Zjawisko zawłaszczanie "przestrzeni medialnej" przez władzę jest dziś bardzo wyraźne. Można zacząć od Berlusconiego i przez Putina dojść do Sarcosiego. Jakby chcieć to i w Anglii przypnie się coś prime ministerowi. W Polsce szczególnie dobrze było to widać na początku protestów przeciw ACTA - głupoty opowiadane w telewizjach na samym początku były wręcz horrendalne (przez dziennikarzy i mądre głowy również, nie tylko przez polityków), teraz jest "normalniej". Prócz internetu media są dziś w mniejszym czy większym stopniu opanowane przez jakieś formy cenzury (choćby te "autocenzury" wynikające z poprawności politycznej). Nie chcę przez to powiedzieć, że to od razu jest złe, ale w przypadkach styku polityki i biznesu zwykle jest złe. Pozdrawiam
|