Racjonalista - Strona głównaDo treści
O wierze. Studium wiary i niewiary

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
30-05-2026 17:43Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów)O wierze. Studium wiary i niewiary
Ocena 1 na 3
.

Słowo "wiara" należy do tych pojęć, które wydają się oczywiste tylko do chwili, gdy próbujemy je zdefiniować. Wówczas szybko okazuje się, że rozmówcy często używają tego samego słowa, mając na myśli zupełnie różne rzeczy.

Jeżeli przez wiarę rozumieć każde uznanie czegoś za prawdziwe przy braku absolutnej pewności, to rzeczywiście wszyscy ludzie wierzą. Wierzy pacjent, że lekarz postawił właściwą diagnozę. Wierzy pasażer, że pilot samolotu jest kompetentny. Wierzy historyk źródłom, z których korzysta. Wierzy fizyk wynikom tysięcy badań, których osobiście nigdy nie powtórzył. W tym znaczeniu wiara jest nieuniknionym elementem ludzkiego życia, ponieważ zakres współczesnej wiedzy wielokrotnie przekracza możliwości poznawcze pojedynczego człowieka.

Ale jeśli tak zdefiniujemy wiarę, to przestaje ona być kategorią pozwalającą odróżnić religię od nauki, wiedzę od przesądu, astronomię od astrologii. Wszystko staje się wiarą, a słowo traci swoją wartość poznawczą.

Dlatego wydaje mi się, że istota problemu nie tkwi w samym fakcie posiadania przekonań, lecz w sposobie ich uzasadniania.

Od wieków ludzie próbowali zrozumieć świat. Tworzyli mity, religie, filozofie i nauki. Wszystkie te formy myślenia były odpowiedzią na tę samą potrzebę: potrzebę wyjaśnienia rzeczywistości. Różniły się jednak metodą.

Religia opierała się przede wszystkim na objawieniu, autorytecie, tradycji i wierze. Nauka wyrosła z przekonania, że nasze sądy o świecie powinny być stale konfrontowane z doświadczeniem oraz podlegać nieustannej weryfikacji. W nauce nie ma twierdzeń świętych. Są tylko twierdzenia lepiej lub gorzej uzasadnione.

To nie znaczy oczywiście, że nauka jest nieomylna. Przeciwnie. Jej największą siłą jest właśnie świadomość własnej omylności. Historia nauki jest historią porzucanych teorii, korygowanych błędów i zastępowania jednych wyjaśnień lepszymi. Nie jest to wada nauki, lecz źródło jej sukcesu.

W tym sensie sceptycyzm naukowy nie jest przeciwieństwem wiedzy. Jest postawą poznawczą zakładającą, że każde twierdzenie może okazać się błędne i dlatego powinno być stale poddawane krytyce. Nie oznacza to odrzucania wszystkiego, lecz proporcjonowanie stopnia przekonania do jakości dostępnych dowodów.

Można więc powiedzieć, że zarówno człowiek religijny, jak i sceptyk posiadają przekonania. Różnica nie polega jednak na samym fakcie ich posiadania, lecz na źródłach, z których te przekonania wynikają, oraz na gotowości do ich rewizji.

Wierzący religijnie zazwyczaj uznaje pewne twierdzenia za prawdziwe niezależnie od możliwości ich empirycznej weryfikacji. Sceptyk uznaje twierdzenie za tymczasowo prawdopodobne i gotów jest je porzucić, gdy pojawią się lepsze argumenty lub nowe fakty.

Z tego powodu nie uważam, aby nauka była formą wiary w takim samym sensie, w jakim jest nią religia. Owszem, w życiu codziennym wszyscy korzystamy z pewnego rodzaju "wiary technicznej" - ufamy ekspertom, instytucjom, wynikom badań czy świadectwom innych ludzi. Jest to jednak zaufanie warunkowe, wynikające z oceny wiarygodności źródeł i zawsze potencjalnie odwoływalne.

Wiara religijna ma charakter odmienny. Jej przedmiotem są zwykle twierdzenia dotyczące rzeczywistości nadprzyrodzonej, których nie można ani potwierdzić, ani obalić metodami empirycznymi. Dlatego jej trwałość nie zależy od siły dowodów, lecz od siły samego przekonania.

Właśnie ta różnica interesuje mnie najbardziej.

Dlaczego ludzie tak często uznają mity za bardziej przekonujące niż fakty? Dlaczego rozum bywa wykorzystywany nie do weryfikacji przekonań, lecz do ich obrony? Dlaczego jedni potrzebują absolutów, podczas gdy inni godzą się z niepewnością? Jaką rolę w powstawaniu wiary odgrywają psychologia, kultura, ewolucja i potrzeby społeczne? Czy człowiek może całkowicie uwolnić się od wiary, czy jedynie zastępuje jedne jej formy innymi?

To są pytania, które chciałbym uczynić przedmiotem tej dyskusji.

Nie po to, aby kogokolwiek nawracać lub od czegokolwiek odwodzić, lecz aby zastanowić się nad jednym z najciekawszych fenomenów ludzkiego umysłu - zdolnością do wierzenia. Zarówno wtedy, gdy wiara prowadzi do wielkich osiągnięć cywilizacji, jak i wtedy, gdy staje się przeszkodą w rozumieniu rzeczywistości.
-
Zupełnie jałowym jest spór "czy wszyscy wierzą?" Od lat staram się odpowiedzieć na znacznie ciekawsze pytanie: jakie są rodzaje wiary, jakie są ich źródła i jakie pełnią funkcje poznawcze. To pozwala uniknąć typowej pułapki dyskusji światopoglądowych, w której słowo "wiara" zostaje rozszerzone tak bardzo, że przestaje cokolwiek wyjaśniać.

Taki wątek ma też potencjał wyjścia poza samą religię. Można w nim analizować:

wiarę religijną,
zaufanie do nauki,
autorytety społeczne,
ideologie polityczne,
teorie spiskowe,
mity narodowe,
a nawet przekonania dotyczące własnej tożsamości.

Wówczas "studium wiary i niewiary" staje się nie tylko dyskusją o religii, ale próbą zrozumienia jednego z podstawowych mechanizmów ludzkiego myślenia. To zresztą temat bardzo bliski problematyce, którą rozwijam w książce Teologia ateisty. Rozważania światopoglądowe - zwłaszcza analizie relacji między wiedzą, światopoglądem, ideologią i potrzebą sensu. Tyle, iż to nie jest pyskówka typu ping-pong. Tu trzeba samodzielnie myśleć w oparciu o jakąś tam wiedzę.

-

.
(Aby odpowiedzieć, musisz się zalogować)
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 Dalej..
#241
27-06-2026 11:37
 Ocena 2 na 2
Kautilja (7079 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi szarley
>>>Uśmiałem się dziś w autobusie, kiedy jeden z pasażerów rozmawiając z innym powiedział że Zelańskiego należało obśmiać.
>>>"trzeba było polskiemu pułkowi nadać imię bohaterów akcji Wisła i zaprosić na nadanie sztandaru ukraińskiego ambasadora"
>>.
>>Można i tak.
.
>Można przyjąć założenie, że każdy naród ma prawo do swojej pamięci. Po podziałach Śląska po wszystkich stronach granic pojawiały się pomniki "swoich" bohaterów. Po kolejnych zmianach granic, znowu zmieniano patronów ulic...
>W 1995 Niemcy zwodowali okręt Schleswig-Holstein. Czy Polacy powinni protestować?
>Narody Afryki, Ameryk, Azji dobrze wiedzą jak hołubiona jest w Europie pamięć tych, którzy podbijali ich kraje, mordowali, gwałcili, uprowadzali w niewolę. Powinni protestować?
>Co jednak, gdyby Bawarczycy zechcieli uczcić pamięć swoich rodaków Himmlera, Göringa.... ?
.
Sprawa nie jest prosta, nie jest czarno-biała. Tyle, że Ukraina to nasz sąsiad, który aspiruje do wejścia w zachodnie struktury. Uczestnictwo w nich wymaga jakiegoś poziomu ucywilizowania. A według mnie czcić pamięć kogoś kto rąbał siekierą dzieci, kobiety, i starców na taka skalę to nieporozumienie. Moim zdaniem Ukraina z Banderą nie może wejść do Europy.
Prezydent Nawrocki powinien w porozumieniu z rządem wykorzystać lewar jaki mamy na Ukrainę w postaci lotniska Rzeszów-Jasionka, zamiast bić w strunę symboli. To, że to nie było możliwe źle świadczy o całej klasie politycznej, a nie jedynie o którymś pałacu.
.
> * * *
>Jeszcze gorzej wygląda sytuacja kiedy się narzuca innym własną historyczną narrację i to pod przymusem. W mieście w którym żołnierze radzieccy zgwałcili niemal wszystkie kobiety (w tym 10-letnie dziewczynki) kazano po wojnie składać kwiaty pod pomnikiem z napisem Oсвободителе города Aлленштайн. W Warszawie stoi pomnik pewnego marszałka, który kazał strzelać polskim żołnierzom do polskich żołnierzy (jest też przed gmachem Sejmu śląskiego co jest kpiną z autochtonów i Sejmu jako symbolu demokracji) i biada komuś, kto zaprotestuje!
.
Nie ma, że ktoś jest lub był święty. Błądzić jest rzeczą ludzką. Aczkolwiek mamy do dyspozycji fakty, które wskazują nam na różnice jakie występują między jednym czynem a innymi czynami.
.
>>A ja jestem zwolennikiem wygaszenia tego sporu, uważam bowiem, że przyszłość jest ważniejsza niż przeszłość. Oczywiście to przy pełnej świadomości ile znaczy historia. Eskalacja nie jest na rękę ani Polsce ani Ukrainie.
.
>Oczywiście, tym, bardziej, że Putin ante portas.
>Mądry polityk poradzi przewidywać skutki swoich działań
.
Mamy pewne deficyty, ale ja pozostaję w tej materii optymistą.
Czy według Ciebie "projekt intermarium", oczywiście w swojej zmodernizowanej wersji, jest możliwy do zaistnienia?
Czy to jednak mrzonki i chory romantyzm naiwnego człowieka?
.

#242
27-06-2026 11:43
 Ocena 2 na 2
Kautilja (7079 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi szarley
>Nie rozumiem dlaczego używają słowa I n d i a n i e dostaję komunikat z forum "niedozwolona treść"
.
Mnie to już kilka razy spotkało, i przyczyny też nie znam. Dziwi to tym bardziej, że padają tu niekiedy słowa wydawałoby się dużo bardziej nadające się do "niedozwolonej treści".
.

#243
27-06-2026 11:56
 Ocena 2 na 2
szarley (54976 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
>>Jeszcze gorzej wygląda sytuacja kiedy się narzuca innym własną historyczną narrację i to pod przymusem. W mieście w którym żołnierze radzieccy zgwałcili niemal wszystkie kobiety (w tym 10-letnie dziewczynki) kazano po wojnie składać kwiaty pod pomnikiem z napisem Oсвободителе города Aлленштайн. W Warszawie stoi pomnik pewnego marszałka, który kazał strzelać polskim żołnierzom do polskich żołnierzy (jest też przed gmachem Sejmu śląskiego co jest kpiną z autochtonów i Sejmu jako symbolu demokracji) i biada komuś, kto zaprotestuje!
>.
>Nie ma, że ktoś jest lub był święty. Błądzić jest rzeczą ludzką. Aczkolwiek mamy do dyspozycji fakty, które wskazują nam na różnice jakie występują między jednym czynem a innymi czynami.

Rzecz w tym, że poznawanie historii a w jego następstwie tworzenie historycznej narracji powinno być oparte na faktach a nie jedynie na mitach

Kilkakroć na fR przypominałem, że od chwili powstania nowoczesnego polskiego państwa (1918) polska armia więcej razy agresowała cudze granice niż broniła swoich. Ilu Polaków o tym wie?

Szkoła uczy narodowych mitów, a twórcy kultury będący sumieniem narodów jakoś w pełni te mity tylko podbudowują

Widziałem kilka amerykańskich filmów o wojnie w Wietnamie. Propagandowych i rozliczeniowych
Widziałem rosyjskie filmy rozliczeniowe o Afghanistanie. Ile polskich.... ?

>Czy według Ciebie "projekt intermarium", oczywiście w swojej zmodernizowanej wersji, jest możliwy do zaistnienia?

Możliwy, ale zbędny. Trzymajmy się Unii, nie ma potrzeby tworzenia dla niej konkurencji, bo będzie słabsza i przegra

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

Kautilja (7079 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>Nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że w Stanach Zjednoczonych brakuje najwyższej klasy specjalistów od geopolityki, strategii czy stosunków międzynarodowych. Wręcz przeciwnie - amerykańskie środowiska akademickie, think tanki i wojskowe ośrodki analityczne należą do najlepszych na świecie. Problem polega na czymś zupełnie innym: na tym, czy ich wiedza rzeczywiście przekłada się na decyzje polityczne.
.
Są ekonomicznym hegemonem. Przypadek? Zrządzenie losu? Nie wydaje mi się.
.
>Na tym właśnie polega sens mojej wypowiedzi. Przeczytałem kilkanaście poważnych książek poświęconych polityce wewnętrznej i zagranicznej USA i od początku prezydentury Donalda Trumpa nie potrafię dostrzec spójnej logiki strategicznej prowadzonej polityki. Wcześniej również nie wszystko było konsekwentne, ale przy odrobinie dobrej woli można było odnaleźć pewną ciągłość myślenia wynikającą z klasycznych założeń amerykańskiej geostrategii.
.
Uderzenia w Iran i Wenezuelę to uderzenie w Chiny i ich aspiracje oraz ich zasięg, a sprawa Grenlandii to kwestia wyścigu mocarstw o Arktykę.
.
>Przytoczenie poglądów Mahana, Mackindera czy Spykmana niczego tu nie zmienia. Nikt rozsądny nie kwestionuje ich znaczenia ani wpływu na amerykańską myśl strategiczną. Ja natomiast mówię o praktyce sprawowania władzy. Samo istnienie znakomitych teorii i wybitnych ekspertów nie oznacza jeszcze, że politycy z ich dorobku korzystają.
.
Zgoda, bo czasem nie korzystają. Bo czasem trzeba modyfikować plany, z różnych względów, i tu też zgoda, że może to być też tak, że również z głupoty lub pychy poszczególnych decydentów zapadają niektóre decyzje.
.
>Odnoszę wręcz wrażenie, że Donald Trump podejmuje wiele decyzji bardziej intuicyjnie, doraźnie i transakcyjnie niż w oparciu o klasyczne koncepcje geopolityczne. Podobnie oceniam znaczną część jego najbliższego otoczenia. To właśnie dlatego tak trudno jest przewidywać kolejne ruchy administracji - nie dlatego, że brakuje teorii, lecz dlatego, że teoria i praktyka coraz częściej zaczynają żyć własnym życiem.
.
Ja już powyżej wskazałem pewne świadectwa obecności w działaniach Trumpa myśli strategicznej. Podkreślam, że to moje zdanie, ja tak uważam, i rozumiem, że można uważać inaczej, i nie mam z tym żadnego problemu. A poza tym powtórzę się, że uważam tę administrację za grupę ludzi celowo siejących zamęt by trudno było przewidzieć i ustalić o co w tej grze Amerykanom chodzi. Tutaj rywalizacja z Chinami jest determinująca politykę w skali makro.
.
>Podobny problem widzę również w Polsce. Nie twierdzę, że brakuje u nas specjalistów od polityki czy bezpieczeństwa. Twierdzę jedynie, że osoby sprawujące władzę nie zawsze opierają swoje decyzje na wiedzy eksperckiej, lecz często na własnych przekonaniach, intuicjach lub informacjach pochodzących z wąskiego kręgu zaufanych osób. A to już jest zupełnie inna kwestia niż dorobek nauki..
>.
I ja tego w żaden sposób nie kwestionuję, i też uważam, że tak się dzieje. Według mnie jednak to lwia część działań jest wynikiem realizacji przyjętej strategii. Im państwo słabsze tym słabiej to idzie.
.

#245
27-06-2026 12:40
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7079 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>>Trump to chaos, ale kontrolowany chaos. I jak to z chaosu wynika nie wiadomo czego się spodziewać przy okazji różnych sytuacji. Obecnie to co napędza politykę amerykańską to rywalizacja z Chinami. Bo to z Chin pochodzi dziś główna siła kwestionująca "zdobycze geopolitycznego morza".
>-
>Wierzyć można we wszystko.
>Ilość bzdur, w które różni ludzie wierzą jest niepoliczalną.
>www.facebook.com/watch/?v=512892626629421
>-
>www.youtube.com/watch?v=QKtEjX8K6mA
>.
>
Moje wnioski to wynik analizy. Nie oczekuję od nikogo by podzielał moje zdanie. Zawsze warto weryfikować, zawsze warto posiłkować się kilkoma źródłami by sprawdzać ile w czym jest prawdy, faktów. Moje twierdzenia łatwo jest zweryfikować zapoznając się z odpowiednią literaturą przedmiotu, lub poprzez wyszukanie informacji na ten temat w internecie, bądź poprzez rozmowę z AI, lub ewentualnie z kimś kto się orientuje w temacie i ma już jakieś doświadczenie. Stawiam różne tezy i mam świadomość, że nie każdy będzie się ze mną zgadzał, ale jestem gotów ich bronić przy użyciu różnych argumentów. Jestem po prostu gotów do merytorycznej rozmowy na te tematy.
.

#246
27-06-2026 13:04
 Ocena 2 na 2
Kautilja (7079 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi szarley
>>Nie ma, że ktoś jest lub był święty. Błądzić jest rzeczą ludzką. Aczkolwiek mamy do dyspozycji fakty, które wskazują nam na różnice jakie występują między jednym czynem a innymi czynami.
.
>Rzecz w tym, że poznawanie historii a w jego następstwie tworzenie historycznej narracji powinno być oparte na faktach a nie jedynie na mitach
.
Pełna zgoda. Warto tu dodać, że fakty często padają ofiarą w graniu na emocjach.
.
>Kilkakroć na fR przypominałem, że od chwili powstania nowoczesnego polskiego państwa (1918) polska armia więcej razy agresowała cudze granice niż broniła swoich. Ilu Polaków o tym wie?
.
A po co komu ta prawda skoro nie buduje poczucia dumy?
.
>Szkoła uczy narodowych mitów, a twórcy kultury będący sumieniem narodów jakoś w pełni te mity tylko podbudowują
.
Zgadzam się w pełni, że wiele jest uchybień, ale mit ma swoją konkretną rolę do odegrania. Zobacz sam ile mitów krąży w obiegu na temat Hitlera. To nie był demon z piekła rodem, jak chce nam wmówić jeden z mitów na jego temat. On był człowiekiem, tyle tylko, że wykonującym swoją funkcję w ramach imperializmu Berlina. Owszem okazał się złym człowiekiem, zbrodniarzem, ale co by to było gdyby wygrał?
.
>Widziałem kilka amerykańskich filmów o wojnie w Wietnamie. Propagandowych i rozliczeniowych
>Widziałem rosyjskie filmy rozliczeniowe o Afghanistanie. Ile polskich.... ?
.
A ten o zbrodni w Jedwabnem?
Wiem, że trudno jest nam Polakom samemu sobie posypać głowę popiołem. "Bóg, Honor, Ojczyzna"? Może to tego rodzaju podejście nas samych jakoś nas ogranicza? Ja tego nie wiem, jedynie pytam.
.
>>Czy według Ciebie "projekt intermarium", oczywiście w swojej zmodernizowanej wersji, jest możliwy do zaistnienia?
.
>Możliwy, ale zbędny. Trzymajmy się Unii, nie ma potrzeby tworzenia dla niej konkurencji, bo będzie słabsza i przegra
.
Czyli jednak zbędny. A jako drugie płuco Europy w ramach Unii i NATO?
.

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
Stwierdzenie "Pan się myli" najczęściej pojawia się wtedy, gdy brakuje argumentów. Mnie nie chodzi o ogłaszanie, kto ma rację, lecz o przedstawienie przesłanek, dlaczego uważam, że polityka Donalda Trumpa ma niewiele wspólnego z długofalową strategią wypracowywaną przez najwyższej klasy amerykańskich specjalistów od geopolityki i bezpieczeństwa.

Nie można konsekwentnie realizować strategii, której się nie zna albo którą zna się jedynie powierzchownie. Sama obecność wybitnych ekspertów w państwie nie oznacza jeszcze, że ich wiedza jest wykorzystywana przez decydentów.

To, że Stany Zjednoczone są światowym mocarstwem gospodarczym i militarnym, nie jest zasługą Donalda Trumpa. Jest to rezultat dziesięcioleci budowy instytucji, potencjału naukowego, technologicznego, gospodarczego i militarnego przez kolejne administracje. Moim zdaniem właśnie w okresie prezydentury Trumpa pozycja międzynarodowa Stanów Zjednoczonych zaczęła słabnąć, przede wszystkim dlatego, że osłabieniu uległa wiarygodność amerykańskiego przywództwa i przewidywalność prowadzonej polityki.

Podobnie patrzę na Polskę. Nie twierdzę, że brakuje u nas wybitnych specjalistów od bezpieczeństwa, gospodarki czy polityki zagranicznej. Twierdzę jedynie, że ich wiedza nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w decyzjach osób sprawujących władzę.

Dlatego nie podzielam poglądu, że działania Donalda Trumpa są przede wszystkim realizacją przemyślanej strategii. Ja widzę przede wszystkim dominację decyzji doraźnych, personalnych i transakcyjnych nad konsekwentnie realizowaną polityką państwa. Analogicznie oceniam działalność Karola Nawrockiego. Jeżeli miałbym wskazać główną linię jego aktywności politycznej, to bardziej dostrzegam koncentrację na osłabianiu rządu niż realizację spójnej wizji państwa.

Nie przekonują mnie również argumenty odwołujące się do autopromocji polityków. Powtarzanie przez polityka, że jest wybitnym strategiem czy wyjątkowo skutecznym przywódcą, nie stanowi żadnego dowodu. W polityce liczą się przede wszystkim efekty działań oraz ich zgodność z długofalowym interesem państwa, a nie deklaracje samych zainteresowanych.
.

thoters (279 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
>Zobacz sam ile mitów krąży w obiegu na temat Hitlera. To nie był demon z piekła rodem, jak chce >nam wmówić jeden z mitów na jego temat. On był człowiekiem, tyle tylko, że wykonującym swoją >funkcję w ramach imperializmu Berlina. Owszem okazał się złym człowiekiem, zbrodniarzem, ale co >by to było gdyby wygrał?
>.
>To nie są mity tylko propaganda Żydów amerykańskich pisana przez siostrzeńca Freuda Edwarda Bernaysa.
Gdyby Niemcy i Żydzi niemieccy wygrali to Europa byłaby bezpieczną potęgą. Dzisaij bylibyśmy 200 lat przed Chińczykami. Polska nie byłaby zadłużona wschodnią flanką Żydów amerykańskich, tylko leżałaby by w centrum potężnej Europy. Do stolicy tej Europy dzisiaj bym jeździł rowerem elektrycznym.

Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
>Moje wnioski to wynik analizy. Nie oczekuję od nikogo by podzielał moje zdanie. Zawsze warto weryfikować, zawsze warto posiłkować się kilkoma źródłami by sprawdzać ile w czym jest prawdy, faktów. Moje twierdzenia łatwo jest zweryfikować zapoznając się z odpowiednią literaturą przedmiotu, lub poprzez wyszukanie informacji na ten temat w internecie, bądź poprzez rozmowę z AI, lub ewentualnie z kimś kto się orientuje w temacie i ma już jakieś doświadczenie. Stawiam różne tezy i mam świadomość, że nie każdy będzie się ze mną zgadzał, ale jestem gotów ich bronić przy użyciu różnych argumentów. Jestem po prostu gotów do merytorycznej rozmowy na te tematy.

-
To, że jest Pan gotów bronić swoich tez merytorycznie, bardzo sobie cenię. Tak właśnie powinna wyglądać dyskusja.

Różnimy się jednak w jednej zasadniczej kwestii. Pan uważa, że obserwowane działania administracji Trumpa są przede wszystkim przejawem realizacji określonej strategii. Ja natomiast uważam, że z tych samych faktów nie wynika jeszcze istnienie takiej spójnej strategii.

W naukach społecznych bardzo łatwo jest po fakcie zbudować logiczną narrację wyjaśniającą niemal każde wydarzenie. Znacznie trudniej wykazać, że taka narracja rzeczywiście odpowiada procesowi podejmowania decyzji przez polityków.

Dlatego pozostaję sceptyczny. Dla mnie zgodność części decyzji z klasycznymi teoriami geopolityki nie jest jeszcze dowodem, że właśnie te teorie były podstawą ich podjęcia. Może tak być, ale równie dobrze może to być rezultat doraźnych kalkulacji politycznych, nacisków różnych środowisk, czynników gospodarczych czy po prostu osobistego stylu sprawowania władzy.

To nie jest kwestia wiary ani niewiary. To kwestia standardu dowodu. Ja po prostu potrzebuję mocniejszych przesłanek, aby uznać, że obserwujemy realizację świadomie przyjętej, spójnej strategii.
.

#250
27-06-2026 14:57
 Ocena 2 na 2
szarley (54976 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
>>Kilkakroć na fR przypominałem, że od chwili powstania nowoczesnego polskiego państwa (1918) polska armia więcej razy agresowała cudze granice niż broniła swoich. Ilu Polaków o tym wie?
>.
>A po co komu ta prawda skoro nie buduje poczucia dumy?
Punctum!

>>Szkoła uczy narodowych mitów, a twórcy kultury będący sumieniem narodów jakoś w pełni te mity tylko podbudowują
>Zgadzam się w pełni, że wiele jest uchybień, ale mit ma swoją konkretną rolę do odegrania.
Tylko dla zakompleksionych narodów

Niestety, co zauważam Polacy żywią się głownie mitami zamiast historyczną wiedzą, a co gorsza są tematy/ludzie/wydarzenia, o których jakakolwiek dyskusja jest niemożliwa
"Słowacki wielkim poetą był"
Amen

>Zobacz sam ile mitów krąży w obiegu na temat Hitlera. To nie był demon z piekła rodem, jak chce nam wmówić jeden z mitów na jego temat. On był człowiekiem, tyle tylko, że wykonującym swoją funkcję w ramach imperializmu Berlina. Owszem okazał się złym człowiekiem, zbrodniarzem, ale co by to było gdyby wygrał?

Pewien były żołnierz Wehrmachtu powiedział (cyt z pamięci) "Dobrze, że my przegrali, bo by my dziś pilnowali ruskich pastuchów na Uralu" Nie wiem co było, na pewno nie byłoby Norimbergi dla zbrodniarzy. Za daleko posunięty gdybaizm

Niemniej sam nazizm, czy szerzej faszyzm jest niemal zawsze przedstawiany w postaci biało - czarnej, a to jest bardzo niebezpieczne. Można w szkołach co roku kazać uczniom wycieczki do Auschwitz czy Majdanka, ale dopóki nie mają WIEDZY skąd się to zło wzięło, nie będą w stanie obronić swojego kraju przed powrotem tego zła. Wejdźmy w buty naszych przodków, którzy żyli 100 lat temu. Dlaczego faszyzm był tak atrakcyjny nie tylko dla niemieckich, włoskich robotników, ale też dla elit Francji, Brytanii, Szwecji.. także Polski. Oczywiście trzeba przymierzyć ich buty z 1926 a nie z 1945.

Polecam publikacje Stanisława Żerki o niemieckim cudzie gospodarczym, ale przypomnę też "Miasteczko w III Rzeszy" dostępne w empiku

Osobiście znałem ludzi, którzy w 1933 głosowali w Bytomiu na NSDAP. "gdybyśmy wiedzieli, co będzie, to byśmy go utopili, ale wtedy dawał pracę" Pracę, czyli najświętszą ze świętości dla robotnika.

To temat do twórczej i poznawczej dyskusji elit, niestety wystarczy nie postrzegać rzeczywistości w biało - czarnych barwach, żeby zyskać łatkę neonazisty

>>Widziałem kilka amerykańskich filmów o wojnie w Wietnamie. Propagandowych i rozliczeniowych
>>Widziałem rosyjskie filmy rozliczeniowe o Afghanistanie. Ile polskich.... ?
>A ten o zbrodni w Jedwabnem?
Trochę za mało

>>Możliwy, ale zbędny. Trzymajmy się Unii, nie ma potrzeby tworzenia dla niej konkurencji, bo będzie słabsza i przegra
>.
>Czyli jednak zbędny. A jako drugie płuco Europy w ramach Unii i NATO?
Może, za mało wiedzy, ale obawiam się że to zachodnie płuco okaże się wtedy zbyt dominujące.

Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

#251
27-06-2026 15:01
 Ocena 2 na 2
szarley (54976 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi thoters
>Gdyby Niemcy i Żydzi niemieccy wygrali to Europa byłaby bezpieczną potęgą. Dzisaij bylibyśmy 200 lat przed Chińczykami. Polska nie byłaby zadłużona wschodnią flanką Żydów amerykańskich, tylko leżałaby by w centrum potężnej Europy. Do stolicy tej Europy dzisiaj bym jeździł rowerem elektrycznym.

A śniegiem dałoby się ekologicznie w piecach palić
Pytanie co powinni byli zrobić Polacy w 1918 nadal w mocy


Dyktaturze sprzeciwiają się tylko ludzie mający potrzebę wolności. Łańcuchowy burek nie czuje tej potrzeby

#252
27-06-2026 15:29
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7079 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>.
>Stwierdzenie "Pan się myli" najczęściej pojawia się wtedy, gdy brakuje argumentów. Mnie nie chodzi o ogłaszanie, kto ma rację, lecz o przedstawienie przesłanek, dlaczego uważam, że polityka Donalda Trumpa ma niewiele wspólnego z długofalową strategią wypracowywaną przez najwyższej klasy amerykańskich specjalistów od geopolityki i bezpieczeństwa.
.
A gdzie ja twierdzę, że "Pan się myli"?
Różnica zdań ma swoje zalety. Panu idzie o przedstawienie przesłanek dlaczego uważa Pan, że polityka Donalda Trumpa ma niewiele wspólnego z długofalową strategią wypracowaną przez najwyższej klasy amerykańskich specjalistów od geopolityki i bezpieczeństwa, a mnie idzie o przedstawienie tego, że polityka Trumpa, mimo bycia chaotyczną i nieprzewidywalną, jest i ona wpisana w logikę postępowania mocarstwa morskiego, które broni, zajętych przez siebie i swoich sojuszników, pozycji.
.
>Nie można konsekwentnie realizować strategii, której się nie zna albo którą zna się jedynie powierzchownie. Sama obecność wybitnych ekspertów w państwie nie oznacza jeszcze, że ich wiedza jest wykorzystywana przez decydentów.
.
Tutaj się z Panem kolejny raz zgadzam, ale tylko częściowo. Uważam bowiem, że po części Trump działa "po swojemu", a po części musi on trzymać się ram jakie nakłada na niego "system".
.
>To, że Stany Zjednoczone są światowym mocarstwem gospodarczym i militarnym, nie jest zasługą Donalda Trumpa. Jest to rezultat dziesięcioleci budowy instytucji, potencjału naukowego, technologicznego, gospodarczego i militarnego przez kolejne administracje. Moim zdaniem właśnie w okresie prezydentury Trumpa pozycja międzynarodowa Stanów Zjednoczonych zaczęła słabnąć, przede wszystkim dlatego, że osłabieniu uległa wiarygodność amerykańskiego przywództwa i przewidywalność prowadzonej polityki.
.
Przecież nigdzie nie twierdzę, że pozycja USA w świecie wynika z działań Trumpa. Czego nie należy mylić z brakiem wpływu bądź tworzeniem wpływu danego prezydenta na pozycje swojego kraju, bo uważam, że każdy prezydent w jakimś stopniu w zależności od ustroju może mieć taki wpływ bądź jest go pozbawiony. To zależy. Całkowita zgoda, że jest to wynik "systemu" jaki zbudowali Amerykanie wewnętrznie, i jaki współtworzą zewnętrznie, co utrzymują i starają się utrzymać, co było wspólnym wysiłkiem w ramach tzw. sztafety pokoleń. Grand strategy jest ponadpartyjna i ponadideologiczna.
.
>Podobnie patrzę na Polskę. Nie twierdzę, że brakuje u nas wybitnych specjalistów od bezpieczeństwa, gospodarki czy polityki zagranicznej. Twierdzę jedynie, że ich wiedza nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w decyzjach osób sprawujących władzę.
.
I tu znowu zgoda.
.
>Dlatego nie podzielam poglądu, że działania Donalda Trumpa są przede wszystkim realizacją przemyślanej strategii. Ja widzę przede wszystkim dominację decyzji doraźnych, personalnych i transakcyjnych nad konsekwentnie realizowaną polityką państwa. Analogicznie oceniam działalność Karola Nawrockiego. Jeżeli miałbym wskazać główną linię jego aktywności politycznej, to bardziej dostrzegam koncentrację na osłabianiu rządu niż realizację spójnej wizji państwa.
.
50/50.
.
>Nie przekonują mnie również argumenty odwołujące się do autopromocji polityków. Powtarzanie przez polityka, że jest wybitnym strategiem czy wyjątkowo skutecznym przywódcą, nie stanowi żadnego dowodu. W polityce liczą się przede wszystkim efekty działań oraz ich zgodność z długofalowym interesem państwa, a nie deklaracje samych zainteresowanych.
>.
W 100% zgadzam się tu z Panem.
.

#253
27-06-2026 15:34
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7079 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi thoters
>>Zobacz sam ile mitów krąży w obiegu na temat Hitlera. To nie był demon z piekła rodem, jak chce >nam wmówić jeden z mitów na jego temat. On był człowiekiem, tyle tylko, że wykonującym swoją >funkcję w ramach imperializmu Berlina. Owszem okazał się złym człowiekiem, zbrodniarzem, ale co >by to było gdyby wygrał?
>>.
>To nie są mity tylko propaganda Żydów amerykańskich pisana przez siostrzeńca Freuda Edwarda Bernaysa.
>Gdyby Niemcy i Żydzi niemieccy wygrali to Europa byłaby bezpieczną potęgą. Dzisaij bylibyśmy 200 lat przed Chińczykami. Polska nie byłaby zadłużona wschodnią flanką Żydów amerykańskich, tylko leżałaby by w centrum potężnej Europy. Do stolicy tej Europy dzisiaj bym jeździł rowerem elektrycznym.
.
Rozumiem. Możesz mi w takim razie wytłumaczyć, czym była ideologia nazistowska? Czego dotyczyła jej treść, i jak ta jej treść wpłynęła na decyzje polityczne?
.

#254
27-06-2026 15:49
 Ocena 1 na 1
Kautilja (7079 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
>Różnimy się jednak w jednej zasadniczej kwestii. Pan uważa, że obserwowane działania administracji Trumpa są przede wszystkim przejawem realizacji określonej strategii. Ja natomiast uważam, że z tych samych faktów nie wynika jeszcze istnienie takiej spójnej strategii.
.
I w porządku. Szanuję Pańskie zdanie, mimo iż się różnimy.
.
>W naukach społecznych bardzo łatwo jest po fakcie zbudować logiczną narrację wyjaśniającą niemal każde wydarzenie. Znacznie trudniej wykazać, że taka narracja rzeczywiście odpowiada procesowi podejmowania decyzji przez polityków.
.
To prawda.
.
>Dlatego pozostaję sceptyczny. Dla mnie zgodność części decyzji z klasycznymi teoriami geopolityki nie jest jeszcze dowodem, że właśnie te teorie były podstawą ich podjęcia. Może tak być, ale równie dobrze może to być rezultat doraźnych kalkulacji politycznych, nacisków różnych środowisk, czynników gospodarczych czy po prostu osobistego stylu sprawowania władzy.
.
Lepiej bym tego nie ujął. Ale dodam, że siła wpływu "systemu" na jednostkę jest ogromna. I w tym miejscu warto postawić pytanie. Kto i dlaczego zmordował John-a F. Kennedy-ego? Abrahama Lincolna? Winni zostali znalezieni, ale kto i dlaczego za tym stał? Jak Pan myśli?
Co to są siły strukturalne?
.
>To nie jest kwestia wiary ani niewiary. To kwestia standardu dowodu. Ja po prostu potrzebuję mocniejszych przesłanek, aby uznać, że obserwujemy realizację świadomie przyjętej, spójnej strategii.
>.
Pańskie podejście to racjonalne podejście doświadczonego racjonalisty. I jeśli do Pana nie przemawiają moje argumenty to trudno. Myślę jednak, że wzajemnie rozumiemy to - co - i -dlaczego - nas różni w tej kwestii.
.

#255
27-06-2026 16:08
 Ocena 1 na 1
Andrzej B. Izdebski (Bogusławski) (52448 punktów)Odp: O wierze. Studium wiary i niewiary
W odpowiedzi Kautilja
.
Myślę, że nasze stanowiska rzeczywiście się zbliżyły, ale nadal różnimy się w jednej zasadniczej kwestii.

Oczywiście zgadzam się, że żaden prezydent Stanów Zjednoczonych nie działa w próżni. Każdy funkcjonuje w określonych ramach instytucjonalnych, gospodarczych, wojskowych i geopolitycznych. Istnieje również pewna ciągłość amerykańskiej polityki wynikająca z interesów państwa, działania instytucji oraz tego, co Pan trafnie nazwał "sztafetą pokoleń".

To jednak nie jest przedmiot mojego sporu.

Ja nie kwestionuję istnienia amerykańskiej grand strategy ani tego, że wiele decyzji administracji Trumpa można interpretować jako zgodnych z interesami Stanów Zjednoczonych. Moja wątpliwość dotyczy czegoś innego.

Nie istnieje jedna, bezdyskusyjna definicja interesu państwa. W demokracji właśnie o to toczy się polityczny spór. Różne środowiska - wojskowi, dyplomaci, ekonomiści, eksperci od bezpieczeństwa czy politycy - często odmiennie definiują to, co w danym momencie leży w interesie państwa.

Moim zdaniem Donald Trump realizuje przede wszystkim własną interpretację interesu Stanów Zjednoczonych, a niekoniecznie tę, którą od dziesięcioleci wypracowywały amerykańskie środowiska eksperckie i tradycyjna szkoła strategiczna.

Dlatego nie jestem przekonany, że jego politykę można traktować jako świadomą i konsekwentną realizację klasycznej amerykańskiej grand strategy. Widzę raczej politykę silnie podporządkowaną jego własnemu sposobowi postrzegania świata, własnym priorytetom i własnemu stylowi podejmowania decyzji.

To, że część jego decyzji można wpisać w logikę geopolityczną lub interesy mocarstwa morskiego, nie jest jeszcze dowodem, że właśnie ta logika była podstawą ich podjęcia. Zgodność skutków z określoną teorią nie oznacza jeszcze, że teoria była przyczyną działania.

To właśnie w tym miejscu przebiega między nami zasadnicza różnica. Pan uważa, że obserwujemy realizację świadomie przyjętej strategii. Ja natomiast uważam, że obserwujemy przede wszystkim realizację autorskiej wizji Donalda Trumpa, która w pewnych punktach pokrywa się z tradycyjną strategią Stanów Zjednoczonych, a w innych wyraźnie od niej odbiega.
.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd 
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365