 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-03-2005 21:54 | samta | Depresja | co sądzicie o depresji i jakie są poczatkujące objawy i do czego moze nas doprowadzić ? |
| 0lo. | > co sądzicie o depresji i jakie są poczatkujące objawy> i do czego moze nas doprowadzić ?Mam pewne doświadczenie w tym zakresie. Otóż z tego co wiem depresja objawia się różny sposób u różnych ludzi, i nikt nie udzieli Ci jednoznacznej odpowiedzi. Depresja to choroba. Należy zgłosić się do lekarza pierwszego kontaktu, a on pokieruje dalej. I pamiętaj z depresją można wygrać. Ja właśnie wygrywam. Serdecznie pozdrawiam  .
|
|
 | | PTRqwerty | > co sądzicie o depresji i jakie są poczatkujące objawy> i do czego moze nas doprowadzić ?W oparciu o wypowiedzi forumowiczów z wiary.pl: 1)Depresja to nie chiwlowe załamanie, taki przemijajcy "czarny" moment. To naprawde ciezka i trudna w leczeniu choroba. 2)Ostatnio byłem na filozoficznym wykładzie o rozwoju duszy człowieka, w którym przewijał się wątek depresji. Postaram się go trochę przybliżyć: Depresja to stan, w którym człowiek nie jest szczęśliwy. Budzi się ze smutkiem (co nie jest normalne), je ze smutkiem, chodzi spać ze smutkiem... A czemu jest smutny? Bo cierpi. A cierpi przez to, że czegoś bardzo pożąda, a to nie może mu być dane. Może też dosięgnął celu swoich pragnień, ale okazały się one nie takie jak tego oczekiwał. Wiąże się też z tym zwątpienie [ten wątek nie był rozwinięty, chodzi tu wg mnie o zwątpienie w wartość cenioną bardzo wysoko: miłość, przyjaźń, zaufanie...etc.]. A jak przezwyciężyć cierpienie związane z pragnieniem posiadania czegoś, kogoś? Wyzwolenie z takiego cierpienia następuje przez zaakceptowanie innego cierpienia. Zdanie to brzmi nieco absurdalnie, ale chodzi tu o cierpienie na innym poziomie - związane z faktem, że świadomie przyjmujemy krzyż i rezygnujemy z obiektu naszego pożądania. Jest to szalenie trudne i boli przez pewien czas równie mocno, ale daje spokój pomaga wrócić do stanu równowagi. Prawdziwe i kompletne uzdrowienie może nastąpić tylko w Łasce, któa uzdrawia naturę człowieka. Jego duszę. Ale nie po to Bóg uzdrawia człowieka, aby był on uzdrowiony, ale po to aby na tym miejscu stworzył dzieło nadprzyrodzone... 3)W praktyce lekarskiej zaburzenie to jest jednym z najczęściej występujących schorzeń psychicznych. Smutek, przygnębienie są emocjami, których doświadcza każdy człowiek wielokrotnie w trakcie swojego życia. Ich pojawienie się nie zawsze związane jest z depresją. Rozpoznać to zaburzenie można dopiero, gdy stanom obniżonego nastroju towarzyszą dodatkowo inne objawy m.in. poczucie braku energii, niemożność przeżywania radości, niska ocena własnej wartości oraz gdy trwają odpowiednio długo, tzn. ponad 2 tygodnie. Międzynarodowa Statystyczna Klasyfikacja Chorób i Problemów Zdrowotnych w rozdziale F "Zaburzenia psychiczne i zachowania" szczegółowo opisuje jakościowo i ilościowo objawy, które są wystarczające do rozpoznania depresji. Dlaczego depresję należy leczyć (czyli skorzystać z pomocy psychiatry) - depresja jest ogromnym obciążeniem dla pacjenta - znacznie ogranicza jego zdolność do pracy i nauki - negatywnie wpływa na przebieg innych schorzeń - istnieje realne ryzyko popełnienia samobójstwa Depresja zdaniem Freuda związana jest z (pełni lub częściowo) nieświadomym przeżyciem utraty. Towarzyszy jej regresja - uaktywnienie się sposobu przeżywania charakterystycznego tak dla wczesnego rozwoju dziecka, w którym nie istnieje zdolność do rozróżniania pomiędzy obrazem "ja" a "nie-ja". W konsekwencji silne, ambiwalentne uczucia do utraconego obiektu zostają skierowane na własnego siebie. 4)Zainteresowanych tematem depresji mogę odesłać na stronę: www.polbox.com/d/depresja5)Depresja to nie dołek, to nie zadawanie sobie pytania o sens życia i filozofowanie... To choroba zmierzająca do autodestrukcji. Człowiek nie jest w stanie wtedy "wymyśleć" sobie odpowiedź na nurtujące go pytanie... To choroba mająca swoje podstawy w biochemii - może ją wywołać nawet banalny wydawałoby się niedobór magnezu w organizmie. Czy wiarą można np. zwiększyć jego ilość? Chyba nie - no chyba, że wydarzy się cud ale nie o tym tu mówimy. Podczas depresji nie zadaje się pytań " czy życie ma sens" i nie dąży się do poznania odpowiedzi - pojawia się natomiast myśl, nieustająca myśl - "życie jest bez sensu". Rozumiesz tę subtelną różnicę? Gdy wymiotuje się z lęku, gdy wokół siebie widzi się POTWORNĄ CIEMNOŚĆ, gdy nie ma sił wstać z łóżka bo życie boli... gdy wszystko kojarzy się ze śmiercią - nawet świeca na stole w Wigilię kojarzy się ze zniczem... gdy idzie się do kościoła i ma się ochotę wyjść na środek i nawrzeszczeć że życie jest bez sensu... Gdy cały czas drżą ci ręce, masz ból w klatce piersiowej a na samą myśl o przeżyciu kolejnego potwornego dnia robi ci się niedobrze - bo wiesz, że nikt cię nie rozumie, że dla wszystkich jesteś tylko ciężarem, że inni są silni... że nie możesz liczyć na jakąkolwiek pomoc bo wszyscy mówią - idź sie wyspowiadaj, weź się w garść, to minie samo - otóż nie! SAMO NIE MINIE!! I jeśli wyszłaś sama z dołka - to znaczy że nie miałaś do czynienia z depresją. Człowiek jest chory, chore są jego myśli... zero nadziei, nic nie jest w stanie sprawić radości - i to jeszcze bardziej boli. Tak samo jak spowiednik nie zaradzi na zapalenie oskrzeli - tak samo nie zaradzi na depresję. Może oczywiście wspomagać terapię - i to daje najpiękniejsze skutki - ale trzeba brać leki, trzeba korzystać z terapii psychiatrycznej, a jeśli jest uzupełniana psychologiczną - wtedy sukces leczenia prawieże murowany.
|
|
| gooa (746 punktów) | Depresja - z wlasnych obserwacji, kojarzy mi sie z trzema kategoriami osob: pierwsza, to ci prawdziwie dotknieci, nastepna, to osoby, ktore "moga sobie na to pozwolic" i wreszcie trzecia grupa - kombinatorzy. Ale najwiecej jest moim zdaniem tych drugich.
|
|
| Cieślański (994 punktów) | Dla czego religijni nie czują, że dołują? cz.I | >co sądzicie o depresji i jakie są poczatkujące objawy >i do czego moze nas doprowadzić ? Tekst nie jest nowalijką, ale alarmujące statystyki samobójczej śmiertelności okołobożonarodzeniowej, i poświątecznej wymagają zasygnalizowania powtórnie depresyjnych aspektów katolickiej ind**trynacji religijnej. Zwłaszcza, że liczne agendy watykańskiego totalitaryzmu religijnego próbują zakłamać przyczyny owego zjawiska, by ukrywając własną odpowiedzialność sprawczą, pod pozorem pomagania ludziom w depresji, dobrać się do portfeli i zasobów materialnych łatwowiernych wiernych.
Jak co roku, znów w okolicy świąt wzrasta ilość katolickich aktów samobójczych, kiedy to na jaw wychodzi naga, dołująca prawda o fatalnym stanie psychicznym katolickiej rodziny, która popada w depresję na skutek bezmięsnych postów, dramatycznie obniżających w mózgach wiernych poziom neurotransmitera asertywności, czyli serotoniny.
Co gorsza, wzór wyidealizowanej doskonałości katolickiej rodziny, dołuje tatusiów, i czyni bezsenymi noce mamusiek, bo zgodnie z religijną tradycją, opiera się on na corocznym: sławieniu pod niebiosa aktu spółkowania wszechmocnego dostojnika religijnego, zapładniającego nieletnie pobożnisie pod natchnieniem gołębiego ducha, który we śnie czule grucha, i traumie następczego syndromu kukułki, czyli stresującego mężów, wychowywania cudzych dzieci z nakazu religijnej wiary i wierności. Tym samym syndrom kukułczy, wszystkich Józefo-tatusiów, harujących na wzór wołu, na niespodziewane owoce miłości bożej z ich połowicami, eksportuje ich w środku nocy od stołu, wraz z ich religijną łatwowiernością, lokując tradycyjnie raz do roku pomiędzy osłami, baranami, wołami, w stajence, poddając ich męskie ego wyrafinowanym torturom a poczucie ojcostwa uświęcającej męce.
Katoliccy tatusiowie świadomi swego religijnego przeznaczenia bycia rogaczami-Józefami masowo targają się na życie ginąc: - z przepicia, na wylewy, zawały, i "potkniętego na mydle" rozbicia pały, - przejedzenia, cholesteroli, tudzież w trakcie pozamałżeńskiego seksu na szwagierce-Oli, - w wypadkach samochodowych, samo-zadzieżgnięciach krawata, - rzucaniu się pod pojazdy, odkąd syn zaczął mówić, na księdza: tata.
Nic też "dziwnego", że większość filmów w polskich TV-wałach, puszczanych w święta, resocjalizacyjnie skierowana jest do mężów puszczalskich pobożniś i lansuje brednie o ojcowskiej miłości do nieślubnych dzieci za wszelką cenę i potrupach, jak jaki Van Dam na polu minowym w Rzymskim koloseum, czy Leon zawodowiec odnajdujący skośnooką córkę w Japonii. Widać tak duże jest zapotrzebowanie, by usprawiedliwiać katolickie panie, w ojczyźnie wibrującego lolka, którym to paniom, po kolejnej wizycie u młodego proboszcza, grozi ze strony rogatego męża chałupy demolka.
"Tatusiowie-Józefowie" piją i żony biją, właśnie z owego powodu, pobożnego zaniedbywania mężowskiego wzwodu, czyli wpuszczania przez religijne małżonki, miłości bożej i kościelnych autorytetów, do serca otwartego, zamiast męża swego między własne członki.
Ten dołujący męskie ego, obyczaj katolickiego sławienia cudzych dzieci bawienia, przez męża rogacza, i łożenia na syna-kołacza, (znaczy chleba z nieba), rok w rok od lat dwu tysięcy, jest głównym czynnikiem wzrostu samobójstw wśród katolików-alkocholików w czasie okołoświątecznych miesięcy.
A przecież religijna indoktrynacja mająca na celu spacyfikowanie buntu wyzyskiwanej biedoty, zawiera w sobie cały system róznorodnych technik zniewalania psychicznego łatwowiernych wiernych po przez szantaż emocjonalny i manipulowanie poczuciem wstydu, strachu i poczucia winy, po przez religijną reglamentację i kontrolę czasu radości i czasu depresyjnego umartwiania.
Na przykład taka świadomość bycia rzuconym pomiędzy biedaków na prowincję, nieślubnym synem religijnego wszechmogącego, może być dla religijnego młodzieńca równie dołująca, jak dla tatusia-pracusia religijna tradycja tolerowania niewierności własnej żony, narzucona kościelnymi zabobonami przez tranwestytów w czarnych sukienkach z kościelnej ambony.
Śmierć Jezusa z socjotechnicznego mitu podtrzymującego kościelny biznes wyzysku i ucisku, co prawda była urojona, nie wyklucza to jednak samobójczego wariantu auto-agresji w epizodzie per-namiętnej depresji każdego nałogowego alkoholika.
Zaprawdę powiadam wam, mogła to być z jego strony próba samobójcza, cokolwiek wyrafinowana, na szczęście dla bożysyna-nieślubnego chybiona, lecz przez apologetów chrześcijańskich zdiagnozowana fałszywie i mylnie, notabene trafiona propagandowo i merkantylnie, na nieszczęście i zgubę starożytnych cywilizacji a dla współcześnego świata hamująca rozwój tolerancji, swobód obywatelskich i demokracji.
Historia jego nałogu jest bardzo pouczająca i gdyby była prawidłowo interpretowana i analizowana na spotkaniach katolików-Anonimowych Alkocholików, mogła by być sprawnym narzędziem psychoterapeutycznym, wspomagającym wychodzenie z alkocholizmu oraz jako przestroga przed depresjogennym nałogiem wiary w wyimaginowanego boga.
Znamy przecież z doświadczenia zachowania alkocholików, jakże zbieżne z opisami zachowań cieślegosyna, którzy w przypadku lekceważenia przez otoczenie ich opowieści o białych myszkach i innych widziadłach, grożą częstokroć targnięciem się na własne życie.
Pijak odrzucony przez społeczeństwo niejednokrotnie, chce zwrócić na siebie uwagę, wbudzić zainteresowanie, współczucie celem wyłudzenia kolejnej kolejki przy barze, w wyszynku.
Zaczepia, drażni, prowokuje, wyzywa władzę i służby porządkowe, próbując przyciągnąć do siebie uwagę pospólstwa. Wręcz samobójczo, prowokuje wszelkie możliwe zagrożenia własnego życia, popisując się idiotyczną brawurą, motywowaną chęcią odwrócenia uwagi od wyolbrzymianych w jego własnej wyobraźni niedostatków izolacji i niezrozumienia społecznego z racji bycia boskim Ben.K.Artem.
Opowiada wszystkim w koło zmyślone historyjki o niebywałych jego znajomościach, koneksjach, układach, pozyskanych własnem "pacieżem" na górze, chuchając przy tym oddechem nieświeżem.
|
|
 | | Cieślański (994 punktów) | Dla czego religijni nie czują, że dołują? cz.II | cd. W Polsce jedną z głównych przyczyn ostatecznego podjęcia decyzji o samobójstwie, są nieudolne próby dyskredytowania decyzji "targającego się" na własne życie, (motywowane zakłamaną ideologią katolicką i troską o świerzy dopływ gotówki na tacę), kłamliwie sugerujące, że po śmierci co kolwiek istnieje, albo co gorsza, że tam jest lepiej.
Jezus przeżył, bo go jego kolesie, tak na prawdę totalnie olali, więc nie miał odpowiednio stymulującej publiczki do samobójczych popisów.
Inną, jedną z wielu, głównych przyczyn samobójstw katolików w depresji, jest dołująca indoktrynacja religijna, -te wszystkie religijne brednie o grzechu pierdorodnym, głoszone przez zaprawionych winem mszalnym klechów.
Katolik na ogół podejmuje zamiar samobójczy, kiedy wreszcie pojmuje, że katolicyzmie nie idzie o żadne miłosierdzie boże zawarte w totalitarnej doktrynie, ino o chęć wyzysku zakamuflowaną ideologią o przymilnym bożym pysku, i o ginekologicznym oszustwie marketingowym, w temacie zajścia w ciążę nieletniej, od gołębiego wytrysku.
Katolickim hierarchom chodzi jedynie, oto aby poddani wierni, otumanieni religijną ciemnotą, tyrali na nich jak najdłużej, jak dzikie świnie, zamieniając religijną uległość na kościelne złoto i oddawali klechom swe córki na gospodynie.
Zamiast więc bezpłodnie dywagować o miłości bożej i katolickiej winie, lepiej szukać naukowych rozwiązań w samobójstw przyczynie.
Mózg kato-ludzki w depresji wykazuje silne stłumienie aktywności lewej, (racjonalnej i optymistycznej) półkuli mózgowej i anormalnie nadmierne pobudzenie prawej (pesymistycznej i skłonnej do urojeń lękowych) półkuli mózgowej.
Szereg rytuałów kościelnych służy do: manipulacyjnego pobudzania emocji negatywnych, (stresu, depresji, smutku, lęku, poczucia winy, uległości, uzależnienia od wiary i braku wiary w samego siebie), w prawej półkuli mózgowej i układzie limbicznym.
Długotrwały stres indukowany religijnym poczuciem winy na skutek podniesienia poziomu hormonów stresu, (kortykozoidów) obniża poziom amin biogennych dopaminy i serotoniny w organiźmie, a tym samym generuje, przyspiesza i pogłębia depresję wraz z towarzyszącymi jej aktami samobójczymi i upośledzeniem wydolność systemu immunologicznego, skutkującym większą zachorowalnością i przyrostem liczby zgonów zgonów.
Podobnie stres wynikający z lęku, wstydu i związanego z tym strachu przed np.: restrykcjami religijnego totalitaryzmu, morderczą nienawiścią fanatyków religijnych, czy wyimaginowanymi mękami piekielnymi, działa na osoby wierzące jak wyimaginowana klątwa, bo nasilając stany depresyjne, zniechęca do radosnego życia na ziemi, czyli skraca życie religijnych wiernych.
Obłożenie pojedyńczego człowieka, klątwą religijną w mrocznym średniowieczu, w okrutnych czasach dzikiego chrześcijaństwa, albo przymuszało go do rezygnacji z własnej suwerennosci fizycznej i intelektualnej, albo wyrzucało jednostkę poza nawias grupy i było jak praktyczny wyrok śmierci, tylko rozciągnięty w czasie.
Głęboka depresjogenna ind**trynacja religijna nie tylko zniechęca do życia i uśmierca chrobotwórczym oddziaływaniem ale również upośledza zdolności do płodzenia potomstwa, czyli suma sumarum uśmierca przyszłe, jeszcze nie poczęte a zaplanowane przez wszechmogącego, całe pokolenia. Spójrzmy, prawdzie w oczy, po bezprawnym wprowadzeniu religii do polskich szkół spadł nam przyrost naturalny a wzrosła ilość samobójstw. Zestresowane religijną ciemnotą i zabobonami dzieci są bardziej nerwowe, konfliktowe, nie panują nad emocjami, siegają po narkotyki, alkochol, dokonują zabójstw na rówieśnikach i czynów samobójczych na sobie samych . Spięci strachem, wstydem i poczuciem winy religijnisie, cierpią na zmorę przedwczesnego wytrysku, czym zmiejszają swe szanse na trafne, celowe, w odpowiednim miejscu i czasie, złożenie swego nasienia, co jeszcze bardziej pogarsza stres i nastroje depresyjnego myślenia. Plamią i krochmalą przy tem sobie bieliznę, co jest przyczyną powszechnego zapachu śniętej ryby wśród wyznawców religii z rybami w herbie. Sam stres obniża, płodność samic i samców, upośledza zdolności do zajścia w ciążę i utrzymania płodu, obniża ruchliwość plemników i ich produkcję w jądrach, zwiększa ilość cyklów bezowulacyjnych (bezpłodnych) u kobiet. Co gorsza, tacy zastraszeni wierni wydzielają wraz z potem, (i przedtem i potem) nadmiar neurotransmitera strachu i bojaźni, czyli norepinefryny, który śmierdzi mysim moczem, więc psy na nich szczekają, wieczorami nad głowami latają im bezszelestne puchacze i sowy myszołakome, więc stres (jak i skłonności do myślenia magicznego) narasta podwójnie i przestają być atrakcyjnymi partnerami seksualnymi. Obniżanie poczucia własnej wartości wiernych, ograniczanie ich suwerenności psychicznej i wiary we własne siły, stosowanie bezmięsnych postów i wycieńczających głodówek, obniża poziom serotoniny w mózgu. Jedną z funkcji serotoniny jako regulatora emocji i strażnika optymistycznej, asertywnej racjonalności w systemie nerwowym, jest regulacyjne obniżanie poziomu lęku, strachu i napięć stresu społecznego, więc jej niedobór dodatkowo obniża odporność organizmu i podnosi zachorowalność na raka wśród katolików.
Religia odbiera poczucie chęci szczęśliwej egzystencji i skraca życie nie tylko przez bezpośrednie palenie na stosach ale również przez szereg zabobonów i anty-medycznych anachronizmów, takich jak zakazy używania kondomów, wykonywania badań prenatalnych, czy stosowania nowoczesnych hormonalnych środków antykoncepcyjnych. Dołująca, rygorystyczna i stresująca religijność chrześcijańska (w tym, ponad tysiącletnie zakazy higieny intymnej, i ograniczenia w używaniu radości seksu, obkładane sekskomuniką i groźbą męk piekielnych) doprowadziła w średniowieczu do obniżenia średniej długości życia chrześcijan do tragicznego poziomu poniżej 25lat.
|
|
|  | | Cieślański (994 punktów) | Dla czego religijni nie czują, że dołują? cz.III | cd. Dopiero wolnościowe i humanistyczne osiągnięcia Rewolucji Francuzkiej, przez ograniczenie hamującego wpływu chrześcijańskiego totalitaryzmu, na swobobodę myśli, rozwój intelektualny mas ludzkich i nowoczesnej, nie skrępowanej religijnymi zabobonami nauki i gospodarki pozwolił wydłużyć i polepszyć jakość ludzkiego życia. 1. pierwszym podstawowym czynnikiem kształtowania depresyjnej uległości wiernych jest programowanie przez ideologię katolicką braku wiary we własne sił, przez przypisywanie siły sprawczej wyimaginowanemu sztucznemu potworowi zwanemu bogiem, od którego jakoby miałby zależeć los każdego czowieka, (nawet tego nie uzależnionego od kłamstwa religijnych zabobonów). 2. drugi czynnik to namiętne szerzenie ideologii dołującego czczenia śmierci, poczynając od: -perwersyjnych opisów uśmiercania własnych proroków i boskich ben.K.artów, -przez rozbudowanie kultu cmentarnych zobowiązań i zależności pieniężnych od księży, -aż po zbrodnicze (dla nienarodzonych dzieci) katolickie zakazy badań prenatalnych, -zakazy używania prezerwatyw w Afryce, -i zakazy zapłodnień in witro, -oraz przewrotnie dwubiegunowe manipulowanie interpretacją przykazania NIE ZABIJAJ, dostosowywane do aktualnych potrzeb polityki koscielnej. Najlepszy przykład to wspólczesne prawicowo-religijne brednie na temat urojonej potrzeby przywrócenia wykonywnia kary śmierci (śmierci jako królowej kato-prawicowego ładu moralnego) w polskim systemie karnym. 3.Trzeci dołujący łatwowiernych wiernych czynnik, to tolerowanie katolickiej pedofilli, wynoszenie jej do rangi religijnego mitu o niepokalanym poczęciu i zapewnianie wielbionej bezkarności wiele-bnej (czytaj: licznej) zboczeńców w czarnych kiecuszkach. 4. Czwarty czynnik depresjogenny to degradujące system nerwowy, przymuszanie nieletnich do uzależniającego kontaktu z narkotykami w dymie kadzidła i propagowanie kultu picia alkocholu jako obrzędu uświęcającego boski wampiryzm i religijne ludożerstwo. Alkocholizm katolików indukowany ponoć uświęcającym gulgotaniem wina to współczesna Gulgota i jedna z głównych przyczyn katolickich samobójstw. 5. piąty czynnik to wystawianie wiernych na destrukcyjne działanie głośnej, ponurej i dołującej muzyki kościelnej będącej główną przyczyną "głuchoty religijnej ciemnoty" na argumenty współczenych osiągnięć medycyny, nauki i racjonalistów. 6. szósty czynnik to propagowanie bezmięsnych postów w okresie jesienno-zimowego niedostatku światła dziennego, -postów powodujących-> niedobór tryptofanu a tym samym spadek poziomu serotoniny niezbędnej do wytworzenia w lewej półkuli mózgowej: a).. wysokiego poczucia własnej wartości, b).. wiary we własne siły, c).. poczucia pewności siebie, d)..zadowolenia i zaspokojenia potrzeb psychicznych i fizjologicznych, e)..wysokiej zdolności do logicznego, racjonalnego i optymistycznego myślenia, f)..inteligentnej samokontroli emocjonalnej, g)..wysokiej odporności na uleganie wpływom religijnych metod zaburzania ludzkiej świadomości opartych na manipulacji ludzkimi emocjami. 7. siódmy czynnik to dołujące i dezintegrujące pewność siebie u wiernych: zakłamanie, przewrotność i koniunkturalna filozofia watykańskiego Kalego, w kwestiach powiązania katolickich moralnych nakazów z finansowymi z zobowiązaniami materialnymi i przymusowymi kontrybucjami finansowymi, na rzecz wyuzdanych igraszek seksualnych katolickiego kleru. Z jednej strony zakłamana ideologia watykańskiego totalitaryzmu : propaguje i zaszczepia od dzieciństwa zboczenia seksualne (pedofila i zoofilia boskiego gołębia z nieletnią, bo z dwunastoletnią Marią), alkoholizm rytualny, narkotyki kadzielne, mściwość i nietolerancję religijno-światopoglądową, wampiryzm i kanibalizm jako prawdy wiary i boskie obrzędy, dozwolone dla wybrańców i dla posłusznych urzędnikom wyimaginowanego potwora- czyli panaboga (który notabene z miłości do "swych dzieci" dręczy je różnymi potwornościami i cierpieniami. Z drugiej zaś strony przewrotny katolicki totalitaryzm konsekwentnie za te czyny: karze, poniża, dołuje i ograbia, (za odpowiednio sowitą , wymuszoną poczuciem winy i strachem opłatą na rzecz religijnych struktur kościelnego systemu wyzysku i ucisku religijnej ciemnoty). Nic dziwnego, że po świętach, tej chrześcijańskiej orgii ginekologicznych,tudzież weterynaryjnych absurdów, tak wielu dorosłych katolików targa się na życie, mając w pamięci, jak katoliccy księża (bezkarni i święci), kiedy jako ministranci ciasni byli i tyci, zmuszali ich do poddawania się kleszej ind**trynacji po przez "na-wjedzenie" i komunię (połączenie) w rzyci. Również polecam: www.polbox.com/d/depresja/
|
|
| amish (97 punktów) | Odp: Depresja | To tylko taka moja niezbyt głęboko przemyślana refleksja  Depresja trochę przypomina mi sytuację, kiedy zamyka się zwierze w klatce (jak wiadomo niektóre bardzo szybko zapadają w stan przygnębienia i nawet umierają). Nie wiem, czy ten brak wolności, swobody, być może ograniczeń nałożonych przez sam umysł, nie jest w dużej mierze przyczyną depresji.
|
|
 | | PTRqwerty |  Chciałbym pogratulować panu Cieślańskiemu  To jest autentycznie piękne  Tak sobie siedzę i wyobrażam kogoś kto wyraźnie pode mnie pisał te trzy dłuuuuugie części tekstu. Niech Pan mi powie ile to Panu zajęło klawiaturominut?  A teraz niech Pan pomyśli - i co z tego wynika?  Czy rzeczywiście wniósł Pan coś do psychologii, czy też w Pana tekście mniej liczą się racje rozumu, a bardziej racje ideologii? A cały ten Pana elaborat pod pytaniem kogoś kto być może o pomoc prosił. Ech...
|
|
|  | | amish (97 punktów) | Cóż, może urąga Panu porównanie do zwierząt (nie wiem o co jednak chodzi), ale depresja zwierząt trzymanych w zamknięciu jest pewnym faktem. Nie wydaje mi się także wielkim odkryciem, że psychologicznie człowiek może skrępować sam siebie, np. tocząc boje pomiędzy tym czego pragnie, a tym co mu podpowiada jego tzw. sumienie, że np. tego nie wolno. Ograniczeń jest dużo więcej, np. szacunek jakim się obdarza ludzi postawionych wyżej w hierarchi zmienia zasadniczo zachowanie człowieka, często czyni go nieśmiałym, małomównym, kontroluje on każdy swój ruch, takie sytuacje mogą mieć miejsce w kościele, pracy, w kontakcie z teściami itd. Chciałbym wejść na drzewo, ale nie wypada, chciałbym robić to co kocham, ale muszę zarabiać pieniądze, takich muszę może być według mnie bardzo dużo, skutkiem czego jak na mój ideologiczny rozum, umysł może jednak sam sobie stworzyć więzienie. W przypadku człowieka nie musi więc to być tylko metalowa klatka - wystarczy umysł. Także bym pogratulowałbym Panu Cieślańskiemu. I naprawdę podziwiam doszukania się ideologii w mojej wypowiedzi, proszę następnym razem jeszcze powiedzieć jakiej, bo to mnie frapuje najbardziej
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|