Człowiek koczował przez znaczną większość swgo istnienia - właściwie raptem od jakichś dziesięciu mileniów zaczał osiadać na dłużej w jednym miejscu. Faktycznie więc na razie można rzec, żeśmy tylko chwilowo przycupnęli na popas. Nasi przodkowie nie żywili się głównie mięsem. Dane kopalne są tu oczywiście niekompletne - po prostu zachowały się tylko kości dużych ofiar. Nie ma, bo i nie moze być śladów zbierania i zjadania od ręki owoców, ziarenek i korzenków. Zreszta obserwacje prymitywnych plemion zyjących współcześnie wskazują na niewielki udział mięsa w diecie "dzikusów". Czasem musza oni uciekac się aż do kanibalizmu gwoli optymalizacji ilości białka w pokarmie. No i jednak prze wiekszość naszej historii jedliśmy mięso surowe - trudno sądzić ,żeby wynalazek ognia od razu zmienił nawyki kulinarne. Powodu mutacji ci nie podam, w każdym razie nie był to raczej kwas moczowy, bo nie odkryto jak dotąd jego mutagennych możliwości. Kwas moczowy, owszem, wpływa na pracę mózgu - pogarsza jej jakość, bo to kwas. Mógł być czynnikiem selekcyjnym preferującym wielkomózgowców, ale wątpię ,żeby jego rola była tu istotna. Gdyby bowiem było go wiele w płynach ustrojowych, ograniczyłoby to niewątpliwie możliwości łowieckie naszych przodków (podagra i odwapnienie kości). A co z tą zmianą energii dla mózgu? Chodzi o inne jej źródło? Zawsze była nim i jest glukoza. Może masz na myśli kwas glutaminowy?
|