takiego potencjału." Austria była po wojnie biednym państwem. Jaki wpływ na sukces Bawarii może mieć mała Szwajcaria? Od 1913 Szwajcaria jest najbogatszym krajem Europy, a przecież nie zmieniło to faktu, że Bawaria była najbiedniejsza w Niemczech. Sąsiadowanie z bogatym krajem nie przekłada się na bogactwo. Przecież sąsiednie Małopolskie, które sąsiaduje ze Słowacją jest bogatsze niż sąsiadujące z Niemcami lubuskie i zachodniopomorskie.

Sąsiedztwo nie jest szczególnie istotne, znacznie bardziej kluczowe może być położenie na szlakach handlowych. Obecnie trwa reaktywacja szlaku północ-południe — chodzi o projekt Via Carpatia, a więc „droga karpacka", której Podkarpacie będzie wielkim beneficjentem. Będzie to część nowego bursztynowego szlaku, który zepnie handlowo Skandynawię z niezwykle chłonnymi rynkami Bliskiego Wschodu.

Zapóźnienie gospodarcze Podkarpacia nie wynika z jego zacofania, lecz z konkretnej decyzji polityków transformacyjnych. Znany reżyser warszawski wezwał niedawno, by bojkotować firmy z Podkarpacia. To metropolia zamyka się dziś w bastionie przed resztą Polski.


Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 949  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 4  Pokaż tłumaczenia autora

 Oryginał.. (http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10239)
 (Ostatnia zmiana: 01-01-2019)