Racjonalista - Strona głównaDo treści
Określić się by odnaleźć miłość we własnej naturze?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-10-2004 13:34Żniwiarz (103 punktów)Określić się by odnaleźć miłość we własnej naturze?
Snuję domysły, że:
Kiedyś gdy chrześcijaństwo będzie już właściwie osadzonym zjawiskiem kulturowym będzie ono znaczącą podstawą dla ewolucji zjawisk obrzędowości. Zmieni się tylko sposób w jaki ludzie będą na to patrzeć. W momencie gdy wykluczymy już jego skandaliczny wpływ na obszary logicznego myslenia jaki ma miejsce (jeszcze) dzisiaj dojdziemy do wniosku, że jako symbol w drodze do powstania jakiegoś nowego nurtu np.: "REALNEGO HUMANIZMU", wnosi ono niezwykły urok do stylu życia, o który można będzie nawet walczyć na forum ogólnoświatowym.
Nie wiem co nowy nurt filozoficzno-ideologiczny wniesie do kultury i obyczajów np. Polaków. Wiem tylko, że to się stanie i znikną spory o to w jaki sposób taki czy inny Bóg wypowiada się w temacie klonowania czy kolonizacji kosmosu z użyciem nie istniejącego jeszcze terra-BIO-formatora!
ALE!
Na dzień dzisiejszy bez względu na światopogląd (tłumaczący np.:kształtowanie ideologii z instrumentalnym wykorzystaniem bóstwa) nie oddałbym za nic świąt Bozego Narodzenia, Choinki, Wigilijnego karpia, Śmingusa, Jajek (a niechże je poświęcą!), no przecież Świętego Mikołaja!, konkursu na najdłuższą palmę, katedr (ale już dosyć budowania!) kuchni św. Alberta, krzyża na Giewoncie, rozmowy z przyszłym dzieckiem nad symboliką i znaczeniem w szerokim rozumieniu życia i śmierci Jezusa Chrystusa na bazie choćby obrazka siostry Faustyny i wielu jeszcze innych składników kulturowego budulca.
To samo można by snuć na temat islamu, fajki wodnej, tańca brzucha i spiewu z meczetu choć na dzień dzisiejszy pomimo skali działania trudno nie odczuwać sporej dozy prymitywizmu ale to nie mój krąg kulturowy i pas.
Ale to są KLIMATY ZYCIA!
Ludzie, którzy przebudowują je w logikę, filozofię czy światopogląd zasługują na:
1. edukację, pomoc jako pierwszy ludzki odruch na ile starczy sił.
2. ironię, kpinę i wyśmianie jako wyraz zmęczenia (a niechże będzie ten pradziadek Wolter ich patronem)
3. Przemoc psychiczną, fizyczną, słowną i finansową w akcie samoobrony jeśli ich oddziaływanie dotyka niezależności i prawa do godnego życia ludzi neutralnych. (np. publiczne egzekucje terrorystów islamskich i alienowanie, wydalanie, jeśli już nie będzie kraju, który się nimi opiekuje to do strzeżonego rezerwatu wszystkich, którzy dopuszczają możliwość wysadzenia się w tłumie ludzi w imię takiego czy inego boga i świadomie głoszą poglądy, że takowe działanie mogłoby zyskać aprobatę bóstwa. Czyli ktoś powie, że na dzień dzisiejszy......Hm, tego zdania nie dokończę bo byłoby niestosowne do (jeszcze)obowiązującego prawa.
Moje pytanie brzmi:
Kim jestem i kim są ludzie myślący podobnie?
Czy, gdyby tacy ludzie byli większością to czy nie zawężyłoby się pojęcie tolerancji na korzyść odpowiedzialności za zbiorowość?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Krzysiu
Bardzo urzekł mnie Twój spokój i wewnętrzne szczęście. Jednak dla mnie wiara chrześcijańska powinna opierać się na słowie Bożym, a nie na słowie ludzkim, które jest ZAWSZE omylne. W związku z tym takie zwyczaje jak palmy, choinki, jajka, pomimo tego, że są bardzo fajne, przyciągają tłumy, to jednak nie mają żadnego poparcia w słowie Bożym. Przywędrowały do nas z innych kultur, wiele lat po Chrystusie. Jezus nie mówił na ten temat "to czyńcie".
Żniwiarz (103 punktów)
>Bardzo urzekł mnie Twój spokój i wewnętrzne szczęście. Jednak dla mnie wiara chrześcijańska powinna opierać się na słowie Bożym, a nie na słowie ludzkim, które jest ZAWSZE omylne.

Dlatego nie liczy się to jak kogoś kocham, jaki mam sposób na pomoc bliźniemu, dlaczego czuję miłość i chęć niesienia komuś pomocy. Nie liczy się to, że są ludzie, którzy mają wizję zaprowadzenia porządku. W cieniu są ojcowie chcący skarcić gówniażerię rozpasaną w obłudzie tolerancji. To wszystko to pomyłka bo jest on - wieloznaczny "Bóg" - ojciec, znawca, moralista. Tak dobry i wszechmogący, że przy nim ja-człowiek podnóżek zapchlony jestem śmieciem, który powinien czołgać się w pogardzie do swej ZAWSZE omylnej natury. Gdybym więc takiej farsie uległ mógłbym liczyć na spokój wewnętrzny i szczęście, które Cię urzekło?

Nie obchodzi mnie co ma do powiedzenia bóstwo kiedy chcę pomóc sąsiadowi. Mogę tylko prosić Boga bym nigdy nie musiał użyć najsurowszej kary resocjalizacyjnej jeśli okaże się niebezpiecznym fanatykiem religijnym. Wtedy na rzecz dobra zbiorowego wymierzę mu cierpienie sprzeczne z jednostkowym pojęciem moralności. Nigdy nie dam się nikomu skrzywdzić i nie nadstawię drugiego policzka.

Jeśli terrorysta porwie mi dziecko, nie dostarczę mu pozostałych członków rodziny i na końcu siebie by oderżnął mi głowę w imię zwyrodniałych praw, które zdebilały, tolerancyjny a więc i nieodpowiedzialny za siebie świat akceptuje.

>W związku z tym takie zwyczaje jak palmy, choinki, jajka, pomimo tego, że są bardzo fajne, przyciągają tłumy, to jednak nie mają żadnego poparcia w słowie Bożym. Przywędrowały do nas z innych kultur, wiele lat po Chrystusie. Jezus nie mówił na ten temat "to czyńcie".

A szkoda! Może nie przewidział jaki potencjał integracyjny tkwi w folklorze. Może obce mu były pojęcia potrzebne dzisiaj do nazywania zjawisk nad którymi elity nie panują intelektualnie, bo podnieca je historyczny bełkot.

Dla kogo historia jest wyznacznikiem prawd o współczesności ten niech widzi swą smycz i sam założy sobie skórzany kaganiec by nie powielać bezproduktywnie tych samych wątków. Będzie mógł w milczeniu obserwować upadek myśli ludzkiej i triumf boskiej anarchii.

Szkoda, że choinka nie ma poparcia w słowie Bożym. Na wielu ludzi działa tak kojąco...
inhet (1073 punktów)
Trochę totalitaryzmem zapachniało...ale czy faktycznie to folklor jest przebudowywany w ideologię?
Żniwiarz (103 punktów)
>Trochę totalitaryzmem zapachniało...ale czy faktycznie to folklor jest przebudowywany w ideologię?

Zakładając, że na początku było słowo - to tak!
Zakładając, że niegodnym czuł się człowiek by być wzorem dla innych - to tak!
Zakładając, że wymyślał bogów jako patronów własnych idei - to tak!

W moim państwie "totalitarnej demokracji" prawa obywatelskie przysługiwałyby ludziom rozumiejącym czym jest idea miłości z wykorzystaniem bóstwa. Jakie są jej zagrożenia dla bezpieczeństwa globalnej społeczności oraz jak w historii cywilizacji pozytywnie kształtowała ona społeczeństwa pierwotne nie przygotowane na pojęcia etyki i humanizmu.
inhet (1073 punktów)
W jaki jednak sposób dokonywano by weryfikacji - bo, jak rozumiem, nie wszyscy mieszkańcy państwa zasługiwaliby na prawa obywatelskie? Jak odróżnic, kto rozumie, a kto tylko pozoruje?
Żniwiarz (103 punktów)
>W jaki jednak sposób dokonywano by weryfikacji - bo, jak rozumiem, nie wszyscy mieszkańcy państwa zasługiwaliby na prawa obywatelskie? Jak odróżnic, kto rozumie, a kto tylko pozoruje?

Oczami wyobraźni widzę tomy publikacji z których wyłoni się niepodważalny szkielet, ramówka na tyle uniwersalna, że powszechnie niepodważalna. O ile racjonalnie będzie ZAWSZE można się czepiać niepodważalności (filozoficznie bajdurząc) o tyle dynamicznie będzie ona przed tym zabezpieczona. Będzie to szkielet systemu do którego zaczną dopisywać wszyscy, którzy odnajdą się w niej ideologicznie. Rozwijając w ten sposób nowy albo (kto wie?) już istniejący system, wysiłkiem tysięcy zaangażowanych społecznie jednostek stanie się on wreszcie dojrzałym, demokratycznym wyznacznikiem prawa.

Uściślając się do Twojego pytania sukcesem dla mnie byłaby publiczna debata nad odpowiedzią na Twoje pytanie. Realia, w których mogłaby ona zaistnieć, byłyby dobrze rokującą rzeczywistością.

Pozdrawiam.

inhet (1073 punktów)
Spróbujmy ją więc (tę debatę) zainicjować. Czy nie sądzisz ,że owo ideologiczne odnalezienie będzie wymagać pewnego cenzusu intelektualnego badź kulturowego (to w sensie przynależności do jakiejs jednej grupy kulturowej, nie poziomu kultury)?

Żniwiarz (103 punktów)
>Spróbujmy ją więc (tę debatę) zainicjować. Czy nie sądzisz ,że owo ideologiczne odnalezienie będzie wymagać pewnego cenzusu intelektualnego badź kulturowego (to w sensie przynależności do jakiejs jednej grupy kulturowej, nie poziomu kultury)?
>
Oczywiście. Jeśli stwierdzę, bo najlepiej snuć przykłady na sobie, że jako Polak będę zarabiał o 2,36 PLN mniej bo będą to zabierać jako podatek na szkoły w stylu francuskim (czyli z zakazem noszenia chust!) w Zairze, bo Zair przypadł jako państwo partnerskie Polsce, która to przystąpiła do ONSŚ czyli Organizacji Na rzecz Scalania Świata, to zapłacę.
Mało tego pójdę na pocztę i znajdę tam przelew nie na za....ną kolejną bazylikę w Warszawie, co znalazłem wczoraj i potargałem! (czyli niejako już cenzus), ale będzie to konkretny przelew na konkretny cel w Mombasie i mając świadomość skutecznej kontroli nad funduszem( i tu znów nadzieja, że na polskiego złodzieja i malwersanta będzie spoglądał przedstawiciel unijny lub agent obcego nieskorumpowanego wywiadu!!!), WPŁACĘ 230 PLN EXTRA co da mi poczucie dobrze spełnionego obowiązku wobec ludzkości.
Wniosę swoją małą cegiełkę i będę dumny ze świata, że stwarza taką możliwość i że opracował międzynarodowy system kontroli finansów fundacji z wykorzystaniem najnowszych technologii.
Co do własnej kultury?
Ja rozumiem priorytety więc nie ma problemu z cenzusem czy przynależnością. Jestem otwartym człowiekiem np. na polemikę z Zairczykiem (wystarczy tłumacz)
Czy mój narodowy interes jest ważniejszy od bezpieczeństwa międzynarodowego?
NIE!
Czego mam się wyrzec jako np. przciętny polski pseudokatolik?
Krzyża w szkołach? A kto właściwie był za?
Krzyża w sejmie? A kto właściwie był za?
Wiary? Powiedz mi w co?

Zapytasz ile jeszcze pokoleń?
Nie wiem.
To i tak musi się stać.
Debata publiczna nad złem w religii?
Chciałbym tego dożyć.
Póki co mamy tolerancję na wszystko łącznie z niezdefiniowanym złem, które jest współobywatelem naszego systemu i jednocześnie pragnie go pogrążyć gdyż ZŁO predestynowane jest do tryumfu i dominacji i nie szuka kompromisu.
inhet (1073 punktów)
Odczytuję to raczej jako rozdarcie szat nad zgnilizną świata tego, niż jako wyraz nadziei na poprawę. Niemniej to drugie też tu jest - niewątpliwie, mozna oczekiwać jakiegoś obiektywnego procesu, porzadkującego sytuację. Ale nie spodziewam się, żeby naprawa poszła w przewidywanym przez ciebie kierunku.Jako przyrodnik i materialista z przekonania, wypatruję nieco innych zjawisk.
Krzysiu
Moim skromnym zdaniem wszystkie dążenia człowieka do dobra na ziemi, do pokoju, to utopia. Bóg dał człowiekowi spróbować wszelkich możliwych ustrojów, z kapitalizmem i komunizmem na czele i nic z tego nie wyszło, ponieważ człowiek jest niedoskonały, chciwy i samolubny.
I właśnie gdy ostatni z możliwych do wymyślenia systemów nie wypali, wtedy prawdopodobnie nastanie tak przez wszystkich oczekiwany i przepowiadany od lat Koniec Starego Świata.
Obecnie tworzy nam się kolejny system zwany Unią Europejską. Niestey człowiek chce sam, bez udziału Boga zaprowadzić pokój na ziemi.
Nietrudno sobie więc piosenkę dośpiewać do końca, zwłaszcza, że refren się powtarza.
Tworzenie Unii Europejskiej bardzo przypomina mi budowę Wieży Babel. Koniec historii znamy.
Żniwiarz (103 punktów)
Trafnie to ująłeś. Faktycznie jest coś w tym targaniu szat, które przeszkadzały mi w przejrzystym widzeniu problemów współczesnego świata. Jest warte jednak odnotowania, że zrobiłem sobie z nich wysypisko i powstrzymałem się od spalenia. A nawet więcej - wszystkie szaty ułożyłem sobie w swoim prywatnym muzeum i dokonałem segregacji i wymyśliłem sobie nawet dla prywatnych celów sposób ich klasyfikacji.
Brakuje tylko, żebym napisał coś o formatowaniu ludzkości i zaistalowaniu nowego systemu operacyjnego, ale.... kimże jestem by to uczynić? Obiektywnie, nikim. Rolnikiem. Mimo to chętnie słucham cudzych prognoz.
inhet (1073 punktów)
Tak się składa, że poprawa sytuacji doszła już do punktu, w którym mamy pewna swobodę wypowiedzi (bardziej zresztą skutkiem wzrostu możliwości technicznych, jako owocu rozwoju nauk przyrodniczych, niż wyszlachetnienia ludzkości).
Gadać więc możesz i słyszany będziesz, kimkolwiek byś nie był.
Wspomnę tylko ,że niejaki Albert E. był kiedyś też nikim - kiepskim uczniem, "zbyt wielkim głupcem, żeby zostać kupcem", podrzędnym urzednikiem biura patentowego... I też sobie gadał, tyle że jego gadanie trafiło ludziom do przekonania. nie jest więc wazne, kim się jest, ale co, kiedy i do kogo się mówi.
Morał rolniczy: dobre nasienie i dobra gleba dadzą dobry plon jeśli się toto dobrze uprawi.
Krzysiu
>Tak się składa, że poprawa sytuacji doszła już do punktu, w którym mamy pewna swobodę wypowiedzi (bardziej zresztą skutkiem wzrostu możliwości technicznych, jako owocu rozwoju nauk przyrodniczych, niż wyszlachetnienia ludzkości).
>Gadać więc możesz i słyszany będziesz, kimkolwiek byś nie był.
>Wspomnę tylko ,że niejaki Albert E. był kiedyś też nikim - kiepskim uczniem, "zbyt wielkim głupcem, żeby zostać kupcem", podrzędnym urzednikiem biura patentowego... I też sobie gadał, tyle że jego gadanie trafiło ludziom do przekonania. nie jest więc wazne, kim się jest, ale co, kiedy i do kogo się mówi.
>Morał rolniczy: dobre nasienie i dobra gleba dadzą dobry plon jeśli się toto dobrze uprawi.

Masz całkowitą rację. Przychodzi mi na myśl przypowieść o siewcy. Jednak w obecnych czasach bardzo kurczy się pole dobrej gleby, a siać na siłę na złej ziemi nie wydaje i się właściwe.
Mat. 7:6
6. Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was.
(BW)

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365