Filmik!!!
pl.youtube.com/watch?v=GNiyPwsaPOsbył ktoś może???
miasta.gazeta.pl/katowice/1,35018,4384905.html
Niezaprzeczalną gwiazdą wieczoru był jednak amerykański Tool. To był już ich
trzeci koncert w Spodku. Byłem na wszystkich, ale wczorajszy był najlepszy. To
zresztą nie był zwykły koncert, lecz prawdziwe misterium, w którym czarował
każdy z czterech muzyków szamanów. Nie miało znaczenia, czy grali nowe czy stare
utwory. Ponad rok od premiery ostatniego bestsellerowego albumu "10 000 days"
wszystkie piosenki Tool są już klasykami. Niewiarygodne, że przy takiej
głośności można było uzyskać taką selekcję brzmienia - każdy najdrobniejszy
niuans słychać było perfekcyjnie. Do tego energia, którą Tool wytwarza na
koncercie, jest w stu procentach pozytywna. To bardzo miłe, choć niecodzienne
być na metalowym bądź co bądź koncercie i widzieć wokół siebie same uśmiechnięte
twarze. Ta muzyka czyni cuda. Szkoda tylko, że koncert skończył się po niecałych
80 minutach. Na zespół narzekać nie można, bo zagrał idealnie. Przed koncertem
organizatorzy oficjalnie obiecali przecież, że Tool zagra o pół godziny dłużej.
Nie dotrzymali słowa.