Racjonalista - Strona głównaDo treści
Polska kultura, tradycja

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
26-07-2007 13:53Gawliński (65 punktów)Polska kultura, tradycja
Co powiecie o naszej kulturze, naszych tradycjach ? Kształtowane od wieków, jedyne w swoim rodzaju. Czyż nie są piękne, wyjątkowe ? Tu akurat nie mamy co się wstydzić !
Zupełnie inaczej jednak wygląda kultura osobista.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

google
> Tu akurat nie mamy co się wstydzić !
>Zupełnie inaczej jednak wygląda kultura osobista.
Polecam książkę Polskie Złudzenia Narodowe, Stommy (i Księgi wtóre). Może wstydzić to nie, ale bez przesady..
mohawk (2936 punktów)
Otóż to. Stomma spuszcza sporo powietrza z 'ekscepcjonalistycznych' i mesjanistycznych mrzonek, jakie wpaja się nam od maleńkości w procesie edukacji i wychowania 'patriotycznego'.
Vincen Van Gore (179 punktów)
>Co powiecie o naszej kulturze, naszych tradycjach ?
>Kształtowane od wieków, jedyne w swoim rodzaju. Czyż nie są
>piękne, wyjątkowe ? Tu akurat nie mamy co się wstydzić !
>Zupełnie inaczej jednak wygląda kultura osobista.

Możemy sie wstydziś ale tylko sami za siebie, nie za inych.
plodzien (7378 punktów)
>Co powiecie o naszej kulturze, naszych tradycjach ?
>Kształtowane od wieków, jedyne w swoim rodzaju. Czyż nie są
>piękne, wyjątkowe ?

Wyjątkowe. I piękne. Ale porozmawiajmy o szczegółach na przykładzie tradycji obchodzenia świąt narodowych i towarzyszącej im oprawie.
Na całym świecie powodem ich obchodzenia jest jakiś szczęśliwy dla narodu fart historyczny.
1. Wyjątkowość naszych tradycji polega na tym, że czasem świętujemy nieszczęśliwe dla nas zdarzenia.
Na przykład Konstytucja 3 Maja. Uczepiliśmy się jak pijany płotu faktu, że była pierwszą w Europie, a ignorujemy prawdę, że konsekwencją jej uchwalenia było rozczłonkowanie Polski pomiędzy trzech rabusiów.
2. Piękność formy uzewnętrznienia targającej nami radości z powodu święta.
Zburzenie Bastylii Francuzi świętują z autentyczną radością tańcząc i pijąc wino na ulicach do białego rana.
W Polsce wszystko zacząć się musi od mszy świętej . W majowym upale tkwimy na radosnych mszach polowych lub w zaduchu kościoła i radujemy się, że jest chociaż jeden na imprezie, który wina się napije.
A co dalej?
Mam okazję corocznie obserwować jak tradycyjnie i specyficznie po polsku jest obchodzone w Stołecznym Królewskim Mieście Krakowie święto 11 listopada.
Radości jest co niemiara.
Najpierw w świętej zgodzie wszyscy udają się do katedry wawelskiej, gdzie wysłuchują pasjonującego kazania o tych, których zabito a nawet wcześniej torturowano za Polskę. Następnie w radosnym natchnieniu pobierają ciało panajezusowe.
Potem formuje się pochód drogą królewską do Krzyża Katyńskiego i (docelowo) pod Grób Nieznanego Żołnierza. Już w pochodzie jedni dowiadują się od drugich, że są zwyczajnymi zbójami, niegodnymi prawa uczestniczenia w tym co się właśnie dzieje.
Staruszkowie pełni wigoru i niepomni, że weszli przed chwilą w stan łaski uświęcającej napierają z determinacją na bliźnich sącząc jad, od którego robi się jeszcze zimniej.
W takich to nastrojach ten tradycyjny (i radosny) pochód dociera pod Grób przynosząc transparenty mniej lub więcej na temat.
Z zeszłego roku najbardziej utkwił mi w pamięci następujący:
" Boga wiary nie zdradzimy
Ciebie Polsko obronimy".

Aż kusi, by rozpiąć między kijami prześcieradło z narzucającą się odpowiedzią:
"Co ty! Pod lodem przeleżał pół wieku?
Nikt tu Boga nie tępi - żałosny człowieku.
Od sąsiadów wreszcie święty spokój mamy
Jeśli ktoś Polsce zagraża - to raczej my sami!"

Potem wydarzenia rozwijają się zgodnie ze scenariuszem spotykanym na meczach. Można się tylko domyślać, o czym mówią poszczególni mówcy. Kolejne delegacje składające wieńce - witane są rykiem dezaprobaty i ogłuszającymi dźwiękami emitowanymi z przyniesionych specjalnie ta tę okazję gwizdkami.
Trafnego podsumowania imprezy dokonał jeden z koni biorących udział w kończącej imprezę defiladzie. Nagle złamał równy szereg i zwracając się zadem w stronę ryczącego tłumu - wypróżnił się bez ceregieli. Następnie cały czas trzymając zwrócony w stronę tłumu podniesiony ogon przekłusował bokiem kilka dobrych metrów, zgrabnie tym samym dając wyraz temu, o czym ja ośmieliłem się tylko pomyśleć.
Gawliński (65 punktów)
święta prawda

Wróć do listy wątków działu Kultura

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365