 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 22-10-2009 12:47 | Michał Pałys | Pociecha | Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii, jak poradziałby sobie bez wiary w niebo? |
9 na 9 | dstr (1474 punktów) | >Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii, >jak poradziałby sobie bez wiary w niebo?
Żadnej konkretnej pociechy nie ma. Każdy jest inny.
Uwaga: Kilka razy w życiu widziałem ludzi religijnych na ceremonii pochówku i wyglądało mi na to, że wiara w niebo wcale nie jest dużą pociechą. Widziałem, co najwyżej, jak "działa" kojąco po dłuższym czasie. Chyba jest trochę jak plasterek na otarcie - nieprzydatny przy dużej ranie, ale jak już rana się zabliźni, można przykleić (na dobre samopoczucie).
|
|
 | 4 na 4 | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | Tak, katolicy na pogrzebach płaczą głośno. Mimo tego że wierzą w Boga, wierzą w niebo i w wieczne zbawienie. I to płaczą jeszcze głośniej, kiedy umiera ktoś dobry, ktoś, kto wierzył mocno w Boga, chodził do kościoła, modlił się i ogólnie był dobrym człowiekiem. Ten płacz jest bardzo egoistyczny. Przecież umarły poszedł do nieba - czy nie powinni się cieszyć? Został zbawiony. Teraz niczego mu nie brakuje, jest szczęśliwy. I tak katolikowi trudno to przetłumaczyć, ciężko jest mu to zrozumieć.
|
|
|  | | Myflowers (2721 punktów) | > Tak, katolicy na pogrzebach płaczą głośno. Mimo tego że wierzą w Boga, wierzą w niebo i w wieczne zbawienie. I to płaczą jeszcze głośniej, kiedy umiera ktoś dobry, ktoś, kto wierzył mocno w Boga, chodził do kościoła, modlił się i ogólnie był dobrym człowiekiem. Ten płacz jest bardzo egoistyczny. Przecież umarły poszedł do nieba - czy nie powinni się cieszyć? Został zbawiony. Teraz niczego mu nie brakuje, jest szczęśliwy. I tak katolikowi trudno to przetłumaczyć, ciężko jest mu to zrozumieć.> A katolicy i tak płaczą i w ciężkiej żałobie chadzają, a im cięższa, tym lepsza. Widocznie maja wątpliwości, co do tego życia wiecznego i zmartwychwstania. A Paweł z Tarsu mawiał ..."I cóż byłaby warta wiara nasza , gdybyśmy nie wierzyli w zmartwychwstanie" 
(...) Nie wszyscy mogą być mądrzy, panie oberlejtnant Głupi muszą stanowić wyjątek, bo gdyby wszyscy ludzie byli mądrzy, to na świecie byłoby tyle rozumu, że co drugi człowiek zgłupiałby z tego.../Wojak Szwejk/
|
|
16 na 16 | SloniSko (1109 punktów) | > jak poradziałby sobie bez wiary w niebo?Myślę, że bardzo duża część ateistów wierzy w niebo... Wystarczy spojrzeć do góry, i o niebo  (czasem tylko chmury zasłaniają). Dużo wiary nie trzeba... Czemu ateista miałby mieć pociechę ze śmierci własnego dziecka?? Czy wierzący 'w niebo' ma taką pociechę?
"Never assume anything" - A. Milne
|
|
 | 14 na 14 | Sylwek (15472 punktów) | W istocie prawdziwie wierzący powinien sam zatłuc swoje dziecko, póki niewinne - sam pójdzie co prawda do piekła ale potomkowi oszczędzi doświadczeń na tym padole łez i pośle ekspresowo do nieba.
|
|
|  | 5 na 5 | JATO (Jarosław Tomczyk) (2644 punktów) | > W istocie prawdziwie wierzący powinien sam zatłuc swoje dziecko,Najlepiej wg przykazań Pawła z Tarsu po prostu nie "bzykać". Problemy z dziećmi wtedy nie powstaną. jak to w Liście do Koryntian (nie pamiętam którym): "No sex, no problems".  Pozdrowienia. JATO
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
|  | 7 na 7 | -jad- (18783 punktów) | >W istocie prawdziwie wierzący powinien
W istocie wierzący nie robi prawie niczego, co powinien.
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
| |  | 1 na 1 | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | Jeśli się nie mylę - Romowie lubią świętować na grobach zmarłych.
|
|
|  | | Zella | > A z piekłem jest już dużo gorzej - nie wystarczy spojrzeć w dół i... o piekło. Dlatego ateiści nie wierzą w piekło - i to jest wystarczająca pociecha <
Ateiści nie wierzą w piekło ,o którym już duchowni Kościoła mówią w znaczeniu symbolicznym. Dotyczyć ma człowieka po śmierci! Jest to straszenie za tzw. grzechy. Wiemy jednak ,że jest piekło! Jest tzw. "piekło na Ziemi"! Piekło z życia może ci uczynić najbliższa osoba! Każdy z nas o tym słyszał ,wie ,a może i doświadczył! Określenie "piekło" w znaczeniu: "królestwo Lucyfera", jest dla mnie rozśmieszające np.kiedy oglądam na obrazach ,freskach znamienitych malarzy ,to co podyktowała im bujna wyobraźnia! Obyśmy nie przeżyli jakiegoś "piekła na Ziemi"! Czego życzę nam wszystkim ! Zella
|
|
 | 8 na 8 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Czy wierzący 'w niebo' ma taką pociechę?
No chyba jakąś tam ma - bo sobie wytłumaczy, że to nic ostatecznego, a tylko rozłąka na kilka(dziesiąt) lat, po których znowu będą razem. Zdaje się, że tak to działa. I, co istotne, rzecz jest zupełnie nieweryfikowalna empirycznie - więc można się łudzić komfortowo, do końca dni swoich. I nawet po śmierci nie będzie rozczarowania.
Na marginesie ciekawostka - powyższy mechanizm zdaje się zupełnie nie funkcjonować w sytuacji, kiedy wdowa czy wdowiec (wierzący) biorą sobie nowego małżonka. W głowę zachodzę, jak sobie tacy wyobrażają wspólną wieczność pod okiem umiarkowanie tolerancyjnego w tych sprawach Pana B. No ale czego ja tu wymagam, konsekwencji od wierzących?
|
|
|  | 7 na 7 | Kinia Kinska (825 punktów) | >Na marginesie ciekawostka - powyższy mechanizm zdaje się zupełnie nie funkcjonować w sytuacji, kiedy wdowa czy wdowiec (wierzący) biorą sobie nowego małżonka. W głowę zachodzę, jak sobie tacy wyobrażają wspólną wieczność pod okiem umiarkowanie tolerancyjnego w tych sprawach Pana B. No ale czego ja tu wymagam, konsekwencji od wierzących?
Cieszę się, że poruszyłeś ten problem. Sama się wielokrotnie zastanawiałam nad słowami "co zostało złączone na Ziemi, to będzie złączone i w Niebie". I kilka razy próbowałam się dowiedzieć, jak wierzący wyobrażają sobie to Niebo, które ma być tą pociechą dla nich. Ale nikt nigdy nie umiał mi odpowiedzieć. Wniosek wydaje się prosty i smutny zarazem: nie ważne jakie będzie Niebo, najważniejsze, żeby w ogóle było, żebyśmy nie umierali naprawdę tylko na niby.
|
|
| |  | 6 na 6 | -jad- (18783 punktów) |
> Cieszę się, że poruszyłeś ten problem. Sama się wielokrotnie zastanawiałam nad słowami "co zostało złączone na Ziemi, to będzie złączone i w Niebie". I kilka razy próbowałam się dowiedzieć, jak wierzący wyobrażają sobie to Niebo, które ma być tą pociechą dla nich.Pewnie dlatego niektórzy mówią bez fatalizmu i przerażenia o tym, że pójdą do piekła. Lepsze to niż wieczność z żoną 
Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
|
|
7 na 7 | Adrian Sadura (0 punktów) | Ateista jest świadom równości wszystkich wobec śmierci. Każdy z nas w końcu odchodzi. Z jednej strony to smutne, ale z drugiej, mobilizujące, przynajmniej dla mnie (choć z tego co zauważyłem, często osoby "wierzące" nie za bardzo to rozumieją.) I to nie jest bezmyślny hedonizm.
Oczywiście, w przypadku, o którym mówisz, ta świadomość nie jest żadną, albo, w najlepszym przypadku, jest minimalną pociechą. Z takimi tragediami każdy musi sobie radzić na swój własny sposób.
Podam przykład z życia. Pewna dziewczyna straciła brata. Nie znałem jej dobrze, prawie wcale, ale mój kolega miał z nią więcej kontaktu. Po śmierci braka (chyba rak..) miała powiedzieć, że żyje tak, jak chciał jej ukochany brat, żeby starała się być szczęśliwa.. To dojrzałe podejście, choć i tak ból jest straszny..
Dodam jeszcze, że nie dostrzegam żadnej różnicy w przezywaniu śmierci bliskiego między wierzącymi i ateistami. Zdaje się, że o sposobie radzenia sobie (lub nie) z bólem po takiej tragedii raczej decyduje osobowość i ogólna kondycja psychiczna, stopień zażyłości ze zmarłym i wiele innych czynników, z których wiara może być jednym z wielu i to raczej minorowym.
Pozdrawiam, Adrian
|
|
 | | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | >Ateista jest świadom równości wszystkich wobec śmierci. Każdy z nas w końcu odchodzi. Z jednej strony to smutne, ale z drugiej, mobilizujące, przynajmniej dla mnie (choć z tego co zauważyłem, często osoby "wierzące" nie za bardzo to rozumieją.) I to nie jest bezmyślny hedonizm.
Prawda, myśl o śmierci mobilizuje. Czasem, gdy uświadamiam sobie, że kiedyś odejdę, mam ochotę od zaraz zrobić jak najwięcej. Kiedy uświadowię sobie, że umrę, mam ochotę robić szalone rzeczy. Przecież odejdę i pójdzie to w zapomnienie... A może nie umrzemy nigdy!
|
|
7 na 7 | Piątkowski (5131 punktów) | I niby jak wiara w Boga miał by mi pomóc? Jak to powiedział Franc Maurer w psach: "a kto umarł, ten nie żyje... " i modły nie spowodują jego zmartwychwstania Nie sądzę aby jakieś modlitwy, mogły zmniejszyć ból po utracie bliskich... Śmierć bliskich jest zawsze ciężkim przeżyciem, bez względu czy jesteś ateistą czy wierzącym...
|
|
15 na 15 | plodzien (7378 punktów) | >Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii, >jak poradziałby sobie bez wiary w niebo? >
Z niebem czy bez - nie ma pociechy. Ale sama wiara w niebo z perspektywą wiecznego w nim przebywania - to dopiero jest tragedia.
To przecież wieczne siedzenie na mszy, gdy tutaj raz w tygodniu nawet katolik z trudem wytrzymuje godzinę.
To przecież wieczne śpiewanie: hosanna, hosanna, kiedy ranne wstają zorze, jeżuś malusieńki itp. Dla mnie to koszmar. To tak jakby bez przerwy śpiewali mi: Kupicha lub Bułecka.
Błagałbym o śmierć, która byłaby niemożliwa. Hospody pomyłuj!
|
|
|  | 9 na 9 | plodzien (7378 punktów) | > Zgadza się - koszmar nad koszmary. Zwłaszcza, że śpiewać każdy może, a nawet musi >Ten wątek wywołał u mnie wspomnienia z okresu, gdy byłem wierzącym katolikiem. Korzystając więc z okazji chciałbym coś jeszcze dopisać w tym temacie. Śmierć osoby bliskiej jest tragedią niezależnie od tego, czy wierzymy w niebo. Jednakże ten mrok i smutek ogarniający bliskich w dniu pogrzebu jest jeszcze większy, gdy pożegnanie odbywa się według ceremonii katolickiej. Sprawia ona, że płakać mają ochotę wszyscy. Nie tylko bliscy. Pamiętam z dzieciństwa, jak działały na mnie cztery czaszki zamontowane w rogach katafalku. No i rodzina może się rozpłakać, jak się dowiaduje, że ksiądz będzie szedł za trumną taniej lub drożej w zależności od koloru koca (nie wiem jak się to nazywa) który na tę drogę ma założyć. A pieśń: "zabierzcie tę duszę aniołowie do raju" sprawiała, że miałem kłopoty w szkole przez tydzień. Chociaż przyznać trzeba, że jej śpiewanie miało czasami zabarwienie humorystyczne. Na przykład gdy chowano tzwanego największego sk....syna we wsi. PS. Do piątego roku życia myślałem, że księdzu ciągle umiera ktoś z rodziny. Zawsze był taki czarny jak moja mamusia przez rok po śmierci babci.
|
|
| |  | 2 na 2 | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | Racja! Na pogrzebie katolickim można się "zdołować" niezmiernie... Gdyby było to troszkę bardziej na wesoło, byłoby przyjemniej. Byłoby łatwiej bliskim zmarłego. Zamiast kondolencji, każdy by podchodził do żony zmarłego i mówił: "uśmiech! wszystko i tak będzie dobrze!". No bo wszystko będzie dobrze, nieprawdaż?
|
|
| | |  | 12 na 12 | plodzien (7378 punktów) | > Racja! Na pogrzebie katolickim można się "zdołować" niezmiernie... Gdyby było to troszkę bardziej na wesoło, byłoby przyjemniej. Byłoby łatwiej bliskim zmarłego. Zamiast kondolencji, każdy by podchodził do żony zmarłego i mówił: "uśmiech! wszystko i tak będzie dobrze!". No bo wszystko będzie dobrze, nieprawdaż? >
Jak nie, jak tak - żuczku mój drogi! Zmarły za sobą ma świat ten srogi. Więc uśmiech babo! Ależ tak właśnie! Smutek nad trumną niech piorun trzaśnie.
Słyszysz dźwięk skrzydeł? To Twego starego Wiodą janioły do świata lepszego. Na łące niebieskiej już chłop się pasie Ty doń dołączysz po pewnym czasie.
Czego więc bać się i czym się smucić? Że mąż do Boga zechciał powrócić? Ludzie szczęśliwi są tam i wolni, Ty zamiast płakać - kielicha golnij!
|
|
| | | |  | 2 na 2 | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | Bardzo ładny wierszyk. Muszę nauczyć się go na pamięć. Będę mówił zamiast kondolencji. Polej, Babo! Tylko żwawo!
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | plodzien (7378 punktów) | > Bardzo ładny wierszyk. Muszę nauczyć się go na pamięć. Będę mówił zamiast kondolencji. >> Polej, Babo! Tylko żwawo! >Polej, Babo! Tylko żwawo Potem przemówię do Cię w te słowy: Że Ty do życia nowego masz prawo A jam niezgorszy jest zastępowy!  Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | P.R.Wieczorek DSM (207 punktów) | Hej! A może otworzylibyśmy tu mały kącik poetycki!
|
|
9 na 9 | Alpha Phoenicis (4607 punktów) | > Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii,> jak poradziałby sobie bez wiary w niebo?Innym placebo lub wymysłem?  Poza tym to, że ktoś jest słaby i sobie nie radzi nie znaczy, że niebo musi istnieć "bo tak i już". To tak jakby powiedzieć "W mojej lodówce siedzi żyrafa bo ja tak chcę".
Zerwałam żelazne łańcuchy, o Panie. Lochów twych bezdenne otchłanie Opuszczam na skrzydłach myśli oświeconych...
|
|
 | 6 na 6 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | To jest najlepszy argument. Wyrośliśmy z ewolucji naturalnej, jesteśmy dziełem doboru naturalnego, który Dawkins nazywa poetycko "Ślepym Zegarmistrzem". I tak to już jest. Nie rodzimy się równie inteligentni, równie zdrowi, ani równie bogaci. Żyjemy krótko, lub długo, po czym umieramy. Jeśli komuś wydaje się to okrutne, to niech weźmie pod uwagę, że gdyby nie ewolucja, nie istniałby i by nie narzekał. A jeśli ktoś jest nadal niezadowolony, to zawsze można się zabić. Ja osobiście jestem szczęśliwy i ogromnie wdzięczny "ślepemu zegarmistrzowi", choć on jest nie tylko ślepy, ale i głuchy jak pień, więc podziękować mu nie da rady  . Ps: Dodam jeszcze, że straciłem już kilka bliskich osób, choć nie jestem osiemdziesięcioletnim starcem. Było mi smutno, tęskniłem, ale cóż - bez tego nie byłoby nic. A tak jest baaardzo wiele
|
|
3 na 3 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii, >jak poradziałby sobie bez wiary w niebo?
Pytanie jest zadane w tonacji hipotetycznej. Hmm...
Czyżbyś zakładał, że:
a) nie ma ateistów lub b) ateiści nie mają bliskich lub c)bliskim ateistów nie przydają się tragedie?
Bardzo osobliwe założenia. Skąd Ci coś takiego przyszło o głowy?
MSPANC
"Ateizm jest religią w takim samym stopniu w jakim nie zbieranie grzybów jest hobby"
|
|
12 na 12 | marek milczewski (2335 punktów) | >Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii, >jak poradziałby sobie bez wiary w niebo? Chciałbyś wiedzieć? A niedoczekanie twoje, to nasza tajemnica bezwiary!!!
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
>Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii, jak poradziałby sobie bez wiary w niebo? Praktyka nie wskazuje tu na wielkie różnice, tragedia to tragedia.
A dlaczego pytasz?
* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
|
|
 | 10 na 10 | marek milczewski (2335 punktów) | >>Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii, jak poradziałby sobie bez wiary w niebo? >Praktyka nie wskazuje tu na wielkie różnice, tragedia to tragedia. >A dlaczego pytasz? On się pyta, bo jest ciekawy. Może mu wreszcie zdradzimy tą tajemnicę, co robimy po śmierci z bliskimi, żeby ukoić żal. Jak myślisz? Ja jestem gotowy. Powiem, mam nadzieję, że nie będziesz miał pretensji, że zdradzę tą tajemnicę. Otóż my zjadamy swoich ukochanych, tańczymy nad ich zwłokami i upijamy się do nieprzytomności. A później palimy wielkie ognisko i w pobliżu rozmnażamy się, bo przecież rzeka genów musi płynąć.
dlaczego, jak patrzę w lustro, to nie widzę jak mrugam
|
|
|  | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Ja już wybrałem rodzaj sosu dla siebie, żona lubi na ostro
|
|
8 na 8 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | Pozwolę sobie zacytować fragment wiersza Algernona Charlesa Swinburne'a "The Garden of Proserpine":
From too much love of living, From hope and fear set free, We thank with brief thanksgiving Whatever gods may be That no life lives for ever; That dead men rise up never; That even the weariest river Winds somewhere safe to sea.
Piękny jest angielski oryginał, m. in. dlatego, że zwięzły. W polskim przekładzie Wilama Horzycy brzmi to znacznie bardziej rozwlekle, ale taka już uroda słowiańszczyzny:
I porzuciwszy gniew, nadzieję, pychę, Wolni od pragnień i wolni od burz, Dziękczynnych westchnień ślemy modły ciche, Ktokolwiek jest tam pośród gwiezdnych głusz, Za to, że minąć dniom żywota dano, Za to, że nigdy raz zmarli nie wstaną I rzek gwałtownych nurt, zmącony pianą, Zawinie kiedyś w głąb wieczystą mórz.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Z punktu widzenia ideologicznego, sprawa jest bardzo prosta, dla ateisty śmierć jest końcem ostatecznym, wierzący rozpoczyna nowy byt, wkracza w nieznane. Ten pierwszy pozbawiony złudzeń, musi pogodzić się bezwarunkowo zdając się na czas, który otacza nas zapomnieniem. W drugim przypadku sprawa jest już bardziej zawiła, śmierć jest drogą w nieznane. Piekło, niebo, czyściec, hades, kraina wiecznych łowów, gdzie to jest, jak tam jest, gdzie bliską nam osobę przydzielą, dla nas żyjących pytania okrutne i bez odpowiedzi. Miotamy się, zaklinamy rzeczywistość boską i ludzką aby pomóc tym co odeszli. Nasza obrzędowość uczyniła niezły interes ze śmierci, wszyscy w nim mamy swój udział, bez względu na światopogląd. W obliczu śmierci jesteśmy sami i "nadzy"
|
|
 | 2 na 2 | Matus (41 punktów) | Jakie pocieszenie? Dwa słowa: -Johny Walker.
|
|
|  | 1 na 1 | oportunista (1711 punktów) |
>-Johny Walker. Jeśli masz na myśli właśnie TEGO Johny Walkera, to jest to rozwiązania poniekąd słuszne, szkoda tylko że głowa po nim boli.
|
|
| Akaitsuki (52 punktów) | Otóż ateista wie, że śmierć nie omija nikogo. Czy to wierzący, niewierzący, agnostyk czy ktoś inny. Umiera i tyle, a co go spotka po śmierci... No nic, robale go wpi****lą i tyle. Chociaż popiołu nie żrą. Cóż,w przeciągu trzech lat, zmarło sześć osób z mojej rodziny, jestem ateistką, niestety uodporniłam się na śmierć. Już nic mnie rusza. Hmmm... Johny Walker... Ta, to też pomaga. Ale na małą skalę. Poleciłabym barek mojej mamy. Dużo nieotwartych butelek wina, wódka, dwa ajerkoniaki... I tym można się pocieszać. Albo ze znajomymi na piwo w intencji pożegnania denata. Po piwku na drogę. Przepraszam za taka wypowiedź, ale trudniej mi to opisać w innych słowach.
|
|
 | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | Błagam! Nie zmieniaj koloru. Weź proszę pod uwagę że nie wszyscy mają dobry wzrok. Tego nie da się czytać.
|
|
|  | 2 na 2 | Akaitsuki (52 punktów) | >Błagam! Nie zmieniaj koloru. Weź proszę pod uwagę że nie wszyscy mają dobry wzrok. >Tego nie da się czytać.
A może na taki zmienić, co?
Wiem, jestem wredna, ale lubię dark goldena, czerń jest dobra na ubraniach, nie na forum.
|
|
| |  | 1 na 1 | (Alicja)Duda (25557 punktów) |
>Wiem, jestem wredna, ale lubię dark goldena, czerń jest dobra na ubraniach, nie na forum. To już prędzej. Przynajmniej nie muszę męczyć oczu by przeczytać.
|
|
| |  | 3 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Wiem, jestem wredna, ale lubię dark goldena, czerń jest dobra na ubraniach, nie na forum.
Skoro lubisz dark goldena, to pisz nim dzienniki intymne, droga Akaitsuki. Na forum jednak piszesz dla innych, których wygodę wypada wziąć pod uwagę. Bo to res publica jest. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 2 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Skoro lubisz dark goldena, to pisz nim dzienniki intymne, droga Akaitsuki. Jestem za. > Na forum jednak piszesz dla innych... Myślę, że pisze dla siebie. > ... których wygodę wypada wziąć pod uwagę. Oczywiście, choć też w efekcie dla siebie. Szacunek dla innych ludzi jest na ogół opłacalny.
|
|
| | | |  | 2 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >Na forum jednak piszesz dla innych...> Myślę, że pisze dla siebie.> >... których wygodę wypada wziąć pod uwagę.> Oczywiście, choć też w efekcie dla siebie.Jasne. Powinienem był tylko napisać precyzyjniej: "po to, by inni Cię czytali, więc...". > Szacunek dla innych ludzi jest na ogół opłacalny.
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Akaitsuki (52 punktów) | Panowie, to chyba dyskusja do innego tematu, nieprawdaż? A wy ten temat zaśmiecacie waszymi dennymi wypowiedziami. Jak chcecie robić coś dennego to polecam zawód Geodety.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Panowie, to chyba dyskusja do innego tematu, nieprawdaż? Doprawdaż?  > A wy ten temat zaśmiecacie waszymi dennymi wypowiedziami. Jak chcecie robić coś dennego to polecam zawód Geodety. Albo melioranta, nawet. Wiem, jesteś wredna.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Panowie, to chyba dyskusja do innego tematu, nieprawdaż? A wy ten temat zaśmiecacie waszymi >dennymi wypowiedziami.Łatwo sprawdzić, kto zaśmiecanie rozpoczął: www.racjonalista.pl/forum.php/s,261063#w263978> Jak chcecie robić coś dennego to polecam zawód Geodety.Gdy kto chce popisać się znajomością słów trudnych, mądrze zrobi, jeśli - we własnym dobrze pojętym interesie - zapozna się najpierw z ich znaczeniem: pl.wikipedia.org/wiki/Geodezja .
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Jak chcecie robić coś dennego to polecam zawód Geodety.> Gdy kto chce popisać się znajomością słów trudnych, mądrze zrobi, jeśli - we własnym dobrze pojętym interesie - zapozna się najpierw z ich znaczeniem: pl.wikipedia.org/wiki/Geodezja . Się czepiasz, nieprawdaż? Skupiłeś się na powierzchownie-dosłownym znaczeniu tego słowa, bez zwrócenia uwagi na formę zapisu, która bazowo akcentuje jego przesłanie. Jeśli Geodeta pisane jest z wielkiej litery, to może chodzić tylko o dyskretną aluzję do Geodety Wielkiego, a, że takiego hasła nie ma w google, bo wyskakuje: " Kazimierz Czarnecki - żarliwy geodeta...", to nie znaczy, że nie ma w ogóle, bo jest - patrz wyżej. Wniosek z tego taki, iż wynik z google należy potraktować jako wskazówkę, że przez analogię do egzotyki żarliwego może i Wielki się zdarzyć... A może i Gorszy przez pospolitość, więc myśl Autorki "Geodety" zawiera przesłanie o wiele głębsze pod pozorem zwykłego, szorstko-przyjaznego, strofowania. Z tak zmienionym nastawieniem dostrzegłem w podtekście- jako trzecie dno(sic!)- unikalny takt Koleżanki Akaitsuki, bo mogła, zamiast dowartościowania nas Geodetą, spróbować "uszczęśliwić" np. Politologiem * Płaskodennym Vulgaris, co jest szczęściem tak niewyobrażalnie obrzydliwym, jak epitet pospolitym. Reasumując: zamiast wybrzydzać impulsywnymi minusami, jak to niektórzy niewdzięcznicy (np. Adamiak) zrobili - zbierajmy się do dziękczynień za tak delikatną, jak głęboką nauczkę-wytyczkę w szlachetnej intencji udzieloną. Wniosek: przede wszystkim pochylać się z należną estymą nad głębią myśli Koleżanek i Kolegów z forum. Motto: nie treścią treść, lecz formą nieść! *- politolog to ten, co używa zagranicznych wyrazów, jak mówi mój kolega. Niedoszły. P.S. Nie przeszło mi nawet przez myśl, że Koleżanka Akaitsuki pomyliła forum z lekcją niemieckiego w szkole. >
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Się czepiasz, nieprawdaż?Co robić, taką: pl.wikipedia.org/wiki/Czepiakowate już mam naturę... . > Skupiłeś się na powierzchownie-dosłownym znaczeniu tego słowa, bez zwrócenia uwagi na formę zapisu, która bazowo akcentuje jego przesłanie.Treść już tak treściwa była, że dopiero po treści przetrawieniu, czas przyszedł na formę. Ale też w streszczeniu  . > Jeśli Geodeta pisane jest z wielkiej litery, to może chodzić tylko o dyskretną aluzję do Geodety Wielkiego, a, że takiego hasła nie ma w google, bo wyskakuje: " Kazimierz Czarnecki - żarliwy geodeta...", to nie znaczy, że nie ma w ogóle, bo jest - patrz wyżej.> Wniosek z tego taki, iż wynik z google należy potraktować jako wskazówkę, że przez analogię do egzotyki żarliwego może i Wielki się zdarzyć...Myślisz, że Tego: www.ibiblio.org/wm/paint/auth/blake/ancient.jpg Geodetę miała na, hm, myśli? I Wielki On i żarliwy... I to by się nawet zgadzało, bo jeśli z Tych Czarneckich, to On nie z soli, ani z roli, ale z tego, co go boli: www.rzezba(*)rasobliwy/chrystusy_frasobliwe . Tj. pardon - Oni. Ich. > A może i Gorszy przez pospolitość, więc myśl Autorki "Geodety" zawiera przesłanie o wiele głębszeCoś jak, że Ostatni będą Pierwszymi? Hmmm... coś w tym jest... . > pod pozorem zwykłego, szorstko-przyjaznego, strofowania.A mówią, że przyjaźń między mężczyzną a kobietą możliwa nie jest... . A dwoma? > Reasumując: zamiast wybrzydzać impulsywnymi minusami, jak to niektórzy niewdzięcznicy (np. Adamiak) zrobili - zbierajmy się do dziękczynień za tak delikatną, jak głęboką nauczkę-wytyczkę w szlachetnej intencji udzieloną.Gdzie wytyczka, tam i wtyczki tylko patrzeć. Eeech... coś na skojarzenia mi się chyba zbiera... . > Wniosek: przede wszystkim pochylać się z należną estymą nad głębią myśli Koleżanek i Kolegów z forum.> Motto: nie treścią treść, lecz formą nieść!"Już pomijając, że tak pełno jest czasem cudzej treści, Iż gość się boi, że swojej już tam nie zmieści." (S. I. Witkiewicz "Krytyka stosunków klozetowych na Antołówce w 'wolnym' wierszu wyrażona" - fragment)> P.S. Nie przeszło mi nawet przez myśl, że Koleżanka Akaitsuki pomyliła forum z lekcją niemieckiego w szkole.Hmmm... Jeśli akurat "Zamek" (Das Schloss) przerabiają, to jest tam postać Geodety, (geometrą w epoce zwanego) K. (sprawdzić, czy nie Józef). To byłby Schluss wtedy.
|
|
| | | | | | | | |  | 5 na 5 | Adamiak (36436 punktów) | >A mówią, że przyjaźń między mężczyzną a kobietą możliwa nie jest... . A dwoma? ...???
>Gdzie wytyczka, tam i wtyczki tylko patrzeć. Eeech... coś na skojarzenia mi się chyba zbiera... . No nie, Ty tylko o jednym...
> "Już pomijając, że tak pełno jest czasem cudzej treści, >Iż gość się boi, że swojej już tam nie zmieści." ... właśnie!
>Hmmm... Jeśli akurat "Zamek" (Das Schloss) przerabiają, to jest tam postać Geodety, (geometrą w epoce zwanego) K. (sprawdzić, czy nie Józef). To byłby Schluss wtedy. Ta, to mnie wychodzi, że Tobie wychodzi, że koniec pornografii jest początkiem biurokracji, albo odwrotnie, co na jedno wychodzi?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Akaitsuki (52 punktów) | Ja przepraszam bardzo, niemieckiego się nie uczę. Angielski jest nauczany w szkołach jako język obcy. Niemiecki jest dodatkowo. To po pierwsze. Po drugie, rozdrabniacie się, żeby mi dopiec. U mężczyzn jest to próba zatuszowania małego rozmiaru pewnych części ciała. Po trzecie i ostatnie: może mam piętnaście lat, ale mam dość dużą wiedzę. Wygląda nawet na to, że większą niż wy, panowie.
I mam jedno pytanie: Czemu, do jasnej anielki, rozprawiacie na inne tematy, niż podany przez założyciela tegoż tematu? To zaśmiecanie forum. I pan Adamiak mógłby się trochę powstrzymać od komentarzy na jakiś czas.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > U mężczyzn jest to próba zatuszowania małego rozmiaru pewnych części ciała. Po trzecie i ostatnie: może mam piętnaście lat, ale mam dość dużą wiedzę. Wygląda nawet na to, że większą niż wy, panowie.Wiedzę z zakresu męskich części ciała? A fe, Akaitsuki...
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Wiedzę z zakresu męskich części ciała?
Jak na miłośniczkę yaoi przystało.
>A fe,Akaitsuki...
Dlaczega zaraz a fe.
Marek.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
> Dlaczego zaraz a fe.Żeby w jej wieku mieć większą wiedzę, niż Big_zyd i Adamiak, którzy razem mają prawie 100 lat... No, no...
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Żeby w jej wieku mieć większą wiedzę, niż Big_zyd i Adamiak, którzy razem mają prawie 100 lat... No, no...  Takie czasy.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > rozdrabniacie się, żeby mi dopiec.Jakby Ci to powiedzieć... www.youtube.com/watch?v=zSDj7bjAv2s&NR=1 > U mężczyzn jest to próba zatuszowania małego rozmiaru pewnych części ciała. Po trzecie i ostatnie: może mam piętnaście lat, ale mam dość dużą wiedzę. Wygląda nawet na to, że większą niż wy, panowie.I mam jedno pytanie: Czemu, do jasnej anielki, rozprawiacie na inne tematy, niż podany przez założyciela tegoż tematu? Ależ to dla Pociechy właśnie, dziecko drogie... www.youtube.com/watch?v=VDYsipu7KZQ&NR=1
|
|
| | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Kowalska (14008 punktów) | >I mam jedno pytanie: Czemu, do jasnej anielki, rozprawiacie na inne tematy, niż podany przez założyciela tegoż tematu?
Bo może Anielka lubi pobrykać?
>To zaśmiecanie forum. I pan Adamiak mógłby się trochę powstrzymać od komentarzy na jakiś czas.
Daj Mu bana. Pewnie umrze ze strachu.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Ja przepraszam bardzo, niemieckiego się nie uczę. Angielski jest nauczany w szkołach jako język obcy. Niemiecki jest dodatkowo. To po pierwsze. Do tego mam tylko małą uwagę, że po prostu nie zrozumiałaś aluzji, dotyczącej pisania w jęz. niemieckim rzeczowników z wielkiej litery. > Po drugie, rozdrabniacie się, żeby mi dopiec. No cóż, sama nas zaczepiłaś, lecz chyba zlekceważyłaś I zasadę dynamiki wzajemności w relacjach interpersonalnych.  > U mężczyzn jest to próba zatuszowania małego rozmiaru pewnych części ciała. U kobiety taki tekst świadczyć może o kłopotach z radzeniem sobie w sytuacji stresu, który sama sprowokowała.  > Po trzecie i ostatnie: może mam piętnaście lat, ale mam dość dużą wiedzę. Wygląda nawet na to, że większą niż wy, panowie. Fakt, starość przed głupotą nie chroni, ale i młodość nie ma monopolu na mądrość.  > I mam jedno pytanie: Czemu, do jasnej anielki, rozprawiacie na inne tematy, niż podany przez założyciela tegoż tematu? Uważam, że mieścimy się dokładnie w temacie "Pociecha"... > I pan Adamiak mógłby się trochę powstrzymać od komentarzy na jakiś czas. Chcąc spełnić Twoją prośbę, próbowałem znaleźć definicję "jakiegoś czasu" - bezskutecznie.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Z tak zmienionym nastawieniem dostrzegłem w podtekście- jako trzecie dno(sic!)- unikalny takt Koleżanki Akaitsuki, bo mogła, zamiast dowartościowania nas Geodetą, spróbować "uszczęśliwić" np. Politologiem * Płaskodennym Vulgaris, co jest szczęściem tak niewyobrażalnie obrzydliwym, jak epitet pospolitym.[ciach] > *- politolog to ten, co używa zagranicznych wyrazów, jak mówi mój kolega. Niedoszły.Adamiak, Ty wstręciuchu! Znowu grozi Ci Pegaz, jak Mamę kocham! Ty się doigrasz, normalnie się doigrasz... Zobaczysz. Ja jestem politologiem! Proszę się z mojego skromnego, ale mimo wszystko dumnego zawodu nie nabijać! 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Adamiak, Ty wstręciuchu!...> Ja jestem politologiem!No i ma rację. Używasz zagranicznych wyrazów. > Atheism is a non-prophet organization.> George CarlinO!
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Adamiak, Ty wstręciuchu!...> No i ma rację. Używasz zagranicznych wyrazów. No no, Adamiak ma na wskroś polski wyraz.  > George CarlinO!  Co "O!", co "O!" ??? Juruś od Carlinów Ci przeszkadza?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > No i ma rację. Używasz zagranicznych wyrazów.Oj tam, tylko czasem, jak zapomnę jak się coś po polsku nazywa... 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > [ciach]> >*- politolog to ten, co używa zagranicznych wyrazów, jak mówi mój kolega. Niedoszły.> Adamiak, Ty wstręciuchu! Znowu grozi Ci Pegaz, jak Mamę kocham! Ty się doigrasz, normalnie się doigrasz... Zobaczysz. Oooo... oj. Się doigrałem.  > Ja jestem politologiem! Wiedziałem, że tak będzie...  > Proszę się z mojego skromnego, ale mimo wszystko dumnego zawodu nie nabijać!  Przecie się nie nabijam, tylko łączę w bólu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Adamiak, Ty wstręciuchu! Znowu grozi Ci Pegaz, jak Mamę kocham! Ty się doigrasz, normalnie się doigrasz... Zobaczysz.> Oooo... oj. Się doigrałem.  Jeszcze nie. Ty, Mój Drogi, nie znasz miary mojego straszliwego gniewu. Klątwę na Ciebie rzucę. Krasnoludki Ci będą... mleko Cię będą psuć, jak mnie będziesz tak dalej denerwował!  > >Ja jestem politologiem!> Wiedziałem, że tak będzie... No co, no co?  > >Proszę się z mojego skromnego, ale mimo wszystko dumnego zawodu nie nabijać!  > Przecie się nie nabijam, tylko łączę w bólu.  Hmpf. Ale ja lubię być politologiem...
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > Jeszcze nie. Ty, Mój Drogi, nie znasz miary mojego straszliwego gniewu. Znam 3/4? > Klątwę na Ciebie rzucę. Krasnoludki Ci będą... mleko Cię będą psuć, jak mnie będziesz tak dalej denerwował!  > > Przecie się nie nabijam, tylko łączę w bólu.  > Hmpf. Ale ja lubię być politologiem... No to przyjm pełne kondolencje.  P.S. Tym mlekiem mnie rozwaliłaś.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > >Jeszcze nie. Ty, Mój Drogi, nie znasz miary mojego straszliwego gniewu.> Znam 3/4?O, nie rozpędzajmy się... Powiedzmy - kilka promili.  > No to przyjm pełne kondolencje. (zeżarło obrazek i nie chce oddać!! O_O)Hmpf. Niech no ja Cię dorwę w swoje łapy. Żadne czary nie będą potrzebne...  > P.S. Tym mlekiem mnie rozwaliłaś.  A dziękuję. Zawsze byłam w tym dobra 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > > No to przyjm pełne kondolencje. (zeżarło obrazek i nie chce oddać!!> O_O)Hmpf. Niech no ja Cię dorwę w swoje łapy. Żadne czary nie będą potrzebne... To będzie tak, jak z tym obrazkiem, tylko odwrotnie?  > > P.S. Tym mlekiem mnie rozwaliłaś.  > A dziękuję. Zawsze byłam w tym dobra W mleku? Eh, ten kobieco-mleczny czar.
|
|
2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | >Jaką pociechę miałby ateista gdyby np. zginął jego jedyny syn\córka lub w innej podobnej tragedii, >jak poradziałby sobie bez wiary w niebo?
Tu bardziej chyba byłoby na miejscu zdanie, że pomaga wiara w to, iż dany umarły jednak dostanie się do tego Nieba.
Albowiem po śmierci nie ma NIC. I dopiero jak nastanie Koniec, a Syn zasiądzie po prawicy, a Gołąb na lewicy (nie mylić z panem Gołębiem, zaufanym minister Kopacz, który to grzebiąc się w lekach oraz umyśle tejże, zabrania jej sprowadzić szczepionki na grypę do Polski) będą umarli osądzeni.
Jak to się popularnie mówi, jedni na prawo, inni na lewo, czyli ci co na prawo to do góry, a ci co na lewo, to na dół, albo na odwrót. Można też będzie głosować przez podniesienie dłoni. I to jest najlepszy sposób głosowania.
A radzić sobie trzeba jak kto potrafi. Inaczej jest, kiedy odchodzi ktoś po długiej chorobie, i w głębi serca spodziewamy się śmierci tej osoby, a inaczej, kiedy ktoś umiera nagle.
I obyśmy jak najrzadziej musieli sobie z takim bólem radzić.
|
|
 | 3 na 3 | Cykman (260 punktów) |
>>jak poradziałby sobie bez wiary w niebo?
Witam Nie jestem specjalistką od teologii, ale wydaje mi się, że według nauki Kościoła Katolickiego zmarli nie idą do nieba. Niebo i piekło to chyba "wynalazki" przedchrześcijańskie. W niebiosach biblijnych znajduje się Bóg (w Trójcy lub sam może?), Matka Boska, co została wzięta żywcem do nieba i zastępy anielskie. Nie jestem pewna co do świętych i błogosławionych. Jednak zmarli rozkładają się spokojnie w ziemi i dopiero na Sądzie Ostatecznym mają zmartwychwstać i otrzymać potępienie albo życie wieczne na ziemi - nie w niebie. Może przy okazji tego wątku rozwieje się moja niepewność.
Jako ateistka w ciągu ostatnich lat przeżyłam śmierć kilku ważnych dla mnie osób. Na podstawie swoich doświadczeń stawiam tezę, że czasami ateizm wręcz pomaga w radzeniu sobie z żałobą. Świadomość, że ten ktoś nigdy nie wróci, nie zmartwychwstanie, nie będzie nawiedzał po nocach - mi osobiście pomagała pogodzić się ze stratą. Zginęło uczucie złudnej nadziei. Pamięć o zmarłych pozostała i jest jakby silniejsza.
|
|
3 na 3 | THG303 (370 punktów) | A ja zacytuję Dawkinsa:
Umrzemy i to czyni z nas szczęściarzy. Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzi. Ludzi, którzy potencjalnie mogliby teraz być na moim miejscu, ale w rzeczywistości nigdy nie przyjdą na ten świat, jest zapewne więcej niż ziaren piasku na pustyni. Wśród owych nienarodzonych duchów są z pewnością poeci więksi od Keatsa i uczeni więksi od Newtona. Wiemy to, ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA znacznie przewyższa liczbę ludzi rzeczywiście żyjących. Świat jest niesprawiedliwy, ale cóż, to właśnie myśmy się na nim znaleźli, ty i ja, całkiem zwyczajnie.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|