Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wielkie nic.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-11-2004 19:03zofiaWielkie nic.
Co będzie z Wami po śmierci, Racjonaliści?

Kowalski (322 punktów)
Skoro w tytule już udzieliłaś odpowiedzi co będzie z nami, to odpowiedz też co będzie z Tobą.
zofia
To tylko mała prowokacja. Ja wciąż nie wiem, czy jestem racjonalistą, jeśli kobieta może wogóle być... No to co z tą śmiercią według wszechpanującego RATIO?
Kowalski (322 punktów)
Ważne jest to, co po sobie zostawimy, co damy od siebie innym, także tym którzy przyjdą po nas. Świat jest piękny, cieszmy się życiem teraz. Rozwijajmy się, kształćmy. Cóż jest przyjemnego w umartwianiu się nad sobą i udręczaniu się tym co będzie potem? No chyba, że ktoś jest masochistą...
zofia
Non omnis moriar już było! Poezja mnie nie zadowala, a myśl o śmierci, a raczej przejściu tam, to optymizm! Dlaczego skojarzenie z 'umartwieniem'? Przesłanki na dziś mogą pokazać bramę na jutro, choć z pewnością sam moment przejścia wieje trwogą. No to jak, siać żeby zostawiać, czy siać aby zostawiać ale i brać ze sobą?TAM -Czyli GDZIE?
Kowalski (322 punktów)
Nie chodziło mi tylko o poezję, bardziej juz o naukę. Optymizm, czy szaleństwo?
Skojarzenie z umartwianiem wzięło się z prostej obserwacji. Ludzie mówiąc o tym co będzie po śmierci wyobrażają sobie żywot o niebo lepszy od naszego, a co za tym idzie często gardzą 'ziemskim' życiem. Jak na ironię "Niebo wyimaginowane przez człowieka jest takie jak sam człowiek: dziwne, zabawne, zdumiewające, groteskowe. Nie ma w nim niczego, co człowiek naprawdę ceni. Składa się całkowicie i wyłącznie z rozrywek, które człowiek ma za nic na ziemi, lecz jest prawie pewien, że będzie je cenił w niebie" jak zauważył Twain. Dlaczego "wieje trwogą"? Dlatego że wątpisz? Wątpiący nie dostąpią "Królestwa Bożego"
Zofia
1. Niebo jest piękne nie dlatego, że takie je sobie ktoś wyobraża, ale właśnie dlatego, że jest 'niewyimaginowalne'!
2. Jakie usprawnienia w człowieku za życia (co zalezy od nas, narzędzi pod dostatkiem), takie rzeczy, które sobie on ceni na ziemi. Czyż nie jest możliwe, aby rzeczy TE pokryły się z cennymi artefaktami STAMTĄD?
3.Trwoga- jeśli z niepewności, to ze specyficznej niepewności. Czysty realizm wskazuje na to, że choć może nawet nie będzie bolało, to przynajmniej dusza poczuje się nieswojo poza ciałem, które było jej dane z natury w ścisłym zjednoczeniu przez tych kilka ostatnich lat. Nie mów, że nie! Dobranoc Stworzeniu Dobrego Boga. Spij w pokoju.
Drobner
>1. Niebo jest piękne
Dlaczego nie udasz się tam natychmiast?
I my mielibyśmy też spokój!

(It's joke, as all of You know) ( )
Cyborg
>Ważne jest to, co po sobie zostawimy, co damy od siebie innym, także tym którzy przyjdą po nas.
Napewno nie bedzie to ważne dla kogoś kto już nie istnieje. Pozatym za kilka miliardów lat niezależnie co po sobie zostawisz i tak nie będzie to miało znaczenia. Nie podoba mi się to że nie istniałem i to że nie będe istniał. W sumie założenie że miałbym żyć wiecznie też nie jest zbyt optymistyczna, do końca wszechświata zostalo jeszcze kilka lat chyba bym umarł z nudów
Baltar
Przestanie istnieć ten szczególny układ atomów składających się na twoją osobę. Same atomy jednak dalej będą istnieć i w przyszłości pewnie będą tworzyć inną osobę. Możesz więc przyjąć, że będziesz żyć wiecznie .. tylko w niepełnym składzie
inhet (1073 punktów)
>Co będzie z Wami po śmierci, Racjonaliści?
>
O ile słuszne jest twierdzenie o końcu życia wraz ze śmiercią (chyba jest, z samej definicji), to będzie z nami to, co przed naszym urodzeniem.
Zofia
>>O ile słuszne jest twierdzenie o końcu życia wraz ze śmiercią (chyba jest, z samej definicji), to będzie z nami to, co przed naszym urodzeniem.
>Definicja śmierci, którą wyznajesz jest conajmniej ... niepokojąca. To znaczy, z całym szacunkiem, powinna niepokoić Ciebie. Dostrzegam obfitą niekonsekwencję myśli.
Wpadnę do Was za tydzień. Dobranoc.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
Take your time jak mawiają Rosjanie
inhet (1073 punktów)
>>>O ile słuszne jest twierdzenie o końcu życia wraz ze śmiercią (chyba jest, z samej definicji), to będzie z nami to, co przed naszym urodzeniem.
>>Definicja śmierci, którą wyznajesz jest conajmniej ... niepokojąca. To znaczy, z całym szacunkiem, powinna niepokoić Ciebie. Dostrzegam obfitą niekonsekwencję myśli.
>
A jeśli mnie niepokoi, to co z tego? Remedium na śmierć nie znam, a negowanie wniosków wysnutych na podstawie obserwacji swiata dla jakichś ułud... to by dopiero była niekonsekwencja.
Zresztą "nie boję się niebytu, boję się chwili tranzytu"

Ot, skleroza - o niekonsekwencji myśli jeszcze coś tu było.
Interesujące: skoro mamy iść do nieba czy tam gdzieś, to znaczy, że zachowamy ciagłość egzystencji po obu stronach pochówku? No to gdzie tu smierć?
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
To samo co z każdym bez względu na poglądy. Rozkład, ewentualnie "wieczny spoczynek" w mniej czy bardziej gustownej urnie.
Asmoeth_Beta (307 punktów)
>Co będzie z Wami po śmierci, Racjonaliści?

Zacytuję bardzo celną uwagę, jaką znalazłem w usenecie:

Kiedyś mnie nie było, kiedyś mnie nie będzie. Nie sądzę, aby komuś, kto nie istnieje, fakt nieistnienia sprawiał jakieś większe problemy egzystencjalne

A od siebie dodam - cóż, z punktu widzenia ratio traktowanie śmierci jako gwałtownego końca życia i przerwania ciągłości istnienia nie jest racjonalne. A co będzie ze mną po śmierci? Najprawdopodobniej mnie nie będzie, toteż nie warto zaprzątać sobie tym problemem głowy.
leo_z (935 punktów)
>Co będzie z Wami po śmierci, Racjonaliści?
założenia:
1. W "tym" życiu staram się realizować w sposób mi najbardziej odpowiadający tj. cieszyć się każdą chwilą - nawet tą złą, bo i ta potrafi przynieść naukę, chociażby pokory wobec życia. Co po śmierci - dla mojego obecnego życia mało istotny problem.
2. Czy larwa ma w sobie świadomość motyla - wątpię. W takim wypadku wracam do punktu 1.
3. Czy motyl ma w sobie świadomość przeżyć larwy - również wątpię. Powrót do punktu 1 i cóż trzeba więcej... (pieniędzy... :*))

elder witch
>Co będzie z Wami po śmierci, Racjonaliści?
>

Jestem ateistką. Po śmierci nie ma ani piekła, ani raju po prostu mnie nie będzie - tak jak nie było mnie przed moim narodzeniem. Zapewniam cię, że nie boję się śmierci a jedynie umierania i ewentualnego bólu. Potem nie ma nic, a niebytowi nie przeszkadza jego nieistnienie!
less
Elder, a co powiesz na coś takiego...? Skoro nie będzie Cię po śmierci, tak jak nie było Cię przed narodzinami, to być może przyczyny Twego zaistnienia, które w pewnym momencie, nazwijmy to wieczności, dostały szansę by Cię ucieleśnić i powołać do życia, nie będą musiały kiedyś powrócić i stworzyć Cię na nowo ? Potrzeba by było do tego nieskończoności czasu, co jak się zastanawić nie jest takie niemożliwe. I chyba nic więcej. Chyba.
inhet (1073 punktów)
A stworzyć na nowo to jako kontynuację czy ab ovo?
less
No właśnie nie wiem... Co innego "zdrowy rozsądek", a z drugiej strony co innego możnaby wysnuć z teorii względności, co innego z mechaniki czy ewolucji kwantowej. Ale już bez wdawania się w takie szczegóły, tylko tak ogólnie... Skoro istnieje jakaś rzeczywistość, to czy racjonalnym nie jest, że będzie ona istniała zawsze, tzn. choćby miała nicestwieć, czy nie będzie musiałaby kiedyś powrócić? To mnie zastanawia. Nawet jeżeli ten wszechświat szlag trafii, nawet jeżeli stanie się tak z całym wieloświatem o ile ten istnieje. To czy to wszystko nie będzie musiało kiedyś powrócić? Czy wszystko co kiedykolwiek zaistniało nie będzie musiało powrócić ? Także my? Nie wiem. Czas musiałby być wymiarem nieskończonym. Tutaj, w odniesienu do naszego wszechświata jest na pewno skończony. Upadnie nasz wszechświat - koniec tego czasu. Ale czy sam czas, nie jest czymś co potrafii istnieć niejako obok? Ponad wszystkim... I nawet wobec sytuacji kiedy dzisiejsze COŚ zamieni się w NIC, czy ów czas nie będzie zmuszony uruchomić kolejnego ciągu przyczynowo-skutkowego? Czy jego wieczność, nieskończoność nie wymaga wiecznych powtórzeń? Jeżeli nawet nie identycznych w przebiegu, to identycznych w formie. Nad tym lubię się zastanawiać.
inhet (1073 punktów)
Wiekszość ,jeśli nie wszystkie z tych problemów mozna już częsciowo wyjaśnić w oparciu o współczesną fizykę. Jeżeli jako język wyjaśnien nie uznajesz mateamtyki, to polecam popularyzacje pióra fizyków- niektóre całkiem niezłe.
less
No tak. Rzeczywiście z matematyką mam problem, ale z fizyką staram się być na bieżąco. Również z kosmologią, a nawet zwłaszcza z nią. I trudno mi o jakieś konkrety, bo samym naukowcom trudno o nie. Często są to tylko hipotezy, ale przynajmniej poszerzają one myślenie, choć nie bardzo je na razie uściślają. Na pewno jednak ukierunkowywują. Cała ta zabawa jednak jest zajmująca i dlatego ją lubię, czasami jednak jestem nieciepliwy i chciałbym czegoś jaśniejszego i pewniejszego.
inhet (1073 punktów)
Myślę, że można tam znaleźć i takie jaśniejsze czy pewniejsze rzeczy, ale na pewno wymaga to wysiłku z naszej strony, szczególnie w zakresie odrzucania uprzedzeń i nawyków myślowych, często nawet i zdroworozsądkowych. potrzebna jest nowa mentalnosc,w której mechanika kwantowa, kontinuum czasoprzetrzenne i cała ta reszta będą niezbywalną częścią. A na to, poza innymi warunkami, trzeba czasu. Czyli zalecam cierpliwość i życzę jej!
less
No cóż. Pozostaje czekać, jak to się wszysko będzie rozwijać. Może ktoś dokona Wielkiej Unifikacji, może ktoś znajdzie bozon Higgsa... a może jeszcze coś innego się stanie. Coś co rzuci pełniejsze światło na całość... Pożyjemy zobaczymy, aż szkoda będzie kiedyś umierać bez rozwikłania tych tajemnic.
inhet (1073 punktów)
Polecam to na początek - jakby cos się już dzialo...
www.swiatnauki.pl/?q=art&n=200410a
less
No to widzę, że czytamy to samo...ch chi... No cóż...zawsze mogę uznać, że jestem kotem Schrodingera. To całkiem spoko perspektywa. W końcu jak fuleren może się znajdować w dwóch miejscach równocześnie ( zostało to niedawno wykazane ), to czemu nie DNA? Cząsteczki fulerena mają średnicę porównywalną ze średnicą podwójnej helisy DNA. Jeśli więc fulereny potrafią wkraczać do świata kwantowego, to pewnie i DNA to potrafi. Więc jestem Kotem Schrodingera ? Chi chi...Oby.
inhet (1073 punktów)
Oczywiście, że DNA potrafi - wszak też jest z leptonów i kwarków. Czyli i my, jako całość, siedzimy w tym świecie - tylko rozum nam wystaje, przez co nie może skapować owego zjawiska.
Zofia
Są działania ludzkie, które w prostym szeregu przyczynowo-skutkowym dowodzą istnienia niematerialnej sfery ludzkiego JA. Dlaczego Wasze wszystkie refleksje sięgają przemyśleń opartych jedynie na materialistycznej, pozytywizującej wizji rzeczywistości? Jestem szczerze zadziwiona ile materializmu, comte'yzmu!!! Myślałam, że Racjonaliści już dawno są poza tymi schematami. Ależ zawód, ale ból w intelekcie... To chyba jakiś pogubiony New Age. To nie filozofia.
less
He, he... A kto tu pisze, że to filozofia...? Jestem zawiedziony, że nie masz pojęcia o czym mowa.
Asmoeth_Beta (307 punktów)
>Są działania ludzkie, które w prostym szeregu przyczynowo-skutkowym dowodzą istnienia niematerialnej sfery ludzkiego JA. Dlaczego Wasze wszystkie refleksje sięgają przemyśleń opartych jedynie na materialistycznej, pozytywizującej wizji rzeczywistości? Jestem szczerze zadziwiona ile materializmu, comte'yzmu!!! Myślałam, że Racjonaliści już dawno są poza tymi schematami. Ależ zawód, ale ból w intelekcie... To chyba jakiś pogubiony New Age. To nie filozofia.

Ja się obawiam, że przed Tobą jeszcze długa droga do zrozumienia, jeśli oczywiście zechcesz spróbować nas zrozumieć, zawsze to coś trudniejszego od płytkich refleksji i ogranych chwytów...
Drobner
>Są działania ludzkie, które w prostym szeregu przyczynowo-skutkowym dowodzą istnienia niematerialnej sfery ludzkiego JA
Skonkretyzuj, proszę. Podaj przykłady takich działań i przejawy 'istnienia niematerialnej sfery ludzkiego JA', bo nie wiem, co masz na myśli.
(--) (11 punktów)
nie wiem co będzie z innymi, ale wiem że ja urodze się na nowo i pewnie będę muchą, za kare ze w ludzkiej postaci się nie sprawdziłam, ale moze jeszcze kiedyś dostanę szansa na bycie tym kim bardzo bym chciała :*)

(sa)
Drobner
>nie wiem co będzie z innymi, ale wiem że ja urodze się na nowo i pewnie będę muchą, za kare ze w ludzkiej postaci się nie sprawdziłam, ale moze jeszcze kiedyś dostanę szansa na bycie tym kim bardzo bym chciała :*)
>(sa)
a kim byś bardzo chciała być?
:*)!
Pliz, tel mi! Pliz, tel as! Pliz! Pliz!
Drobner
SABIA (11 punktów)

>a kim byś bardzo chciała być?
>:*)!
>Pliz, tel mi! Pliz, tel as! Pliz! Pliz!
>Drobner
kim?
oczywiście sobą, no może w lepszej wersji, czyli JA lekko ulepszona np.o kilka drobnyh spraw jak stanowczość i zdecydowanie?:*)

(sa)
SABIA (11 punktów)
bez sensu

(sa)

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365