 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-04-2005 15:21 | leo_z (935 punktów) | boski ateista | Nie znam na tyle monoteistycznych wierzeń, aby wyrokować o tym co ten, czy ów bóg potrafi. Interesuje mnie coś innego. Mianowicie w co taki bóg wierzy, skoro sam jest bogiem jedynym. Czy będzie zasadnym stwierdzenie, że bóg z zasady byłby ateistą. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Anna Słota | boski ateista | > Czy będzie zasadnym stwierdzenie, że bóg z >zasady byłby ateistą.
Biorąc pod uwagę przykazanie: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną - należy przypuszczać, że Bóg wierzy w innych bogów.
|
|
 | | Patuszkin (2279 punktów) | Odp: boski ateista |  Jak chrześcijanie dowiedzą się, że mają Boga heretyka, to może być ciekawie.
|
|
 | | leo_z (935 punktów) | > Biorąc pod uwagę przykazanie: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną - należy przypuszczać, że Bóg wierzy w innych bogówAle w takim przypadku, dla wyznawców owego boga nie mógłby być on bogiem monoteistycznym  pozdrawiam
|
|
|  | | Anna Słota | > Ale w takim przypadku, dla wyznawców owego boga nie mógłby być on bogiem monoteistycznym  Słuszny wniosek, spróbuj im to wytłumaczyć, najlepiej w zestawieniu z faktem istnienia większej ilości religii monoteistycznych, których bogowie mają różne wymagania odnośnie swoich wyznawców. Co ciekawe, wszyscy są przekonani, że ich religia jest jedynie prawdziwa. Bóg (twórca tych przykazań) postulując istnienie innych bogów (cudzych), sam zakazuje swoim wyznawcom wiarę w nich. Pytanie tylko, czy on w nich tylko wierzy, czy też wie, że oni istnieją i na przykład ma z nimi kontakt towarzyski. Jeśli ma, to pewnie są sobie równorzędni, a więc żaden drugiemu nie przypisuje jakichś cech, które nie występują u drugiego, i nie może być o te właśnie cechy lepszy, więc jeden dla drugiego (i kolejnych) nie pełni roli takiej, jaką u wierzących pełni bóg monoteistyczny, co pociąga, że bóg (bogowie) są ateistami. Jeśli natomiast tylko w nich (tych bogów, o których mówi w tym przykazaniu) wierzy, ale nie ma w nim bojaźni bożej (wobec nich), a nie ma, bo nie obawia się co z nim uczynią jeśli zakaże wiary w nich wierzącym w siebie, wtedy raczej nie nazwiemy go ateistą. Jest mu wszystko jedno, co się stanie z nim samym i jego wyznawcami. Co zresztą obserwujemy w jego braku reakcji na to ci wyczyniają w jego imieniu. Mowa oczywiście tylko o bogach, którzy zakazują wiary w innych bogów. Niestety nic nie można powiedzieć o tych, którzy w zestawie swoich przekazanych ludziom praw nic o innych bogach nie wspominają. > pozdrawiamrównież
|
|
| |  | | leo_z (935 punktów) | > spróbuj im to wytłumaczyć, najlepiej w zestawieniu z faktem istnienia większej ilości religii monoteistycznych, których bogowie mają różne wymagania odnośnie swoich wyznawców. Co ciekawe, wszyscy są przekonani, że ich religia jest jedynie prawdziwa.Może bym i spróbował... ale jaki sens jest przekonywać przekonanych, a co do pozostałych to widać, że ściana dla grochu czuje większą atencją. Co do przekonania o prawdziwości "swojej" religii, przypomina trochę to nasz Sejm kochany. Każda opcja polityczna o słuszności swoich rozwiązań uzdrawiania Polski głośno krzyczy, a jak co do czego przyjdzie, to do błędu za skarby się nie przyzna tylko jeszcze bardziej pokrętnych tłumaczeń używa. > Bóg (twórca tych przykazań) postulując istnienie innych bogów (cudzych), sam zakazuje swoim wyznawcom wiarę w nich.Wniosek z tego, ze nasz B. jest niezgorszym paranoikiem albo schizofrenia karze mu nie ufać samemu sobie - jak na boskie możliwości, to jest on za nadto ludzki w czynach i gestach. > to pewnie są sobie równorzędni, a więc żaden drugiemu nie przypisuje jakichś cech, które nie występują u drugiego, i nie może być o te właśnie cechy lepszy, więc jeden dla drugiego (i kolejnych) nie pełni roli takiej, jaką u wierzących pełni bóg monoteistyczny, co pociąga, że bóg (bogowie) są ateistami.Tylko w takim przypadku zasadnym jest się zapytać (tylko kogo) dlaczego jest on zazdrosny o tych innych - chyba, że to oni np. namieszali mu w raju z A i E i dlatego w nim obawy przekładające się na stanowczy zakaz co do wiary we współtowarzyszy boskiej "niedoli". > Jeśli natomiast tylko w nich (tych bogów, o których mówi w tym przykazaniu) wierzy, ale nie ma w nim bojaźni bożej (wobec nich), a nie ma, bo nie obawia się co z nim uczynią jeśli zakaże wiary w nich wierzącym w siebie, wtedy raczej nie nazwiemy go ateistą. Jest mu wszystko jedno, co się stanie z nim samym i jego wyznawcami. Co zresztą obserwujemy w jego braku reakcji na to ci wyczyniają w jego imieniu.Znajduję tu pewien ciekawy aspekt. On się boi nie tyle tych pozostałych, co braku naszej (ludzi) wiary w niego. Stąd ten zakaz - ewentualny brak wiary w niego automatycznie odsyła go w niebyt istnienia - wniosek z tego, że ma się o co bać. Ale dzięki temu są podstawy do wysnuwania przypuszczenia odnośnie jego ewentualnego ateizmu > Mowa oczywiście tylko o bogach, którzy zakazują wiary w innych bogów. Niestety nic nie można powiedzieć o tych, którzy w zestawie swoich przekazanych ludziom praw nic o innych bogach nie wspominają.Może z nimi jest tak jak z ludźmi - co jeden to inny charakterek, a wśród tej różnorodności odruch "psa ogrodnika" jest również im nie obcy. Pozdrawiam serdecznie  pozdrawiam
|
|
| | |  | | Anna Słota | > Może bym i spróbował... ale jaki sens jest przekonywać przekonanych, a co do pozostałych to widać, że ściana dla grochu czuje większą atencją. > Wniosek z tego, ze nasz B. jest niezgorszym paranoikiem albo schizofrenia karze mu nie ufać samemu sobie - jak na boskie możliwości, to jest on za nadto ludzki w czynach i gestach.A czego od niego oczekujesz, jest wytworem ludzkiej wyobraźni, która owszem, jest godna podziwu, ale jeszcze nie przeskoczy sama siebie. > Tylko w takim przypadku zasadnym jest się zapytać (tylko kogo) dlaczego jest on zazdrosny o tych innych - chyba, że to oni np. namieszali mu w raju z A i E i dlatego w nim obawy przekładające się na stanowczy zakaz co do wiary we współtowarzyszy boskiej "niedoli".Po prostu doskonale wie, że gdy ludzie przestaną w niego wierzyć, on przestanie istnieć. Przyzwyczaił się do istnienia, podobnie jak wiekszośc ludzi. > Znajduję tu pewien ciekawy aspekt. On się boi nie tyle tych pozostałych, co braku naszej (ludzi) wiary w niego. Stąd ten zakaz - ewentualny brak wiary w niego automatycznie odsyła go w niebyt istnienia - wniosek z tego, że ma się o co bać.Dokładnie, to my jesteśmy mu potrzebni, a nie on nam. Doszło do paradoksów. Psychopata znęcający się na żoną też wmawia jej, że ona nie da sobie bez niego rady. > Ale dzięki temu są podstawy do wysnuwania przypuszczenia odnośnie jego ewentualnego ateizmu.Tak, to bardzo interesująca kwestia. > Może z nimi jest tak jak z ludźmi - co jeden to inny charakterek, a wśród tej różnorodności odruch "psa ogrodnika" jest również im nie obcy.Przeczytałam w polemicznym (z zamieszczonym w R) tekscie Wuja Zbója, że człowiek jest podobny do Boga "co do natury". Chętnie bym zapytała co to wg niego oznacza, ale czytując jego wypowiedzi skierowane do MA, wiem że nic się nie dowiem. Myśle, jednak że tak właśnie jest: człowiek - twórca boga upodobnił go do siebie ubierając go w swoje największe wady i dając mu swoje najcenniejsze zalety. Zatem bóg uosabia całą ludzkość - "co do natury". Pozdrawiam serdecznie  Również
|
|
 | | dynamik3 | Witam.
Ja myślę ,że przykazanie "nie bedziesz miał Bogów códzych przede mną" wymyślono tylko po to aby wierni bali się odchodzić od tej wiary. Dla mnie jest to poprostu taki mały kruczek na katolika. Wszyscy boją się kary bożej bo nie wiedzą co ich czeka po śmierci. Śmiem myśleć ,że Bóg nie jet ateistą bo aby być ateistą trzeba najpierw istnieć - prawda? Ludzie zawsze szukają czegoś silniejszego ,cudów itd. Wszystko co niezrozumiałe przypisują sile Boga . Np. Dla starożytnego Egipcjanina odpowiedzialny za płodność ziemi był Ozyrys . Dziś powiedziałby on,że to nawóz , lecz dziękowałby Ozyrysowi za natchnienie dla uczonych , którzy to odkryli.</br> "WIARA W BOGA ZACZYNA SIĘ WTEDY GDY KOŃCZY SIĘ ROZUM"
|
|
| Garrone (115 punktów) | boski ateista | Wydaje mi sie, ze choc twoja hipoteza jest bardzo ciekawa, raczej nie ma sie argumentow, zeby ja udowodnic. Mam nadzieje, ze jak najszybciej znajda sie madrzejsi ode mnie, gdyz probujac rozwiklac Twoj problem, zamiast interesujacych wnioskow, osiagnelam wyzyny belkotu  . Ponizej fragment mojego wewnetrznego monologu - w zapisie dialogu. Mam nadzieje, ze moja nieco nowatorska forma wypowiedzi na tym forum nie zostanie zbyt chlodno przyjeta  . Przypuscmy, ze nalezaloby rozwazyc dwie opcje w odniesieniu do monoteistycznego, osobowego, wszystkowiedzacego Boga: a) Boga nie ma b) Bog jest a) Ja1: Bog nie wie, ze go nie ma, wiec moze wierzyc, ze jest... Ja2: Ale, ale... Skoro go nie ma, to jak ma wierzyc? Ja1: Wiara nie wynika z czyjegos bytu, ale jest powiazana z metafizyka. Ja2: Sugerujesz, ze cos, czego nie ma, moze myslec? Ja1: Kto powiedzial, ze nie? Ja2: To chyba dosc oczywiste. Skoro powolujesz sie na metafizyke, miej na uwadze, iz czlowiek potrafi myslec abstrakcyjnie, poniewaz ma odpowiednio rozwiniety mozg. Nie musze chyba dodawac, ze mozg ten nie moze istniec ani tym bardziej funkcjonowac, jezeli nie jest podlaczony do istniejacego organizmu. Ja1: Ale Bog nie ma ogranizmu! On funkcjonuje na zupelnie innych zasadach... Ja2: Zalozylismy, ze Boga nie ma, wiec dalsze dywagacje raczej nie maja sensu... Przejdzmy do punktu b.b) Ja2: Bog jest ateista. Przeciez nie moze w siebie wierzyc, skoro - z racji wlasciwosci zwanej "wszechwiedza" - jest pewien swojego istnienia. Ja1: Masz racje, to brzmi logicznie. Jednak mam wrazenie, ze Bog - jak na ateiste przystalo - powinien negowac istnienie Boga. Ja2: Ateista odrzuca wiare w istnienie Boga. Ja1: Ateista odrzuca takze samo istnienie Boga. Nie myl ateizmu z racjonalizmem, bo rozne bywaja przyczyny tego pierwszego. Przeciez mozna byc swiecie przekonanym, ze Boga na 100% nie ma i bedzie to rodzaj wiary w nieistnienie, a nie racjonalne rozpatrywanie takiej sytuacji. Ja2: Wiec Bog jest w takim razie racjonalista? Ciekawe, co by powiedzial na wypowiedzi racjonalistow, ktorzy na tym forum zaprzeczaja jego istnieniu?  Ja3: Doszedlby zapewne do wniosku, ze racjonalizm jest irracjnalny  Ale co tam, niezbadane sa sciezki Pana...
|
|
 | | gooa (746 punktów) | Odp: boski ateista |
>a) Boga nie ma >b) Bog jest Ciekawie piszesz...pokusze sie jednak na inna mozliwosc, c) Bog jest, ale nie wie, ze jest Bogiem.
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) | >c) Bog jest, ale nie wie, ze jest Bogiem. Ale to nic nie zmienia w kwestii jego ateizmu
pozdrawiam
|
|
| |  | | gooa (746 punktów) | >>c) Bog jest, ale nie wie, ze jest Bogiem. >Ale to nic nie zmienia w kwestii jego ateizmu. Dlaczego ? Jezeli nie wie, ze jest Bogiem, to prawdopodobnie nie wie czym, kim jest. Nie ma wiec odniesienia, aby sie okreslic.
|
|
| | |  | | leo_z (935 punktów) | > >Ale to nic nie zmienia w kwestii jego ateizmu.> Dlaczego ?> Jezeli nie wie, ze jest Bogiem, to prawdopodobnie nie wie czym, kim jest. Nie ma wiec odniesienia, aby sie okreslic.gooa, nie czytałaś może ostatnio czasem Lema, u niego również występuje podobna problematyka, tyle tylko, że nie dotyczy boga ale planety, która również jest nieświadoma swej osobowości z uwagi na mocno "niemowlęcy" wiek A tak poważnie, to jako uczestniczce wielu formowych dyskusji obiło się pewnie Tobie o uszy, że nasz B. posiada parę niezgorszych atrybutów - w tym wszechwiedzę oraz pełnie świadomości. Posiadanie przez B. owych trybutów skutkuje tym, że nie może sobie pozwolić na nieświadomość i niewiedzę kim jest. pozdrawiam
|
|
| | | |  | | gooa (746 punktów) |
Z ta swiadomoscia to nie jest tak. My sami, swiadomi swojego istnienia, zadajemy sobie pytania, dotyczace swiadomosci innych zywych istot wspolzyjacych z nami (zwierzat, a nawet roslin). Dlaczego zatem, nie przyjac, ze swiadomosc "Boga", moze byc czyms zupelnie obcym w naszym pojeciu. Dobrze, z ta nieswiadomoscia Boga, jako Boga, moze troche przesadzilam ( to takie pytanie w drodze), ale wyglada na to, ze nawet "swiadomosc", mozna upatrywac na pewnych szczeblach. Atrybuty, jakie nadajemy Bogu, stworzone zostaly przez religie, to, ze sa one punktem wyjscia wielu rozwazan i dyskusji, to inna sprawa. Lema nie czytalam, ale chetnie zapozanam sie z tytulem tej ksiazki.
|
|
| | | | |  | | leo_z (935 punktów) | > Dlaczego zatem, nie przyjac, ze swiadomosc "Boga", moze byc czyms zupelnie obcym w naszym pojeciu.Oczywiście, że taki punkt spojrzenia możemy przyjąć, tyle tylko, że owo "coś" jako całkowicie obce naszym pojęciom nie może niestety zostać przez nas odpowiednio "sklasyfikowane". Wiesz, to tak jakby osoba głucha i niewidoma od urodzenia - bez pomocy osób trzecich i środków technicznych, próbowała pojąć piękno zawarte np. w "czterech porach roku" Vivaldiego - wydaje się to być poza sferą doznań tej osoby > Atrybuty, jakie nadajemy Bogu, stworzone zostaly przez religie, to, ze sa one punktem wyjscia wielu rozwazan i dyskusji, to inna sprawa.Bogu nadajemy nie tylko atrybuty, jako ludzie kreujemy również jego samego i na podstawie własnych kreacji tworzymy całą strukturę pojęciową z nim związaną > Lema nie czytalam, ale chetnie zapozanam sie z tytulem tej ksiazki.Chodzi o "Solaris", tylko zabierając się do jego czytania należy mieć świadomość, że to sf z lat 60-tych, dzisiejszego odbiorcę może już nieco razić swoją formą. Ja czytałem Solaris jeszcze w podstawówce. pozdrawiam
|
|
|  | | Garrone (115 punktów) | >>a) Boga nie ma >>b) Bog jest >Ciekawie piszesz...pokusze sie jednak na inna mozliwosc, > c) Bog jest, ale nie wie, ze jest Bogiem.
Chetnie rozwazylabym te opcje, ale niestety odpada w przedbiegach, bo stoi w sprzecznosci z moim zalozeniem w poprzednim poscie:
>Przypuscmy, ze nalezaloby rozwazyc dwie opcje w odniesieniu do monoteistycznego, osobowego, wszystkowiedzacego Boga
|
|
 | | leo_z (935 punktów) | > Wydaje mi sie, ze choc twoja hipoteza jest bardzo ciekawa, raczej nie ma sie argumentow, zeby ja udowodnicWiara w boga również opiera się na zasadach przyjętych a priori, nie do udowodnienia. A co do argumentu - cały czas jest jeden i ten sam, to wyznawcy owego boga poprzez twierdzenie, że jest on jedyny skazują go na ateizm. c.n.d  pozdrawiam
|
|
 | | gooa (746 punktów) |
>Ja2: Bog jest ateista. Przeciez nie moze w siebie wierzyc, skoro - z racji wlasciwosci zwanej "wszechwiedza" - jest pewien swojego istnienia. >Ja1: Ateista odrzuca takze samo istnienie Boga. Nie myl ateizmu z racjonalizmem, bo rozne bywaja przyczyny tego pierwszego. Wielu wierzacym nie potrzeba "wszechwiedzy", aby byc przekonanym, ze to, w co wierza, jest prawda. Wierzacy odrzuca nieistnienie Boga, tak jak ateista wierzy np. w nauke (ktora jeszcze wszyskiego nie powiedziala).
|
|
| gooa (746 punktów) | boski ateista |
> Mianowicie w co taki bóg wierzy, skoro sam jest >bogiem jedynym W to, co stworzyl ?
>. Czy będzie zasadnym stwierdzenie, że bóg z >zasady byłby ateistą. "Bog ateista" - zaprzecza swojemu istnieniu, podobnie jak "aczlowiek" - neguje swoje czlowieczenstwo.
|
|
 | | leo_z (935 punktów) | Odp: boski ateista | > >Mianowicie w co taki bóg wierzy, skoro sam jest bogiem jedynym> W to, co stworzyl ?Wierzyć może we wszystko, ale nie w innego boga. A to wskazuje, że powinien być ateistą > >Czy będzie zasadnym stwierdzenie, że bóg z zasady byłby ateistą.> "Bog ateista" - zaprzecza swojemu istnieniu, podobnie jak "aczlowiek" - neguje swoje czlowieczenstwo.Raz, że zaprzecza, a dwa to poprzez fakt, że jego wyznawcy (monoteizm) negują istnienie innego boga powoduje to, że aby ich wiara była zasadna musi być on jedyny, a w takim wypadku jest ateistą. Krąg się zamyka  pozdrawiam
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) | Tak mimochodem... Z istoty boga jedynego wynika również, że nie jest on do końca wszechmocny.  Jedynobóstwo pozbawia go możliwości "uczynienia" następnego (drugiego) boga  pozdrawiam
|
|
| |  | | kafir (363 punktów) | > Z istoty boga jedynego wynika również, że nie jest on do końca wszechmocny. Jedynobóstwo pozbawia go możliwości "uczynienia" następnego (drugiego) boga  Bóg ze swoją wszechmocą ma też inny problem: nie może popelnić samobójstwa!
|
|
| |  | | Garrone (115 punktów) | > Jedynobóstwo pozbawia go możliwości "uczynienia" następnego (drugiego) boga  > pozdrawiamMysle, ze to raczej kwestia egoizmu, a nie jedynobostwa  . Sa dzieci, ktore nie lubia, jak ktos bawi sie ludzikami z plasteliny, ktore one ulepily... A przeciez ci mali ludzie sa stworzeni na obraz i podobienstwo Boga  .
|
|
| Isabell | boski ateista | Bóg to istota doskonała i niepojęta. Jest ponad tym. Wiara, ideologie, poglądy... To dotyczy jedynie ludzi. Nie bądż śmieszny i nie stwarzaj takich bezsensownych dyskusji.
|
|
 | | św.Marek | Odp: boski ateista | > Bóg to istota doskonała i niepojęta. Jest ponad tym. Wiara, ideologie, poglądy... To dotyczy jedynie ludzi. Nie bądż śmieszny i nie stwarzaj takich bezsensownych dyskusji.  Moja ciotka jest znacznie bardziej doskonała i niepojęta. Ma tą przewagę nad Bogiem, że istnieje. ___________ Pozdrawiam
|
|
|  | | Isabell | Istnienie Twojej ciotki, tak jak i Twoje zresztą, jest dla mnie niezaprzeczalnym dowodem na istninie Boga.  Rozumiem, że w Niego nie wierzysz. Dla mnie istninie Boga jest oczywiste. Nie wydaje mi się, żeby to wszystko - wszechśwait, planety, fauna, flora, człowiiek (!) tak po prostu sobie powstały znikąd i bez celu. Musiała zaistnieć przyczyna - Bóg, musi istnieć także sens - Bóg.
|
|
| |  | | św.Marek | > Istnienie Twojej ciotki, tak jak i Twoje zresztą, jest dla mnie niezaprzeczalnym dowodem na istninie Boga. Moje i mojej ciotki istnienie jest dowodem istnienia ojca i matki. Jeżeli to, że powołali mnie do życia i pomogli stać się człowiekiem jest atrybutem boskości, to są moimi bogami. > Rozumiem, że w Niego nie wierzysz. Jak mam wierzyć w coś, co nijak nie istnieje i tylko niektórzy chcą przekonać innych do swojego widzimisię? Samo przekonanie, że coś istnieje nie czyni tego prawdziwym. > Dla mnie istninie Boga jest oczywiste. Nie wydaje mi się, żeby to wszystko - wszechśwait, planety, fauna, flora, człowiiek (!) tak po prostu sobie powstały znikąd i bez celu. Musiała zaistnieć przyczyna - Bóg, musi istnieć także sens - Bóg. Dla Ciebie oczywiste jest istnienie czegoś, co nie istnieje, dlatego jesteś religijna. Wszystko, czego nie możesz pojąć, bo nie starcza Ci wyobraźni i wiedzy, tłumaczysz interwencją Boga, bo to przecież takie proste! Ludzie kierujący się rozumem nie zrzucają swojej niewiedzy na siły wyższe, bajkowe stwory, ale całe życie próbują znaleźć wytłumaczenie. Przez to ludzie doskonalą swój zbiorowy intelekt. Skąd to wszystko co wymieniasz powstało i dlaczego, na tym forum dosyć już napisano. W jednym się z Tobą zgodzę: nie powstało z niczego, czyli Boga. A sensem nie jest Bóg, ale myślenie. ___________ Pozdrawiam
|
|
| | |  | | Isabell |
> Moje i mojej ciotki istnienie jest dowodem istnienia ojca i matki. Jeżeli to, że powołali mnie do życia i pomogli stać się człowiekiem jest atrybutem boskości, to są moimi bogami.Istnienie Twoich rodziców także jest dowodem na istnienie Boga.  Samo przekonanie, że coś istnieje nie czyni tego prawdziwym. Nie czyni też tego nieprawdziwym. > Dla Ciebie oczywiste jest istnienie czegoś, co nie istnieje, dlatego jesteś religijna. Wszystko, czego nie możesz pojąć, bo nie starcza Ci wyobraźni i wiedzy, tłumaczysz interwencją Boga, bo to przecież takie proste! Ludzie kierujący się rozumem nie zrzucają swojej niewiedzy na siły wyższe, bajkowe stwory, ale całe życie próbują znaleźć wytłumaczenie. Przez to ludzie doskonalą swój zbiorowy intelekt.Tak więc prezentujemy dwa skrajne światopoglądy.  Moim zdaniem rozum, logiczne myślenie itd. to owszem, atrybuty człowieczeństwa, ale oprócz tego na człowieka składa się jeszcze dusza, świadomość, pscychika itd., jakby tego nie nazywać, klasyfikować czy defininować. Istnienie to fakt tak nadzwyczajny, że musi pochodzic od Boga - istoty/bytu/osoby/oddmienej świadomości (w końcu wszystko to pojęcia względne  ), poczatku i końca, istniejącego w całej romaitości form, których ma nawet nie jesteśmy w stanie objąć percepcją. Myślę też, że nie powinnieneś zarzucać ludziom wierzącym, w tym mi, iż nie szukają wytłumaczenia, czy nie korzystają z włsnego rozumu, a już nade wszystko że nie doskonalą swego intelektu. Między innymi z tych właśnie powdów trafiłam na tą stronę.  Poza tym nawet Einstein widział w swych teoriach miejsce dla Boga, a nie powiesz chyba, że nie był on jednym z wielkich umysłów tego śwata. > Skąd to wszystko co wymieniasz powstało i dlaczego, na tym forum dosyć już napisano. W jednym się z Tobą zgodzę: nie powstało z niczego, czyli Boga. A sensem nie jest Bóg, ale myślenie.A ja tu nowa jestem i chętnie się dowiem, jakie opinie panują wśród użytkowników tej witryny na ten temat, więc może przedstaw mi to w maksymalnym skrócie.
|
|
| | | |  | | św.Marek | > Istnienie Twoich rodziców także jest dowodem na istnienie Boga. > Samo przekonanie, że coś istnieje nie czyni tego prawdziwym.> Nie czyni też tego nieprawdziwym. W takim razie, gdyby rozumować jak Ty, wszystko co jest, to dowód na istnienie krasnoludków, trolli, smoków i wróżek - tak samo nieistniejących jak Bóg. > Istnienie to fakt tak nadzwyczajny, że musi pochodzic od Boga - istoty/bytu/osoby/oddmienej świadomości (w końcu wszystko to pojęcia względne ), poczatku i końca, istniejącego w całej romaitości form, których ma nawet nie jesteśmy w stanie objąć percepcją. Tak usilnie starasz się przeforsować tego swojego Boga, że do absurdu srowadzasz różne pojęcia. Istnienie nie może pochodzić od nieistnienia, choćbyśmy nieistnienie nazwali Bogiem. Różne formy życia powoli odkrywamy, opisujemy je, nazywamy, klasyfikujemy. To oczywiste, że nie możemy poznać wszystkiego od razu, wiedzieć wszystko. To wszystko poznajemy dzięki rozumowi i nauce; jakoś innych form życia dzięki religom nie poznaliśmy, chyba, żeby jako odmienne formy życia traktować tych, którzy odrzucają myślenie i wszystko chcą tłumaczyć boską interwencją. > Myślę też, że nie powinnieneś zarzucać ludziom wierzącym, w tym mi, iż nie szukają wytłumaczenia, czy nie korzystają z włsnego rozumu, a już nade wszystko że nie doskonalą swego intelektu. To jakiś żart? Czymże ludzie religijni doskonalą intelekt? Tym, że powtarzają bajki, plotą androny? Zajmowanie się legendami i tłumaczenie nimi wszystkiego naprawdę nie wymaga intelektu, najwyżej dobrej pamięci. Korzystanie z własnego rozumu jest wykluczone, gdy odrzuca sę racjonalizm - to oczywiste. Ludzie religijni nie szukają żadnego wytłumaczenia, bo na każde pytanie daje im odpowiedź religia. Poczytaj sobie Twoje własne słowa, żeby nie szukać daleko: wszystko według nich pochodzi od Boga, to po kiego grzyba jeszcze czegoś poszukiwać? > Między innymi z tych właśnie powdów trafiłam na tą stronę. Poza tym nawet Einstein widział w swych teoriach miejsce dla Boga, a nie powiesz chyba, że nie był on jednym z wielkich umysłów tego śwata. Geniusze mają to do siebie, że często mówią to, co inni chcą usłyszeć. Ponadto Einstein był zwykłym człowiekiem, którego geniusz nie rozciągał się na wszystkie dziedziny życia i w wielu się mylił, albo był po prostu fajtłapą. Nie możesz posługiwać się jego geniuszem do tak niecnych celów jak uwiarygodnianie legend i zabobonów katolickich. A może widział jakiegoś spiritus sancti po spożyciu? Wtedy ludzie widzą różne rzeczy, szczególnie w swoich teoriach... > A ja tu nowa jestem i chętnie się dowiem, jakie opinie panują wśród użytkowników tej witryny na ten temat, więc może przedstaw mi to w maksymalnym skrócie. Nie śmiałbym Ci odbierać przyjemności osobistego zapoznania się z tekstmi uczestników forum swoimi recezjami.  ___________ Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | crush | > Istnienie nie może pochodzić od nieistnienia,No i stworzyłeś "dogmacik racjonalistyczny". Jak bardzo jesteś wierzący pokazują Twoje posty, ale żeby tak od razu dogmaty. Pogratulować !
|
|
| | |  | | crush | > Moje i mojej ciotki istnienie jest dowodem istnienia ojca i matki. Jeżeli to, że powołali mnie do życia i pomogli stać się człowiekiem jest atrybutem boskości, to są moimi bogami.Twoje istnienie (co do istnienia Twojej ciotki czekam na "dowodzik") w żaden sposób nie dowodzi istnienia ludzi, których nazywasz ojcem i matką. Na to byłyby potrzebne kolejne "dowodziki". To po pierwsze. Załóżmy jednak, że oni istnieją. Dlaczego nazywasz ich swoimi rodzicami? Bo uwierzyłeś w ich oświadczenie, ewentualnie w oświadczenie innych osób złożone ustnie bądź pisemnie (dokumenty szpitalne, USC itp.). Tak więc Twój związek, nazwijmy go "synowski" pomiędzy Tobą a ludźmi, których nazywasz rodzicami jest oparty wyłącznie na wierze. Jesteś jedynym (a może jest was więcej?) wyznawcą wiary w istnienie swoich rodziców (ja na ich istnienie nie mam żadnego dowodu i w ich istnienie nie wierzę) oraz w to, że powołali Cię do życia.
|
|
| | | |  | | gooa (746 punktów) |
>Twoje istnienie (co do istnienia Twojej ciotki czekam na "dowodzik") w żaden sposób nie dowodzi istnienia ludzi, których nazywasz ojcem i matką. Na to byłyby potrzebne kolejne "dowodziki". Rozumiem Twoja mysl, ale ...te "dowodziki", moga byc przedstawione np. za pomoca badan genetycznych.
|
|
|  | | crush | > Moja ciotka jest znacznie bardziej doskonała i niepojęta. Ma tą przewagę nad Bogiem, że istnieje.Poproszę o "dowodzik" na istnienie Twojej ciotki. Jak dla mnie to ona nie istnieje.
|
|
| |  | | Villgefortz | Cały czas czekamy na dowód w sprawie ciotki...
Swoją drogą, widzę że wyimaginowane paradoksy na wzór osiemnastowiecznego (bodajże): "Czy wszechmogący Bóg może stworzyć kamień, którego nie mógłby podnieść" mają się nadal całkiem dobrze i niektórych zajmują pasjami. Jak się ma dużo czasu...
|
|
| | |  | | leo_z (935 punktów) | >Swoją drogą, widzę że wyimaginowane paradoksy na wzór osiemnastowiecznego (bodajże): "Czy wszechmogący Bóg może stworzyć kamień, którego nie mógłby podnieść" mają się nadal całkiem dobrze i niektórych zajmują pasjami. Jak się ma dużo czasu... Popatrz, popatrz... niecierpliwisz się w sprawie "dowodziku" istnienia cioci, a z drugiej strony - jak sam zauważasz, sprawa z kamieniem leży od XVIII wieku i jak na razie żaden "dowodzik" się nie znalazł. Coś taki raptus... spokojnie czekaj.
ps. Te paradoksy jednak o czymś świadczą: 1. O tym, że kościelni "bibliofile-majsterkowicze" oraz "ojcowie kościoła" raczej nie grzeszyli do końca zdrowym rozsądkiem 2. O tym, że co niektórych nie zadawala wiernopoddańcze potakiwanie i nie boją się głośno mówić, że "król jest nagi"
|
|
 | | leo_z (935 punktów) | > Bóg to istota doskonała i niepojęta. Jest ponad tym.Przecież ja nikogo nie zmuszam do zmiany paradygmatu ocenowego boga. Co do tego, czy jest on ponad tym , czy nie - wybacz ale Twój sąd raczej trudno uznać za warunkujący  > Wiara, ideologie, poglądy... To dotyczy jedynie ludzi.Na obraz i podobieństwo przecież stworzeni oni podobno...  >Nie bądż śmieszny i nie stwarzaj takich bezsensownych dyskusji. uczestnicząc w niej, odium śmieszności spada również na ciebie  . Pytanie tylko czyja śmieszność wynika z głupoty  pozdrawiam
|
|
|  | | Issabel | > >Bóg to istota doskonała i niepojęta. Jest ponad tym.> Przecież ja nikogo nie zmuszam do zmiany paradygmatu ocenowego boga. Co do tego, czy jest on ponad tym , czy nie - wybacz ale Twój sąd raczej trudno uznać za warunkujący  Myślałam, że na forum z definicji wymienia się poglądy, toteż się uzewnętrzniłam.  Chyba o poznanie różnych opinii Ci chodziło? > Na obraz i podobieństwo przecież stworzeni oni podobno...  Wiedziałam, że ktoś się do tego przyczepi.  Macie tu w zwyczaju łapać za słówka, nie pojmując idei autora i tego, że język nie posaida okeśleń, które są w stanie oddać dokładnie nasze zindywidualizowane myśli. Podobieństwio wszak nie jest jednoznaczne z dokładnością. Podobieństwem między nami, a Bogiem może być jedynie sam fakt istnienia. To że istniejemy i my i on. Kto wie?  > uczestnicząc w niej, odium śmieszności spada również na ciebie . Pytanie tylko czyja śmieszność wynika z głupoty  Poczytałam sobie trochę wypowiedzi z róznych tematów i w porównaiu z innymi, ten Twój wątek wydał mi się po prostu wymyślaną na siłę prowokacją. Jednak w przeciwieństwie do Ciebie nie zarzuciłam Ci głupoty, tylko masło twórczy charakter tej dyskusji. Zagalopowałam się, faktycznie, bo jak się okazuje, są osoby, które do Twojej i mojej opinii mają jakieś "ale". Więc był sens te dysputy wszczynać..
|
|
| |  | | leo_z (935 punktów) | > Myślałam, że na forum z definicji wymienia się poglądy, toteż się uzewnętrzniłam. Chyba o poznanie różnych opinii Ci chodziło?Bądź na tyle otwarta i zauważ, że nikt, a tym bardziej ja nie zabrania Tobie owych poglądów głosić. W odpowiedzi skierowanej do Ciebie stwierdziłem tylko, że celem założenia tego wątku nie jest ocenianie boskich atrybutów (vide Twoje "istota doskonała i niepojętna"), a tym bardziej przekonywanie do czegokolwiek. Ja przecież nie narzucam Tobie swojego poglądu, ja tylko poddaję ocenie to co napisałaś. Czy uważasz, że mój komentarz do Twojej opinii jest w jakiś sposób nieuprawniony > Wiedziałam, że ktoś się do tego przyczepi.Jeżeli byłaś o tym przeświadczona, to skąd w tobie ta konsternacja co do faktu owego czepiania >Macie tu w zwyczaju łapać za słówka, nie pojmując idei autora i tego, że język nie posaida okeśleń, które są w stanie oddać dokładnie nasze zindywidualizowane myśli. Miedzy innymi po to ta dyskusja jest, abyś mogła doprecyzować swój punkt zapatrywania > Podobieństwio wszak nie jest jednoznaczne z dokładnością. Podobieństwem między nami, a Bogiem może być jedynie sam fakt istnienia. To że istniejemy i my i on. Kto wie?Jeżeli jesteś do końca świadoma tego co piszesz "...może być", "...Kto wie?" powinnaś zauważyć, że poprzez takie formułowanie zdania dopuszczasz wielość interpretacji jak i ich dopuszczasz zasadność każdej z nich (czyli jest miejsce i dla mojej interpretacji) > Poczytałam sobie trochę wypowiedzi z róznych tematów i w porównaiu z innymi, ten Twój wątek wydał mi się po prostu wymyślaną na siłę prowokacją.Czy nie zauważyłaś przypadkiem w jakim dziale mój watek umieściłem? > >Pytanie tylko czyja śmieszność wynika z głupoty> Jednak w przeciwieństwie do Ciebie nie zarzuciłam Ci głupoty,o przepraszam, w moim zapytaniu nie ma literalnego wskazania kto ma się do niej poczuwać. W związku z tym nie mniej do mnie pretensji o to, że w jakiś sposób poczuwasz się do sugerowanej w pytaniu postawy. > tylko masło twórczy charakter tej dyskusji.Jest to Twoja ocena, trudno ocenić na ile zasadna, gdyż nie jest podparta żadnym umotywowaniem > Zagalopowałam się, faktycznie, bo jak się okazuje, są osoby, które do Twojej i mojej opinii mają jakieś "ale". Więc był sens te dysputy wszczynać..I to wskazuje o wyższości dyskusji nad tangiem ...może w niej brać udział większa ilość osób, nie tylko dwie  pozdrawiam
|
|
 | | Garrone (115 punktów) | > Bóg to istota doskonała i niepojęta. Jest ponad tym. Wiara, ideologie, poglądy... To dotyczy jedynie ludzi.A skad to wiesz? Chyba nie wpadasz tam na gore na herbatke? Jezeli zakladasz istnienie takiego osobowego Boga - to juz sam w sobie jest odwazny i niepewny krok. Biorac za pewnik dodatkowe informacje na jego temat, pokazujesz, ze najlatwiej zapchac takim zalozeniem luki w tym, co niejasne. Skoro piszesz, ze Bog jest niepojety, sugeruje, zeby trzymac sie zalozenia, bo predzej czy pozniej wyjda z tego niezle glupoty  . Wrocmy jednak do zalozenia, ze Bog jest niepojety. W takim razie, skad wiesz, ze wiara, ideologie i poglady ludzi go nie dotycza (masz jakies wtyki  )? A moze to go nie interesuje? Jezeli jednak jestes katoliczka (a tego nie wiem), to nie sadze, zeby tego Boga, o ktorym piszesz, nie interesowal chociazby poglad na jego temat - jezeli olewa to wszystko, co uwazane jest za herezje, to po co wiara w niego i wynikajace z tego obowiazki katolika?
|
|
|  | | Isabell | > A skad to wiesz? Chyba nie wpadasz tam na gore na herbatke? Jezeli zakladasz istnienie takiego osobowego Boga - to juz sam w sobie jest odwazny i niepewny krok. Biorac za pewnik dodatkowe informacje na jego temat, pokazujesz, ze najlatwiej zapchac takim zalozeniem luki w tym, co niejasne. Skoro piszesz, ze Bog jest niepojety, sugeruje, zeby trzymac sie zalozenia, bo predzej czy pozniej wyjda z tego niezle glupoty .> Wrocmy jednak do zalozenia, ze Bog jest niepojety. W takim razie, skad wiesz, ze wiara, ideologie i poglady ludzi go nie dotycza (masz jakies wtyki )? A moze to go nie interesuje? Jezeli jednak jestes katoliczka (a tego nie wiem), to nie sadze, zeby tego Boga, o ktorym piszesz, nie interesowal chociazby poglad na jego temat - jezeli olewa to wszystko, co uwazane jest za herezje, to po co wiara w niego i wynikajace z tego obowiazki katolika?> Osobowy Bóg... Hmm. Moim zdaniem Bóg to zupełnie inna forma istnienia, inna forma osby, świadomości, której nie jesteśmy w stanie mierzyć naszą miarką. Dla mnie nie ma żadnych luk, ja w tym widzę ład i porządek. Religie są odpowiedzią na psychiczne potrzeby człowieka, ich mnogośćjest zaś przez Boga dopuszczana, a więc i to ma sens. On wszak jest przyczyną/początkiem, sensem/odpowiedzią. Ale to są tylko takie moje rozmyślania.  A to ponoć portal służący właśnie rozmyślaniom i konfrontownaiu ich z opiniami innych.  Skąd więc u wielu z dyskutujących tyle jadu?
|
|
| |  | | Garrone (115 punktów) | > >Osobowy Bóg... Hmm. Moim zdaniem Bóg to zupełnie inna forma istnienia, inna forma osby, świadomości, której nie jesteśmy w stanie mierzyć naszą miarką. Dla mnie nie ma żadnych luk, ja w tym widzę ład i porządek.> Religie są odpowiedzią na psychiczne potrzeby człowieka, ich mnogośćjest zaś przez Boga dopuszczana, a więc i to ma sens. On wszak jest przyczyną/początkiem, sensem/odpowiedzią.Jezeli chcesz poznac w skrocie moje zdanie temat wiary, prosze, kliknij tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,17316#w17338> Ale to są tylko takie moje rozmyślania. A to ponoć portal służący właśnie rozmyślaniom i konfrontownaiu ich z opiniami innych. Skąd więc u wielu z dyskutujących tyle jadu?A to ostatnie zdanie bylo odniesieniem do mnie?  Nie wydaje mi sie, zeby akurat moja wypowiedz ociekala jadem...  Moj umysl to leniwy i nierzadko nierozgarniety twor  , wobec tego wchodze od czasu do czasu na forum racjonalisty, zeby ow twor rozruszac. Jak sama napisalas, portal ten sluzy m.in. konfrontowaniu swoich rozmyslan z opiniami innych. Jezeli zadaje Ci pytanie (nawet jezeli Tobie wydaje sie to zlosliwe) to nie dlatego, zeby sie na Tobie wyzyc, ale zeby poznac Twoje zdanie w szerszym zakresie niz takie demo w postaci jednego posta  . Osobiscie wole, jezeli ktos ma jakies "ale" do mojej wypowiedzi, niz jezeli przechodzi obok niej obojetnie. Odpowiadajac na riposte innego uzytkownika, mam okazje kontynuowac swoja wypowiedz, argumentowac swoje wywody albo po prostu przyznac racje adwersarzowi. Zdarzaly mi sie juz pewne roznice pogladow np. z katolikami, ale po wymianie kilku zdan, udalo sie nawet dojsc do wspolnych wnioskow. Nie widze wiec powodu, by uzywac slowa "jad" w odpowiedzi na moj post. Jezeli nie weszlas na to forum z podobnymi oczekiwaniami do moich - po prostu nie odpowiedzialabys mi  .
|
|
| | |  | | Isabell | Z tym jadem to rzeczywiście nie było konkretnie do Ciebie.  Tylko ogólnie takie wrażenie zrobili na mnie racjonaliści.
|
|
 | | kafir (363 punktów) | > Bóg to istota doskonała i niepojęta. Jest ponad tym. Wiara, ideologie, poglądy... To dotyczy jedynie ludzi. Nie bądż śmieszny i nie stwarzaj takich bezsensownych dyskusji.  To nie jest bezsensowna dyskusja, to dyskusja o bezsensach!
|
|
|  | | Isabell | > To nie jest bezsensowna dyskusja, to dyskusja o bezsensach!  Jednak nawet w dyskusji o bezsensach odnalazł się sens.
|
|
| kafir (363 punktów) | boski ateista | >Czy będzie zasadnym stwierdzenie, że bóg z >zasady byłby ateistą. Ateista zakłada, że boga nie ma, bóg jeśli jest zakładać niczego w temacie boga niemusi. Z pewnością musi być niewierzącym, bo nie ma w co wierzyć! Stwarzając jednak człowieka na swój obraz i podobieństwo rozkazał mu wierzyć zamiast wiedzieć, choć sam przecież wie! Perfidna istota!
|
|
 | | Oless (982 punktów) | Odp: boski ateista | > >Czy będzie zasadnym stwierdzenie, że bóg z> >zasady byłby ateistą.> Ateista zakłada, że boga nie ma, bóg jeśli jest zakładać niczego w temacie boga niemusi.> Z pewnością musi być niewierzącym, bo nie ma w co wierzyć!> Stwarzając jednak człowieka na swój obraz i podobieństwo rozkazał mu wierzyć zamiast wiedzieć, choć sam przecież wie! Perfidna istota!Hehe.. Może tak.Chcąc stworzyć istoty które miałyby mu oddawać cześć i czerpać radość z tego co stworzył wokół nich z założenia musiały to być istoty o ograniczonej wiedzy (bo tylko jedna istota może być wszechwiedząca) Brak wszechwiedzy powoduje nieuniknione poleganie na wierze. Ponieważ nawet jeśli mam 99,9% wiedzy(która zmusza mnie to stwierdzenia ze Bóg jest) zawsze istnieje jakaś wiedza której nie znam a w której może być schowana wiedza o tym że boga nie ma.
|
|
|  | | leo_z (935 punktów) | Z przymrużeniem oka  > istoty które miałyby mu oddawać cześćjeżeli ON jest alfą i omegą we wszystkim, czy nie uważasz, że ta nad wyraz ludzka przywara (wywyższanie się) powinna być mu obca. Jak tak dalej pójdzie to okaże się, że tych ludzkich przywar jest w nim znacznie więcej. Wyjdzie, że jest nie tylko ateistą, ale robił to wszystko po pijaku (a może na kacu) i stąd jest jak jest. Pewne rzeczy są tak spaprane, że zasadne będzie domniemanie, że ON jest Polakiem > z założenia musiały to być istoty o ograniczonej wiedzy (bo tylko jedna istota może być wszechwiedząca)faktycznie pachnie tu perfidią ze strony ONEGO, przypomina mi to granie znaczonymi kartami i wymuszanie pochwał pod swoim adresem "jaki to ja wspaniały gracz" > Brak wszechwiedzy powoduje nieuniknione poleganie na wierze.Czyli można rzec, że ON z góry naznaczył nas swoistym autyzmem ...perfidia taka, że "Perfidia" Łysiaka to przy tym betka > (która zmusza mnie to stwierdzenia ze Bóg jest)a co z tak szumnie głoszoną wolną wolą> zawsze istnieje jakaś wiedza której nie znam a w której może być schowana wiedza o tym że boga nie ma.Nie można było tak od razu    pozdrawiam
|
|
| |  | | kafir | >Jak tak dalej pójdzie to okaże się, że tych ludzkich przywar jest w nim znacznie więcej. Wyjdzie, że jest nie tylko ateistą, ale robił to wszystko po pijaku (a może na kacu) i stąd jest jak jest. Toć stworzyli go ludzie na swój obraz i podobieństwo, to jaki ma być...ludzki chyba!
|
|
| agnus dei ;-) (20 punktów) | boski ateista | bog wierzy w superboga, superbog w supersuperboga.... itd itd itd rozpisalbym ten schemat do konca... ale nie mam na to wystarczajaco duzo czasu.
|
|
 | | inhet (1073 punktów) | Odp: boski ateista | ...nieskończenie długiego...
|
|
 | | crush | > bog wierzy w superboga, superbog w supersuperboga.... itd itd itd> rozpisalbym ten schemat do konca... ale nie mam na to wystarczajaco duzo czasu.  Twój dziadek był ojcem Twojego ojca, dziadek Twojego dziadka był ojcem ojca Twojego dziadka... rozpisalbym ten schemat do końca,mam czas i chęci ale nie wiem kto tam był na początku. Ty, jak to w rodzinie, wiesz z pewnością. Daj cynk z tym na początku, to rozpiszę ten schemat dla Ciebie.
|
|
| sprzedamsanki | boski ateista | Mianowicie w co taki bóg wierzy, skoro sam jest bogiem jedynym.
Biorąc pod uwagę przykazanie: nie będziesz miał bogów cudzych przede mną - należy przypuszczać, że Bóg wierzy w innych bogów.
Taki Bóg nie potrzebuje wiary. Jest on wszechmogący i, co ważniejsze, wszechwiedzący więc o wierze nie może tu być mowy.
Słuszny wniosek, spróbuj im to wytłumaczyć, najlepiej w zestawieniu z faktem istnienia większej ilości religii monoteistycznych, których bogowie mają różne wymagania odnośnie swoich wyznawców. Co ciekawe, wszyscy są przekonani, że ich religia jest jedynie prawdziwa.
Co do przekonania o prawdziwości "swojej" religii, przypomina trochę to nasz Sejm kochany. Każda opcja polityczna o słuszności swoich rozwiązań uzdrawiania Polski głośno krzyczy, a jak co do czego przyjdzie, to do błędu za skarby się nie przyzna tylko jeszcze bardziej pokrętnych tłumaczeń używa
Wszyscy ci ludzie wierzą w istnienie Jedynego Boga. Różnią się jedynie w sposobach oddawania mu czci i wyobrażeniach Raju i Piekła itp rzeczy. Jeżeli ja wierzę, że najlepszym sposobem oddawania czci Bogu jest chodzenie co niedzielę do kościoła to oczywiście uważam, że jest to najlepszy sposób, jednak z drugiej strony myśle, że mój bóg nie pośle do piekła Muzłumanina, który na swój sposób był pobożny, choć oczywiście nie mówię tu o zamachowcach samobójcach i fanatykach religijnych
Bóg (twórca tych przykazań) postulując istnienie innych bogów (cudzych), sam zakazuje swoim wyznawcom wiarę w nich.
Wniosek z tego, ze nasz B. jest niezgorszym paranoikiem albo schizofrenia karze mu nie ufać samemu sobie - jak na boskie możliwości, to jest on za nadto ludzki w czynach i gestach.
Tylko w takim przypadku zasadnym jest się zapytać (tylko kogo) dlaczego jest on zazdrosny o tych innych - chyba, że to oni np. namieszali mu w raju z A i E i dlatego w nim obawy przekładające się na stanowczy zakaz co do wiary we współtowarzyszy boskiej "niedoli".
Bóg daje przez to do zrozumienia, że jest on właśnie jedynym prawdziwym Bogiem i wiara w innych jest herezją.
A czego od niego oczekujesz, jest wytworem ludzkiej wyobraźni, która owszem, jest godna podziwu, ale jeszcze nie przskoczy sama siebie.
Cóż z tym dyskutować nie ma sensu, bo samo stwierdzenie nie ma sensu, szczególnie w dyskusji racjonalistów, bo stwierdzasz coś co jest nie do obalenia, ale i nie do udowodnienia. To jest kwestia indywidualna wiary każdego z nas.
"WIARA W BOGA ZACZYNA SIĘ WTEDY GDY KOŃCZY SIĘ ROZUM"
I tu się z tobą nie zgodzę. Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć żadnych zjawisk od przyp[ływów i odpływów przez paradoks podróży w czasie po białe plamy w wiedzy o kosmosie.
Bog jest ateista. Przeciez nie moze w siebie wierzyc, skoro - z racji wlasciwosci zwanej "wszechwiedza" - jest pewien swojego istnienia.
To jest bez sensu. Jak sam wcześniej stwierdziłeś, Bóg wymyka się takim podziałom i prostym stwierdzeniom.
Nie myl ateizmu z racjonalizmem, bo rozne bywaja przyczyny tego pierwszego.
Nareszcie jakieś zdanie, z którym się zgodzę.
Bog jest, ale nie wie, ze jest Bogiem.
Tak i pewnie ty nim jesteś. To stwierdzenie jest po prostu głupie.
Wiara w boga również opiera się na zasadach przyjętych a priori, nie do udowodnienia.
Też nikt ci nie udowadnia, że Bóg jest, natomiast tutaj wielu udowadnia, że Go nie ma. Słuszność ateizmu jest tak samo nie to udowodnienia, jak słuszność wiary więc ateiz też jest rodzajem wiary. Ja jednak wolę być chrześcijaninem i pocieszać się myślą że śmierć to nie koniec, a nawet jak to koniec to przecież nie doznam zawodu, bo nie będę istnieć.
|
|
 | | leo_z (935 punktów) | Odp: boski ateista | Witam! Na wstępie małe wyjaśnienie. Wszystkich uczestników forum Racjonalisty obowiązują pewne zasady ujęte Regulaminem i zasadnym byłoby wcześniej się z nim zapoznać, gdyż wtedy łatwiej się jest w tym wszystkim poruszać. W swoim poście cytujesz i ustosunkowujesz się do wypowiedzi kilku osób i w sumie nie wiadomo jak potraktować Twój post. Np. ja widzę w Twoim poście odnoszenie się do pewnych moich wypowiedzi, ale są one "podpięte" pod wypowiedziami innego uczestnika i w związku z tym powstaje niejasność do kogo są skierowane Twoje słowa. Naprawdę wskazane jest dostosowanie się do wymogów Regulaminu tego forum - na pewno ułatwi to wzajemną wymianę spostrzeżeń oraz wzajemne zrozumienie
Ad rem Jako, że jestem autorem tego wątku i Twój post zawiera w sobie odniesienie się do jego tematyki, czuję się niejako uprawniony do odniesienia się do Twoich wypowiedzi.
>Taki Bóg nie potrzebuje wiary. Jest on wszechmogący i, co ważniejsze, wszechwiedzący więc o wierze nie może tu być mowy Czyli - niezależnie od przydanych mu atrybutów (wszechmogący, wszechwiedzący) Twoje końcowe wnioskowanie jest tożsame z podnoszonym w temacie wątku - jednak ateista
>Wszyscy ci ludzie wierzą w istnienie Jedynego Boga. Różnią się jedynie w sposobach oddawania mu czci i wyobrażeniach Raju i Piekła itp rzeczy. Jeżeli ja wierzę, że najlepszym sposobem oddawania czci Bogu jest chodzenie co niedzielę do kościoła to oczywiście uważam, że jest to najlepszy sposób, jednak z drugiej strony myśle, że mój bóg nie pośle do piekła Muzłumanina, który na swój sposób był pobożny... Czegoś tu nie rozumiem. Jeżeli jest to ten sam Bóg, to skąd takie zróżnicowanie (wielość religii) ocenowe odnośnie form oddawania mu czci, tym bardziej, że często są one wobec siebie wzajemnie sprzeczne, czy wręcz wykluczające się. >choć oczywiście nie mówię tu o zamachowcach samobójcach i fanatykach religijnych A skąd w Tobie uprawnienie do ocenianie sposobu i zasadności oddawania czci Bogu. To, że dla Ciebie jest ono (owe oddawanie czci) nie do przyjęcia, nie znaczy, że jest tak dla wyznawców innej religii. Starozakonni wieprzowinę uważają za nieczystą, a Ty jako katolik możesz zajadać się nią na "n" sposobów.
>Bóg daje przez to do zrozumienia, że jest on właśnie jedynym prawdziwym Bogiem i wiara w innych jest herezją. Zastanów się co piszesz. Jeżeli Twój Bóg jest JEDYNY, to racjonalnym jest chyba sądzić, że mówienie o herezji z uwagi na wiarę w innych Bogów jest niczym nieuprawnione, a to z tej racji, że niby jest JEDYNY. Chociaż... skoro podnoszona jest jego "wszechmocność"... może to taki psikus z Jego strony, takie Boże Dolly.
>>A czego od niego oczekujesz, jest wytworem ludzkiej wyobraźni, która owszem, jest godna podziwu, ale jeszcze nie przskoczy sama siebie. >Cóż z tym dyskutować nie ma sensu, bo samo stwierdzenie nie ma sensu, szczególnie w dyskusji racjonalistów, bo stwierdzasz coś co jest nie do obalenia, ale i nie do udowodnienia. To jest kwestia indywidualna wiary każdego z nas. Zdaje się, że znowu nie bardzo się zastanowiłeś nad tym co piszesz. Twoje "wymagania" co do racjonalności dyskusji powodują, że sam niejako stawiasz się po drugiej stronie, z wszystkimi wypływającymi z tego stanowiska konsekwencjami.
>>"WIARA W BOGA ZACZYNA SIĘ WTEDY GDY KOŃCZY SIĘ ROZUM" >I tu się z tobą nie zgodzę. Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć żadnych zjawisk od przyp[ływów i odpływów przez paradoks podróży w czasie po białe plamy w wiedzy o kosmosie. I znowu dym... zakładam, że coś takiego jak Biblia i Księga Rodzaju jest Tobie znana
>>Bog jest ateista. Przeciez nie moze w siebie wierzyc, skoro - z racji wlasciwosci zwanej "wszechwiedza" - jest pewien swojego istnienia. >To jest bez sensu. Jak sam wcześniej stwierdziłeś, Bóg wymyka się takim podziałom i prostym stwierdzeniom. Cóż... Twoja retoryka budzi zastanowienie... zauważ, że autor prowadzi wyimaginowany dialog, więc Twoje stwierdzenie ...Jak sam wcześniej stwierdziłeś... jest raczej nie do końca na miejscu
>>Nie myl ateizmu z racjonalizmem, bo rozne bywaja przyczyny tego pierwszego. >Nareszcie jakieś zdanie, z którym się zgodzę. j.w.
>>Bog jest, ale nie wie, ze jest Bogiem. >Tak i pewnie ty nim jesteś. To stwierdzenie jest po prostu głupie. Czy swoim drugim zdaniem określasz to, co napisałeś w pierwszym?
>Też nikt ci nie udowadnia, że Bóg jest, natomiast tutaj wielu udowadnia, że Go nie ma. Czyżby inkoherencja... to niby czemu służyła ta cała Twoja wcześniejsza pisanina...
pozdrawiam
|
|
|  | | sprzedamsanki | Bóg jest Bogiem(jeśli w ogóle jest) i wierzyć w nic nie musi. | >ja widzę w Twoim poście odnoszenie się do pewnych moich wypowiedzi, ale są one "podpięte" pod wypowiedziami innego uczestnika i w związku z tym powstaje niejasność do kogo są skierowane Twoje słowa.
Słowa te skierowane są do obu ,ale po prostu na każdy z tych cytatów odpowiedziałbym to samo, więc je "spiąłem"
>Twoje końcowe wnioskowanie jest tożsame z podnoszonym w temacie wątku - jednak ateista
Nie, bo napisałem także, że ateizm jest także rodzajem wiary, więc chodziło mi o to że Boga nie da się w ten sposób zakfalifikować, skoro jest on wszechwiedzący.
>Czegoś tu nie rozumiem. Jeżeli jest to ten sam Bóg, to skąd takie zróżnicowanie (wielość religii) ocenowe odnośnie form oddawania mu czci, tym bardziej, że często są one wobec siebie wzajemnie sprzeczne, czy wręcz wykluczające się.
Chodzi o wiarę ludzi, o kulturowe podstawy wiary itp. Stąd te różnice. Bóg znając jednak słabość i niewiedzę ludzi "toleruje" wszystkie te sposoby.
>A skąd w Tobie uprawnienie do ocenianie sposobu i zasadności oddawania czci Bogu. To, że dla Ciebie jest ono (owe oddawanie czci) nie do przyjęcia, nie znaczy, że jest tak dla wyznawców innej religii. Starozakonni wieprzowinę uważają za nieczystą, a Ty jako katolik możesz zajadać się nią na "n" sposobów.
Bo to co robią zamachowcy samobójcy nie ma nic wspólnego z wiarą. Osama Bin LAden jest tak samo Muzłumaninem jak każdy Żyd czy chrześcijanihn. On wykorzystuje wiarę ludzi do wałasnych celów. Ci ludzie są otumanieni i może dlatego B. im nie przebaczy, ale to nie jest sposób oddawania czci Mahometowi , bo jest to sprzeczne z Koranem, a co do wieprzowiny, to niejedzenie wieprzowiny było sposobem oddawania czci Bogu. Ja uznaję inne sposoby, ale nie widzę nic złego w niejedzeniu jej.
>zakładam, że coś takiego jak Biblia i Księga Rodzaju jest Tobie znana
A owszem znana. Było to napisane na użytek wszystkich pokoleń od Abrahama do średniowiecza. Żaden jednak ksiądz nie kłóci się przecież z naukowcami o to, że człowiek został stworzony z gliny itd. a nie pochodzi ewolucyjnie od małpy.
>>Bog jest, ale nie wie, ze jest Bogiem. >Tak i pewnie ty nim jesteś. To stwierdzenie jest po prostu głupie. Czy swoim drugim zdaniem określasz to, co napisałeś w pierwszym?
Pierwszego ja nie napisałem. To stwierdzenie jest głupie, bo w takim przypadku każdy z nas mogłby Nim być. Była to po prostu odrobina sarkazmu.
>Też nikt ci nie udowadnia, że Bóg jest, natomiast tutaj wielu udowadnia, że Go nie ma. Czyżby inkoherencja... to niby czemu służyła ta cała Twoja wcześniejsza pisanina...
A czy ja udowadniam, że bóg jest? Nie. Ja nie stoję po żadnej ze stron sporu o istnienie Boga, natomiast jestem głęboko przeciwny stwierdzeniu, że bóg, jeśli istnieje i jakikolwiek by on nie był, jest ateistą.
|
|
| |  | | leo_z (935 punktów) | Odp: Bóg jest Bogiem(jeśli w ogóle jest) i wierzyć w nic nie musi. | >>Twoje końcowe wnioskowanie jest tożsame z podnoszonym w temacie wątku - jednak ateista >Nie, bo napisałem także, że ateizm jest także rodzajem wiary, więc chodziło mi o to że Boga nie da się w ten sposób zakfalifikować, skoro jest on wszechwiedzący. 1. Z tego co mi jest wiadomym to ateizm nie jest wiarą ale poglądem i wskazanym byłoby abyś uwzględnił to w swoim spojrzeniu na sprawę. 2. Czy możesz mi "wyłuszczyć" w jaki sposób wszechwiedza wyklucza ateizm B.
>>Czegoś tu nie rozumiem. Jeżeli jest to ten sam Bóg, to skąd takie zróżnicowanie (wielość religii) ocenowe odnośnie form oddawania mu czci, tym bardziej, że często są one wobec siebie wzajemnie sprzeczne, czy wręcz wykluczające się. >Chodzi o wiarę ludzi, o kulturowe podstawy wiary itp. Stąd te różnice. Bóg znając jednak słabość i niewiedzę ludzi "toleruje" wszystkie te sposoby. Przyjmując, że jest tak jak piszesz to znaczyłoby to, że Bóg a priori "toleruje" miliony śmiertelnych ofiar zaistniałych w trakcie byłych jak i obecnych waśni religijnych. Ciekawe dowodzenie... przyznam się, że dziwnie to wygląda w ujęciu innej tezy dot. niezmiernego miłosierdzia boskiego oraz potrzeby miłowania bliźniego swego.
>>A skąd w Tobie uprawnienie do ocenianie sposobu i zasadności oddawania czci Bogu(...) >Bo to co robią zamachowcy samobójcy nie ma nic wspólnego z wiarą. Osama Bin LAden jest tak samo Muzłumaninem jak każdy Żyd czy chrześcijanihn. On wykorzystuje wiarę ludzi do wałasnych celów. Ci ludzie są otumanieni i może dlatego B. im nie przebaczy, ale to nie jest sposób oddawania czci Mahometowi , bo jest to sprzeczne z Koranem, a co do wieprzowiny, to niejedzenie wieprzowiny było sposobem oddawania czci Bogu. Ja uznaję inne sposoby, ale nie widzę nic złego w niejedzeniu jej. Chyba nie do końca zastanowiłeś się nad tym co piszesz: 1. Nadal nie wiem skąd posiadasz prawo i kto Ci je dał, aby oceniać na ile religijne są zachowania innych wyznawców Tobie obcych religii. Zauważ, że nie tyle wiara jest domeną religii ile wiara każdego z wyznawców tej religii. 2. To, że O.B.Laden wykorzystuje parafianizm wyznawców Allaha w niczym nie umniejsza wiary tychże. A ci działają i postępują w imię tej wiary i dla niej umierają. Może dla przeciwwagi dobrze byłoby abyś poddał ocenie postępowanie co niektórych świętych wiary katolickiej - może to dać Tobie sporo do przemyśleń. 3. Niejedzenie wieprzowiny przez starozakonnych nie było i nie jest oddawaniem czci Bogu, ale następstwem przyjętego na siebie Zakonu, coś w stylu jak jeszcze do niedawna katolicy-mięso-piątek.
>>zakładam, że coś takiego jak Biblia i Księga Rodzaju jest Tobie znana >A owszem znana. Było to napisane na użytek wszystkich pokoleń od Abrahama do średniowiecza. Człowieku zastanów się co piszesz. Biblia jest traktowana jako zbiór prawd objawionych bez terminu ich ważności. Natomiast renesans w całej krasie pokazał ile te prawdy są warte. >Żaden jednak ksiądz nie kłóci się przecież z naukowcami o to, że człowiek został stworzony z gliny itd. a nie pochodzi ewolucyjnie od małpy. Przypomnę Ci co stwierdzałeś we wcześniejszym swoim poście cyt.; Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć żadnych zjawisk od przypływów i odpływów przez paradoks podróży w czasie po białe plamy w wiedzy o kosmosie... to są Twoje słowa, które miały być argumentem w Twoim dowodzeniu. Przytoczona przeze mnie Księga Rodzaju zadaje kłam twoim twierdzeniom, więc próbujesz uciekać od odpowiedzialności za swoje słowa w jeszcze większe brednie. Mniej trochę szacunku... jeżeli już nie dla mnie, to chociaż dla siebie.
>Pierwszego ja nie napisałem. To stwierdzenie jest głupie, bo w takim przypadku każdy z nas mogłby Nim być. Była to po prostu odrobina sarkazmu. Racz zauważyć, że Twoja wypowiedź cyt.: "Tak i pewnie ty nim jesteś. To stwierdzenie jest po prostu głupie" składa się z dwóch zdań. Moje odniesienie skierowane jest li tylko do tych zdań. Poza tym, to że czegoś nie rozumiesz i nie łapiesz myśli w tym czymś zawartej nie znaczy, że to coś jest głupie. Prędzej za głupie można uznać zbyt pochopne ferowanie wyroków.
>>Taki Bóg (...) Jest on wszechmogący i, co ważniejsze, wszechwiedzący... >>Bóg daje przez to do zrozumienia, że jest on właśnie jedynym prawdziwym Bogiem i wiara w innych jest herezją... >A czy ja udowadniam, że bóg jest? Nie. Ja nie stoję po żadnej ze stron sporu o istnienie Boga(...) Jeżeli tak wygląda neutralność poglądowa ...to faktycznie jesteśmy państwem na wskroś świeckim.
>natomiast jestem głęboko przeciwny stwierdzeniu, że bóg, jeśli istnieje i jakikolwiek by on nie był, jest ateistą. Człowieku, zastanów się co piszesz. Jeżeli piszesz jakikolwiek by on nie był w ten sposób dopuszczasz również jego ateizm.
ps. a ja jestem przeciwny używaniu "ż" w słowie "używaniu". Jak widzisz nasze sprzeciwy są mniej więcej tyle samo warte.
pozdrawiam
|
|
| | |  | | Drosdzol (1 punktów) | >>>Twoje końcowe wnioskowanie jest tożsame z podnoszonym w temacie wątku - jednak ateista >>Nie, bo napisałem także, że ateizm jest także rodzajem wiary, więc chodziło mi o to że Boga nie da się w ten sposób zakfalifikować, skoro jest on wszechwiedzący. >1. Z tego co mi jest wiadomym to ateizm nie jest wiarą ale poglądem i wskazanym byłoby abyś uwzględnił to w swoim spojrzeniu na sprawę. 2. Czy możesz mi "wyłuszczyć" w jaki sposób wszechwiedza wyklucza ateizm B.
Wiemy, że Bóg istnieje? Nie! Można jednak zadać to pytanie inaczej. Wiemy CZY Bóg istnieje? NIE! Brak istnienia Boga jest tak samo niesprawdzalny jak każda wiara, więc jest w jakimś sensie wiarą, czy raczej niewiarą. Bóg skoro wszystko wie, to nie może w cokolwiek wierzyć, bo on wie, że to jest, albo nie ma, ale nie może tak samo nie wierzyć. Tu to się wyklucza.
>Nadal nie wiem skąd posiadasz prawo i kto Ci je dał, aby oceniać na ile religijne są zachowania innych wyznawców Tobie obcych religii. Zauważ, że nie tyle wiara jest domeną religii ile wiara każdego z wyznawców tej religii.
Ja nikogo nie oceniam! Ja po prostu próbuję sobie wytłumaczyć wielość religii.
>To, że O.B.Laden wykorzystuje parafianizm wyznawców Allaha w niczym nie umniejsza wiary tychże. A ci działają i postępują w imię tej wiary i dla niej umierają. Może dla przeciwwagi dobrze byłoby abyś poddał ocenie postępowanie co niektórych świętych wiary katolickiej - może to dać Tobie sporo do przemyśleń.
Cóz, do mojego tekstu wkradł się błąd - chciałem napisać, że B. zamachowcom PRZEBACZY, ze względu na ich otumanienie.
>Niejedzenie wieprzowiny przez starozakonnych nie było i nie jest oddawaniem czci Bogu, ale następstwem przyjętego na siebie Zakonu, coś w stylu jak jeszcze do niedawna katolicy-mięso-piątek.
Teraz chyba ty nie zastanowiłeś się, co piszesz. Chrześcijanie nie jedli (niektórzy teraz też nie jedzą) mięsa w piątek na pamiątkę męki Chrystusa, więc jest to jak najbardziej oddawaniem czci Bogu.
>>>zakładam, że coś takiego jak Biblia i Księga Rodzaju jest Tobie znana >>A owszem znana. Było to napisane na użytek wszystkich pokoleń od Abrahama do średniowiecza. >Człowieku zastanów się co piszesz. Biblia jest traktowana jako zbiór prawd objawionych bez terminu ich ważności. Natomiast renesans w całej krasie pokazał ile te prawdy są warte.
No cóż jeżeli ty chcesz traktować Księgę Rodzaju dosłownie, to ja nie wiem czy mamy o czym rozmawiać. To chyba oczywiste, że jeśli weźmiemy ją dosłownie to będzie ona stekiem bzdur, jednak to chuyba nie o to chodzi. To tak jakby przypowieści Jezusa brać dosłownie, że opowiadał bajki o pasterzach szukających owce.
>>Żaden jednak ksiądz nie kłóci się przecież z naukowcami o to, że człowiek został stworzony z gliny itd. a nie pochodzi ewolucyjnie od małpy. >Przypomnę Ci co stwierdzałeś we wcześniejszym swoim poście cyt.; Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć żadnych zjawisk od przypływów i odpływów przez paradoks podróży w czasie po białe plamy w wiedzy o kosmosie... to są Twoje słowa, które miały być argumentem w Twoim dowodzeniu. Przytoczona przeze mnie Księga Rodzaju zadaje kłam twoim twierdzeniom, więc próbujesz uciekać od odpowiedzialności za swoje słowa w jeszcze większe brednie. Mniej trochę szacunku... jeżeli już nie dla mnie, to chociaż dla siebie.
Przecież nie uciekam w żadne brednie. To ty bredzisz, bo próbujesz mmi udowodnić, że Kościół hamuje postęp. Owszem hamował, ale w średniowieczu. Teraz, jak już napisałem, nikt nie traktuje dosłownie Księgi Rodzaju.
>>Pierwszego ja nie napisałem. To stwierdzenie jest głupie, bo w takim przypadku każdy z nas mogłby Nim być. Była to po prostu odrobina sarkazmu. >Racz zauważyć, że Twoja wypowiedź cyt.: "Tak i pewnie ty nim jesteś. To stwierdzenie jest po prostu głupie" składa się z dwóch zdań. Moje odniesienie skierowane jest li tylko do tych zdań. Poza tym, to że czegoś nie rozumiesz i nie łapiesz myśli w tym czymś zawartej nie znaczy, że to coś jest głupie. Prędzej za głupie można uznać zbyt pochopne ferowanie wyroków
Masz trochę racji, więc teraz inaczej udowodnię swoją rację. Skoro Bóg jest wszechwiedzący, to jak może nie wiedzieć, że jest Bogiem?
>>natomiast jestem głęboko przeciwny stwierdzeniu, że bóg, jeśli istnieje i jakikolwiek by on nie był, jest ateistą. >Człowieku, zastanów się co piszesz. Jeżeli piszesz jakikolwiek by on nie był w ten sposób dopuszczasz również jego ateizm.
Miałem na myśli czy on będzie Mahometem Bogiem, Jahwe itp. Je3śli chodzi o sam ateizm Boga to już napisałem dowód i nie mam zamiaru się powtarzać.
>a ja jestem przeciwny używaniu "ż" w słowie "używaniu". Jak widzisz nasze sprzeciwy są mniej więcej tyle samo warte.
Tym razem to ja poproszę o odrobinę szacunku dla czyichś poglądów i wypowiedzi.
|
|
| | | |  | | leo_z (935 punktów) | >(...) Bóg skoro wszystko wie, to nie może w cokolwiek wierzyć, bo on wie, że to jest, albo nie ma, ale nie może tak samo nie wierzyć. Tu to się wyklucza. Twoje dowodzenie wykazuje cały czas jedno - B. chcąc nie chcąc jest ateistą.
>Ja nikogo nie oceniam! Ja po prostu próbuję sobie wytłumaczyć wielość religii. A czy to Twoje wcześniejsze stwierdzenie Bóg daje przez to do zrozumienia, że jest on właśnie jedynym prawdziwym Bogiem i wiara w innych jest herezją nie zawiera oceny różnicującej...
>Cóz, do mojego tekstu wkradł się błąd - chciałem napisać, że B. zamachowcom PRZEBACZY, ze względu na ich otumanienie. A co z przykazaniem o nie zabijaniu...
>Teraz chyba ty nie zastanowiłeś się, co piszesz. Chrześcijanie nie jedli (niektórzy teraz też nie jedzą) mięsa w piątek na pamiątkę męki Chrystusa, więc jest to jak najbardziej oddawaniem czci Bogu. A mi się wydaje, że mylisz pojęcia. Niejedzenie wynikało z postu, a nie z oddawania czci B. Post jest formą zakonu, nie czci.
>>>zakładam, że coś takiego jak Biblia i Księga Rodzaju jest Tobie znana >>A owszem znana. Było to napisane na użytek wszystkich pokoleń od Abrahama do średniowiecza. >Człowieku zastanów się co piszesz. Biblia jest traktowana jako zbiór prawd objawionych bez terminu ich ważności. Natomiast renesans w całej krasie pokazał ile te prawdy są warte.
>No cóż jeżeli ty chcesz traktować Księgę Rodzaju dosłownie, to ja nie wiem czy mamy o czym rozmawiać. W tym momencie dajesz dowód, że w ogóle nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Wynika z tego, że komentujesz coś czego w ogóle nie rozumiesz... >To chyba oczywiste, że jeśli weźmiemy ją dosłownie to będzie ona stekiem bzdur, jednak to chuyba nie o to chodzi. To tak jakby przypowieści Jezusa brać dosłownie, że opowiadał bajki o pasterzach szukających owce. Tu nie chodzi o dosłowność interpretacyjną lub jej brak. Problem powstał dopiero wtedy gdy określiłeś ramy czasowe "ważności' biblii, a przecież Biblia jest traktowana jako zawierająca w sobie teksty objawione - czyli "słowo boże", chyba jako katolikowi (chrześcijaninowi) powinno być to Tobie znane
>Przecież nie uciekam w żadne brednie. To ty bredzisz, bo próbujesz mmi udowodnić, że Kościół hamuje postęp. Owszem hamował, ale w średniowieczu. Teraz, jak już napisałem, nikt nie traktuje dosłownie Księgi Rodzaju. Mówimy o całkowicie różnych rzeczach... Ty w ogóle nie łapiesz pewnych kwestii
>Skoro Bóg jest wszechwiedzący, to jak może nie wiedzieć, że jest Bogiem? To proste... bo się nim wcale nie poczuwa
>>natomiast jestem głęboko przeciwny stwierdzeniu, że bóg, jeśli istnieje i jakikolwiek by on nie był, jest ateistą. >Człowieku, zastanów się co piszesz. Jeżeli piszesz jakikolwiek by on nie był w ten sposób dopuszczasz również jego ateizm.
>Miałem na myśli czy on będzie Mahometem Bogiem, Jahwe itp. Je3śli chodzi o sam ateizm Boga to już napisałem dowód i nie mam zamiaru się powtarzać. Zajrzyj do słownika, dowód to ...skończony ciąg zdań uzasadniający prawdziwość danego twierdzenia Dowód owszem napisałeś, ale jedynie jako zwrot pojęciowy.
>Tym razem to ja poproszę o odrobinę szacunku dla czyichś poglądów i wypowiedzi. Co do szacunku... na niego trzeba zapracować... to nie jest łaska boska
|
|
| | | | |  | | sprzedamsanki | >>(...) Bóg skoro wszystko wie, to nie może w cokolwiek wierzyć, bo on wie, że to jest, albo nie ma, ale nie może tak samo nie wierzyć. Tu to się wyklucza. >Twoje dowodzenie wykazuje cały czas jedno - B. chcąc nie chcąc jest ateistą.
Jak sam powiedziałes szacunek to nie jest łaska boska, więc odpowiem od serca: CZy ty w ogóle czytasz co ja pisze czy jesteś tak ograniczony? Zrozum. Obojętnie jak nazwiesz ateizm - poglądem na świat czy religią, do boga omn nie będzie pasować. Bóg nie posługuje sie poglądami i opiniami czy wiarą tylko FAKTAMI!!! Nie zakfalifikujesz go w ten sposób.
>>Ja nikogo nie oceniam! Ja po prostu próbuję sobie wytłumaczyć wielość religii. >A czy to Twoje wcześniejsze stwierdzenie Bóg daje przez to do zrozumienia, że jest on właśnie jedynym prawdziwym Bogiem i wiara w innych jest herezją nie zawiera oceny różnicującej...
Mówiąc "inne religie" miałem na myśli satanizm, czy jakieś religie politeistyczne jak grecka czy rzymska.
>>Cóz, do mojego tekstu wkradł się błąd - chciałem napisać, że B. zamachowcom PRZEBACZY, ze względu na ich otumanienie. >A co z przykazaniem o nie zabijaniu...
Dla nich bóg będzie miał okoliczności łagodzące, przynajmniej tak mi się wydaje. BTW jeśli iść twoim tokiem myślenia to wszyscy krzyżowcy smażą się w piekle...Dla mnie byłaby to już niesprawiedliwość.
>>Teraz chyba ty nie zastanowiłeś się, co piszesz. Chrześcijanie nie jedli (niektórzy teraz też nie jedzą) mięsa w piątek na pamiątkę męki Chrystusa, więc jest to jak najbardziej oddawaniem czci Bogu. >A mi się wydaje, że mylisz pojęcia. Niejedzenie wynikało z postu, a nie z oddawania czci B. Post jest formą zakonu, nie czci.
A zakon jest czym, jak nie oddawaniem czci Bogu?
>>>>>zakładam, że coś takiego jak Biblia i Księga Rodzaju jest Tobie znana >>>>A owszem znana. Było to napisane na użytek wszystkich pokoleń od Abrahama do średniowiecza. >>>Człowieku zastanów się co piszesz. Biblia jest traktowana jako zbiór prawd objawionych bez terminu ich ważności. Natomiast renesans w całej krasie pokazał ile te prawdy są warte. >>No cóż jeżeli ty chcesz traktować Księgę Rodzaju dosłownie, to ja nie wiem czy mamy o czym rozmawiać. >W tym momencie dajesz dowód, że w ogóle nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Wynika z tego, że komentujesz coś czego w ogóle nie rozumiesz...
CZasem mam wrażenie że ty nie wiesz o czym piszesz. Mówisz ogólnikami, jak klasyczny przykład demagogii - Andrzej Lepper.
>>To chyba oczywiste, że jeśli weźmiemy ją dosłownie to będzie ona stekiem bzdur, jednak to chuyba nie o to chodzi. To tak jakby przypowieści Jezusa brać dosłownie, że opowiadał bajki o pasterzach szukających owce. >Tu nie chodzi o dosłowność interpretacyjną lub jej brak. Problem powstał dopiero wtedy gdy określiłeś ramy czasowe "ważności' biblii, a przecież Biblia jest traktowana jako zawierająca w sobie teksty objawione - czyli "słowo boże", chyba jako katolikowi (chrześcijaninowi) powinno być to Tobie znane
Mylisz się, problem powstał, kiedy to ty Księgę Rodzaju podałeś jako przykład kościoła blokującego naukę i postęp, a więc potraktowałes ją dosłownie.
>>Skoro Bóg jest wszechwiedzący, to jak może nie wiedzieć, że jest Bogiem? >To proste... bo się nim wcale nie poczuwa
Nawet jeśli, to on przecież wie, a więc to stwierdzenie jest nadal bez sensu.
>>Miałem na myśli czy on będzie Mahometem Bogiem, Jahwe itp. Je3śli chodzi o sam ateizm Boga to już napisałem dowód i nie mam zamiaru się powtarzać. >Zajrzyj do słownika, dowód to ...skończony ciąg zdań uzasadniający prawdziwość danego twierdzenia Dowód owszem napisałeś, ale jedynie jako zwrot pojęciowy.
A od czego miałem zacząć, jak nie od znaczenia słów zawartych w twojej tezie? Dzięki temu, że już tam można ją obalić, poprzestałem na tym.
pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | Patuszkin (2279 punktów) | Bóg jest niczym. Piotrek Patucha
|
|
| | | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | >Bóg jest niczym. dla mnie nie ma go w ogóle, więc nawet mówienie, że jest niczym jest za daleko idące... ale dywagacje w tym temacie... czemu nie. Biblia czy Simarillion za jedno można uważać... chociaż to drugie bardziej trzyma się "kupy"
pozdrawiam Leszek Z.
|
|
| | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | > Jak sam powiedziałes szacunek to nie jest łaska boska, więc odpowiem od serca:> CZy ty w ogóle czytasz co ja pisze czy jesteś tak ograniczony?> Zrozum. Obojętnie jak nazwiesz ateizm - poglądem na świat czy religią, do boga omn nie będzie pasować. Bóg nie posługuje sie poglądami i opiniami czy wiarą tylko FAKTAMI!!! Nie zakfalifikujesz go w ten sposób.1. Z tym moim "ograniczeniem" to tak jak z Twoim Bogiem - możesz tylko spekulować... 2. Co do czytania... to jestem przekonany, że Ty czytasz... pytaniem pozostaje, czy ze zrozumieniem czytanego tekstu Ad remA Ty zrozum, że jak na razie Twój Bóg jest tylko założeniem, a nie udowodnionym bytem. A z samego założenia monoteistycznego bytu wynika, że musi być ateistą - czy to Tobie pasuje, czy nie. > Mówiąc "inne religie" miałem na myśli satanizm, czy jakieś religie politeistyczne jak grecka czy rzymska.A czym warunkujesz, że TE "religie(?)" nie są bardziej lub mniej uprawnione od chrześcijanizmu > >A co z przykazaniem o nie zabijaniu...> Dla nich bóg będzie miał okoliczności łagodzące, przynajmniej tak mi się wydaje. BTW jeśli iść twoim tokiem myślenia to wszyscy krzyżowcy smażą się w piekle...Dla mnie byłaby to już niesprawiedliwość.A co powiesz o tym, że "Twoi krzyżowcy" wycieli w pień 30 tysięcy mieszkańców Jerozolimy po jej zajęciu..., że w trakcie każdej wyprawy krzyżowej (a było chyba ich nie mniej niż 9) dochodziło do pogromów nie tylko wyznawców Mahometa, ale z lubością wycinano braci starszej wiary - to setki tysięcy bogu ducha winnych istnień ludzkich. Faktycznie... z tymi krzyżowcami to niesprawiedliwość > A zakon jest czym, jak nie oddawaniem czci Bogu?Zakon jest przymierzem, swoistym wyróżnikiem... a co do oddawania czci, to całkiem inna bajka > CZasem mam wrażenie że ty nie wiesz o czym piszesz. Mówisz ogólnikami, jak klasyczny przykład demagogii - Andrzej Lepper.Cóż... jezyk polska trudna jezyka... jakby powiedział murzynek Bambo... a co tu mówić jeszcze o jego zrozumieniu. A tak na marginesie, czy mógłbym prosić o wskazanie "próbek" mojej demagogii(?) > Mylisz się, problem powstał, kiedy to ty Księgę Rodzaju podałeś jako przykład kościoła blokującego naukę i postęp, a więc potraktowałes ją dosłownie.Nie wiem dlaczego, ale czytając Twój komentarz wyobraźnia podsuwa mi się obraz rozradowanej buźki misia Puchatka... ciekawe skąd te moje skojarzenia... A teraz czas na małe przypomnienie: Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć żadnych zjawisk (...) I dla "pogłębienia wiary" parę wersów z Księgi Rodzaju: 1. Na początku Bóg stworzył(sic!) niebo i ziemię. 5. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy. 7. Uczyniwszy to(sic!) sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8. Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi... itd., itd. Jeżeli Ty to nazywasz pomyłką... wybacz, ale główna postać twórczości A.A. Mine'a rozprasza moją jaźń... skąd te skojarzenia... doprawdy nie wiem... > Nawet jeśli, to on przecież wie, a więc to stwierdzenie jest nadal bez sensu.Znane jest Tobie coś na temat dzieci "wychowywanych" przez zwierzęta. Te dzieciaki wcale nie wiedziały, że są ludźmi... dopóki ktoś im tego nie uświadomił. Dobrym możesz być dopiero wtedy, gdy uświadomisz w sobie zło... wszechwiedza również ma swoje ograniczenia - przykład: skutki wolnej woli człowieka > A od czego miałem zacząć, jak nie od znaczenia słów zawartych w twojej tezie? Dzięki temu, że już tam można ją obalić, poprzestałem na tym.Przypomnę Twoje słowa: ... Jeśli chodzi o sam ateizm Boga to już napisałem dowódJa tylko proszę o jego (dowodu) przytoczenie... jako, że dopuszczasz moją ograniczoność to proszę o pewne względy... widocznie trzeba ze mną metodą łopatologiczną Pozdrawiam... mimo moich pewnych uszczypliwości, naprawdę serdecznie (pewnie przez Tolkiena  )
|
|
| | | | | | |  | | sprzedamsanki | > >Mówiąc "inne religie" miałem na myśli satanizm, czy jakieś religie politeistyczne jak grecka czy rzymska.> A czym warunkujesz, że TE "religie(?)" nie są bardziej lub mniej uprawnione od chrześcijanizmuNa przykład tym, ile ludzi je wyznaje i co im to daje. A Ty zrozum, że jak na razie Twój Bóg jest tylko założeniem, a nie udowodnionym bytem. > >Jak sam powiedziałes szacunek to nie jest łaska boska, więc odpowiem od serca:CZy ty w ogóle czytasz co ja pisze czy jesteś tak ograniczony? Zrozum. Obojętnie jak nazwiesz ateizm - poglądem na świat czy religią, do boga omn nie będzie pasować. Bóg nie posługuje sie poglądami i opiniami czy wiarą tylko FAKTAMI!!! Nie zakfalifikujesz go w ten sposób. > A Ty zrozum, że jak na razie Twój Bóg jest tylko założeniem, a nie udowodnionym bytem.No cóz, ta dyskusja zakłada isnienie Boga i nie będę tu dystkutować nt. jego istnienia. > A z samego założenia monoteistycznego bytu wynika, że musi być ateistą - czy to Tobie pasuje, czy nie.Dobrze, skoro nie chcesz przyjąc do wiadomości, że Bóg to nie człowiek i tak Go nie zakwalifikujesz to powiem ci, że Bóg jest przekonany, że Bóg istnieje, więc NIE jest ateistą. > >>A co z przykazaniem o nie zabijaniu...> >Dla nich bóg będzie miał okoliczności łagodzące, przynajmniej tak mi się wydaje. BTW jeśli iść twoim tokiem myślenia to wszyscy krzyżowcy smażą się w piekle...Dla mnie byłaby to już niesprawiedliwość.> A co powiesz o tym, że "Twoi krzyżowcy" wycieli w pień 30 tysięcy mieszkańców Jerozolimy po jej zajęciu..., że w trakcie każdej wyprawy krzyżowej (a było chyba ich nie mniej niż 9) dochodziło do pogromów nie tylko wyznawców Mahometa, ale z lubością wycinano braci starszej wiary - to setki tysięcy bogu ducha winnych istnień ludzkich. Faktycznie... z tymi krzyżowcami to niesprawiedliwośćWedług naszych dzisiejszych kryteriów to było bezsensowne okrucieństwo, jednak ci zwykli krzyżowcy uważali, że sobie kupują zbawienie. Zostali oszukani przez papieża i królów, którzy załatwiali sobie nowe ziemie, ale ci zwykli żołnieże po prostu walczyli dla Chrystuisa w swoim mniemaniu. > >CZasem mam wrażenie że ty nie wiesz o czym piszesz. Mówisz ogólnikami, jak klasyczny przykład demagogii - Andrzej Lepper.> A tak na marginesie, czy mógłbym prosić o wskazanie "próbek" mojej demagogii(?)"W tym momencie dajesz dowód, że w ogóle nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Wynika z tego, że komentujesz coś czego w ogóle nie rozumiesz..." - to chyba twoje słowa. Jeżeli byś miał coś konkretnego do powiedzenia to pojawiłyby się tu konkretne cytaty i dowody na moją głupotę i brak zrozumienia, cóż ja nic takiego nie zauważyłem. > >Mylisz się, problem powstał, kiedy to ty Księgę Rodzaju podałeś jako przykład kościoła blokującego naukę i postęp, a więc potraktowałes ją dosłownie.> Nie wiem dlaczego, ale czytając Twój komentarz wyobraźnia podsuwa mi się obraz rozradowanej buźki misia Puchatka... ciekawe skąd te moje skojarzenia...A teraz czas na małe przypomnienie: Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć żadnych zjawisk (...) I dla "pogłębienia wiary" parę wersów z Księgi Rodzaju: 1. Na początku Bóg stworzył(sic!) niebo i ziemię. 5. I nazwał Bóg światłość dniem, a ciemność nazwał nocą. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy. 7. Uczyniwszy to(sic!) sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem; a gdy tak się stało, 8. Bóg nazwał to sklepienie niebem. I tak upłynął wieczór i poranek - dzień drugi... itd., itd. Jeżeli Ty to nazywasz pomyłką... wybacz, ale główna postać twórczości A.A. Mine'a rozprasza moją jaźń... skąd te skojarzenia... doprawdy nie wiem... I ty nie traktujesz tego dosłownie? Sam sobie przeczysz! W zależności od sytuacji podajesz sprzeczne informacje w tak samaskowany sposób, że sam tego nie zauyważasz. Nadal przychodzi mi na myśl głupia gęba Leppera. > Nawet jeśli, to on przecież wie, a więc to stwierdzenie jest nadal bez sensu.Znane jest Tobie coś na temat dzieci "wychowywanych" przez zwierzęta. Te dzieciaki wcale nie wiedziały, że są ludźmi... dopóki ktoś im tego nie uświadomił. Dobrym możesz być dopiero wtedy, gdy uświadomisz w sobie zło... wszechwiedza również ma swoje ograniczenia - przykład: skutki wolnej woli człowieka Twoja analogia nie jest zbyt trafna, bo Bóg od początku swego istnienia (jeśli taki istniał) wie że jest Bogiem, a jeżeli wszechwiedza ma swoje ograniczenia, to Bóg nie jest Bogie i nie ma o czym gadać. > Przypomnę Twoje słowa: ...Jeśli chodzi o sam ateizm Boga to już napisałem dowódJa tylko proszę o jego (dowodu) przytoczenie... jako, że dopuszczasz moją ograniczoność to proszę o pewne względy... widocznie trzeba ze mną metodą łopatologiczną Teza: Bóg to ateista założenie: Bóg istnieje dowód: W co bóg wierzy, skoro sam jest bogiem jedynym. Moja odpowiedź: ateizm jest poglądem na świat, ale skoro Bog wie wszystko to nie posługuje się poglądami i opiniami, tylko faktami, a dla niego faktem jest istnienie samego siebie. Nie jest to jednak wiara, tylko wiedza. Gdyby jednak człowiek WIEDZIAŁ, że bóg isnieje, to też nazwałbyś go ateistą? Ja nie. Także pozdrawiam bradzo serdecznie miło jest mieć godnego przeciwnika w dyskusji
|
|
| | | | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | >>A czym warunkujesz, że TE "religie(?)" nie są bardziej lub mniej uprawnione od chrześcijanizmu >Na przykład tym, ile ludzi je wyznaje i co im to daje. A czy nie uważasz, że to przeświadczenie o pewności wiary powinna być głównym kryterium ocenowym? W swoim czasie chrześcijanie stanowili tylko nieliczną sektę... kryterium ilościowe raczej więc odpada. Co do kryterium "interesowności" w wyznawaniu religii... to chyba powinno się ją (interesowność) traktować jako dopełnienie wiary, a nie jako wybiórczy i samoistny jej cel.
>No cóz, ta dyskusja zakłada isnienie Boga i nie będę tu dystkutować nt. jego istnienia. To prawda, że dyskusja i owszem zakotwiczona jest o założenie istnienia Boga. Tyle tylko, że Twoje stwierdzenie cyt.: Bóg nie posługuje się poglądami i opiniami czy wiarą tylko FAKTAMI jest konstatacją zawierającą w sobie nieprawdę. Jeżeli coś istnieje w formie założenia, nie możemy mówić o jakichkolwiek FAKTACH a jeżeli już, to tylko o przydanych przez człowieka określonych atrybutach B. Ja również nie zamierzam dyskutować na temat nie istnienia B. - staram się tylko umiejscawiać "fakty" w stosunku do przyjętych założeń.
>Dobrze, skoro nie chcesz przyjąc do wiadomości, że Bóg to nie człowiek i tak Go nie zakwalifikujesz to powiem ci, że Bóg jest przekonany, że Bóg istnieje, więc NIE jest ateistą. Miej na uwadze - nawet sam to zauważyłeś, że wątek opiera się o pewne założenie. Jeżeli wymagasz tego ode mnie, racz również do tego się stosować. A wracając do Twojego stwierdzenia, że Bóg jest przekonany, że Bóg istnieje, więc NIE jest ateistą to stwierdzenie to ma się nijak do mojego pytania z początku wątku cyt.: ...w co taki bóg wierzy. Przydane mu atrybuty wykluczają niejako możliwość jego wiary i stąd moja określona konkluzja. Założone przez Ciebie przekonanie B. o swoim własnym istnieniu niczego w kwestii jego ateizmu nie zmienia.
>Według naszych dzisiejszych kryteriów to było bezsensowne okrucieństwo, jednak ci zwykli krzyżowcy uważali, że sobie kupują zbawienie. Zostali oszukani przez papieża i królów, którzy załatwiali sobie nowe ziemie, ale ci zwykli żołnieże po prostu walczyli dla Chrystuisa w swoim mniemaniu. Jest pewna kwestia... Jeżeli owi krzyżowcy byliby faktycznymi chrześcijanami i postępowali zgodnie z nauką Chrystusa, to nigdy w życiu na żadną wyprawę krzyżową by się nie zgodzili, a to z tego względu, że w ten sposób nie czynili nic co mogłoby ich przybliżyć do oczekiwanego przez każdego chrześcijanina "królestwa niebieskiego". Dekalog obowiązuje każdego chrześcijanina.
>>>CZasem mam wrażenie że ty nie wiesz o czym piszesz. Mówisz ogólnikami, jak klasyczny przykład demagogii - Andrzej Lepper. >>A tak na marginesie, czy mógłbym prosić o wskazanie "próbek" mojej demagogii(?) >"W tym momencie dajesz dowód, że w ogóle nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Wynika z tego, że komentujesz coś czego w ogóle nie rozumiesz..." - to chyba twoje słowa. Jeżeli byś miał coś konkretnego do powiedzenia to pojawiłyby się tu konkretne cytaty i dowody na moją głupotę i brak zrozumienia, cóż ja nic takiego nie zauważyłem. Dla jasności, za słownikiem wyrazów obcych PWN - demagogia: oddziaływanie na uczucia i nastroje (...) przez nierealne obietnice, pochlebstwa dla osiągnięcia własnych celów. Wszelka akcja obliczona na łatwy efekt. Koniec cytatu. W świetle tego co piszę nieco poniżej uważam za sensowne zrezygnować z komentowania, jako do niczego pozytywnego nie prowadzące.
>Nadal przychodzi mi na myśl głupia gęba Leppera. Co do osądu o facjacie Endriu to również ją za taką uważam... a co do podtekstu, to go nie komentuję bo możemy zabrnąć tam gdzie wcale nie chcemy. Ja sobie pozwoliłem, Ty również... jest OK. (takie jest moje stanowisko)
>I ty nie traktujesz tego dosłownie? Sam sobie przeczysz! W zależności od sytuacji podajesz sprzeczne informacje w tak samaskowany sposób, że sam tego nie zauyważasz. Przypomnę po raz kolejny Twoje słowa: Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć żadnych zjawisk Postawiłeś pewną tezę tj. że wiara chrześcijańska nie próbowała i nie próbuje tłumaczyć żadnych zjawisk związanych z postrzeganiem świata. Ja jako przeciwwagę wskazuję Księgę Rodzaju jako próbę właśnie takiego opisu... i naprawdę tu nie ma nic do rzeczy dosłowne lub nie postrzeganie K.R. Pamiętaj, że przez ucieczkę od dosłowności pewnych opisów można zanegować całą Biblię, a w związku z tym podwaliny Twojej wiary. Zapytaj się siebie samego w co wierzysz... zmartwychwstanie, życie pośmiertne, nawet sam B. to wszystko opiera się na dosłowności tłumaczenia określonych zapisów w Biblii. A tak a propos skoro Cię razi przykład oparty o K.R. to co powiesz na temat dowodzenia płaskości Ziemi i centralnego jej położenia. Nie przypominasz sobie może czasem dlaczego G. Bruno nie doczekał naturalnego zejścia z tego padołu.
>Twoja analogia nie jest zbyt trafna, bo Bóg od początku swego istnienia (jeśli taki istniał) wie że jest Bogiem, a jeżeli wszechwiedza ma swoje ograniczenia, to Bóg nie jest Bogie i nie ma o czym gadać. Bóg jako taki to jedno, a atrybuty mu przydane przez człowieka to drugie. Widać z tego, że w określonym czasie włodarze Kościoła i jego totumfaccy za bardzo chcieli zrobić z niego (B.) ideał doskonałości i wyszły z tego w niektórych kwestiach samozaprzeczenia. Przypuszczalnie właśnie dlatego obecnie coraz mnie mówi się o B. osobowym, a bardziej o bycie. No ale skoro byt, to po co mu te wszystkie atrybuty.
>Moja odpowiedź: >ateizm jest poglądem na świat, ale skoro Bog wie wszystko to nie posługuje się poglądami i opiniami, tylko faktami, a dla niego faktem jest istnienie samego siebie. Nie jest to jednak wiara, tylko wiedza. >Gdyby jednak człowiek WIEDZIAŁ, że bóg isnieje, to też nazwałbyś go ateistą? Ja nie. Jeżeli bym WIEDZIAŁ, że B. istnieje, w takim przypadku chcąc nie chcąc musiałbym uważać go za ateistę i to jako JEDYNEGO, 100% ATEISTĘ. Przyjmując Twoją logikę rozumowania, że dla B. ws
|
|
| | | | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | Troszeczkę ucieło tekstu... Przyjmując Twoją logikę rozumowania, że dla B. wszystko jest faktem, to i ateizm w jego przypadku również musi być faktem. B. ma wiedzę, że jest jedynym i wszystko postrzega "faktami" w związku z czym nie może "wierzyć" - skoro nie może wierzyć, musi być ateistą. CND Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | Sprzedamsanki | > Co do kryterium "interesowności" w wyznawaniu religii... to chyba powinno się ją (interesowność) traktować jako dopełnienie wiary, a nie jako wybiórczy i samoistny jej cel.spesjalnie nie użyłem słowa "interesowność, które mi przypisałeś. Wiara chrzxeścijańska daje nam, ludziom motywację do czynienia dobra, zapobiegania wojnom, oraz ćwiczy hart ducha, kiedy wymaga od nas poświęceń. > >>>CZasem mam wrażenie że ty nie wiesz o czym piszesz. Mówisz ogólnikami, jak klasyczny przykład demagogii - Andrzej Lepper.> >>A tak na marginesie, czy mógłbym prosić o wskazanie "próbek" mojej demagogii(?)> >"W tym momencie dajesz dowód, że w ogóle nie rozumiesz co się do Ciebie pisze. Wynika z tego, że komentujesz coś czego w ogóle nie rozumiesz..." - to chyba twoje słowa. Jeżeli byś miał coś konkretnego do powiedzenia to pojawiłyby się tu konkretne cytaty i dowody na moją głupotę i brak zrozumienia, cóż ja nic takiego nie zauważyłem.> Dla jasności, za słownikiem wyrazów obcych PWN - demagogia: oddziaływanie na uczucia i nastroje (...) przez nierealne obietnice, pochlebstwa dla osiągnięcia własnych celów. Wszelka akcja obliczona na łatwy efekt. Koniec cytatu.> W świetle tego co piszę nieco poniżej uważam za sensowne zrezygnować z komentowania, jako do niczego pozytywnego nie prowadzące.Dobrze, źle się wyraziłem, może populizm będzie lepszym słowem. > >Nadal przychodzi mi na myśl głupia gęba Leppera.> Co do osądu o facjacie Endriu to również ją za taką uważam... a co do podtekstu, to go nie komentuję bo możemy zabrnąć tam gdzie wcale nie chcemy. Ja sobie pozwoliłem, Ty również... jest OK. (takie jest moje stanowisko)tu się obaj zgadzamy w całej rozciągłości.  > I ty nie traktujesz tego dosłownie? Sam sobie przeczysz! W zależności od sytuacji podajesz sprzeczne informacje w tak samaskowany sposób, że sam tego nie zauyważasz.Przypomnę po raz kolejny Twoje słowa: Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć żadnych zjawisk Postawiłeś pewną tezę tj. że wiara chrześcijańska nie próbowała i nie próbuje tłumaczyć żadnych zjawisk związanych z postrzeganiem świata. Ja jako przeciwwagę wskazuję Księgę Rodzaju jako próbę właśnie takiego opisu... i naprawdę tu nie ma nic do rzeczy dosłowne lub nie postrzeganie K.R. Pamiętaj, że przez ucieczkę od dosłowności pewnych opisów można zanegować całą Biblię, a w związku z tym podwaliny Twojej wiary. Zapytaj się siebie samego w co wierzysz... zmartwychwstanie, życie pośmiertne, nawet sam B. to wszystko opiera się na dosłowności tłumaczenia określonych zapisów w Biblii. A tak a propos skoro Cię razi przykład oparty o K.R. to co powiesz na temat dowodzenia płaskości Ziemi i centralnego jej położenia. Nie przypominasz sobie może czasem dlaczego G. Bruno nie doczekał naturalnego zejścia z tego padołu. Tak zachowywał się kościół podczas średniowiecza i oświecenia, jednak znajdź mi fragment w Biblii w stylu "I stworzył Bóg ziemię i była płaska, a potem Słońce i gwiazdy i kazał im krążyć wokół ziemi". No cóż ja nic takiego nie znalazłem. Masz rację, że wiara, czy raczej kościół próbował, ale nie próbuje. > >Twoja analogia nie jest zbyt trafna, bo Bóg od początku swego istnienia (jeśli taki istniał) wie że jest Bogiem, a jeżeli wszechwiedza ma swoje ograniczenia, to Bóg nie jest Bogie i nie ma o czym gadać.> Bóg jako taki to jedno, a atrybuty mu przydane przez człowieka to drugie. Widać z tego, że w określonym czasie włodarze Kościoła i jego totumfaccy za bardzo chcieli zrobić z niego (B.) ideał doskonałości i wyszły z tego w niektórych kwestiach samozaprzeczenia. Przypuszczalnie właśnie dlatego obecnie coraz mnie mówi się o B. osobowym, a bardziej o bycie. No ale skoro byt, to po co mu te wszystkie atrybuty.Cóż, na to ci nie odpowiem, bo kościół nawołuje do WIARY, nie do ZROZUMIENIA Boga. Uważam się za racjonalistę (choć nie tak ortodoksyjnego jak ty) więc wszystko się we mnie burzy, kiedy to słyszę. > >Moja odpowiedź:> ateizm jest poglądem na świat, ale skoro Bog wie wszystko to nie posługuje się poglądami i opiniami, tylko faktami, a dla niego faktem jest istnienie samego siebie. Nie jest to jednak wiara, tylko wiedza. >Gdyby jednak człowiek WIEDZIAŁ, że bóg isnieje, to też nazwałbyś go ateistą? Ja nie.> Jeżeli bym WIEDZIAŁ, że B. istnieje, w takim przypadku chcąc nie chcąc musiałbym uważać go za ateistę i to jako JEDYNEGO, 100% ATEISTĘ.Nie powiedziałem co byś myślał o B. pytam co byś powiedział i człowieku WIEDZĄCYM o istnieniu B. Znowu szczypta demagogii w postaci uniknięcia odpowiedzi na właściwe pytanie. > Przyjmując Twoją logikę rozumowania, że dla B. wszystko jest faktem, to i ateizm w jego przypadku również musi być faktem. B. ma wiedzę, że jest jedynym i wszystko postrzega "faktami" w związku z czym nie może "wierzyć" - skoro nie może wierzyć, musi być ateistą.Ateistya twierdzi, że Boga nie ma, a skoro On wie że bóg jest to nie może twierdzić, że go nie ma.:-] Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | | leo_z (935 punktów) | >spesjalnie nie użyłem słowa "interesowność, które mi przypisałeś. Wiara chrzxeścijańska daje nam, ludziom motywację do czynienia dobra, zapobiegania wojnom, oraz ćwiczy hart ducha, kiedy wymaga od nas poświęceń. Mam uwagę... jeżeli nasza dyskusja ma trwać dalej, proszę o pełniejsze zrozumienie dla treści komentarzy i odbierania ich przede wszystkim w kontekście poprzedzającej wypowiedzi, a nie wyjętego z kontekstu zdania czy zwrotu. Proszę zauważyć, że nie przypisuję Tobie żadnej "interesowności". W swoim poprzednim komentażu użyłeś zwrotu "daje nam", ja użyłem zwrotu zawartego specjalnie w cudzysłowie "interesowność". Dla mnie jest oczywistym, że jeżeli oczekujemy (niezależnie od tego z czego to oczekiwanie wypływa), że coś lub ktoś nam coś DA, to w tym momencie wykazujemy swoją interesowność - nawet w wypadku chęci czynienia dobra - jako, że osoba która je chce czynić, czyni to z pobudek religijnych. Jej chęć czynienie dobra jest umotywowana czynnikiem zewnętrznym (wiara).
>Dobrze, źle się wyraziłem, może populizm będzie lepszym słowem. Mój zarzut dotyczył braku zrozumienia treści przeze mnie pisanych... i tak jak poprzednio w moim stanowisku nie zauważałem demagogii, tak obecnie nie widzę w tym żadnego populizmu. Ja stwierdzam tylko (w tamtych, określonych moich wypowiedziach), że nie odnosisz się merytorycznie do treści moich komentarzy.
>Tak zachowywał się kościół podczas średniowiecza i oświecenia, jednak znajdź mi fragment w Biblii w stylu "I stworzył Bóg ziemię i była płaska, a potem Słońce i gwiazdy i kazał im krążyć wokół ziemi". No cóż ja nic takiego nie znalazłem. Wiara chrześcijańska w żadnym wypadku nie próbuje wytłumaczyć... są to Twoje słowa i nie są one uwarunkowane ani okresem historycznym, ani źródłem pochodzenia informacji, więc wybacz, ale to co teraz "udowadniasz" staje się na swój sposób niesmaczne. Wskazywałem wcześniej i dalej to podtrzymuję, że Twoje stwierdzenie było nie do końca uprawnione poprzez swoje rozminięcie się z stanem faktycznym. Wskazałem na pierwszych z brzegu przykładach, że chrześcijanizm wykazywał jednak zapędy do opisu określonych zjawisk. >Masz rację, że wiara, czy raczej kościół próbował, ale nie próbuje. Uważam, że Twoja wyżej wzmiankowana konkluzja stawia kropkę nad "i" i dalsze dzielenie włosa na czworo nic istotnego do tematu nie wniesie.
>Nie powiedziałem co byś myślał o B. pytam co byś powiedział i człowieku WIEDZĄCYM o istnieniu B. Znowu szczypta demagogii w postaci uniknięcia odpowiedzi na właściwe pytanie. Jeszcze raz proszę o to, o czym wzmiankuję na początku obecnego mojego postu... a ponadto gdzie znowu zauważasz moją demagogię... jestem ciekaw nad wyraz. Ad rem Mottem przewodnim dyskusji jest boski ateizm. Ty w swojej kończącej post "odpowiedzi" stawiasz pytanie-założenie: Gdyby jednak człowiek WIEDZIAŁ, że bóg isnieje, to też nazwałbyś go ateistą? Jako, że tematem dyskusji jest Bóg, zakładam, że końcowa część Twojego zapytania to też nazwałbyś go ateistą odnosi się do Boga. Zgodnie z Twoim założeniem - będąc człowiekiem WIEM, że Bóg istnieje... jako, że zgodnie z założeniem jest on Bogiem jedynym, normalnym wydaje się wysunięcie tezy, że nie może być i nie ma innych Bogów poza nim. Pytanie główne wątku brzmiało w co taki bóg wierzy. Jeżeli Bóg jest jedyny, wyklucza to możliwość istnienia innego Boga... i stąd mój graniczący z pewnością osąd o 100%-owym ateizmie boskim jako, że Bóg nie może wierzyć w innego Boga - jest ograniczony naszym osądem o sobie (jedyny). Wskazałem tok swojego rozumowania... pytaniem pozostaje gdzie zauważasz tu demagogię.
>Ateistya twierdzi, że Boga nie ma, a skoro On wie że bóg jest to nie może twierdzić, że go nie ma.:-] Twój osąd spełnia się tylko przy określonym założeniu (Bóg wie, że jest Bogiem), a przecież atrybut boskości nadał mu człowiek. On sam (Bóg) w swoim odczuciu może być np. opiekunem menażerii.
Pozdrawiam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|