Hormeza - co cię nie zabije, to cię wzmocni. Rzecz o wawelskim smogu
Autor tekstu:

Spis treści:

  • Liczba przedwczesnych zgonów z powodu smogu
  • Korelacja nie oznacza przyczynowości
  • Jak ekoreligia skorumpowała naukę
  • Efekty zakazu węgla w Irlandii
  • Dlaczego smog włoski zabija więcej niż polski
  • Smog to wyżowa kopuła, która nas poddusza
  • Smog wulkaniczny i roślinny
  • Ciśnienie atmosferyczne: przyczyna smogu i wzrostu śmiertelności
  • Dlaczego najbardziej zanieczyszczone miasto jest oazą zdrowia?
  • Formaldehyd w szczepionkach: to nie substancja czyni truciznę
  • Hormeza: co cię nie zabije — to cię wzmocni
  • Zakazać wędzenia czyli ten straszny benzo(a)piren
  • Czy nasz smog zabija inteligencję?
  • Czy można pokonać smoka?
  • Bibliografia

Napisana przeze mnie notka wskazująca na rozbieżności przy szacowaniu liczby przedwczesnych śmierci z powodu zanieczyszczeń powietrza, tudzież o przypisywaniu owej liczby spalaniu węgla, spotkała z dużym zainteresowaniem, ale i licznymi polemikami. Wasze liczne komentarze skłoniły mnie do rozszerzenia tematu, gdyż w mediach temat smogu, jak i szerzej — zanieczyszczeń powietrza, jest mocno zdeformowany. Jest to najobszerniejsza tego typu analiza w języku polskim — oparta na kilkudziesięciu pracach naukowych, których spis można znaleźć na końcu tekstu.

Liczba przedwczesnych zgonów z powodu smogu

Były minister zdrowia, Konstanty Radziwił, który nata bene przed laty wsparł batalię Racjonalisty z pseudonaukową homeopatią, na antenie TOK FM zwrócił uwagę na tę szczególną namiętność naszej debaty wokół „smogowej śmiertelności", nazywając ją „troszkę bardziej teoretyczną", musiał złagodzić swoją wypowiedź, choć przecież była ona poprawna merytorycznie: szeroko kolportowane liczby zgonów z powodu smogu nie są wielkościami empirycznymi, lecz teoretycznymi, opartymi na wątpliwych fundamentach. Jakie dane podają krajowe media?

  • Gazeta Wyborcza, 27 lutego 2016: Pogodzić węgiel z powietrzem. Smog zabija w Polsce 44 tys. osób rocznie — mówi Kamil Wyszkowski, dyrektor generalny Inicjatywy Sekretarza Generalnego ONZ Global Compact w Polsce.
  • Dziennik Zachodni, 27 sierpnia 2018: Rząd potwierdza: smog zabija rocznie 19 tys. osób! Co z normami dla węgla?
  • INNPoland, 5 listopada 2018: Smog naprawdę zabija Polaków. NFZ wykazał to czarno na białym. Dane Ministerstwa Zdrowia wskazywały, że smog zabija ok. 67 tys. Polaków rocznie.
  • TOK FM, 4 grudnia 2018: Smog zabija 50 tysięcy Polaków rocznie. „Nagle wymiera całe miasteczko" — mówi prof. Bolesław Samoliński, powołując się na dane WHO (ONZ), kierownik Katedry Zdrowia Publicznego i Środowiskowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
  • PAP, 30 stycznia 2019: Smog zabija rocznie tysiące Polaków. Z najnowszego raportu „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania" opublikowanego właśnie przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego — Państwowy Zakład Higieny wynika, że w latach 2005 — 2017 zjawisko to odpowiadało średnio za około 3,8 tys. śmierci rocznie.

Wszystkich przebił portal INN Poland, który samemu Ministerstwu Zdrowia przypisał spektakularne odkrycie 67 tys. zgonów smogowych rocznie. Odkrycia tego dokonali w ministerialnym dokumencie Analiza przyczyn wzrostu liczby zgonów w Polsce w 2017 roku. Śledczym z serwisu OKO Press w tym samym dokumencie udało się wyśledzić „ciut" mniej, bo tylko „11 tys. więcej zgonów przez smog w 2017 rok". Otóż zarówno jedni jak i drudzy swoje liczby wyjęli z kapelusza — w rzeczonym dokumencie próżno ich szukać. Faktem jest, że urzędnicy z MZ wygenerowali analizę w której zastanawiają się, dlaczego w roku 2017 standaryzowana wiekiem liczba zgonów wzrosła wobec poprzedniego roku o całe 1,5%. W dokumencie tym zasugerowali, że styczniowy wzrost liczby zgonów „potencjalnie" mógł być spowodowany w jakiejś mierze także i wyjątkowo dużym natężeniem pyłów PM10, tyle że nie ma tutaj żadnych konkretnych liczb. Dane liczbowe mamy natomiast dla innego czynnika: w feralnym styczniu odnotowano rekordowe mrozy oraz o ok. 40 tys. wzrosła liczba przypadków grypy. Śmiertelność z powodu grypy jest niedoszacowana, bo jeżeli ktoś miał na przykład powikłania kardiologiczne po grypie i umarł, to w karcie zgonu jako powód podaje się niewydolność krążenia. W istocie jednak tego rodzaju raporty, które w ujęciu krótkoterminowym analizują drobne wahnięcie współczynnika śmiertelności, nie mają wielkiej wartości merytorycznej. Coś tak złożonego jak tendencje śmiertelności powinny być analizowane w perspektywie lat. Jeśli spojrzymy na współczynnik śmiertelności Polaków w ostatnich dekadach, zauważymy, że dynamika śmiertelności porusza się po sinusoidzie. Czasami był on wyższy, czasami niższy niż obecnie. Aktualnie współczynnik śmiertelności Polaków jest podobny do lat 1945 oraz 1985. Co warte podkreślenia, polski współczynnik zgonów wyróżnia się pozytywnie na tle Europy Środkowej. Eko-Niemcy mają wyższy współczynnik zgonów aniżeli Polska z naszym zanieczyszczonym powietrzem.



Warto też pamiętać, że ów raport wypuściła jednostka NFZ, a więc trzymająca kasę; można odnieść wrażenie, że głównym jego motywem było stwierdzenie, że kontestowana przez kardiologów zmiana wyceny świadczeń nie doprowadziła do wzrostu śmiertelności.

O ile NFZ nie podał żadnych danych na temat wzrostu liczby zgonów spowodowanych smogiem w styczniu 2017, o tyle liczby takie znajdujemy w raporcie „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania" (2018) Państwowego Zakładu Higieny Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego: 2 tys. przedwczesnych zgonów (strona 427). Można oczywiście powiedzieć, że jest to wciąż liczba istotna. Tak, ale jest ona radykalnie niższa niż zmyślona w portalu Tomasza Lisa liczba 67 tys. czy wyczarowana przez OKO Press liczba 11 tys. Tak oto działają media w temacie smogu oraz dezinformowania na temat zanieczyszczeń powietrza.

Kolejna liczba to 50 tys. ofiar smogu według TOK FM. Co bardziej przykre, liczbę taką podaje na antenie tej rozgłośni czołowy profesor warszawskiego medyka, powołując się na dane WHO. Tymczasem WHO podaje, że roczna liczba przedwczesnych zgonów w Polsce wynosi 26 tys. i co więcej, jest to liczba dotycząca wszystkich zanieczyszczeń pyłowych, z których niskiej emisji można przypisać nie więcej jak połowę, zaś smogowi jeszcze mniej. Warto bowiem pamiętać, że nie każda niska emisja powoduje smog, a jedynie te rzadkie jej epizody, kiedy mamy bezwietrzną pogodę a w szczególności inwersję temperaturową.

Dalej mamy 44 tys. ofiar smogu w Gazecie Wyborczej. I znów przykre, że liczbą taką szermuje przedstawiciel ONZ, choć przecież zdrowotna agenda ONZ podaje liczby znacznie niższe. Liczbę 44 tys. można znaleźć w raportach „Air Quality in Europe" publikowanych przez Europejską Agencję Ochrony Środowiska. Po pierwsze, nie jest to liczba dotycząca smogu, lecz przedwczesnych śmierci z powodu wszystkich zanieczyszczeń pyłowych. Po drugie, owe szacunki dotyczą liczby przedwczesnych zgonów szacowanych w oparciu o model każdej obecności pyłów w powietrzu. Jeśli przyjmie się model rachowania liczby przedwczesnych śmierci dla stężeń pyłów >0 μg/m3 wychodziła im liczba 46 tys. zgonów, gdy przyjmowano barierę stężeń na >2,5 μg/m3 liczba spadała do 41 tys. (raport z 2017). Według WHO tak niskie progi stężeń mają wirtualny związek z domniemanymi zgonami. WHO za sensowną barierę stężenia uznała >5-8 μg/m3, co dało ogólną liczbę 26 tys. zgonów, przy czym jedynie długotrwałe narażenie na działanie pyłu PM2.5 o stężeniu wyższym niż 10 µg/m3 powoduje wzrost śmiertelności w wyniku zachorowań na choroby układu oddechowego i krążenia, które odpowiadają za znakomitą większość owej puli zgonów.



Dalej mamy liczbę 19 tys. zgonów z powodu smogu w Dzienniku Zachodnim. Dane te opierają się na raporcie Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii z 2016, tyle że ów raport nie dotyczy smogu, lecz szacowanej liczby przedwczesnych zgonów z powodu niskiej emisji (wyliczyli, że zabija ona 15 tys. ludzi w miastach przy średnim stężeniu drobnego pyłu 24,5 μg/m3 i 4 tys. na wsiach przy średnim stężeniu pyłu 15,6 μg/m3). Niska emisja to nie jest to samo, co smog. W październiku 2018 do Krakowa zawitał gęsty smog. Bombardowani antywęglową propagandą mieszkańcy poczęli dumać, skąd się on wziął, skoro domowe piece zimne, bo na dworze 20 stopni Celsjusza. Obecnie (10 lutego) w całym kraju mamy niską emisję, lecz według serwisu powietrze.gios.gov.pl Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ), w całym kraju powietrze ma jakość dobrą lub bardzo dobrą (przy dość niskim ciśnieniu od 995 hpa na płn-zach do 1011 hpa na płd-wsch). Pomimo niskiej emisji nigdzie w Polsce stężenie pyłów PM10 nie przekracza 60 μg/m3, tymczasem według GIOŚ smog zaczyna się od stężenia 75 μg/m3.

I tak dochodzimy do ostatniej liczby zgonów: 3,8 tys. rocznie według Państwowego Zakładu Higieny. Liczba ta dotyczy skutków zdrowotnych krótkookresowego narażenia na pył zawieszony PM2,5 — a zatem jest to jedyny szacunek naprawdę dotyczący smogu, przy czym liczba ta odnosi się do miast powyżej 100 tys. mieszkańców. Czy smog w mniejszych miejscowościach, gdzie nie ma dużego ruchu drogowego oraz przemysłu, jest równie szkodliwy — trudno jest orzec, lecz nawet jeśli przyjmiemy, że tak, to dla całego kraju wychodzi nam liczba 13 tys.

Korelacja nie oznacza przyczynowości

Ze wszystkich tych medialnych liczb ofiar smogu ostały nam się dwie: 13 tys. ofiar smogu, czyli krótkookresowego narażenia na toksyczne pyły, oraz 26 tys. ofiar długookresowego oddziaływania na stężenia pyłów wyższe niż 8 μg/m3. Czy są to faktyczne ofiary zanieczyszczonego powietrza w Polsce? Nie, są to jedynie liczby spekulacyjne, oparte na modelu teoretycznym wątpliwej zależaności korelacyjnej.

Wszystkie szacowane liczby przedwczesnych zgonów z powodu pyłów opierają się na tym, że w niektórych badaniach zaobserwowano korelację zwiększonej śmiertelności ze stężeniem pyłów. W oparciu o tę korelację opracowano model funkcji stężenie-odpowiedź (CRF, Concentration-Response Functions), w oparciu o który szacuje się liczbę ofiar dla określonego stężenia.

Oto obrazowe wyjaśnienie na czym może polegać błąd utożsamienia korelacji z przyczynowością. Dokonujemy obserwacji, że ataki serca występują częściej u starszych ludzi, którzy częściej niż inni konsumują aspirynę — i w oparciu o tę korelację wnioskujemy: aspiryna przyczynia się do ataków serca. W rzeczywistości aspiryna chroni przed zawałem i częściej zalecana jest osobom w grupie ryzyka zawałowego. I tak remedium na prawdziwą przyczynę zostało poczytane za przyczynę — w oparciu o korelację współwystępowania. Analogicznie może być z podwyższoną śmiertelnością w okresach przekroczenia stężenia drobnych pyłów. Palenie węglem, które jest u nas czołową przyczyną zimowego zapylenia powietrza, może być jedynie remedium na faktyczną przyczynę podwyższonej śmiertelności, jaką mogą być np. apogea chłodów [zob. Vanasse 2017]. Wskutek działania niskiej temperatury organizm człowieka wytwarza adrenalinę oraz noradrenalinę, które wpływają na wzrost ciśnienia rozkurczowego krwi. Poza tym niska temperatura wpływa na zwiększenie aktywności czynników krzepnięcia, co prowadzi do powstawania zakrzepów i w efekcie do zatkania tętnicy i ograniczenia przepływu krwi do mięśnia sercowego.

To że palenie w piecach jest skorelowane z podwyższoną śmiertelnością nie oznacza, że jest ich przyczyną. Czasami w doniesieniach na temat negatywnych efektów smogu można spotkać informację o tym, że mamy do czynienia z obserwacją czysto korelacyjną, np. przy badaniach chińskich dotyczących negatywnego wpływu smogu na inteligencję podkreślano w co uczciwszych mediach: „Zaobserwowano korelację pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza a gorszymi wynikami testów, jednak nie udało się udowodnić związku przyczynowo-skutkowego." Cała otóż wiedza, a przynajmniej olbrzymia jej część, o milionach ofiar zanieczyszczonego powietrza opiera się na obserwacjach korelacyjnych (tam gdzie udało się je zaobserwować, bo i te nie są wcale jednoznaczne) i cierpi na brak twardych dowodów o przyczynowym charakterze tej zależności.

Jak ekoreligia skorumpowała naukę

Stanley Young, profesor statystyki i genetyki na Uniwersytecie Karoliny Północnej, Uniwersytecie Waterloo oraz Uniwersytecie Kolumbii Brytyjskiej, w tekście EPA Doublethink On Particulate Matter And Mortality wyjaśnia jak narodziła się ta fundamentalna dla ekoreligii opinia naukowa: "Jak niebezpieczne są zanieczyszczenia powietrza? Agencja Ochrony Środowiska (EPA) mówi komisji kongresowej, że mogą nas zabić w każdej chwili!… Emocje społeczne są po ich stronie — wszak każdy chce czystego powietrza. No i mają władzę — agentów federalnych z bronią szturmową i wielkimi grzywnami. Brakowało im jedynie nauki… Ufundowali więc dwa badania. W pierwszym Dockery et al. (1993) uznano, że pyły PM2,5 są toksycznym elementem powietrza. W drugim Styer et al. (1995) nie stwierdzili żadnego związku między pyłami PM10 oraz śmiertelnością (PM10 w 74% składają się z PM2,5). Pomimo że badania Styera opierały się na znacznie większej próbie danych aniżeli Dockery’ego, a nawet pomimo tego, że EPA nie otrzymała danych Dockery’ego (wciąż ich nie mają!), gdyż Harvard T.H. Chan School of Public Health odmówiła ich dostarczenia, EPA zdecydowała się przyjąć punkt widzenia właśnie Dockery’ego.

Dlaczego? Decyzję otóż podjęli (najpewniej) kluczowi 'magicy' EPA: Gina McCarthy, Mary Nichols i John Beale. Robili podówczas kariery zawodowe a ich ekoaktywizm umieścił ich na szybkiej ścieżce awansu w ciałach regulacyjnych. McCarthy została szefem EPA, Nichols przewodzi California Air Resources Board. Tylko Beale’owi powinęła się noga. Przez lata był wiodącą osobą odpowiedzialną w EPA za wodę i powietrze, doprowadzając do przyjęcia nowelizacji ustawy Clean Air Act, lecz obecnie siedzi w więzieniu za masowe oszustwa w organizacji, od fałszowania kart czasu pracy po zmyślenia jakoby był czynnym agentem CIA (czym tłumaczył swoje liczne nieobecności w pracy) [Mark Kaminsky, który ujawnił szwindle Beale’a zanotował, że była to jednostka bardzo nietypowa, gdyż 'konfabulował we wszystkich aspektach swojego życia' — przyp. MA]

Jak podjęto tę decyzję? Wiemy, że więcej regulacji oznacza mniej zanieczyszczeń powietrza, lecz oni stwierdzili, że więcej regulacji poprawiło statystyki śmiertelności. Twierdzą dalej, że nowe regulacje obniżyły liczbę ataków serca… z powodu zmniejszenia stężenia cząstek stałych. To teza emocjonalna, nie naukowa… Jako że nie ma autopsji, które mogą nam pokazać przyczynę ataku serca, epidemiolodzy muszą patrzeć w statystyki. Wiarygodne połączenie cząstek stałych z konkretnym mechanizmem ataku serca lub zawału jest niezwykle trudne.

Na wykresach oś pionowa oznacza procent wzrostu lub spadku śmiertelności, oś pozioma pokazuje zanieczyszczenia powietrza: tlenek węgla, NO2 itd. Kropki pokazują średnią zmianę, zaś pionowe linie pokazują przedział ufności dla 95%. Jeśli owe przedziały nie przekraczają 0, wówczas istnieje nominalne znaczenie statystyczne. Jedynie 3/66, 4,5%, nie weszło w linię braku efektu. Jest to wynik na poziomie przypadku, wynoszący 5%. Nie mamy efektu głównych zmiennych dla śmiertelności ogólnej, zawału serca (MI) lub udaru. Wydaje się zatem, że mamy do czynienia z efektem czysto przypadkowym. Jest wiele innych takich przykładów. Dlaczego zatem EPA nie bierze pod uwagę innych badań? Dlaczego nie upublicznią danych? Przykładowo, w badaniu Air quality and acute deaths in California, 2000-2012 oparliśmy się na zbiorze danych z Kaliforni dla ponad 2 mln zgonów z lat 2000-2012. Pozyskaliśmy dane o jakości powietrza, PM2,5 i ozonu, zmiennych pogodowych, minimów i maksimów temperaturowych oraz względnej wilgotności dla 8 najbardziej zaludnionych przestrzeni powietrznych. To ponad 37000 dni danych, jeden z największych o ile nie największy publicznie dostępny zbiór danych dotyczących jakości powietrza oraz śmiertelności. Mamy zatem nowy wielki zbiór wysokiej jakości danych dotyczących nagłych zgonów w Kaliforni oraz najlepsze metody statystyczne dla analizy tych danych. Zastosowaliśmy sprawdzian krzyżowy dla sprawdzenia wiarygodności naszych danych i metod, lecz mimo tego nie znaleźliśmy żadnego związku. Dowody empiryczne pokazują, że aktualny stan jakości powietrza, ozonu oraz PM2,5, nie jest związany przyczynowo z nagłymi zgonami w Kaliforni."



W tekście Air Pollution and Deaths: Association Without Causation Young omawia inną analizę, która kwestionuje związek śmiertelności z zanieczyszczeniami powietrza. W związku z wprowadzeniem w roku 1970 federalnej legislacji dotyczącej „czystego powietrza" przeanalizowano dynamikę zgonów w latach 1969-1974 w 257 hrabstwach, które implementowały nowe regulacje oraz w 276, które nie uczyniły tego. Dodatkowo analiza pogrupowała podobne hrabstwa w klastry (w oparciu o takie zmienne jak wiek, dochody itd.). Nie odnaleziono związku przyczynowego.

Efekty zakazu węgla w Irlandii

Jak korelację zamienić w przyczynowość? Należy przede wszystkim wyeliminować współwystępujące czynniki zakłócające, jak dochód, wykształcenie, zawód, prędkość wiatru, zimowe chłody, ciśnienie powietrza i jego wahania, grypa itd. Wszystkie te niebrane zazwyczaj pod uwagę zmienne mogą mieć znacznie mocniejszy wpływ na śmiertelność aniżeli jakość powietrza. W roku 1990 Dublin wprowadził zakaz sprzedaży i dystrybucji węgla, w efekcie czego średnie stężenie sadzy (black carbon) spadło o 35 mg/m3 (70%). W kolejnych latach rozszerzono zakaz na inne miasta irlandzkie. W 2002 opublikowano wyniki badania, które entuzjastycznie wyliczyły, że zakaz węgla w Irlandii przyniósł fantastyczne efekty dla redukcji zgonów z powodu chorób układu krążenia, układu oddechowego oraz ogólnej śmiertelności.

Głębsze spojrzenie na dane pokazało jednak, że śmiertelność wprawdzie spadła po wprowadzeniu zakazu, ale nie z powodu zakazu, gdyż istniały inne jej czynniki. Po uwzględnieniu czynnika grypy oraz średnich temperatur wyparował efekt dla ogólnej śmiertelności oraz dla zgonów związanych z układem krążenia. Badanie Dockery'ego (zaangażowanego przeciwnika węgla) z 2013 wykazało, że zakaz dla węgla nie miał jednak wpływu na najczęstszą przyczynę zgonów oraz najczęstszą domniemaną przyczynę zgonów z powodu smogu: choroby układu krążenia. Ostał im się jedynie niewielki wpływ na zgony z powodu chorób układu oddechowego (17% spadek w Dublinie, 9% w Cork oraz 3% w innych hrabstwach). Być może, gdyby uwzględnić szerszy wahlarz czynników wpływających na korelację, i ten efekt uleciałby z dymem. Według badań [Dell 2006] nad skutkami ekspozycji na wdychanie sadzy w grupie szczególnie narażonej — wśród 6 tys. pracowników przemysłu węglowego, nie stwierdzono zwiększonej śmiertelności z powodu raka płuc oraz chorób układu oddechowego. Statystyki zachorowalności oraz zgonów z powodu chorób układu oddechowego oraz raka płuc dla województwa śląskiego wskazują, że brak negatywnego efektu u Della jest bardziej prawdopodobny niż jego stwierdzenie przez Dockery’ego.

Dlaczego smog włoski zabija więcej niż polski

Najwięcej bodaj krytyki wywołało porównanie sytuacji powietrznej Polski i Włoch, w której zawarłem tezę: Włochy nie mają węgla, lecz ich powietrze zabija więcej. Włochy nie mają węgla, mają natomiast energetykę opartą na odnawialnych źródłach energii oraz na ruskim gazie — czyli mają sytuację idealną z punktu widzenia naszych ekodziałaczy (OZE 44%, gaz 34%, węgiel 15%). Tymczasem 90% Włochów mieszka w zanieczyszczonym środowisku, gdzie stężenie pyłów smogu sięga najwyższych dopuszczalnych poziomów. Eksperci twierdzą, że Italia osiąga jedne z najgorszych wyników zanieczyszczenia atmosferycznego z całej Europy. Taki raport zaprezentowała Fundacja Zrównoważonego Rozwoju we włoskim senacie. Wynika z niego, że we Włoszech 91 tysięcy osób rocznie umiera przedwcześnie z powodu smogu. Nie ma węgla, jest smog i jest dwukrotnie więcej szacowanych śmierci smogowych.

Square Upcycling sformułował polemicznie nader odważną tezę: „Chcielibyśmy, aby w Polsce było tak zanieczyszczone powietrze, jak we Włoszech", uzasadniając swoje oryginalne życzenie mapką European Air Quality Index, która pokazała, że w chwili pisania owego komentarza, jakość powietrza w Polsce była „very poor", zaś we Włoszech „good". Pan Marcin Borek dodał do tego osobistą impresję: „Poprzednią zimę spędziłem we Włoszech i tam powietrze nie zabija, ludzie mają czym oddychać, jest miło wyjść na ulice". Zatem pan Marcin wrócił cało z pobytu we Włoszech, co dało mu wiedzę, że „powietrze tam nie zabija". Ja natomiast nadal wolałbym powietrze w Polsce niż we Włoszech, bo nawet według unijnej Europejskiej Agencji Środowiska — powietrze we Włoszech zabija bardziej. Według owej Agencji powietrze w Polsce zabija 51 tys. osób przy 38 mln mieszkańców, zaś powietrze we Włoszech zabija 91 tys. osób przy 59,6 mln mieszkańców — szacowany współczynnik śmiertelności z powodu jakości powietrza jest więc we Włoszech wyraźnie wyższy. Według danych WHO Pollution Index dla Polski wynosi 52,38, zaś dla Włoch jest wyższy: 53,75. Według mapy World Air Quality Index, kiedy piszę ten tekst, obecnie powietrze w Polsce jest znacznie lepsze niż we Włoszech, które mają wiele czerwonych wskaźników:


Polska zaś nie ma ani jednego:



Choć unijna agencja środowiska rachuje teoretyczne liczby zgonów dla każdego stężenia >0, to na poziomie unijnym dopuszczalny średnioroczny próg stężenia pyłów PM2,5 w powietrzu, wprowadzony w celu praktycznej ochrony zdrowia ludności, wynosi 25 μg/m3. By analizować długotrwałe skutki zdrowotne pyłów zawieszonych nie mają znaczenia jedno czy kilkudniowe przekroczenia ich stężeń w epizodach smogowych, lecz właśnie stężenia średnioroczne. Tymczasem średniorocznie jedynie dwie polskie aglomeracje mają przekroczone dopuszczalne poziomy unijne: aglomeracja krakowska (32,4 μg/m3 w 2016) oraz górnośląska (31,1 μg/m3). Wszystkie inne miasta mieszczą się w normie, np. aglomeracja warszawska 22,7 μg/m3, trójmiejska 11,5 μg/m3. To że lokalnie w jakimś mieście z powodu smogu stężenie skoczy na dzień czy kilka do poziomu 300% dopuszczalnego nie oznacza to jeszcze długotrwałej ekspozycji na działanie pyłów powodujące rozliczne negatywene skutki zdrowotne. W wymiarze średniorocznym zdecydowana większość Polski jest „zielona" — mieści się w poziomie dopuszczalnym dla stężeń PM2,5. Należy zwrócić uwagę, że wraz z popularyzacją tematu smogu w obiegu znalazło się bardzo wiele mobilnych czujników pyłu, których wyników pełno jest w internecie. Inspekcja Ochrony Środowiska wyjaśnia, że metodyka działania takich urządzeń jest felerna i nie może być traktowana jako wiarygodne źródło danych o przekroczeniu norm jakości powietrza.



Twierdzi się, że nie można porównywać Włoch do Polski, gdyż Włochy mają smog z samochodów a my z węgla. Wielu może zaskoczyć informacja, że Polska nie tylko nie odstaje pod względem liczby samochodów od zachodu Europy, ale i jest w ścisłej europejskiej czołówce. Pomijając mikropaństwa, jak Luksemburg czy Malta, pod względem liczby samochodów na osobę, Włochy są na miejscu 4. w Europie, zaś Polska na miejscu 5. Mamy więcej samochodów per capita niż Niemcy, Francuzi czy Anglicy! Co istotne, na zachodzie z całą pewnością mają więcej aut o lepszym standardzie emisyjnym, podczas gdy w Polsce mamy zdecydowanie więcej tych starych kopciuchów, na dodatek z powszechnie powycinanymi filtrami cząstek stałych.

Główną specyfiką zanieczyszczeń drogowych jest emisja dwutlenku azotu. Tymczasem Włochy nie są wcale liderem tego rodzaju zanieczyszczeń: według raportu Air Quality 2018 są dopiero na 11 miejscu. Większe stężenie NOx występuje m.in. w Belgii, Holandii, UK, Niemczech, Grecji czy Norwegii. Tymczasem to właśnie Włosi mają powietrze gorsze nie tylko od krajów zachodnich, ale i od Polski. Nie da się tego sprowadzić do samochodów.

Z drugiej zaś strony polskiego smogu nie da się sprowadzić do węgla oraz niskiej emisji. Od kilku lat powtarza się u nas tezę z raportu NIK, który ustalił, że w skali kraju za 82-93% smogu odpowiada niska emisja, podczas gdy komunikacja to zaledwie 5,2-7%. Dane te są jednak zupełnie bałamutne dla tego smogu, na który się najbardziej narzeka. Dlatego tak bardzo zaskoczyły wszystkich badania naukowców z AGH, które ustaliły, że w centrum Krakowa nie ma problemu z niską emisją, występuje ona na obrzeżach, tam gdzie są dzielnice domków jednorodzinnych. Zaskoczenie wzięło się stąd, że najbardziej narzeka się na smog w zatłoczonych centrach miast. Tymczasem ten smog, w przeciwieństwie do skali ogólnokrajowej, w większości powstaje nie wskutek niskiej emisji, lecz wskutek ruchu drogowego. Ten sam raport NIK zwracał uwagę, że np. w Warszawie w roku 2011, ruch samochodowy odpowiadał za 63% stężenia pyłów PM10. Z kolei w Krakowie w roku 2005 samochody odpowiadały za 68% pyłów zawieszonych, podczas gdy niska emisja — zaledwie 24%. Jak najbardziej można więc porównywać smog polski i włoski.

Innym sposobem na nieadekwatność porównywania smogu włoskiego z polskim ma być ukształtowanie terenu. Adam Chełchowski pisze: „We Włoszech są regiony, gdzie przekroczenie norm jakości powietrza zdarza się niezwykle często, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Mowa o północy kraju, zwłaszcza od Turynu przez Mediolan po Padwę i północno-wschodnie wybrzeże. Jest to obszar położony znacznie niżej od otaczającego go od północy pasma Alp i Apenin na południu i dlatego przy braku wiatru gromadzi się smog. A jego źródłem są samochody". Tyle że to właśnie jest kolejne podobieństwo do smogu polskiego. Przecież u nas problem ze smogiem także jest bardzo mocno skoncentrowany w jednym regionie kraju: na południu. To tam jest smog największy i najbardziej uciążliwy. Powód jest taki sam jak we Włoszech: góry są naturalną barierą dla dalszego wywiewania pyłów.

W ogóle problem z zanieczyszczeniami w Polsce w dużym, słabo zbadanym zakresie wiąże się także po prostu z naszą geografią. Nie chodzi tylko o góry, ale przede wszystkim o to, że nasz kraj leży na nizinie środkowoeuropejskiej, która leży na styku mas atmosferycznych wschodu i zachodu. W Polsce dominują głównie wiatry z zachodu, które spotykają się tutaj z masami powietrza pochodzącymi z azjatyckiego heartlandu. To bardzo dobre warunki dla osiadania tutaj licznych zanieczyszczeń z zachodu. Jak czytamy w tekście Źródła i wielkość emisji tlenków azotu w Polsce: „Aż 80 % tlenków azotu, jakie osiadają na południowo-zachodnim terytorium Polski, to 'prezent' od sąsiadów — Niemców i Czechów." Grupa organizacji ekologicznych opracowała raport „Europe's Dark Cloud: How coal-burning countries are making their neighbours sick", w których wylicza, że elektrownie węglowe spowodowały przewczesną śmierć 23 tys. ludzi w Europie (nieco mniej niż 26 tys. z powodu wypadków drogowych). O ile niska emisja zanieczyszcza głównie lokalne środowisko, o tyle emisja z wysokich kominów fabrycznych, wskutek wiatrów, zanieczyszcza kraje sąsiednie. Polskie elektrownie węglowe miały spowodować przedwczesną śmierć 1140 ludzi w Polsce, a 4690 poza Polską. Ponieważ w Polsce wieje głównie z zachodu a nie na zachód, to raczej my powinniśmy robić raporty, ile to przedwczesnych śmierci powodują u nas nawiewy z zachodnich fabryk. Coś takiego, jak raport turecki na temat na temat wpływu emisji UE na ten kraj.

Smog to wyżowa kopuła, która nas poddusza

Zwolennicy wiązania smogu z węglem wskazują, że smog pojawia wtedy, kiedy się pali w piecach, a znika, a w lecie, gdy jest duży ruch to smogu nie ma. Jest to modelowy wręcz przykład zwodniczości zależności czysto korelacyjnej. To że smog pojawia się razem z paleniem w piecach, nie oznacza, że to palenie jest przyczyną smogu. Przyczyną smogu nie są zjawiska antropogeniczne, lecz naturalne zjawiska klimatyczne: brak wiatru oraz inwersja termiczna. Szczególne znaczenie ma zjawisko inwersji związane z ochłodzeniem temperatury oraz cyklem dzień-noc, w efekcie nad naszymi głowami tworzy się warstwa ciepłego powietrza, która działa jak czapa blokując rozpraszanie wszelakich pyłów. Przez większość roku temperatura naszej atmosfery najcieplejsza jest przy ziemi i staje się coraz chłodniejsza wraz z wysokością. Sytuacja taka powoduje ruchy wznoszące powietrza i jego mieszanie. W efekcie, nawet jeśli emitujemy przy powietrzchni ziemi zanieczyszczenia powietrza, siłami pionowych prądów konwekcyjnych dość szybko są one unoszone w górne warstwy atmosfery i rozpraszane. Latem możemy generować wiele zanieczyszczeń, lecz są one skuteczniej rozpraszane. Zimowa inwersja tworzy nad naszymi miejscowościami czapy termiczne, które blokują prądy konwekcyjne, a tym samym kumulują zanieczyszczenia blisko ziemi. W ten sposób powstaje smog. Generuje go nie ogrzewanie lecz inwersja, która wiąże te pyły, które podówczas emitujemy lub które emitowane są naturalnie (tam gdzie nie ma zanieczyszczeń ze spalania węgla lub ruchu drogowego smog powstaje z emisji naturalnych, np. pyłów wulkanicznych lub metabolizmu roślinnego).

Gdy się wskazuje, że inne kraje, które wcale lub prawie wcale nie palą węglem mają taki sam albo i często większy problem ze smogiem, ekoaktywiści oburzają się, że jest to nieuprawnione, bo polski smog jest zupełnie czymś innym niż np. bardziej śmiercionośny smog we Włoszech, gdzie, powiadają, mamy do czynienia głównie z letnim smogiem zwanym fotochemicznym albo typu Los Angeles, podczas kiedy w Polsce mamy do czynienia ze smogiem typu londyńskiego. Smog zimowy ma być węglowy, zaś smog letni — smogiem samochodowym. W rzeczywistości smog w centrach polskich miast nawet zimą pochodzi nie z niskiej emisji, lecz właśnie z ruchu drogowego. Nie jest więc prawdą, że smog letni powodują samochody a smog zimowy paleniska. Każda lokalna odmiana smogu ma zawsze tę samą przyczynę naturalną — wyż atmosferyczny.

By zrozumieć czym w istocie jest smog, trzeba powiedzieć parę słów o dynamice atmosfery, czyli ruchów powietrza. Powyższe stwierdzenie, że za smog w zimie odpowiada zjawisko inwersji termicznej jest bowiem uproszczeniem. Zjawisko zimowej inwersji jest jedynie zimowym efektem utrzymującego się wysokiego ciśnienia powietrza. Jak wyjaśnia prof. Szymon Malinowski z UW, w centrach niżu powietrze wznosi się do góry z prędkością milimetrów lub centrymetrów na sekundę, z kolei w centrach wyżu — opada. Wyże blokują nam prądy konwekcyjne, które odpowiadają za oczyszczanie powietrza, którym oddychamy.

Letni smog również tworzony jest przez wyże, które generują nad ziemią analogiczną kopułę powietrzną blokującą pionowe prądy konwekcyjne, z tą różnicą, że wyżowa kopuła zimowa wiąże przy ziemi masy zimnego powietrza, zaś wyżowa kopuła letnia wiąże masy gorącego powietrza. Jak wyjaśnia amerykańska meteorolog, Tiffany Means, „As air near the surface spreads away from the high center, air from above it sinks down toward the surface to replace it. This sinking air creates an invisible boundary around the high pressure area. Anything within this boundary becomes 'grounded' and trapped within it, including hot air. (This is why your weatherman refers to it as a 'dome' of high pressure.) The sinking air in a high pressure system traps air near the ground." (Air Quality: Why It Suffers in Summer). Różnica w genezie smogów w różnych porach roku jest taka, że w naszym przypadku smog zimowy generuje wyż syberyjski znad Rosji, zaś smog letni generuje wyż azorski znad Atlantyku. Wyże zimowe mamy mocniejsze. Taki to urok naszego położenia w środku Europy, na nizinie pomiędzy wschodem a zachodem.

Twierdzenie, że węgiel powoduje smog, to tak jakby powiedzieć, że nóż zamordował człowieka. Zakazywanie palenia węglem w ramach walki ze smogiem to tak jakby w ramach walki z przestępczością zakazać używania noży. Bo przecież kroić można nowoczesną krajalnicą. By pozbyć się uciążliwych emisji spalania węgla, wystarczy zacząć od edukacji w zakresie poprawnego jego spalania, zwiększenia dostępności lepszych gatunkowo sortów węgla oraz wymiany kotłów na niskoemisyjne (kotły V generacji emitują 10-krotnie mniej pyłów niż kotły tradycyjne). W miastach główną metodą walki ze smogiem powinno być wsparcie dla komunikacji gazowej oraz elektromobilności.

Smog wulkaniczny i roślinny

Smog powstaje zarówno z pyłów czy zanieczyszczeń antropogenicznych, jak tych naturalnych. Mieszkańcy Hawajów zmagają się głównie ze smogiem związanym z aktywnością wulkaniczną (zob. publikację amerykańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: Volcanic Air Pollution Hazards in Hawaii. W Polsce głównym źródłem emisji dwutlenku siarki jest spalanie węgla. Na Hawajach, gdzie w tym roku spadł pierwszy w znanej historii śnieg, aktywność tylko jednego wulkanu Kīlauea emituje więcej dwutlenku siarki niż cała Polska. Jak podaje wspomniana publikacja rządu amerykańskiego, w ostatnich dekadach wulkan Kīlauea emitował rocznie 600-800 tys. ton dwutlenku siarki, a więc tyle ile wynoszą roczne emisje z całej Polski (w roku 2016 — 581 tys. ton SO2). Od roku 2008 aktywność emisyjna wulkanu zwiększyła się i emituje on obecnie dwu- trzykrotnie tyle, co cała Polska.

Żonglerka terminologiczna rozróżniająca smog od smogu fotochemicznego sugeruje jakoby smog latem powstawał wskutek aktywności słońca, podczas kiedy smog zimowy — wskutek palenia węglem, tymczasem przyczyną każdego smogu są różne zalegające masy wyżowe. Nawet smog wulkaniczny, odróżniany nazwą wog (połączenie słów wulkan i smog), ma taką samą genezę, jak i ten nasz smog: np. smog wulkaniczny na Hawajach powstaje wskutek inwersji wywoływanej przez utrzymujący się wyż połnocnopacyficzny, którego centrum ogniskuje się właśnie nad Hawajami (zob. Observing and Forecasting Vog Dispersion from Kīlauea Volcano, Hawaii)

Być może najbardziej szokującym faktem dla ludzi dotkniętych syndromem Bambi, przekonanych o cudowności natury i demoniczności ludzkiej aktywności gospodarczej, będzie fakt, że smog fotochemiczny powstaje ni mniej ni więcej, ale przez ...rośliny! W powszechnym przekonaniu, rośliny wyłącznie czyszczą nam atmosferę, w rzeczywistości natomiast, gdy wyż stworzy nam nad głowami kopułę, to nawet rośliny będą nas truły i to w skali wcale niebanalnej. Wedle bałamutnej definicji wikipedyjnej smog fotochemiczny „powstaje w słoneczne dni przy dużym ruchu ulicznym, kiedy mieszanka czynników zanieczyszczających powietrze, zwłaszcza spalin wchodzi w reakcję ze światłem słonecznym, w wyniku czego powstaje trujący gaz, czyli ozon". Tymczasem to właśnie rośliny emitują główne prekursory ozonu (tzw. złego, gdyż troposferycznego) — węglowodory w szczególności izopreny (C5H8) i terpeny (C10H16). Jak podaje magazyn Kosmos z 1995, „izopren łącznie z monoterpenami jest głównym związkiem wprowadzającym do atmosfery węgiel organiczny" [Isidorov 1995]. Także i człowiek emituje liczne węglowodory, tyle że te roślinne są bardzo wysoko reaktywne. Roślinny izporen reaguje bardzo szybko w atmosferze z rodnikami hydroksylowymi, w wyniku czego powstają wodoronadtlenki, które zwiększają tworzenie się ozonu [Sharkey 2007]. Brytyjscy naukowcy opublikowali w Nature Climate Change pracę, która wskazuje, że jeśli UE zrealizuje swoje plany sadzenia szybkorosnących drzew — wierzb i eukaliptusów — przeznaczonych na eko-paliwa, będzie to skutkowało ...wzrostem śmiertelności Europejczyków, gdyż zwłaszcza te rośliny okazują się bardzo obfitymi emitentami izoprenu [Ashworth 2013].

Można by powiedzieć, że cała ta teoria o tym, że rośliny przyczyniają się do powstawania ozonu, wcale nie dowodzi, że mają one jakikolwiek wpływ na smog fotochemiczny. Otóż badania naukowe wykazały, że jednak mają. W 1988 magazyn Science opublikował pracę, która dowiodła, że smog w Atlancie tworzony jest właśnie z emisji roślinnych [Chameides 1988]. W 2011 udowodniono, że smog w australijskich miastach powodują emisje roślinne. Ian Galbally z CSIRO Atmospheric Research wyjaśnia: „Nie tylko samochody i przemysł są przyczyną zanieczyszczeń powietrza. Rośliny uwalniają wysokoreaktywne węglowodory, które mogą w istotny sposób zwiększyć problem ze smogiem fotochemicznym." Dr Peter Nelson z CSIRO Energy Technology dodaje: "Rośliny emitują do atmosfery te związki w dużych ilościach i owe lotne związki przyczyniają się do smogu fotochemicznego w taki sam sposób, jak emisje ze źródeł ludzkich, nie ma tutaj żadnej różnicy" (zob. Trees And Air Pollution). Dr Elmar Uherek z niemieckiego Max Planck Institute for Chemistry opublikował diagram, który wskazuje, że wbrew powszechnemu przekonaniu, emisje roślinne znacznie przewyższają wszelkie żródła antropogeniczne w powstawaniu złego ozonu oraz fotosmogu.



Nie przekonuję, że rośliny są dla nas niezdrowe. Przekonuję, że smog czyli owa wyżowa kopuła, która nas poddusza, zamienia nawet dobre rzeczy — takie jak zdrowe rośliny i pożyteczny węgiel — w trucizny. O drzewach powszechnie możemy przeczytać, że nie tylko wytwarzają nam tlen, ale i oczyszczają powietrze, pochłaniając dwutlenek siarki czy azotu. To jest prawda, ale tak one działają tylko w normalnych warunkach. Gdy zaś powstaje wyżowa kopuła, stają się istotnym źródłem gazów trujących. Nieco podobna jest sytuacja z wytwarzaniem tlenu przez rośliny — są one jego emitentami za dnia, natomiast w nocy — zabierają nam tlen, stąd częste dywagacje, czy to aby dobry pomysł, by trzymać rośliny w sypialni. Tym niemniej ogólny bilans tlenowy roślin jest dodatni: więcej go emitują niż pochłaniają. Tak samo jest pewnie z bilansem toksycznych emisji — jest on prawdopodobnie dla większości roślin zdecydowanie pozytywny, tym niemniej faktem jest, że gdy mamy wyż, rośliny mogą być istotnym źródłem smogu.

Ciśnienie atmosferyczne: przyczyna smogu i wzrostu śmiertelności

Smog jest nieprzyjemny, na ile jednak jest szkodliwy zdrowotnie? Istnieje cały szereg badań, które wskazują na śmiertelność spowodowaną PM2,5. Z ich krytyczną analizą można zapoznać się w pracach:

  1. Green, Armstrong, Particulate matter in ambient air and mortality: toxicologic perspectives, Regulatory Toxicology and Pharmacology, 2003.
  2. Joel Schwartz, Burying Evidence. The Union of Concerned Scientists' Unscientific Claims about Air Pollution and Health.
  3. Louis Cox, Do causal concentration-response functions exist? A critical review of associational and causal relations between fine particulate matter and mortality, Critical Reviews in Toxicology, 2017.

Naukowcy kwestionujący związek zapylenia powietrza z podwyższoną śmiertelnością często wskazują, że minimalne temperatury lepiej wyjaśniają większość korelacji między zapyleniem a podwyższoną śmiertelnością. Goran Krstić w badaniu z 2011 konkluduje: „Temperatura odczuwalna [kombinacja temperatury powietrza, względnej wilgotności oraz prędkości wiatru — przyp. MA] jest związana ze śmiertelnością z powodów układu krążenia i oddychania, lecz zanieczyszczenia powietrza nie wydają się być miarodajnym wskaźnikiem śmiertelności osób starszych w dystrykcie Greater Vancouver". Podobnie w późniejszych badaniach nad astmą w USA i Australii. Podobny wniosek wynika z badania Coxa dla 100 miast amerykańskich: istotny związek statystyczny pomiędzy PM2,5 a śmiertelnością ogólną jest w większości lub całkowicie wytłumaczalny przez czynnik zakłócający temperatury oraz miesiąca w analizie wolnej od założeń modelowych — w drugą stronę to nie działa: różnice w poziomie PM2,5 nie wyjaśniają efektu miesiąca" (Temperature, not fine particulate matter (PM2,5), is causally associated with short-term acute daily mortality rates: results from one hundred United States cities).


Czynniki klimatyczne w sposób istotny wpływają na najczęstsze przyczyny nagłych zgonów: incydenty układu krążenia, zwłaszcza udary i zawały. Optymalna dla nas temperatura wynosi 23,3°C. Zarówno temperatury wyższe jak i niższe zwiększają ryzyko wystąpienia choroby serca, podobnie jak większa wilgotność oraz większa prędkość wiatru. Każde zmniejszenie temperatury o 10°C zwiększa częstość incydentów sercowo-naczyniowych o 13%.

Podobnie jak w przypadku temperatury wpływ ciśnienia na nasze zdrowie ma kształt litery V. Najmniej negatywnych zjawisk w naszych organizmach występuje przy ciśnieniu 1016 hPa. Każde zwiększenie ciśnienia o 10 hPa zwiększa liczbę ataków serca oraz zgonów od chorób wieńcowych o 11%, każde jego zmniejszenie o 10 hPa — o 12% (badanie z 1999). Badanie z 2017 wykazało, że dla pacjentów pow. 65 roku życia każdy spadek temperatury o 10stC zwiększa ryzyko ataku serca o 7%, z kolei każdy wzrost ciśnienia atmosferycznego o 10 hPa zwiększa owo ryzyko o 4,5%. Apogeum tych zgonów występuje w okresie zimowym — wtedy właśnie mamy do czynienia z najniższymi temperaturami, największymi spadkami oraz wzrostami ciśnienia.

Jeśli idzie o Polskę, według danych GUS największa liczba zgonów występuje u nas w styczniu lub grudniu. To właśnie w tych miesiącach odnotowuje się w Polsce koncentrację trzech niekorzystnych zjawisk barycznych: najwyższe ciśnienie, najniższe ciśnienie oraz największe zmiany ciśnienia, dochodzące do 35 hPa (badanie z 2010, badanie z 2012). W tych samych miesiącach mamy też więcej niż zwykle cząsteczek stałych w powietrzu — stąd pozorna przyczynowość epizodów smogu oraz wzrostu liczby zgonów, które w istocie lepiej wyjaśnialne są za pomocą czynników klimatycznych, ponieważ w ich przypadku rozumiemy mechanizm działania.

Dlaczego najbardziej zanieczyszczone miasto jest oazą zdrowia?

Można by jednak powiedzieć, że wszystkie powyższe wywody sugerują co najwyżej, brak empirycznych danych, które mogą stanowić dowód, że w istocie spalanie węgla powoduje tysiące przedwczesnych zgonów. Tym niemniej intuicja podpowiada nam, że przecież muszą być jakieś negatywne skutki kopcenia, tyle że dotąd nie zmierzono ich w jakikolwiek konkretny sposób. Zgadzam się, powyżej wykazuję brak dowodów na wiązanie tysięcy przedwczesnych śmierci z węglem, ale nie dowodzę, że węgiel nie ma negatywnych konsekwencji zdrowotnych. A to dlatego, że trudno jest racjonalnie wykazać nieistnienie.

Tym niemniej istnieje pewien czynnik, który daje podstawy, by podważać te lęki, mianowicie średnia długość życia. Okazuje się bowiem, że w Małopolsce, która jest liderem zanieczyszczeń powietrza oraz smogu, długość życia nie jest najkrótsza, jak należałoby sądzić w oparciu o demonizowane skutki zdrowotne smogu, ale przeciwnie — jest najdłuższa. I z drugiej strony — najrótksza długość życia występuje w województwie warmińsko-mazurskim, które ma niemal najczystsze powietrze w Polsce.

Paweł Wolniewicz przypuszcza, że „może średnią zawyża ludność z terenów niezurbanizowanych". Otóż nie zawyża — na wsi jest ona niższa. Okazuje się, że Kraków ma najdłuższą średnią długość życia spośród wszystkich polskich miast.

Pan Michał Kurek pisze: „To teraz zestawmy sobie średnią długość życia w UE ze średnią długością życia w Polsce, porównajmy te dane i wysnujmy wniosek, że zanieczyszczone powietrze skraca życie o kilka lat". Tyle że w skali europejskiej ...występuje podobna zależność jak i w skali polskiej: według wspomnianych danych unijnych najbardziej śmiercionośne ma być powietrze włoskie (ustępujące jedynie bułgarskiemu). Według raportu ONZ World Population Prospects, The 2015 Revision, Włochy mają najwyższą długość życia w Europie. Na drugim biegunie mamy Litwę — kraj z najniższą średnią długością życia w UE oraz bardzo czystym powietrzem. Polska długość życia, która w istocie jest kilka lat niższa niż zachodnioeuropejska, najmocniej zaniżana jest nie w tych najbardziej zanieczyszczonych regionach, lecz w tych bardziej czystych. W zanieczyszczonej Małopolsce niewiele się ona różni od Europy Zachodniej. W 2015 długość życia kobiet w Małopolsce wynosiła 82,5 i była dłuższa niż dla USA (81,25), Danii (81,94), Wielkiej Brytanii (82,39), porównywalna z Irlandią (82,74), Belgią (83,02) oraz Niemcami (83,06).

Piotr Szymański, prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, pisze, że zagadkę małopolskiej długowieczności należy wyjaśniać w szczególności wypadkami na drodze: „Jedną z ważnych przyczyn śmierci w Polsce < 65 lat są wypadki drogowe, a tych w Małopolsce jest prawie najmniej w Polsce". Roczna liczba zgonów (dla 2017) w Polsce wynosi 404 tys., z czego na drogach zginęło 0,69% — tyle samo, co wskutek poślizgnięcia, potknięcia i upadku ze schodów. W Małopolsce wskutek upadków zmarło dwa razy więcej osób niż wskutek wypadków drogowych. Można by powiedzieć, że porównywanie wypadków z upadkami nie ma sensu, bo w tych ostatnich umierają najczęściej starsi, zaś na drogach, wedle powszechnego odczucia, młodsi. Tyle że w wypadkach drogowych też najczęściej giną ludzie powyżej 65 roku życia. Względnie niski wskaźnik zgonów na małopolskich drogach może mieć pewien wpływ na średnią długość życia, ale nie jest to wpływ kluczowy. Najważniejszymi czynnikami wpływającymi na liczbę utraconych lat życia w Polsce są choroby układu krążenia oraz nowotwory — i to w tych kategoriach wyróżnia się Małopolska. W kategorii zgonów osób <65 roku życia z powodu chorób układu krążenia Małopolska jest na 2. miejscu w kraju, za podlaskim. W kategorii zgonów z powodu nowotworu także jest w czołówce. Według Gazety Wyborczej smog powoduje choroby układu krążenia oraz nowotwory. Tymczasem Małopolska jest liderem w kategorii odporności na tego rodzaju choroby. Oto polska mapa zdrowia opracowana przez agencję ONZ w oparciu o długość życia oraz przedwczesne zgony z powodu chorób układu krążenia oraz nowotwory:



Trzecią przyczyną przedwczesnych zgonów oraz liczby utraconych lat życia są choroby układu oddechowego. Pani Bar Pus pisze: „Mieszkajac w Polsce, dokladnie we Wrocławiu, miałam zapalenie oskrzeli od 3 do 5 razy rocznie. Szczególnie w ostatnich latach. Obecnie mieszkam nad Atlantykiem i od 1,5 roku nic." Pani obecnie zamieszkuje Wyspy Normandzkie na Atlantyku. Jak ktoś jest chorowity, nie powinien mieszkać w wielkich zanieczyszczonych miastach. Ciekawe czy byłaby różnica, gdyby Pani przeniosła się nie na przewiewne wyspy, lecz do Paryża czy Rzymu. Przez lata mieszkałem we Wrocławiu i ani razu nie zachorowałem na zapalenie oskrzeli. W istocie, osobiste przypadki niewiele znaczą. Znaczenie może mieć natomiast epidemiologia. Antysmogowi ekodziałacze z organizacji HEAL Polska, poprzez swoich ekspertów głoszą: „Oddychanie zanieczyszczonym powietrzem powoduje większą częstotliwość występowania zapalenia płuc i zapalenia oskrzeli, zarówno u dorosłych, jak i u dzieci." Spójrzmy zatem na mapę epidemiologii tych chorób (dane GUS i NFZ):



W przypadku zapalenia oskrzeli widzimy, że wskaźnik zachorowalności jest wyraźnie wyższy w „zielonym" województwie warmińsko-mazurskim. Najciekawiej jest przy zapaleniu płuc — najbardziej zanieczyszczone województwo śląskie ma najniższą zachorowalność w Polsce (sic!). Najwyższą zachorowalność mają województwa najbardziej „zielone". Jak wynika ze wspomnianego wyżej badania [Dockery 2016], rezygnacja z ogrzewania węglem w Irlandii nie miała jakiegokolwiek realnego przełożenia na zgony z powodu chorób układu krążenia oraz na śmiertelność ogólną, miała jedynie pewien wpływ na zgony z powodu chorób układu oddechowego. Gdyby zatem istniała pozytywna korelacja spalania węgla z chorobami układu oddechowego, oznaczałoby to, że województwo śląskie powinno być ich liderem w kraju, tymczasem jest zupełnie odwrotnie: śląskie wyróżnia się na tle kraju najniższą umieralnością na tego rodzaju choroby ze współczynnikiem 43 (średnia Polski to 60 zgonów na 100 tys.), ustępując tylko jednemu województwu: zasmogowanemu małopolskiemu (GUS, Trwanie życia w 2017). Można by to próbować wyjaśniać na dwa sposoby: a) w związku z fatalnym stanem powietrza opieka medyczna w tym zakresie stoi tam wyżej niż w reszcie kraju, b) palą mniej papierosów niż reszta kraju. Obie te tezy są jednak fałszywe. Niższa śmiertelność na choroby układu oddechowego nie wynika z lepszego ich leczenia, lecz z wyraźnie niższej na nie zapadalności: wskaźnik zapalenia płuc jest dla śląskiego o wiele niższy niż dla innych województw (281, podczas gdy dla „zielonego" podlaskiego: 588), jeśli idzie o zapadalność na raka płuc śląskie jest w połowie listy. Ten paradoksalny efekt wzmacnia palenie tytoniu: śląskie jest na 5. miejscu w kraju. Warto tutaj przypomnieć, że analogiczny paradoks jak wobec zanieczyszczeń powietrza odnotowano wobec palenia tytoniu: w Europie, można zauważyć ujemną korelację zapadalności na nowotwory płuc oraz palenia tytoniu.

Paradoksy te można by wytłumczyć na dwa sposoby: 1) zanieczyszczenia powietrza nie mają istotnego wpływu na zachorowalność oraz umieralność, zaś geograficzny rozkład tych zjawisk jest determinowany przez czynniki klimatyczne; 2) zanieczyszczenia powietrza mają wpływ na zdrowie, lecz jest to wpływ głęboko złożony — obok negatywnego efektu pośród grup podwyższonego ryzyka (zwłaszcza chorych osób starszych), występuje także efekt pozytywny dla ogółu populacji poprzez wzmacnianie potencjału obronnego systemu immunologicznego.

Formaldehyd w szczepionkach: to nie substancja czyni truciznę

Jedną ze sztandarowych tez środowisk antyszczepionkowych jest formaldehyd zawarty w szczepionkach. Grzmią oni obrazowymi porównaniami: wstrzykiwanie substancji wykorzystywanej w zakładach pogrzebowych do balsamowania zwłok (formalina jest wodnym roztworem formaldehydu) jest formą znęcania się nad małymi dziecmi oraz planowanym ludobójstwem! Z drugiej strony popnaukowi apologeci kpią z tych lęków, wskazując, że w zwykłej gruszce jest znacznie więcej formaldehydu niż w szczepionce. Tyle że przyjmowanie substancji różnymi drogami może wywoływać istotnie różne reakcje organizmu. Według WHO dopuszczalna dzienna dawka formaldehydu w żywności (formaldehyd jest także konserwantem o numerze E240) wynosi 0,15 mg/kg (czyli dla 80 kg mężczyzny — 12 mg), podczas kiedy dopuszczalna zawartość formaldehydu w mieszkaniach, wchłanianego poprzez układ oddechowy, wynosi 0,05 mg/m3 (dorosły człowiek wdycha dziennie 12,3 m3 powietrza); nie wiem jaka jest dopuszczalna dawka formaldehydu przyjmowanego poprzez injekcję. Nie twierdzę, że antyszczepionkowcy mają rację, lecz że kwestia formaldehydu nie jest wcale tak banalna z naukowego punktu widzenia, jak to przedstawiają tzw. obrońcy nauki. Inaczej mówiąc, nie jest łatwo bronić formaldehydu w świetle ekoreligijnego paradygmatu, który infekuje dużą część mainstremowej nauki, i któremu zresztą zaangażowani ideologicznie „obrońcy nauki" bezkrytycznie hołdują.

Szczepionki zawierają do 0,1 mg formaldehydu. Prawdą jest, że organizm dziecka zawiera ok. 1,1 mg naturalnie wytwarzanego formaldehydu, zaś gruszka zawiera go aż 12 mg. Z drugiej jednak strony prawdą jest także, że według WHO toksyczność formaldehydu może być odczuwana przez osoby szczególnie wrażliwe już przy stężeniu wynoszącym 0,012 mg/m3, natomiast endogenny formaldehyd wcale nie oznacza, że nie jest on substancją toksyczną. Według prestiżowego magazynu naukowgo Molecular Cell, endogenny formaldehyd powoduje uszkadzanie DNA z którym nasz organizm nie zawsze sobie radzi i w efekcie nawet ten endogenny może powodować raka. Przypomina się tutaj maksyma, że życie to śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową.

Dlaczego straszenie formaldehydem w szczepionkach ma być ciemnogrodem, kiedy za jasnogród uchodzi jednocześnie coraz powszechniejsze nim straszenie przez naukowców o zacięciu eko? Oto na łamach Onetu nader renomowany profesor przekonuje, żeby mocno lękać się mikrogramowych stężeń formaldehydu, które otaczają nas powszechnie. A w zasadzie nie otaczają, tylko osaczają i powoli zabijają. Wiadomo o co chodzi w takich straszydłach — by kupować mierniczki formaldehydu i by płacić za usługi jego detekcji i usuwania. Taka też jest najbardziej podstawowa siła sprawcza kreowanej histerii smogowej, mającej napędzać ryneczek czujniczków smogu: jeden kosztuje tyle, co telewizor plazmowy, więc przy odpowiednim natężeniu lęku ów ryneczek może być naprawdę pokaźny.

Formaldehyd jest toksyną, która powstaje w sposób uważany powszechnie za źródło najgorszych skażeń — podczas niepełnego spalania substancji zawierających węgiel. Największym antropogenicznym źródłem formaldehydu jest emisja z palenisk domowych (26%; dla porównania, przemysł to 1%; za dr Agnieszką Papiewską). Bez względu na jego ilość powoduje uszkadzanie DNA, ale to wcale nie oznacza, że w niskich dawkach jest dla nas zabójczy. Okazuje się bowiem, że może być nawet korzystny. Badania Eleny Erofeevy z Uniwersytetu Łobaczewskiego w Niżnym Nowogrodzie, opublikowane w Ecotoxicology (zob. Hormesis and paradoxical effects in plants upon exposure to formaldehyde are common phenomena), wykazały, że obecność formaldehydu w glebie w niskich stężeniach do 80 mg/litr poprawia wzrost grochu (wyższe stężenia go hamują).



Uszkadzanie DNA jest potencjalnie niebezpieczne, ale jest także swoiście normalnym trybem pracy naszych organizmów. Naturalne procesy metaboliczne powodują dziennie od 1000 do 1 000 000 uszkodzeń DNA każdej komórki. System obronny organizmu uruchmia naprawę DNA. Nie zawsze proces naprawy jest bezbłędny, w efekcie w naszych komórkach dziennie powstaje ok. 1 mutacji, które potencjalnie mogą być rakotwórcze. Okazuje się jednak, że nieco mocniejsze forsowanie naszego systemu obronnego niskimi stężeniami niektórych toksyn — może poprawiać ogólne funkcjonowanie naszych organizmów.

Hormeza: co cię nie zabije — to cię wzmocni

Wspomniane zjawisko nazywa się hormezą i stanowi coraz większą rewolucję w naukach medycznych i toksykologicznych. Mechanizm hormezy wyjaśnić można w ten sposób, że pewne niewielkie dawki substancji toksycznych wywołują nadreakcję określonych elementów systemu obronnego organizmu, w efekcie jest on skuteczniejszy aniżeli bez owych toksyn (nadkompensacja). Dzięki hormezie może występować wprawdzie zjawisko negatywnego i fatalnego oddziaływania zanieczyszczeń na pewne wrażliwe grupy społeczne, lecz ogół społeczeństwa może na tym zyskiwać m.in. w średniej długości lat życia. Zanieczyszczenia powietrza w określonych stężeniach mogą działać jako forma „naturalnego" szczepienia.

Zjawisko hormezy ma charakter powszechny wśród organizmów żywych. Poznanie jego mechanizmów może sprawić, że hormeza stanie się nowym paradygmatem nauk biologicznych (zob. Mark P. Mattson, Edward J. Calabrese, Hormesis: A Revolution in Biology, Toxicology and Medicine). Według starego paradygmatu, to co szkodzi organizmom żywym, w mniejszych stężeniach szkodzi im mniej, powodując małe szkody, które się sumują w czasie. Według nowego — to co szkodzi w dużych dawkach, w mniejszych może hartować. Hormeza to „stymulowanie do wyższej gotowości układów ochronnych poprzez kontakt z niskimi stężeniami toksyn".



To co nas nie zabije, uczni nas silniejszymi — hormeza filozoficzna

Według powszechnych gazetowych porad sypanie popiołu z węgla jest szkodliwe dla roślin, gdyż zawiera te okropnie toksyczne metale ciężkie, takie jak kadm, ołów, chrom i nikiel. Wedle badań naukowych popiół taki w dawkach małych i średnich daje roślinom większą żywotność i wigor, intensywniejsze zielone zabarwienie i lepiej rozbudowany system korzeniowy. W badaniach z 1988 stwierdzono, że ze stosowaniem popiołu wiąże się wprowadzanie do gleby substancji toksycznych, lecz nie wywierają one szkód. W ostatnich latach udowodniono, że to właśnie owe metale ciężkie — miedź, ołów, kadm, cynk — powodujące stres oksydacyjny roślin, stymulują topolę wzmacniając jej kondycję, wzrost itd.

Analogiczny skutek metale ciężkie wykazują wobec niektórych zwierząt. Badanie wykazało efekt hormetyczny gleby skażonej niewielkimi dawkami ołowiu, cynku i kadmu: w obecności skażeń ślimaki Physella columbiana lepiej się rozmnażały i rosły, aniżeli ślimaki w środowisku bez skażeń. Podobny efekt odkryto u dżdżownicy kompostowej: obecność niewielkich zanieczyszczeń kadmem wzmaga aktywność enzymów antyoksydacyjnych (SOD i katalaza), czyli systemu obronnego organizmu przed agresywnymi tlenkami. Może to być związane z uruchomieniem ścieżek adaptacyjnych organizmu.

Istnieje także hormeza radiacyjna. Myszy poddane działaniu promieniowania 6 dawek co dwa tygodnie po 100 mGy (dla porównania prześwietlenie to 1 mGy) rzadziej zapadały na nowotwór płuc, dzięki aktywacji naturalnej obrony przeciwnowotworowej.

Wiemy zatem, że istnieje zjawisko wzmacniania organizmów żywych niskimi dawkami substancji szkodliwych. Czy jednak możemy cokolwiek powiedzieć o istnieniu takiego zjawiska w związku z zanieczyszczeniami powietrza? W 2007 brytyjsko-kanadyjski zespół naukowców przeanalizował wpływ zanieczyszczeń powietrza na choroby układu oddechowego w 11 kanadyjskich miastach w oparciu o dane obejmujące lata 1974-1994. Średnioroczne stężenie PM2,5 dla Toronto w latach 1984-1993 wynosiło 9-22 μg/m3. Ustalono, że po uwzględnieniu czynnika temperatury, ciśnienia atmosferycznego, prędkości wiatru, zarobków, PKB oraz palenia, tudzież po wyeliminowaniu typowych słabości takich analiz wynikłych z przyjęcia określonego modelu (metoda Bayesowskiego uśredniania modelów), wpływ tlenków węgla, dwutlenku siarki, tlenków azotu jest na poziomie marginalnym, a dla całkowitych pyłów zawieszonych PM oraz ozonu ustalono nawet korelację ujemną: „Jest możliwe, choć sprzeczne z intuicją, że analiza regresyjna w rzeczywistości odkryła pozytywne skutki zdrowotne ozonu oraz cząstek zawieszonych". Autorzy badania wzbraniają się jednak przed sformułowaniem tak daleko idącego wniosku, sugerując jego wyciągnięcie przez czytelnika.

Podobne jednak wnioski płyną i z innych analiz. W analizie związku śmiertelności ogólnej z poziomem PM2,5 dla 27 miejscowości amerykańskich, dwie trzecie wykazały korelację pozytywną, zaś jedna trzecia — negatywną, co wskazuje, że wbrew mainstreamowej opinii krzywa związku PM2,5 ze zdrowiem nie ma charakteru liniowego, lecz kształt J. Więcej na ten temat: Cox, Jr, Louis Anthony (Tony) (2012) HORMESIS FOR FINE PARTICULATE MATTER (PM 2.5), Dose-Response: An International Journal: Vol. 10 : Iss. 2 , Article 8.



Krzywa J związku toksyn ze zdrowiem. Klasyczna eko-nauka o zanieczyszczeniach widzi jedynie beżową część po prawej.

Zakazać wędzenia czyli ten straszny benzo(a)piren

W zakresie zanieczyszczeń PM2,5 Polska jest na miejscu 5. w Europie. Globalnie jesteśmy czyści, zaś najbardziej zanieczyszczone regiony to kraje islamskie.



W zakresie PM10 i ozonu jesteśmy na miejscu 10 w Europie. Dwutlenek azotu — dopiero na miejscu 28 (dane za raportem Air Quality in Europe 2018).



Istnieje tylko jedno zanieczyszczenie w którym jesteśmy niekwestionowanym liderem: benzo(a)piren. Bardzo efektownie wyglądają szeroko kolportowane mapki na temat przekroczeń jego limitów w Europie na których Polska jest praktycznie jedynym czerwonym regionem.



„Polska najbardziej rakotwórczym krajem UE" — histeryzuje Newsweek. "W Polsce odnotowano najbardziej rakotwórcze powietrze na tle całej Europy" — wtóruje mu instytutinnowacji.edu.pl. Jeśli prawdą jest, że Polska ma najbardziej rakotwórcze powietrze, to znaczy, że zanieczyszczenia powietrza nie mają jakiegokolwiek znaczenia w etiologii raka, gdyż Polska ma niemal najniższą w całej Europie skalę zachorowalności na nowotwory — 29 miejsce!

„Polska aż 40-krotnie przekracza dopuszczaną przez WHO emisję rakotwórczego benzo(a)pirenu!" I co? I nic. Mamy najniższą w Europie zachorowalność na raka. Europejska Agencja Środowiska w swoich dorocznych raportach szacuje przedwczesne zgony w związku z emisją PM2,5, NO2 oraz O3. Dla BaP nie podaje takich liczb, bo są one zbyt nieznaczące. Serwis SmogLab grzmi, że BaP okazał się groźniejszy niż sądzono — Amerykanie odkryli bowiem, że z Chin przyleciała im chmura BaP, w związku z czym okazuje się, że toksyna ta przemieszcza się na duże odległości, więc być może trzeba będzie podnieść szacowaną liczbę zgonów z powodu BaP: z 0,5 do 2 nowotworów na 100 tys. mieszkańców. Polska liczba zgonów nowotworowych wynosi 304 na 100 tys., zatem udział BaP w polskich nowotworach szacować można na ...0,16%, w porywach do 0,66%.

W 2017 ukazała się praca Lung Cancer Risk Associated with Exposure to Benzo(A)Pyrene in Polish Agglomerations, Cities, and Other Areas, która podaje, że benzo(a)piren jest przyczyną 7,3 tys. nowotworów płuca w Polsce. W 2005 magazyn PLoS Medicine opublikował bardzo głośny tekst „Dlaczego większość publikowanych badań jest nieprawdziwa". Jest to właśnie przykład takiej pracy, w której specjalistka od pożarnictwa wespół z dwójką ekologów nawet nie kwapią się w poszukiwaniu marnej korelacji częstości występowania takich nowotworów z podwyższonymi stężeniami BaP. Po prostu wyliczyli czysto teoretycznie na ile nowotworów przekładają się polskie stężenia. Tezy o zerowej wartości empirycznej.

Inne liczby podaje praca z 2016 Benzo(a)pyrene in Europe: Ambient air concentrations, population exposure and health effects: benzo(a)piren (BaP) powoduje 550 nowotworów płuc w całej Europie. Polska emituje 17% europejskich emisji BaP, co można (oczywiście teoretycznie) przeszacować na 94 przypadki nowotworów. Stanowi to 0,4% wszystkich nowotworów płuc w Polsce.

Bardziej empiryczny charakter miała praca Occupational exposure to polycyclic aromatic hydrocarbons and lung cancer risk: a multicenter study in Europe, w której poprzez analizę przypadków badano zależność zachorowań na raka płuc w związku z narażeniem na węglowodory aromatyczne (WWA), zwłaszcza BaP, w miejscu pracy, w Czechach, na Węgrzech, w Polsce, Rumunii, Słowacji, Rosji i Wielkiej Brytanii. Wniosek: narażenie zawodowe na WWA nie przyczyniają się w istotny sposób do zachorowań na raka płuca w Europie Środkowej.

W mediach dominuje wiązanie BaP ze spalaniem węgla, papierosami oraz wędzeniem. Tymczasem BaP jest substancją powszechną, powstającą przy niepełnym spalaniu materii organicznej. Powstaje w każdej termicznej obróce żywności: przy pieczeniu, smażeniu, prażeniu, grillowaniu itd. Wbrew medialnym mitom: "Żywność wędzona i grillowania ma w Polsce na ogół znikome znaczenie jako źródło WWA" [Ciemniak, Chrąchol 2008].

W mediach spotkać możemy cud-diety antysmogowe. Przykładowo, Wysokie Obcasy radzą paniom, co powinny jeść, by pokonać smog. Sęk w tym, że wraz z ową dietą dostarczą do organizmu znacznie więcej BaP aniżeli najgorszy smog. Oto porównanie skąd wchłaniamy BaP:

  • powietrze: 50 ng/dzień;
  • papieros: 5-80 ng;
  • żywność: 250 ng/dzień (m.in. produkty zbożowe 100 ng, mięsne 50 ng, mleko 3,5%: 30 ng, warzywa 21 ng, ziemniaki 18 ng, owoce 14 ng, oleje 12 ng — badanie z lat 2005-2007 w województwie warmińsko-mazurskim).

Choć propaganda medialna koncentruje się na zanieczyszczeniach powietrza i ich domniemanych skutkach zdrowotnych, nie mają one zbyt istotnego udziału w pochłanianiu przez nas zanieczyszczeń środowiskowych — ponad 90% zanieczyszczeń dostaje się do organizmu człowieka z pożywieniem.

Łącznie dzienne dawki BaP, jakie wchłaniamy są na poziomie 300-1000 ng, czyli poniżej 1 mikrograma. Według EFSA średnie pobranie z żywnością rakotwórczych WWA (których BaP stanowi ok. 10%) wynosi: 3078 ng/dzień w Polsce, 1729 ng/dzień — średnia UE. Najwięcej Islandia: 6600 ng/dzień, Słowacja: 5600 ng/dzień, Norwegia, Holandia, Włochy: 4000 ng/dzień.

Znakomita większość podawanych w mediach skutków zdrowotnych BaP opiera się na badaniach prowadzonych na stężeniach o całe rzędy większych aniżeli stężenia BaP w powietrzu, które następnie są ekstrapolowane na niskie stężenia w oparciu o apriorycznie przyjętą liniową zależność. Przegląd badań o szkodliwości BaP można znaleźć w publikacji urzędu Schwarzeneggera. Dziennie narażeni jesteśmy na wchłanianie 300-1000 ng BaP, tymczasem niemal wszystkie doniesienia o jego negatywnych skutkach zdrowotnych opierają się na wchłanianiu 5-200 mg BaP, czyli min. 5 000 000 ng. To nie substancja czyni truciznę, lecz dawka. Jak zjesz szklanę soli kuchennej czy wypijesz kilka litrów czystej wody to umrzesz.

W niektórych uczciwych metodologicznie pracach na temat szkodliwości BaP w naszym środowisku podkreśla się, że tezy te formułowane są na wątpliwych podstawach. W pracy Xu z 2015 podkreśla się, że "liniowa ekstrapolacja na temat ryzyka dla niskich stężeń jest szeroko wykorzystywana w wytycznych dotyczących zagrożenia nowotworowego, bez należytego jej sprawdzenia. Zależności w kształcie U lub J, które mogą wskazywać na istnienie efektu hormezy, zostały odnotowane w wielu dobrze przeprowadzonych badaniach dla różnych czynników rakotwórczych [Calabrese, Baldwin 1998]". Autorzy wskazują jednak, że efekt hormezy dla BaP został odnotowany tylko w jednej pracy, więc nie można go uzać za dostatecznie dowiedziony, w związku z czym decydują się na przyjęcie liniowej zależności dawka-odpowiedź, postulując, by dalsze badania lepiej zbadały zależność nieliniową.

Wspomniane doniesienie o wystąpieniu efektu hormezy dla BaP dotyczyło zarodków księżycówki, rybki, której okres godowy związany jest z nowiem lub pełnią księżyca. Nie jest jednak prawdą, że jest to jedyne takie doniesienie: hormezę w związku z BaP odkryto także u gorczycy białej [Sverdrup 2007] oraz u małży [Zhang 2011]

Zanieczyszczenia BaP występują zazwyczaj wraz z kadmem, tymczasem według badania z 2018, BaP w organizmach żywych hamuje akumulację kadmu oraz uruchamia enzym wydalający ten kumulujący się w organizmie metal (BaP jest wydalany).

Według raportu Głównego Inspektoratu Ochropny Środowiska Nowy Sącz jest miastem z najwyższymi stężeniami benzo(a)pirenu w Polsce i w Europie — dopuszczalna norma przekroczona o 1000%. Jak sytuacja ta przekłada się na zdrowie mieszkańców — możemy się dowiedzieć z raportu United Nations Development Programme — Nowy Sącz jest polską oazą zdrowia: 11 miejsce na 380 powiatów ziemskich i grodzkich. Ergo: okropna mapa zanieczyszczenia Polski benzo(a)pirenem stanowi w najgorszym wypadku znikomy problem zdrowotny. W najlepszym razie, gdyż jeśli weźmiemy pod uwagę zjawisko hormezy, ocena może ulec zmianie na plus.

Jeśli mimo tego boicie się benzo(a)pirenu, zwłaszcza gdy palicie węglem, papierosy a na dodatek lubicie naturalnie wędzone wędliny — używajcie kurkumy lub jedzcie słonecznik — substancje te neutralizują negatywne efekty BaP.

Czy nasz smog zabija inteligencję?

Postulowane negatywne skutki zanieczyszczeń powietrza obejmują nie tylko wzrost śmiertelności, ale i obniżenie sprawności intelektualnej. Pani Monika Kubianka pisze, że smog może nie zabija, ale powoduje „ograniczenie funkcji intelektualnych, od tego się choruje i głupieje". W istocie w roku 2009 opublikowano badania amerykańskich naukowców, które pokazały, że dzieci nowojorskie, które narażone były na smog są mniej inteligentne. W 2018 opublikowano badania chińskich naukowców, które pokazały ubytek inteligencji w populacji osób starszych. Tyle że oba te badania niemal na pewno nie dotyczą polskiego smogu węglowego. W badaniach amerykańskich podkreślono, że większość badanych mieszkała przy najbardziej ruchliwych ulicach. Czyli przyczyną obniżki inteligencji mogły być zanieczyszczenia związane z ruchem drogowym. W badaniach chińskich analizowano wpływ przekroczenia dwutlenku siarki, dwutlenku azotu oraz cząstek o średnicy poniżej 10 mikrometrów, nie zajmowano się natomiast tlenkiem węgla, ozonem oraz większymi cząstkami — zatem także i te badania nie obejmowały smogu węglowego. Chińscy badacze ustalili korelację, lecz nie wiedzą, który z trzech związków może odpowiadać za obniżkę inteligencji. W oparciu o badania można zatem przyjąć, że zamieszkiwanie przy ruchliwych ulicach może źle wpływać na inteligencję, lecz nie mamy podstaw, by taki skutek przypisywać naszemu smogowi węglowemu.

Za miernik inteligencji wykorzystano pytania matematyczne oraz rozpoznawanie słów, możemy zatem jako odniesienie przyjąć wyniki międzynarodowego badania wiedzy PISA, w którym polscy uczniowie wypadają bardzo wysoko na tle świata oraz Europy (zarówno w zakresie matematyki, jak i umiejętności rozumienia czytanego tekstu wyniki polskie są powyżej średniej krajów rozwiniętych). Nie mamy więc przesłanek, by sądzić, że nasz smog obniża inteligencję Polaków.

Istnieją także doniesienia o negatywnym wpływie benzo(a)pirenu na inteligencję dzieci. Badania takie prowadzi Katedra Epidemiologii i Medycyny Zapobiegawczej UJ CM. Ustalono w nich, że dzieci narażone w okresie prenatalnym na wyższe stężenia węglowodorów aromatycznych w wieku 5 lat miały iloraz inteligencji niższy o 3,8 pkt. Analogiczne badania prowadzono w Czechach dla miasta Teplice, które leży w głównym czeskim ośrodku węgla brunatnego i które notowało wyższe poziomy zanieczyszczeń pyłami oraz BaP aniżeli Kraków. Zdiagnozowano tam pewne przesłanki negatywnego wpływu BaP na rozwój umysłowy dzieci, lecz po odsianiu czynników zakłócających dla dzieci w późniejszym wieku, okazało się, że nie ma różnic w inteligencji między dziećmi narażonymi na wyższe stężenia BaP wobec grupy kontrolnej.

Według wspomnianego wyżej raportu ONZ o jakości życia w polskich powiatach, za miernik inteligencji dzieci okresu wczesnoszkolnego przyjęto wyniki egzaminu gimnazjalnego w części matematyczno-przyrodniczej. W konkurencji tej, lider benzo(a)pirenowego zanieczyszczenia — Nowy Sącz — jest zarazem liderem dziecięcej inteligencji: miejsce 14 na 380. Kraków, który jest tylko niewiele mniej zanieczyszczony, zajmuje miejsce 3. Nie za bardzo się więc głupieje od tych zanieczyszczeń.

Czy można pokonać smoka?

Kokludując powyższe wywody: dziesiątki tysięcy przedwczesnych zgonów rocznie z powodu zanieczyszczeń powietrza możemy włożyć między popnaukowe bajki, obok „szczepionkowego ludobójstwa" i tego typu opowieści dziwnej treści snutych dla straszenia dużych dzieci. Z pewnością środowisko nas zabija, zwłaszcza zimą, lecz są to w większości niezależne od nas przyczyny klimatyczne, temperaturowo-ciśnieniowe. Zabijają nas także toksyny, choć dotyczy to w znakomitej większości żywności. Powietrze nie ma tutaj zbyt istotnego udziału, choć jakiś może mieć, jakkolwiek nie mamy na ten temat pewnej wiedzy empirycznej.

Pewne jest natomiast, że jeśli jesteś mieszkańcem najbardziej zasmogowanego województwa małopolskiego, to najpewniej żyć będziesz w lepszym zdrowiu aniżeli mieszkańcy czystszych części Polski. Czy to dlatego, że owe niewielkie dawki toksycznych zanieczyszczeń wzmagają potencjał układu odpornościowego? Nie mamy na ten temat konkretnej wiedzy, lecz jak wskazałem powyżej, istnieją całkiem konkretne przesłanki, że warto sprawdzić taką hipotezę.

Czy wobec tego nie należy walczyć ze smogiem? Należy przede wszystkim zacząć od lepszego poznania skutków zdrowotnych różnych zanieczyszczeń, bo w obecnym wydaniu walka ze smogiem przypomina bardziej pogoń za mitycznym smokiem.



Bibliografia:

  1. Adamkiewicz Łukasz, Zewnętrzne koszty zdrowotne emisji zanieczyszczeń powietrza z sektora bytowo-komunalnego. Szacunki na podstawie dostępnych danych. Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii. 2018.
  2. Air Quality in Europe 2016, 2017, 2018 — raporty Europejskiej Agencji Środowiska.
  3. Analiza przyczyn wzrostu liczby zgonów w Polsce w 2017 roku. Departament Analiz i Strategii NFZ.
  4. Arak Piotr, Andrey Ivanov, Mihail Peleah, Adam Płoszaj, Kamil Rakocy, Jakub Rok, Kamil Wyszkowski, Krajowy Raport o Rozwoju Społecznym Polska 2012. Rozwój regionalny i lokalny. United Nations Development Programme.
  5. Ashworth K., Wild O., Hewitt C.N., Impacts of biofuel cultivation on mortality and crop yields, Nature Climate Change, volume 3, pages 492-496 (2013).
  6. Businger, S., R. Huff, A. Pattantyus, K. Horton, A.J. Sutton, T. Elias, and T. Cherubini, 2015: Observing and Forecasting Vog Dispersion from Kīlauea Volcano, Hawaii. Bull. Amer. Meteor. Soc., 96, 1667-1686, https://doi.org/10.1175/BAMS-D-14-00150.1
  7. Calabrese Edward J., Baldwin Linda A., Can the Concept of Hormesis Be Generalized to Carcinogenesis? Regulatory Toxicology and Pharmacology, Volume 28, Issue 3, December 1998, Pages 230-241.
  8. Chameides WL, Lindsay RW, Richardson J, Kiang CS, The role of biogenic hydrocarbons in urban photochemical smog: Atlanta as a case study. Science. 1988 Sep 16; 241(4872):1473-5.
  9. Ciemniak A., Chrąchol L., Wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne (WWA) w zbożowych produktach śniadaniowych, Rocz Panstw Zakl Hig 2008, 59(3): 301-307.
  10. Clancy L., Goodman P., Sinclair H., Dockery DW., Effect of air-pollution control on death rates in Dublin, Ireland: an intervention study. Lancet. 2002 Oct 19;360(9341):1210-4.
  11. Coskun Mucahit, Fundamental pollutants in the European Union (EU) countries and their effects on Turkey. Procedia — Social and Behavioral Sciences. Volume 19, 2011, Pages 467-473.
  12. Cox Louis, Do causal concentration-response functions exist? A critical review of associational and causal relations between fine particulate matter and mortality, Critical Reviews in Toxicology, 2017.
  13. Cox L.A. (2011). Hormesis for fine particulate matter (PM 2.5). Dose-response: a publication of International Hormesis Society, 10(2), 209-18.
  14. Cox Tony, Popken Douglas, RicciPaolo F, Temperature, not fine particulate matter (PM2,5), is causally associated with short-term acute daily mortality rates: results from one hundred United States cities, Dose-Response, 11:319-343, 2013, University of Massachusetts.
  15. Csiro Australia. Trees And Air Pollution. ScienceDaily, 11 January 2001.
  16. Danet Sandrine, Florence Richard, Michèle Montaye, Stephanette Beauchant, Brigitte Lemaire, Catherine Graux, Dominique Cottel, Nadine Marécaux, Philippe Amouyel, Unhealthy Effects of Atmospheric Temperature and Pressure on the Occurrence of Myocardial Infarction and Coronary Deaths, Circulation. 1999;100:e1-e7
  17. Dell LD, Mundt KA, Luippold RS, Nunes AP, Cohen L, Burch MT, Heidenreich MJ, Bachand AM, A cohort mortality study of employees in the U.S. carbon black industry. J Occup Environ Med. 2006 Dec;48(12):1219-29.
  18. Dockery DW, Rich DQ, Goodman PG, Clancy L, Ohman-Strickland P, George P, Kotlov T, Effect of air pollution control on mortality and hospital admissions in Ireland. Research Report (Health Effects Institute) [01 Jul 2013(176):3-109]
  19. Działanie popiołu z węgla kamiennego na glebę i rośliny: wnioski, Zeszyty Naukowe Ostrołęckiego Towarzystwa Naukowego, 2, 55-59, 1988.
  20. Elias Tamar, Sutton A. Jeff, Volcanic air pollution hazards in Hawaii. Fact Sheet 2017-3017
  21. Erofeeva Elena A., Hormesis and paradoxical effects of pea (Pisum sativum L.) parameters upon exposure to formaldehyde in a wide range of doses, Ecotoxicology (2018). DOI: 10.1007/s10646-018-1928-2
  22. Green, Armstrong, Particulate matter in ambient air and mortality: toxicologic perspectives, Regulatory Toxicology and Pharmacology, 2003.
  23. Guerreiro C.B.B., Horálek J., F.de Leeuw, F.Couvidat, Benzo(a)pyrene in Europe: Ambient air concentrations, population exposure and health effects, Environmental Pollution, Volume 214, July 2016, Pages 657-667.
  24. Hose Jo Ellen, Puffer Harold W., Oxygen consumption rates of grunion (Leuresthes tenuis) embryos exposed to the petroleum hydrocarbon, benzo[a]pyrene, Environmental Research, Volume 35, Issue 2, December 1984, Pages 413-420.
  25. Isidorov Valery, Pirożnikow Ewa, Jaroszyńska Jadwiga, Emisja roślinna lotnych związków organicznych (LZO) oraz ich znaczenie ekologiczne, Kosmos, 1995, 44(1): 169-186.
  26. Jędrychowski Wiesław, Majewska Renata, Mróz Elżbieta, Flak Elżbieta, Kiełtyka Agnieszka, Oddziaływanie zanieczyszczeń powietrza drobnym pyłem zawieszonym i wielopierścieniowymi węglowodorami aromatycznymi w okresie prenatalnym na zdrowie dziecka. Badania w Krakowie. Katedra Epidemiologii i Medycyny Zapobiegawczej UJCM oraz Fundacja Zdrowie i Środowisko.
  27. Kenneth K. Lopiano, Richard L. Smith, S. Stanley Young, Air quality and acute deaths in California 2000-2012, Cornell University, arXiv:1502.03062 [stat. AP], 13 maja 2015.
  28. Koop GM, R McKitrick, LA Tole, Does air pollution cause respiratory illness? A new look at Canadian cities, University of Strathclyde, 2007.
  29. Koźmiński Czesław, Michalska Bożena, Międzydobowe zmiany ciśnienia atmosferycznego w Polsce niekorzystne dla organizmu człowieka, Przegląd Geograficzny T. 84 z. 3 (2012).
  30. Koźmiński Czesław, Michalska Bożena, Międzydobowe zmiany ciśnienia atmosferycznego w strefie polskiego wybrzeża Bałtyku, Przegląd Geograficzny 2010, 82, 1, s. 73-84.
  31. Krstić G, Apparent temperature and air pollution vs. elderly population mortality in Metro Vancouver. PLoS One. 2011;6(9):e25101. doi: 10.1371/journal.pone.0025101.
  32. Krstić G, Asthma prevalence associated with geographical latitude and regional insolation in the United States of America and Australia. PLoS One. 2011 Apr 8;6(4):e18492. doi: 10.1371/journal.pone.0018492.
  33. Kubica Krystyna, Jędrak Jakub, Wpływ zanieczyszczeń powietrza na zdrowie. Materiały pokonferencyjne. Polska Izba Ekologii. 2017.
  34. Lefcort, Hugh & Freedman, Zachary & House, Sherman & Pendleton, Mathew. (2008). Hormetic Effects of Heavy Metals in Aquatic Snails: Is a Little Bit of Pollution Good?. EcoHealth. 5. 10-7. 10.1007/s10393-008-0158-0.
  35. Malinowski Szymon, Jak ciśnienie wpływa na pogodę? Zapytaj fizyka. Wydział Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, 24 listopada 2016.
  36. Mapa potrzeb zdrowotnych w zakresie chorób układu oddechowego (ostrych) dla województwa świętokrzyskiego, 2018, www.mpz.mz.gov.pl
  37. Mattson Mark P., Calabrese Edward J., Hormesis: A Revolution in Biology, Toxicology and Medicine, Springer Science & Business Media, 1 gru 2009.
  38. Means Tiffany, Air Quality: Why It Suffers in Summer, ThoughtCo, 1 sierpnia 2016.
  39. Michalak Anna, Oddziaływanie metali ciężkich na metabolizm wtórny korzeni topoli, rozprawa doktorska Instytutu Dendrologii PAN,
  40. Olsson, Ann C, Joelle Fevotte, Tony Fletcher, Adrian Cassidy, Andrea 't Mannetje, David Zaridze, Neonila Szeszenia-Dabrowska, Peter Rudnai, Jolanta Lissowska, Eleonora Fabianova, Dana Mates, Vladimir Bencko, Lenka Foretova, Vladimir Janout, Paul Brennan, and Paolo Boffetta. „Occupational Exposure to Polycyclic Aromatic Hydrocarbons and Lung Cancer Risk: A Multicenter Study in Europe." Occupational and Environmental Medicine 67, no. 2 (2010): 98-103.
  41. Pontel Lucas B., Ivan V. Rosado, Guillermo Burgos-Barragan, James A. Swenberg, Gerry P. Crossan, Ketan J. Patel, Endogenous Formaldehyde Is a Hematopoietic Stem Cell Genotoxin and Metabolic Carcinogen, Molecular Cell, Volume 60, 1, P177-188, October 01, 2015.
  42. Public Health Goal for Benzo(a)pyrene in Drinking Water, Pesticide and Environmental Toxicology Branch Office of Environmental Health Hazard Assessment California Environmental Protection Agency September 2010.
  43. Rutkowska Longina, Waligórska Małgorzata, Sapała Kamil, Trwanie życia w 2017, GUS.
  44. Schwartz Joel, Burying Evidence. The Union of Concerned Scientists' Unscientific Claims about Air Pollution and Health. 16 stycznia 2007.
  45. Scott, B. R., Bruce, V. R., Gott, K. M., Wilder, J., & March, T. (2012). Small γ-Ray Doses Prevent Rather than Increase Lung Tumors in Mice. Dose-response: a publication of International Hormesis Society, 10(4), 527-40.
  46. Sharkey T.D.; Wiberley A.E.; Donohue A.R. „Isoprene Emission from Plants: Why and How". Annals of Botany. 17 października 2007.
  47. Smreczak, Bozena & Siebielec, Grzegorz & Ukalska — Jaruga, Aleksandra & Klimkowicz-Pawlas, Agnieszka. (2019). OCENA ZAWARTOŚCI KADMU, CYNKU I OŁOWIU ORAZ BENZO(a)PIRENU W GLEBACH UŻYTKOWANYCH ROLNICZO — DWADZIEŚCIA LAT MONITORINGU CHEMIZMU GLEB ORNYCH POLSKI.
  48. Srám, R. J., Benes, I., Binková, B., Dejmek, J., Horstman, D., Kotĕsovec, F., Otto, D., Perreault, S. D., Rubes, J., Selevan, S. G., Skalík, I., Stevens, R. K., Lewtas, J. (1996). Teplice program--the impact of air pollution on human health. Environmental health perspectives, 104 Suppl 4(Suppl 4), 699-714.
  49. Sverdrup, L.E., Hagen, S.B., Krogh, P.H., Van Gestel, C.A.M., 2007. Benzo(a)pyrene shows low toxicity to three species of terrestrial plants, two soil invertebrates, and soil-nitrifying bacteria. Ecotoxicol. Environ. Saf. 66, 362-368
  50. Uherek Elmar, Emisje biosferyczne, Encyklopedia Klimatologiczna ESPERE, klimat.czn.uj.edu.pl.
  51. Vanasse Alain, Denis Talbot, Fateh Chebana, Diane Bélanger, Claudia Blais, Philippe Gamache, Jean-Xavier Giroux, Roxanne Dault, Pierre Gosselin, Effects of climate and fine particulate matter on hospitalizations and deaths for heart failure in elderly: A population-based cohort study. Environment International, Volume 106, September 2017: 257-266.
  52. Widziewicz Kamila, Rogula-Kozłowska Wioletta, Majewski Grzegorz, Lung Cancer Risk Associated with Exposure to Benzo(A)Pyrene in Polish Agglomerations, Cities, and Other Areas, International Journal of Environmental Research, December 2017, Volume 11, Issue 5-6, pp 685-693.
  53. Wieczorek Jolanta, Wieczorek Zbigniew, Pobranie wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych z żywnością, Bromat. Chem. Toksykol. XLIV, 2011, 3, str. 725-731.
  54. Wojtyniak Bogdan, Goryński Paweł (red.), Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego — Państwowy Zakład Higieny. 2016.
  55. Xu, L.; Song, H.; Wang, Y.; Yin, H. Assessment of Industry-Induced Urban Human Health Risks Related to Benzo[a]pyrene based on a Multimedia Fugacity Model: Case Study of Nanjing, China. Int. J. Environ. Res. Public Health 2015, 12, 6162-6178.
  56. Young Stanley, Air Pollution and Deaths: Association Without Causation, American Council on Science and Health, 4 stycznia 2017.
  57. Young Stanley, EPA Doublethink On Particulate Matter And Mortality, American Council on Science and Health, 19 sierpnia 2016.
  58. Zhang, Yan & Shen, Guoqing & Yu, Yueshu & Zhu, Hongling. (2009). The hormetic effect of cadmium on the activity of antioxidant enzymes in the earthworm Eisenia fetida. Environmental pollution (Barking, Essex : 1987). 157. 3064-8. 10.1016/j.envpol.2009.05.039.
  59. Zhang, Linbao & Liu, Xiaoli & You, Liping & Zhou, Di & Wang, Qing & Li, Fei & Cong, Ming & Li, Lianzhen & Zhao, Jianmin & Liu, Dongyan & Yu, Junbao & Wu, Huifeng. (2011). Benzo(a)pyrene-induced metabolic responses in Manila clam Ruditapes philippinarum by proton nuclear magnetic resonance (H-1 NMR) based metabolomics. Environmental toxicology and pharmacology. 32. 218-25.
  60. Zhang, Lihao & Zhou, Lina & Han, Lisi & Zhao, Chenyu & Norton, Jeanette & Li, Huixin & Hu, Feng & xu, li. (2018). Benzo(a)pyrene inhibits the accumulation and toxicity of cadmium in subcellular fractions of Eisenia fetida. Chemosphere. 219. 10.1016/j.chemosphere.2018.12.083.
  61. Zhang Xin, Xi Chen, Xiaobo Zhang, The impact of exposure to air pollution on cognitive performance, Proceedings of the National Academy of Sciences Sep 2018, 115 (37) 9193-9197.
  62. Zhu W, Cromie MM, Cai Q, Lv T, Singh K, Gao W (2014) Curcumin and Vitamin E Protect against Adverse Effects of Benzo[a]pyrene in Lung Epithelial Cells. PLoS ONE 9(3): e92992.

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 941  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora

 Oryginał.. (http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,10244)
 (Ostatnia zmiana: 06-03-2019)