Syn Nawrockiego poinformował, że ktoś się pod niego podszywa na X. Jest oczywiście oburzony tym faktem. Ciekawe czy nie przeszło mu przez myśl. że gdyby ojciec się zachował jak trzeba, to by go uchronił i nie czułby się ofiarą. I nie tylko on.
Podszywanie się pod kogoś jest realnym problemem - i słusznie, że każdy ma prawo być tym oburzony. To jest przestępstwo, nie "wolność słowa", dlatego rząd przygotował ustawę która miała wzmocnić ochronę przed podszywaniem się w sieci - czyli dokładnie przed tym, co spotkało syna Nawrockiego.
Najwyraźniej przez nieprzemyślaną decyzję o zawetowaniu ustawy, która miała wzmocnić ochronę przed podszywaniem się w sieci, środowisko Nawrockiego samo stworzyło warunki, w których teraz pada ofiarą zjawiska, które wcześniej bagatelizowało. Według ich pokrętnej logiki wolność słowa jest wtedy, gdy dziennikarze Republika TV, Kluby GP i ich internetowi klakierzy mogą bezkarnie kłamać, manipulować i hejtować. To jest właśnie ten paradoks, który tak mocno rzuca się w oczy.
|