>Co sądzicie o zabiegach bioenergoterapeutycznych? Czy są skuteczne? Nie wiem co na ten temat sądzić. Może ktoś ma jakieś doświadczenia?
O tym, co popularnie nazywa się bioenergoterapią, nauka nie wypowiada się oficjalnie. Być może dlatego, iż jest bardziej mistycyzmem niż czymś, co możnaby ująć w karby znanych i akceptowanych pojęć. Jak z nazwy wynika, jest to terapia za pomocą wyimaginowanych, bo żadna nauka tego nie potwierdza, pól energetycznych pochodzenia biologicznego. Póki nauka nie zechce tego szczegółowo zbadać, a na to raczej się nie zanosi, bioenergoterapię musimy umiejscowić w sferze oddziaływań psychologicznych, gdzieś obok placebo. Z moich bezpośrednich kontaktów z setkami chorych na SM i z wielu różnych relacji odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że ich pozytywne doznania wynikające z kontaktów z bioenergoterapeutami są skutkiem zakładania a priori skuteczności ich zabiegów. Podobne oddziaływania o charakterze autosugestii chorego połączonej z sugestią leczącego medycyna zna wiele, i są coraz bardziej doceniane. W bioenergoterapii zachodzi identyczne zjawisko, tyle, że leczącym zwykle nie jest lekarz zobowiązany swoją etyką i fachowym wyszkoleniem, a osoba wcale lub tylko luźno związana z medycyną, zaś po pomoc przychodzi osoba najczęściej bardzo mocno zasugerowana przez otoczenie, media, relacje innych osób i zdeterminowana. Osoby takie zupełnie ignorują fakt braku akceptacji ze strony oficjalnej medycyny, ewentualności negatywnych skutków lub ich zupełnego braku; zakładają tylko skuteczność. Bioenergoterapia nie jest inwazyjnym środkiem oddziaływania, bywa więc traktowana przez część lekarzy jako swoista pozytywna sugestia. Znam sporo przypadków wykorzystywania bioenergoterapeutów w terapii na oddziałach szpitalnych, gdzie spełniają podobną rolę jak kapłani, podobnie oddziaływując magią słów i gestów, oraz nadziei chorych. Bioenergoterapia jest tyle skuteczna, ile zawiera wiary w jej działanie. Gdy bioenergoterapeuta natrafi na osobę nastawioną sceptycznie do niego, efekt będzie żaden. Znam mnóstwo takich przypadków. Cała więc moda na bioenergoterapię wynika ze zbiorowej sugestii z jednej strony, a z drugiej z naturalnego poszukiwania przez ludzi sposobów leczenia tam, gdzie medycyna jeszcze jest bezradna. Bioenergoterapia jest więc niczym innym, tylko szamaństwem współczesności tym różniącym się od tańca czarownika z grzechotkami wokół ogniska, iż wykorzystuje aktualny zasób pojęciowy. Bioenergoterapia, dopóki nie znajdzie się w kręgu zainteresowania nauki, należała będzie do psudomedycyny zorientowanej bardziej na komercję, niż licznych dziedzin paramedycznych. Póki będą istnieć ludzie wierzący w jej skuteczność, będzie miała szanse przynosić im ulgę, a może i ratunek.
___________ Pozdrawiam
|