 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-12-2007 20:58 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | O emo trochę inaczej
4 na 4 | Temat może się wydawać nieco zbyt błahy na pierwszy rzut oka, w końcu muzyka o której mowa zdobyła sobie ostatnio opinię kolejnego sezonowego kiczu, zewsząd słychać krytykę zarówno samej muzyki rozmaitych młodzieżowych (chciałoby się wręcz powiedzieć dziecięcych!) zespolików pojawiających się w mediach jak i przerysowanego wizerunku większości z nich. Jednak nie o samej muzyce chciałem mówić, bo tutaj nie ma o czym mówić. Chciałem napisać raczej o recepcji samego określenia stosowanego w pejoratywnym znaczeniu oraz pewnego specyficznego nastawienia jakiego coraz częściej się spotyka nie tyle w stosunku do samych wykonawców ale do... O tym za chwilę... Na początku trzeba chyba dla sprawiedliwości wyjaśnić, że termin EMO na określenie gatunku muzycznego dziś jest niewłaściwie stosowany i na dobrą sprawę mamy tutaj do czynienia z zawłaszczeniem nazwy. Muzyka pierwotnie określana tym mianem to podgatunek punk rocka z lat osiemdziesiątych i nie ma on kompletnie nic wspólnego poza nazwą oczywiście z tym, co dziś zwykło się tam nazywać. Pamiętam jednak, że jeszcze kilka lat temu nazwy tej używano w stosunku do nieco starszych wykonawców grających coś, co można by również nazwać "Kalifornijskim Rockiem". Dopiero od niedawna nazwa ta zaczęła być stosowana odnośnie zespołów w stylu "Tokio Hotel" i tymczasowej mody wśród młodszej młodzieży. Jednak do rzeczy. Co sprowokowało mnie do napisania tego tekstu? Kilka dni temu z nudów zacząłem przeglądać teledyski kilku zespołów w serwisie YouTube. W końcu przyszła kolej na Broder Daniel - szwedzką grupę grającą alternatywnego rocka, najbardziej znaną chyba z kilku piosenek, które znalazły się na ścieżce dźwiękowej fenomenalnego i pięknego "Fucking Amal" Lukasa Moodyssona. Czytając komentarze przeraziłem się - kilkakrotnie trafiłem na ostrą krytykę tylko z tego powodu, że członkowie zespołu rzekomo są... Emo... Nie wiem jakim cudem, skoro wspomniany materiał został nagrany na dobre dziesięć lat przed pojawieniem się tego pojęcia we współczesnym znaczeniu w mediach... Zacząłem się zastanawiać czym sobie zasłużyli na taką łatkę u owego internetowego ignoranta. Podejrzewam, że decydującym czynnikiem była smutna wymowa większości ich tekstów oraz upodobanie do stosowania pewnego make-upu w scenicznym wizerunku (co jest jednak charakterystyczne dla wielu zespołów tego nurtu). Zacząłem szukać i to co mnie uderzyło to cała masa prześmiewczych filmików i tekstów uderzających nie tyle w muzyczny kicz czy wizerunek co w depresyjną pozę. Na "litość boską" - co to za świat, kiedy za śmieszne uważa się żarty z depresji, samobójstwa i smutku... Na pewno człowiek cierpiący na ból egzystencji najbardziej potrzebuje przyklejania mu łatek (bo wydaje się, że dla autorów tych tekstów każdy smutny dzieciak to "emo") i naśmiewania się z niego. Również jak już mówiłem rozmaici wykonawcy zaczynają "obrywać rykoszetem". Tylko czekam aż smutne teksty Morisseya i The Smiths zostaną w ten sposób zaszufladkowane przez młode pokolenie ignorantów wyładowujących swe frustracje na internetowych forach. Pewnie znajdzie się i taki, który okrzyknie Chopina "prekursorem emo"... Czy te dzieciaki nie rozumieją, że depresja nie jest powodem do robienia sobie żartów? To, że jakiś producent zbiera grupę piętnastolatków, przebiera ich w "depresyjny" wizerunek i każe udawać rockmanów, co samo w sobie ociera się o kicz to zupełnie inna sprawa.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 admirabilis (524 punktów) (zablokowany) | Zgadzam się z Panem w 99% (nie podchodziłbym aż tak poważnie do muzyki) Cóż kultura pop, zawsze będzie destruktywna dla pewnych idei. Popatrz co stało się z muzyką Hard Core. Dzieci uważają , że Limp Bizkit, Korn albo Linkin Park grają HC. A jeszcze do tego to całe Hard Core Techno. Po prostu świat zwariował. Plus za poruszenie tego tematu.
"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
|
|
 | | Maciej Wyszpolski (447 punktów) | >Dzieci uważają , że Limp Bizkit, Korn albo Linkin Park grają HC.
Nie do końca chyba, najpopularniejsze określenie to chyba nadal ten "new metal" czy też "nu metal", bo crossover jakoś się nie przyjął.
>A jeszcze do tego to całe Hard Core Techno.
Polecam wrzucić w google "edm music guide" i przejrzeć dokładną rozpiskę muzyki elektronicznej. Nazwa hardcore funkcjonuje od dawna i jest dosyć konkretnie sprecyzowana.
|
|
|  | admirabilis (524 punktów) (zablokowany) | >.............. bo crossover jakoś się nie przyjął. I mam nadzieję, że się nie przyjmie dopóki dopóty można jeszcze kupić w sklepach płyty D.R.I.
"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
|
|
 | | prokaczystowska_racjonalistka (289 pkt) | >Cóż kultura pop, zawsze będzie destruktywna dla pewnych idei
Ma Pan rację,pop to katownia dla ucha,gorsza niż ta Nirwana co moja córka słuchała i chodziła potem w podartych dżinsach i wymiętolonym proszę Pana swetrze.Wstyd w rodzinie. Propagacja bezguścia i gloryfikacja przemocy.("naładuj spluwę" śpiewał Kurt z Nirwany,podsłuchałam). Muzyka pop dołączyła jeszcze elementy seksualności i mamy gotową Sodomę i Gomorę.
the Baetles to był zespół,choć narkotyki tam silnie oddziaływały. Polecam też Zbigniewa Wodeckiego(delikatne przełamywanie tabu w piosence "Chalupy") i np.Irenę Kantor. To nie jest ta sieczka śmierdząca samobójstwem jak np.Mysłowitz czy wulgarnie seksualna tępa jak bucior stachanowca "Doda"(notabene głosowała na PO-znamienne).
|
|
| Maciej Wyszpolski (447 punktów) | Atmosphere ma etykietkę "emo rapu" co mnie strasznie denerwuje, bo nie chce żeby ktoś dosyć oryginalną i wartościową muzykę wiązał z niedojrzałymi dzieciakami, które się bawią w depresję i pokazywanie światu, jacy to są nieszczęśliwi, inni i blablabla. Subkultury są zabawne, Emo tym bardziej. Jaskółczy niepokój staje się coraz bardziej modny. Na youtube na pewno warto zobaczyć "How to be emo", idealnie prześmiewa to całe "Emo".
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Chodzi mi o to, że to prześmiewanie wychodzi niejednokrotnie daleko poza wyśmiewanie tylko i wyłącznie tej nowej subkulturki. Wedle niektórych "definicji" młoda osoba cierpiąca na depresję automatycznie jest emo, próba samobójcza określa młodego człowieka jako emo - nie odwrotnie.
A taka postawa nie jest niczym nowym. Różnica polega tylko na tym, że kiedyś pewni artyści śpiewali DLA tych ludzi dzieląc się swoimi odczuciami i przeżyciami (choćby wspomniany Morissey) - to o czym mowa to okropny twór marketingowy, który pewna część dzieciaków przyjmie z miejsca (bo to trendy - czy jak się teraz mówi...) a część zacznie się doszukiwać w tym swoich własnych emocji (nie znając ambitniejszej muzyki osadzonej w takim klimacie) - tym drugim w jakiś sposób należałoby właśnie pomóc, a nie bić.
|
|
|  | 2 na 2 | Maciej Wyszpolski (447 punktów) | >Wedle niektórych "definicji" młoda osoba cierpiąca na depresję automatycznie jest emo, próba samobójcza określa młodego człowieka jako emo - nie odwrotnie.
Zauważmy jedno - osoba z depresją nie ma na czole wypisane - mam depresję. Poza tym samo słowo depresja jest bardzo mocno nadużywane, szczególnie w kontekście dzieciaków którym od braku zajęć się w głowach poprzewracało.
Z drugiej strony - osoba która ma tę "depresję" może jak na młodego pozera przystało zaopatrzyć się w modne fatałaszki, naszywki i inne dyrdymały, które spowodują że zrealizuje potrzebę przynależności, znajdzie sobie nowych kolegów, przyjaciół, nawet partnera z tymi samimi problemami. Powodzenia, super, tylko tym samym przypnie sobie etykietkę i nie powinien mieć pretensji, coś za coś! Zresztą mnie osobiście ten konformizm w nonkonformizmie zawsze bawi. No ale młodość ma swoje prawa podobno.
|
|
| Piotrek Karwala (451 punktów) | Myślę, że mógłbym się z Tobą zgodzić. Na Nonsensopedii w artykule o emo obiektem żartów jest samobójstwo i samookaleczenia a to, moim zdaniem, nie jest temat do żartów. Zwłaszcza kiedy zna się osoby, których dotyczą takie problemy. I talk to the wind.
|
|
| Tofik (5585 punktów) | Ja Także się zgadzam. Jeśli chodzi o Tokio Hotele itp, to jest przerażające co dzieje się po pierwsze z takimi dziećmi, a po drugie z samym rockiem. Jednak sądzę, że żaden ceniący się rockowiec nigdy tego nie słuchał i nie zamierza, a rockmani z pewnością nie przejmują się hasłami obrażającymi ich, bo jeśli ktoś nie powie na nich emu to znajdzie jakąś inną nazwę równie dołującą.
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
 | 1 na 1 | Skóra (7 punktów) | Zgadzam się w 100% z tą i z innymi wypowiedziami na ten temat. To fakt, dzisiejsza młodzież woli w pewnych sprawach pójść na łatwiznę, niż drążyć temat do bólu, szukać innych punktów widzenia i odpowiedzi. Należę do szanujących się metalowców i tego-dziś-pojmowanego-"emo" nie uznaję za jedyny pewnik; ba- nawet w ogóle nie uznaję. Tak samo jak tej kiczowatej muzyki i wizerunku zdołowanych podmalowanych małolatów. Choć ich image jest czasem niezwykle zabawny i osobliwy, hehehe  . To dzisiejsze określenie leży daleko poza prawdą o nurcie emo. Przy okazji chciałam pozdrowić wszystkich miłośników metalu, zwłaszcza odmiany death i thrash. I zaznaczam- wcale nie trzeba mieć depresji, żeby kochać taką muzykę
|
|
|  | 1 na 1 | Tofik (5585 punktów) | Dołączam się do pozdrowień 
"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
|
|
| |  | admirabilis (524 punktów) (zablokowany) | Ja dołączam się wręcz piekielnie do tych pozdrowień :-D Ludzie słuchający takiej muzy to moi przyjaciele, dla przyjaciół po plusiku :-D
"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
|
|
| | |  | | Skóra (7 punktów) | Dzięki za plusik  A tak przy okazji- kocham metal (nie każdy, ale większość- nazwijmy to- odmian metalu) i nie czuje się z tym źle. Wręcz przeciwnie  A że czasem ktoś wiedząc o tym nazwie mnie "wcieleniem Szatana" (bywało i tak...  lub s(z)atanistką...? Obrażać ani dołować się z tego powodu nie będę  Bo to głupota. Mi jest z metalem dobrze; to jest lepsze od red bulla  Trafiłam w swoją muzę... Po latach poszukiwań. Jeszcze raz pozdro
|
|
| | | |  | Admirabilis (524 punktów) (zablokowany) | Ależ jesteśmy wcieleniem szatana  A znasz nową płytkę BLOOD RED THRONE?
"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
|
|
| | | | |  | | Skóra (7 punktów) | No, akurat nie znam. Powiem więcej- kiedyś chciałam nawet zaszaleć i kupić sobie którąś z ich płytek, ale nigdzie nie było... Tak na spróbę, żeby obczaić, cóż to takiego i czy warto. Bo naczytałam się pochlebnych recenzji...  Mam dużo różnych albumów bardzo rozmaitych kapelek, ale tego nie mogłam nigdzie dorwać...
|
|
| | | | | |  | Admirabilis (524 punktów) (zablokowany) | Aaa, to polecam. Recenzje nie są przesadzone. Jak chcesz to mam jedną płytkę, tylko nie wiem jak Ci przesłać. Kiedyś- jak wydawałem fanzina o takiej tematyce to się takie rzeczy wysyłało pocztą analogową.
"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
|
|
| | | | | | |  | | Skóra (7 punktów) | Witam po długiej przerwie  Bardzo fajnie byłoby otrzymać jakoś trochę świeżej muzy, zwłaszcza Blood Red Throne... Tylko jak to zrobić...? Mam mnóstwo różnych płytek, albumów, ale jak to zwykle bywa- wszystko przesłuchałam miliony razy aż do znudzenia. To jest jak z wielką szafą pełną ubrań. Niby ma się ich tyle, a jednak nie ma się człowiek (na ogół kobieta  ) w co ubrać, he he... Trochę zeszliśmy z tematu... Aczkolwiek wszystko kręci się wokół muzyki. Może coś się wykombinuje z tym przesyłem.
|
|
| Miau (116 punktów) | Latwo powiedzieć : kicz. Oczywiście się zgodzę. Problem w tym, że większość osób słuchających muzyki pokroju My Chemical Romance, rzeczywiście ją czuje. I w sumie, chyba w tym cały sens muzyki.
|
|
 | 1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Latwo powiedzieć : kicz. Oczywiście się zgodzę. Problem w tym, że większość osób słuchających muzyki pokroju My Chemical Romance, rzeczywiście ją czuje. I w sumie, chyba w tym cały sens muzyki.My Chemical Romance i cała masa podobnych zespolików to jeszcze nie taki problem. Dla mnie to zwyczajny nastoletni zespół grający młodzieżowego rocka, któremu udało się wybić - nie gra ani rewelacyjnie, ani beznadziejnie, a poza tym zauważyłem, że od ostatniego albumu (przynajmniej w teledyskach na jakie czasem trafiało się w TV) zerwali ze starym image.  Bardziej miałem na myśli takie zespoły, ewidentnie wykreowane pod publiczkę jak Tokio Hotel czy Blog 27 (który niektórzy również zaczęli podpinać pod nurt tego nowego emo).  Całkowicie zgadzam się z tym co napisałeś i właśnie dlatego jestem przeciwny robieniu wielkiego uogólnienia i naśmiewaniu się ze wszystkich dzieciaków emo na raz. Depresja jest czymś niezwykle osobistym i intymnym - po tym właśnie bardzo łatwo poznać kogoś udającego - dzieciak, który zafarbuje sobie włosy na czarno, podmaluje oczy i robiąc smutną minę pójdzie do szkoły prawdopodobnie jedynie podąża za nową modą. Jednakże jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy: wyobraźmy sobie młodego człowieka, który faktycznie ma problemy z poczuciem własnej wartości i nie może znaleźć swojego miejsca na świecie. Wbrew pozorom wykrycie takich problemów nie jest wcale takie łatwe, bo ludzie mający takie problemy ukrywają się z nimi, nawet będąc outsiderami nie płacą na szkolnym korytarzu i nie eksponują ran po żyletkach. Jednak taka osoba może szukać ujścia swoich emocji właśnie w takiej muzyce - pamiętajmy, że jest to okres, kiedy dopiero wyrabia się gust i poznaje innych wykonawców. Mało kto zaczyna od "The Cure", "The Smiths" czy "The Pixies".  Za "underground" u dzieciaka otoczonego fanami Dody zaczyna robić Nirvana czy nawet Linkin Park.  A teraz wyobraźmy sobie, że dzieciak pogrążony w depresji zaczyna zewsząd słyszeć, że jest "ciotą", że jest nienormalny bo jest "emo"...
|
|
|  | | Miau (116 punktów) | Myślę, że w ogóle nie należy naśmiewać się z dzieci. Tak czy inaczej robią to co robią z jakiegoś powodu. Podążanie za modą bez zastanowienia może być również sygnałem pewnych problemów np. z akceptacją przez środowisko. Przez całe życie słyszymy, że jesteśmy do niczego. Przynajmniej tak jest w moim wypadku. Dziecko tak czy inaczej musi się na to uodpornić. Osobiście bardzo lubię "The Cure" i "The Smiths". Jeśli ktoś uznaje za wartościowe "Tokio Hotel", nie mam prawa stwierdzać inaczej. De facto i tak wszyscy od zawsze tworzą z tych samych pobudek, mówią o tym samym. Może jakość nie ta sama, ale z pewnością wielki fan jazzu powie to samo o "The Cure". Tworzone pod publiczkę, "pod publiczkę" czyli zgodnie z potrzebami danej grupy ludzi (dużej być może, stąd wysoka sprzedaż)... i chyba nic więcej nie dodam. Pozdrawiam
|
|
|  | | Skóra (7 punktów) | Depresja to koszmarna choroba i faktycznie nie wolno się z tego naigrawać. Sęk w tym, że młodzi ludzie nie zdają sobie sprawy z wagi tego problemu. I sprowadzają prawdziwą depresję do rangi czegoś niepoważnego, tudzież przejściowego załamania nastroju typowego dla nastolatków. >Jest też tak, że o depresji mało kto w ogóle rozmawia. Ludzie się tego tematu boją i wstydzą. A o tym trzeba głośno mówić.
|
|
1 na 1 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | |
|
 | 1 na 1 Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | >Zgadzam się, że depresja nie jest powodem do żartów - tyle że ludzie nie tyle żartują z niej, a z emo, którzy są w 'depresji' tylko dlatego, że to modne...
Widzisz, tylko tutaj problem jest taki, że różnica może być na pierwszy rzut oka niedostrzegalna. I tu i tam mamy smutnego dzieciaka o charakterystycznym wizerunku, rozróżnij tutaj dwa przypadki:
1) Dzieciak podążający za modą - spodobało mu się to co zobaczył w TV i stwierdził: "Ok, od jutra będę Emo, bo to dzisiaj trendy" 2) Młoda osoba o nie do końca wykształconym guście muzycznym, która faktycznie cierpi, jeśli nawet nie na depresję, to na coś, co można nazwać powracającym okresowo stanem depresyjnym. Stwierdza (z powodu braku szerszej znajomości muzyki), że oni właśnie wyrażają to, co czuje i przyłącza się do tej całej subkultury. Teraz każdy atak na to, co się kojarzy z Emo - (smutek, depresja) głupie komentarze o popełnianiu samobójstwa raczej nie poprawią jej nastroju...
Nasuwa mi się pewna analogia. Jeszcze kilka lat temu taką ikoną smutnego nastolatka była Nirvana i Kurt Cobain. Zespół skądinąd mający wielki wkład w rozwój muzyki rockowej lat dziewięćdziesiątych po jakimś czasie zaczął być postrzegany w zupełnie inny sposób. Baa... Znam dzisiaj takich, którzy są święcie przekonani, że to właśnie taka kapelka dla smutnych, zbuntowanych dzieciaków...
Niedługo w wyniku działania tego samego mechanizmu smutek i depresja będą "obciachem" bo będą się równać byciu Emo...
|
|
|  | 1 na 1 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Jak sądzisz, ile procent wszystkich emo stanowią osoby naprawdę cierpiące? Znasz jakąś? > Nasuwa mi się pewna analogia. Jeszcze kilka lat temu taką ikoną smutnego nastolatka była Nirvana i Kurt Cobain. Zespół skądinąd mający wielki wkład w rozwój muzyki rockowej lat dziewięćdziesiątych po jakimś czasie zaczął być postrzegany w zupełnie inny sposób. Baa... Znam dzisiaj takich, którzy są święcie przekonani, że to właśnie taka kapelka dla smutnych, zbuntowanych dzieciaków..."Grunge tried to kill the metal, hahahahahaha! They failed, as they were thrown to the ground!" - Tenacious D  Mały offtop: Nirvany nie lubię, nie rozumiem jak tak nudny zespół mógł zdobyć taką popularność. Czy oni nagrali kiedykolwiek coś, co nie brzmiało jak Smells Like Teen Spirit? > Niedługo w wyniku działania tego samego mechanizmu smutek i depresja będą "obciachem" bo będą się równać byciu Emo...Nie uważasz, że nieco przesadzasz? Prędzej całe to emo zniknie niż stanie się tak jak mówisz.
'Pamiętam, że kiedy mijaliśmy kościół katolicki, powiedział: - Czy sądzisz, że twój tata jest dobrym chemikiem? Tutaj przerabiają krakersy sodowe na mięso. Czy twój tata potrafi to robić?' - Kurt Vonnegut, 'Hokus Pokus'
|
|
|  | | Kiereński | ...więc może zamiast emo...lepiej posłuchac ENO..!!!
pozdrawiam..!
|
|
 | Admirabilis (524 punktów) (zablokowany) | >Osobom o słabych nerwach odradzam klikanie w powyższe linki. Dzięki za ostrzeżenie, z krzesła spadłem.
"Kiedyś z nazwiskiem moim zwiąże się wspomnienie kryzysu, jakiego nie było na ziemi, najgłębszego konfliktu sumienia, odwrócenia się od wszystkiego, w co dotąd wierzono, czego się domagano, co wielbiono. Nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem"
|
|
| Trinity (8 punktów) | Cóż dla mnie emo to emo, zupełnie coś innego niż to na co się lansuje. Jak była już mowa wyżej osoby, które się tną czy tez chcą się zabic raczej nei rozpowiadają o tym wszystkim na około. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|