Racjonalista - Strona głównaDo treści
Brak słów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
29-07-2007 09:12Gularski (211 punktów)Brak słów
Serwis gazeta.pl zamieścił dość ciekawy artykuł - kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,79849,4329034.html - o słowach jakie używamy w naszym erotycznym życiu. Autor zauważa, że Polacy nie mają w swoim słowniku słów określających narządy płciowe człowieka. Słów, które mogłyby być używane ze swoistą "lekkością" w życiu codziennym, szczególnie erotycznym. I tak np. w języku angielskim można znaleźć pussy, francuskim - fesses lub cuisses, które pomagają użytkownikom tychże języków na subtelną komunikację w ramach intymnych rozmów. Przyznać trzeba, że powoli język polski wzbogaca się w synonimy takich określeń jak "członek" lub "penis" (które do romantycznych nie należą), jednak zadać sobie trzeba pytanie - dlaczego Polacy nie mają swojego "fesses"?
Moim skromnym zdaniem jest to wynik przetrzymywania tematu seksu w rejonie tabu, traktowania seksualności w kategoriach grzechu, dzięki długiej tradycji Kościoła Katolickiego w naszym kraju, która o seksie mogła mówić w sposób jedynie odrażający lub ośmieszający. Niestety język jest odzwierciedleniem kultury w jakiej się tworzy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

J.Szulc (5723 punktów)
Niestety język
>jest odzwierciedleniem kultury w jakiej się tworzy.

Najprawdziwsza prawda - niestety...

Czyżbyś niniejszym proponował dywagacje językowe na temat?

Wiem, że trochę żartobliwie podchodzę do tematu, ale wyobrażam sobie te "wygibasy" słowne, które mogłyby sie z tego narodzić.
A może Polacy w takich chwilach nie lubią mówić, więc nie czują potrzeby tworzenia słów... - oczywiście żartuję.

Sztucznie "demonizowany" obraz seksu, przypisywanie rozkoszy zeń płynących sprawkom szatana był na rękę klerowi.
Jakoś przecież trzeba było wytłumaczyć istnienie celibatu, który przecie4ż dla człowieka nie jest niczym naturalnym.

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
jarcio (1198 punktów)
Słowo "pussy" - odnoszący się do sfery seksualnej - (The New Penguin English Dictionary, 2000.) w języku angielskim jest uważane za wulgarne i w życiu codziennym stosowane nie jest. Natomiast nie wiem jak jest w języku francuskim bo sie na tym nie znam. Ale zważywszy iż jedynym źródłem jakie sie tam podaje jest praca naukowa (?) sprzed ponad 30 lat - co w badaniach nad kulturą w czasach dzisiejszych kwalifikuje się już tylko do muzeum - można spokojnie stwierdzić, że tego tekstu poważnie traktować nie można.

Seks w Polsce XXI wieku tematem tabu ? A co z popkulturą, gdzie to prym wiodą półnagie piosenkarki, a kolorowe pisma dla młodzieży obfitują w tematyke erotyczną ? Przecież muzyka popularna nie opiera się tyle co na talencie wokalnym, a na urodzie. Co z popularnymi produkcjami filmowymi, które bez wątku miłosnego się obyć nie mogą ? Co z reklamami telewizyjnymi, billbordami, gdzie to dany produkt jest często kojarzony z młodą, atrakcyjną, półnagą lub czasem nagą kobietą ? Poza tym pornografia jak i erotyka w Polsce są legalne. Mamy partie polityczne, jak i ruchy społeczne, które promują wszelkie formy współżycia seksualnego. Co to za temat tabu, który publicznie nie tylko występuje, ale i uwagi od niego oderwać nie można ? A może by tak wyjść do ludzi i rozejrzeć się wokół, a nie czytać książki sprzed 30 lat o seksualności Polaków i biadolić o tych murach kościoła co to rzekomo więżą nas wszystkich ?

Racjonaliści.pl bardzo często kierują się czymś co w badaniach nad kulturą nazywane się monokauzalizmem historycznym - postawa w której tłumaczy się wszystkie aspekty życia społecznego jednym tylko zjawiskiem kultury. Komuniści mieli swoich kapitalistów, III Rzesza miała swoich "podludzi", PiS ma układ, PO ma PiS, a Racjonaliści.pl mają swój kościoł. To nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni jak daną negatywną cechę społeczeństwa polskiego tłumaczy się zgudbym wpływem kościoła katolickiego. Wydawało się że byle błahy temat bo zaczerpnięty z jakiegoś tam brukowca, a mimo wszystko i tak udało się znaleść klechów.

No cóż, owocnych poszukiwań - ten świat jest przecież taki prosty ...
J.Szulc (5723 punktów)

Świetnie przeprowadzony wywód!
Chylę czoła!
Faktem jest, że od jakiegoś czasu wręcz bombarduje się nas z prawie każdego nośnika medialnego tak nagością, jak i seksualnością.
Mam jednak wrażenie, że my, Polacy, jeszcze nie "dorośliśmy" do tego. Czy mylę sie twierdząc, że to raczej nie nasze, raczej "zmałpowane" z Zachodu, bo takie przedstawianie produktów (i nie tylko) jest bardziej trendy...?
Tak samo ze słownictwem - jeśli postrzeganie seksu i erotyki "zakorzeni" się u nas jako coś naturalnego, nie wstydliwego, wyklują sie i u nas słowa, które nie będą drażnić ucha.
Może po prostu zacznijmy normalnie rozmawiać? Na początek z naszymi dziećmi? Niech nauczą się, że temat nie jest wcale głupi i wstydliwy, że jest tematem, jak każdy inny.

Pozdrawiam.

"Niestety, racja głupszego lepszą u nas bywa" K. Słomiński.
Gularski (211 punktów)
>Seks w Polsce XXI wieku tematem tabu ? A co z popkulturą, >gdzie to prym wiodą półnagie piosenkarki, a kolorowe pisma dla >młodzieży obfitują w tematyke erotyczną ?
Był tabu, a fakt, że gdzie się nie obejrzysz otaczają Ciebie podteksty seksualne, wcale nie oznacza, że potrafimy rozmawiać o sprawach intymnych.

>a nie czytać książki sprzed 30 lat o seksualności Polaków i >biadolić o tych murach kościoła co to rzekomo więżą nas >wszystkich ?
Po pierwsze, seksuologia w Polsce najlepiej rozwijała się do lat 90 wieku XX, więc książki sprzed 30 lat może nie są strasznie aktualne, jednak nie można ich ignorować. Po drugie nie dałem linku do książki z 1977 roku, a do artykułu z roku 2007.

>Racjonaliści.pl bardzo często kierują się czymś co w badaniach >nad kulturą nazywane się monokauzalizmem historycznym(...)
A myślisz, że fakt, iż w Europie nie powstała np. Kamasutra lub Aranwaranga (mogłem popełnić literówkę w nazwie) jest zdeterminowane położeniem geograficznym, czy może jednak panującą religią? Znasz inny powód istnienia jeszcze na początku XX wieku w Polsce równania seks=zło=wstyd?

>To nie pierwszy raz i zapewne nie ostatni jak daną negatywną >cechę społeczeństwa polskiego tłumaczy się zgubnym wpływem >kościoła katolickiego.
Jeśli nie zauważasz wpływu KK na edukacje seksualną, to trudno. Masz rację nie pierwszy i nie ostatni ponieważ ten wpływ jest duży.
jarcio (1198 punktów)
>Był tabu, a fakt, że gdzie się nie obejrzysz otaczają Ciebie podteksty seksualne, wcale nie oznacza, że potrafimy rozmawiać o sprawach intymnych.

Ale jak Ty sobie to wyobrażasz - kiedy będziemy twoim zdaniem umieli o tym rozmawiać - wtedy, gdy napisze o tym Gazeta.pl, jakiś seksuolog czy tryumfalnie ogłosi to jakiś ruch społeczny czy partia polityczna ? No bo wszakże ktoś te wzorce właściwego dyskursu seksualnego musi ustalać. Pytanie kto to ma byc i po co ? Przecież seks to jest sprawa intymna, prywatna i zatem zależna od partnerów. Po cholerę robić z tego dyskurs społeczny, którym to wszyscy mamy się posługiwać ? No bo tak rozumiem te roszczenia wynikające z ubolewania nad tym, że "Polacy o seksie rozmawiać nie potrafią" i trzeba robić z tego bardziej sprawę publiczną aniżeli prywatną. O tym czy ja potrafię rozmawiać o seksie decydować mogę ja i moja partnerka bo to nasza sprawa. To czy jakiemuś seksuologowi czy autorowi brukowca moje obyczaje seksualne się nie podobają nie jest moim problemem. A takie gadanie, że jest potrzeba stworzenia dyskursu wspólnego dla wszystkich zapewne wynika po części z tego iż ta seksuologia musi mieć w końcu jakiś temat do dyskusji. Też jest z pewnością powiązane z nędznym poziomem intelektualnym dzisiejszego czytelnika gazet (ciekawy artykuł napisał swojego czasu Marek Oramus www.nowe-panstwo.pl/artykuly.php?AID=152&page=5). Jeśli oczekujesz jakieś instytucji, która stanie nad społeczeństwem i ogłosi gawiedzi iż oto z dniem dzisiejszym posiadła zdolność dyskutowania o własnych sprawach intymnych to piszesz o jakieś formie państwa totalitarnego - bowiem tylko dominująca i niekwestionowana instytucja kulturalna czy państwowa może coś takiego społeczeństwu wmówić - przekonać do tego, że w końcu potrafi rozmawiać o seksie, a więc traktować sferę seksualną zasadniczo w ten sam sposób.

>>Racjonaliści.pl bardzo często kierują się czymś co w badaniach >nad kulturą nazywane się monokauzalizmem historycznym(...)
>A myślisz, że fakt, iż w Europie nie powstała np. Kamasutra jest zdeterminowane położeniem geograficznym, czy może jednak panującą religią? Znasz inny powód istnienia jeszcze na początku XX wieku w Polsce równania seks=zło=wstyd?

Powstanie Kamasutry jest uzależnione religijnie, ale to jest odpowiedź na pytanie co stoi za powstaniem Kamasutry, a nie czy lub dlaczego w Polsce seks to temat tabu o którym "nie potrafimy" rozmawiać.

>Jeśli nie zauważasz wpływu KK na edukacje seksualną, to trudno.

Wpływ na edukację seksualną danego społeczeństwa ma kultura w jakiej to społeczeństwo żyje. Jeśli dla Ciebie kultura zamyka się w murach kościoła to dałeś się bardziej podejść tej religii aniżeli niejeden jej wierny wyznawca.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Autor zauważa, że Polacy nie mają w swoim słowniku słów określających narządy płciowe człowieka.
   Ty się martwisz, że mamy ubogie słownictwo erotyczne. Spójrz na kraje islamskie - tam to jest dopiero cenzura.
Pan Tadeusz, XIII księga - noc poślubna Tadeusza i Zosi:
[...]
A to co cię w tak wielkie wprawiło zdumienie,
Zwie się (gdy obyczajnie nazwać) - przyrodzeniem.
Kutasem także zwane, chociaż często bywa,
Że pospólstwo i chłopstwo chujem to nazywa.
Przy tym istnieją inne przezabawne słowa...
A dziwne to bo przecież ręka albo głowa,
Choć większe i ważniejsze, jedna nazwę mają,

Jego zaś niewielkiego, różnie nazywają,
Naraz tylu mianami, Sędzia nieraz zrządzi:
"Jak się gorąc zaczyna, to mnie kuśka swędzi".
Podkomorzy zaś wałem kutasa nazywa,
A Wojski zaganiaczem go nieraz przezywa,
Maciek mówi wisielec, bo już stać nie zdoła,
A Gerwazy na chłopskie dzieci nieraz woła:
"Nie baw się Wojtuś ptaszkiem". Jankiel cymbalista
Zwie go smokiem lub bucem i rzecz oczywista
Jeszcze dziwniejsze nazwy ludzie wymyślają,
Ułani go na przykład pytą nazywają.
[...]


>słów, które mogłyby być używane ze swoistą "lekkością" w życiu codziennym, szczególnie erotycznym
   Uważam, że w prywatnym życiu erotycznym można używać dowolnego słownictwa, pod pewnym warunkiem (vide Joyce).
   Co do mowy potocznej i słów "nieprzyzwoitych," to wpadliśmy jakiś czas temu w błędne koło eufemizmów. Pierwsi zaczęli się wstydzić Adam i Ewa, więc zarzut pod adresem religii jest jak najbardziej słuszny.

[EDIT]

   Narządy męskie: mały, bolec, tłok, młot...
   Narządy kobiece: szparka, muszelka, myszka (ma nawet "kółkeczko" )...
   Piersi: płuca, oczy, bimbałki...

   W tej sferze jest dużo miejsca na własną inwencję.


Po pierwsze to błagam was, nienawidze swojego imienia, podałam je, bo jestem głupia, więc proszę, nie używajcie go. -- Ada Wielogórska
movax (630 punktów)
W duże mierze masz rację. Wszystko zależy od języka pomiędzy partneramy w związku. Co więcej ponieważ jest to język znany tylko dwójgu stwarza to dodatkowo atmosferę intymności. Ale na pewno często jest tak że taki język nie powstaje, bo słowa związane z seksem czy naszą cielesnością kojarzą się jako brzydkie. Owocuje to właśnie niemożnością wyrażania swoich problemów, czy chęci związanych z seksem.

Można sprawę załatwić np. przez zdrobnienia. Cipka czy muszelka nie brzmią wcale źle. To samo z kutasikiem czy ptaszkiem (choć meżczyźni moga poczuć że te zdrobnienie ujmują im z wielkości przyrodzenia).
29-07-2007 23:00 
 Ocena 1 na 1
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
Penis? Proszę bardzo: antoś, aparat, cudo hajducze, gryfik, fomka, franuś, kubuś, oporek, piesek, pieściwy, ufnal, wróbelek, wypustka, wyróżnik, smok, sprężyna, wawrzon, zagończyk, ziołeczko, zalotnik, zaparzacz, retrowirus, szwarccharakter, tubus, tuleja, praptak, utuszowany, wałeczek, wajchowicz, żagielek, śpiewak, winchester, ....itp

Srom? : broszka, buleczka, kocurek, kępka, dziwotwór smoczy, cytrynka, hamarajdka, klara, kominek, gębusia, gniazdeczko, kusica, pani Dźi, sianko, podszycie boże, pimpka, szalupka, szamszara, szponderek, zakątek, żarniczka, niedźwiadek za kratką, włochatka, trzymanko, tabakierka, itp...

Piersi: bałamutki, jagody mleczne, oczy duże i zielone (niebieskie), pieprzyki, piery, piękne pierogi dwa, piłeczki, pinezki, wulkany, zderzaczki, zaczepy, ponęty, przygórki, zwrotnice, zwierzaczki, szpuleczki, śliwki, bita śmietana, wisiorki...itp.....
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
Małgorzata Leśniak (3242 punktów)
Dziękuję za miłe słowa... Ach, te słowa.... W języku polskim, wbrew pozorom, sporo jest określeń na "te" rzeczy. Jednakże, w zdecydowanej większości, są to albo wulgaryzmy, albo regionalizmy. Brakuje określeń (pięknych) na to co dwoje ludzi może robić ze sobą i dla siebie (mam na myśli seks i to wszystko co z nim jest związane). Daleko nam choćby do taoistycznego wyrafinowania, czy też indyjskiego hedonizmu spisanego na kartach Kamasutry (swoją drogą, jak to możliwe, żeby Watsjajana Mallanagi stworzył ją w "stanie czystości, pogrążony w głębokich medytacjach"?)... Tylko że Hindusi mieli Dharmę, Arthę i Kamę. a Polacy...? Bóg, Honor i Ojczyzna... Gdzie tu miejsce na seks?

Prawdą jest, że nie umiemy rozmawiać o seksie... Wstydzimy się swojej seksualności... Ale czy wina tego stanu rzeczy leży tylko po stronie religii? Ten metakulturowy czynnik jest niezwykle istotny, ale do tego wszystkiego należy dodać kompletny brak edukacji seksualnej (nie licząc trzepakowo-podwórkowej), wychowanie w rodzinie, które określić można chyba tylko jednym mianem; "sekspunitywność" i (żal to pisać) wrodzone lenistwo Polaków, którzy (ponoć) na seks (statystycznie) poświęcają od kilku do kilkunastu minut (hehe. o tzw. "numerek" mi chodzi, rzecz jasna.) Złośliwi nawet dodają, że te kilkanaście minut to łącznie z dojazdem (nie "dochodzeniem")... Tak, wiem, to wszystko przecież wina tradycji judeo-chrześcijańskiej (a właściwie katolickiej), ale przynajmniej my, ateiści, moglibyśmy zrobić jakiś krok do przodu i o "tych" sprawach pisać i mówić bez rumieńców na twarzy. Ja robię to już od dawna...

Serdecznie pozdrawiam....
nieobecny
>W języku polskim, wbrew pozorom, sporo jest określeń na "te" rzeczy. Jednakże, w zdecydowanej większości, są to albo wulgaryzmy, albo regionalizmy. Brakuje określeń (pięknych) na to co dwoje ludzi może robić ze sobą i dla siebie (mam na myśli seks i to wszystko co z nim jest związane).
Niby to wszystko co powyżej stoi w opozycji do polskiej tradycji, a jednak tylko pozornie. Taka ta nasza bowiem tradycja, że ma być pięknie, wzniośle i narodowo. Gdy się te wymogi tradycji stosuje do codzienności wychodzi śmiesznie i napuszenie.
Szukanie ogólnonarodowo akceptowalnych określeń na cipkę i fiutka jest żałosne, bo robienie z najbardziej intymnej dziedziny życia ogólnonarodowej sprawy jest żałosne.
Leszek (260 punktów)
Witam...o ile się nie mylę to w "Zapachu kobiety" główny bohater
edukując młodego człowieka wypowiedział mniej więcej takie zdanie
"cały świat obraca się wokół...cipki..."
Chyba coś w tym jest... ..o czym świadczą powyższe wypowiedzi..
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>Srom? : broszka, buleczka, kocurek, kępka, dziwotwór smoczy, cytrynka, hamarajdka, klara, kominek, gębusia, gniazdeczko, kusica, pani Dźi, sianko, podszycie boże, pimpka, szalupka, szamszara, szponderek, zakątek, żarniczka, niedźwiadek za kratką, włochatka, trzymanko, tabakierka, itp...
   Pęknięty jeż

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
diogenes
>Polacy nie mają w swoim słowniku słów
>określających narządy płciowe człowieka.

czy wszystko musi być nazwane? zapominasz o komunikacji pozawerbalnej. nie jestem zwolennikiem gadulstwa w alkowie. jezyk migowy jest tu (moze być) o wiele zabawniejszy niż mielenie jęzorem, który możesz uzyć do czegoś innego...

>Moim skromnym zdaniem jest to wynik przetrzymywania tematu
>seksu w rejonie tabu, traktowania seksualności w
>kategoriach grzechu,

oj, przesada...chodzi przede wszystkim o to, aby wyro nie skrzypiało. prawdę mówiąc nie wierzę, aby katolicy (podobno ponad 90% populacji) przed stosunkiem lub w jego trakcie zmawiali pacierz...

>Niestety język
>jest odzwierciedleniem kultury w jakiej się tworzy.

sex jest wyjsciem poza kulturę...
jeśli będziesz zbyt racjonalny i kulturalny, wylądujesz u seksuologa z wielkim zwisem...
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)
   Pozwolicie na nieco autopromocji?

   Napisałem kiedyś książkę pod tytułem "Stary człowiek nie może" o miłości, określanej przez pruderyjne grono "pornografią" (niestety, już nie do nabycia). Opisałem w niej najbardziej intymne sceny stylem, który w założeniu miał oddać piękno i głębię doznań ludzkich w takiej sytuacji, stać także w opozycji do nazbyt powszechnej wulgaryzacji, uprawianej przez wielu autorów. Nastawiałem się na ogromne trudności i językowe ograniczenia, między innymi w nazewnictwie. Okazało się jednak, że nie, żadnych trudności nie ma, nawet przy staraniach o pewną indywidualizację nazw i scen. Przekonałem się więc, iż język polski pozwala na nieomal nieograniczoną inwencję w tej mierze.

   PS. Książka jest niedostępna w sprzedaży, ale pozostaje na stanie wielu bibliotek śląskich, małopolskich oraz świętokrzyskich - na więcej nie starczyło nakładu, zaś na większy nakład nie starczyło pieniędzy...
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
>   PS. Książka jest niedostępna w sprzedaży, ale pozostaje na stanie wielu bibliotek śląskich, małopolskich oraz świętokrzyskich - na więcej nie starczyło nakładu, zaś na większy nakład nie starczyło pieniędzy...
   A opublikowałbyś na tzw. wolnej licencji, np. Creative Commons?

Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>   A opublikowałbyś na tzw. wolnej licencji, np. Creative Commons?

   Jacku! Opublikowałbym bez przeszkód, gdyby nie istniały przeszkody:
   1. Moja kompletna niewiedza, jak się to robi.
   2. Nie mam tekstu w komputerze, nie mam także odpowiedniego skanera do czytania tekstów drukowanych, bo chyba taki byłby niezbędny.
   Pozdrawiam.
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
   >Jacku! Opublikowałbym bez przeszkód, gdyby nie istniały przeszkody:
   >1. Moja kompletna niewiedza, jak się to robi.
   Masz swoją stronę internetową. Albo sam nią zarządzasz, albo ktoś Ci w tym pomaga, czyli jeden problem z głowy. Pozostaje zagadnienie, czy nie sprzedałeś praw autorskich wydawcy, bo wówczas musisz się porozumieć w tej sprawie. Tu wychodzi, ile tzw. "prawa autorskie" mają wspólnego z rzeczywistością.

   >2. Nie mam tekstu w komputerze, nie mam także odpowiedniego skanera do czytania tekstów drukowanych, bo chyba taki byłby niezbędny.
   Wystarczy zwykły skaner o rozdzielczości 300-600 dpi. Dodatkowo potrzebny jest program do rozpoznawania tekstu. Moim zdaniem najlepszy jest FineReader, jeśli używasz Windows. Pełna wersja kosztuje 580zł, ale wersja demo działa z językiem polskim bez ograniczeń przez 15 dni od zainstalowania.
   Oprócz tego potrzebujesz korektora, czyli człowieka, który przeczyta rozpoznany tekst i poprawi ewentualne błędy. Co prawda FineReadera można uczyć i poprawiać w trakcie rozpoznawania, ale pewne rzeczy mogą się wymknąć mimo to.
   Korektorów znajdziesz bez problemu, ale domyślam się, że własne dzieło wolałbyś "dopieścić" sam.

   Po transformacji trzeba umieścić odpowiednią notatkę licencyjną z Creative Commons - jest kilka wariantów licencji - i można umieścić tekst na Twojej stronie (nie znalazłem odpowiednika www.jamendo.com dla książek). Możesz publikować tekst w różnych formatach, zależnie od tego, czy chcesz, by łatwo można było publikować fragmenty.

   Jeśli jeszcze coś wymaga wyjaśnienia, jestem do usług.

   Pozdrawiam.

   PS. Cieszę się, że chcesz! Nie wiem, czy ktoś publikował beletrystykę na wolnej licencji. Podręczniki i dokumentację - owszem, ale czegoś takiego, z wyjątkiem Projektu Gutenberg, nie widziałem.

   PPS. wolnakultura.info

   PPPS. Gdzie ja mam głowę... Zwykle do skanerów dołączany jest darmowo odpowiedni program, czasem FineReader, czasem inny.


Nie ma głupich pytań! Tylko mnóstwo dociekliwych idiotów.
alkohola (13 punktów)
moze to co nie dopowiedzaiane dopelnia calość?

Wróć do listy wątków działu Kultura

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365