 |
Papież z zagłębia sz. piegów? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-04-2005 15:42 | Cieślański (994 punktów) | Papież z zagłębia sz. piegów? | Prima Aprilisowa bajka pocieszajka, czyli pan Papież spod Garwolina i garwolińskie zagłębie sz.piegów. W czasopismach i tygodnikach primaaprilisowe kłamstwa rozrywkowe ukazują się już kilka dni przed Pierwszym kwietnia, z racji zwykłych praw dystrybucji czasopism. Stąd prawdopodobnie zniknął z forum Tygodnika Siedleckiego, podobny do niniejszego, post z dnia 29 marca 2005, jako wytrysk primamaprilisowej twórczości radosnej, zbyt przedwczesny. Dobre kłamstwo to, to takie kłamstwo, które dla wszystkich czytelników, nawet Pierwszego kwietnia wydaje się prawdą. Ale naród mamy ostatnio wyczulony na fałszerstwa medialne, więc na zwykłym łgarstwie trudno kogokolwiek zrobić w Giertycha, pardon w konia. Być może podanie primaaprilisowego kłamstwa, jako kłamstwa primaaprilisowego, w dzisiejszych kłamliwych i przesyconych paranoiczną podejrzliwością komisyjnej RP, (z kilku dniowym wyprzedzeniem dla "mniej kumatych") powinno, chyba być najbardziej uprawdapodabniającym jego wiarygodność, zabiegiem socjotechnicznej kłamliwości radosnej. A co!, ze szwagrem po pijaku nie takie numery się tańczyło, naśladując aktualne trendy, mody i cooll'le.
Paranoje religijnej podejrzliwości, urojeń, oszołomienia i nawiedzenia (w myśl powiedzenia: "jak trwoga to do boga"), uprawdopodabniające łatwowierność społeczeństwa we wszelkie teorie spiskowe, nasilają się w okresach, kiedy: a.) społeczeństwo czuje się zagrożone utratą nadzieji na przyszłą i lepszą egzystencję, b.) zalęknione jest nowymi i jeszcze nie rozpoznamymi warunkami życia społecznego w nowym systemie organizacyjnym państwa, np. w zjednoczonej Europie, c.) kiedy zmasowana kampania medialna (nawet zgoła fałszywa i będąca jawnym zaprzeczeniem statystyk kryminalnych) o pogarszaniu się stanu bezpieczeństwa, wzbudza w nich lęki i ogólne rozbudzenie do reagowania emocjami, zamiast racjonalnego, trzeźwego rozumowania, d.) albo gdy religijny marketing zbliżającego się końca świata, motywowany celami merkantylnego materializmu hierarchi kościelnej, straszy i zagania wiernych do zapełniania tacy. Właśnie dzisiaj, 1 kwietnia 2005 roku, przypadkowym zrządzeniem opatrzności boskiej, mamy taką rzadką sposobność kumulacji czynników uprawdopadabniających wszelkie łgarstwa. Albowien dla fanatycznych Polaków, (którzy zaszczepione na lekcjach religii kłamstwem o grzechu pierworodnym, poczucie winy i niskie poczucie własnej wartości, łatają sobie iluzją "narodu wybranego w osobie lolka wibrującego), przedłuzające się konanie ich idola jest jak zbliżający się koniec pewnego świata urojonego. NIEktórzy terapeuci twierdzą, że podawanie w takiej sytuacji ogłupionym wiernym, budujących i podnoszących poczucie własnej wartości bajeczek o dumie narodowej, brednie religijne o "narodzie wybranym", o urojonej opatrzności i miłości bożej, może co nieco złagodzić narastające napięcia przedwyborcze i konflikty społeczne. Pewnie też, dla tego, ogromne sumy pieniędzy z państwowej kasy, pulchnymi rączkami polityków wszelkiej maści topione są w sporcie wyczynowym, czy bizantyjskim przepychu pielgrzymek papieskich marnotrawiących państwowe rezerwy finansowe, aby dać emocjonalnego lizaka podkurzonemu społeczeństwu. Świetną okazją do bezpiecznego treningu wesołych acz, łgarskich kompetencji, jak również zmysłu wykrywania i unikania kłamstwu i manipulacji, jest Pierwszy Kwietnia, święto kłamstwa i bajeru, czyli PRIMA APRILIS. Księża i politycy kłamią bezkarnie na codzień, nam wolno tylko pierwszego Kwietnia. Otóż i My, (Nasza Wielokrotność Maniakalna i Urojeniowość Spiskowa), mamy taką pierwszorzędną a Prima Aprilisową bajkę pocieszajkę.
Na Pierwszego Kwietnia mamy dla łatwo wiernego narodu radosną nowinę. PANA PAPIEŻA WYBRANO W WILDZE POD GARWOLINEM Garwolin to mała mieścina powiatowa na trasie Lublin - Warszawa. Przed wojną był tu nawet pułk kawalerii. Były PRL'owski Premier Piotr Jaroszewicz był przed wojną nauczycielem w szkole rolniczej w Miętnem 4 km. od Garwolina. Po wojnie dużo załatwił dla tych okolic, miejsca pracy w licznych nowo wybudowanych zakładach, rozbudowę kompleksu szkół rolniczych w Miętnem, które miało stać się w przyszłości filią SGGW-Akademi Rolniczej w Warszawie. Kupa luda z tych okolic została obsadzona na stołkach w Warszawie. Stąd podobno liczne kpiny i zła opinia rodowitych warszawiaków o Garwolinie. Nawet ośrodek badań jądrowych w Świerku administrowany był swego czasu przez garwolaków. Sam premier Jaroszewicz często przebywał w ośrodku rady ministrów położonym u ujścia rzeki Promnik do Wisły, w kompleksie leśnym pomiędzy pobliskim Łaskarzewem a wypoczynkową Wilgą. Obecnie jak podaje lokalna prasa, lubi tam wypoczywać Aleksander wszystkich Polaków. Zgodnie z panującą ostatnio modną w mediach histerią na punkcie tzw. "służb" z okazji Pierwszego Kwietnia my tyż coś wesołego pragniemy zełgać. To, ponoć w byłym Wojewódzkim ośrodku szkolenia kadr w Miętnem, została wyszkolona przez polskich generałów wysyłających per namiętnie swe żony do Stanów Zjednoczonych, polska kadra CIA'ejowskie go Amway'a, która w Szwecji, przez tamtejszych przedsiębiorców, powszechnie uważana jest za niemal oficjnalnych przedstawicieli polskiego szpiegostwa gospodarczego. "Wybitni specjaliści" od spiskowej teorii dziejów twierdzą, że to w powiecie garwolińskim trzeba szukać przyczyn i sprawców bestialskiego mordu na premierze Jaroszewiczu i jego żonie, dokonanego przez bandziorów powiązanych ze służbami specjalnymi oraz problemów z dziurą w głowie AWS'oskiego ministra od sportu i piłki nożnej, przyprawioną austryjackim zapaszkiem baraniny. To również z tych okolic, ponoć mają wychodzić macki mitycznej mafii paliwowej "opartej na linii Wisły", czyli podziemnych magazynach paliw płynnych, połączonych tajnymi rurociągami, od Rafinerii Gdańskiej do Oświęcimia i Rafinerii Czechowice-Dziedzice, adoptowanych po zamkniętych jednostkach i lotniskach wojskowych, które w Układzie Warszawskim stanowiły ważny element zabezpieczenia logistycznego, dla teoretycznego frontu wzdłuż rzeki Wisły. Nic dziwnego, że Wisła na ma | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Cieślański (994 punktów) | Papież z zagłębia sz. piegów? cz.II | C.d. Nic dziwnego, że Wisła na mapie Polski, tak łudząco przypomina symbol dollara amerykańskiego $.
To stąd pochodzą domniemane, bogate tajne związki rodzinne polskiej hierarchi kościelnej z polskimi służbami, uważane dotad mylnie przez niewiernych wiernych za zwykłą zbieżność nazwisk. bskp Sobolewski - gen. Sobolewski bskpp Mazur - gen. Mazur bskp Michalik - gen. Michalik bskp Kowalczyk - gen. Kowalczyk bskp Głowacki - gen. Głowacki bskp Kołodziejczyk - adm. Kołodziejczyk itd, itp. ile się komu wyliczać chce, he, he.
To w Wildze, za rządów kato-prawoicy i AWS, do niedawna znajdował się domniemany ośrodej wypoczynkowy BIG Banku, tuż obok ośrodka wypoczynkowego MSW, otoczony domkami letniskowymi bogatych opozycjonistów, lekarzy, inżynierów, profesorów i biskupów, którzy po większej wódce, porzucając zbędne konwenanse konspiry, przechodzili na regulaminowe per "panie pułkowniku", gdy się zabawa rozkręcała.
Oczywiście, jak wszędzie w Polsce, właścicieli tutejszych domków letniskowych w lesie, trapi upiorny proceder włamań i kradzieży, pomimo trzech agencji ochrony ich strzegących. Procederu ukrócić nie sposób, jak twierdzą "nawiedzeni wizjonerzy", bo zawsze się znajdzie jakiś były kolega z resortu, który poczuje ochotę sprawdzić zasoby archiwalne w piwniczce "sąsiada z innego departamentu".
W każdej okolicznej wsi ponoć ukrywa się wielu byłych, szeregowych TW, którzy przybyli tu na przechowanie z różnych stron kraju, pod pozorem bezrobocia i bezdomności.
To również w tych okolicach ukrywa się podobnież, paru aktywistów Irlandzkiej IRA, (czyżby tych coto ich chciano podrzucić prezydentowi Kwaśniewskiemu celem skompromitowania go w czasie drugiej kampani wyborczej?), wspomaganej swego czasu krajowymi funduszami operacyjnymi.
Tutejsze dzieci osób znaczących z rodzinnymi powiązaniami "resortowymi", jakoby umierają nagle i w tajemniczych okolicznościach, a zaraz potem w TVPospieszalskiej, przynajmniej trzy razy powtarzany jest film o tym jak to polskie podziemie upozorowało śmierć partyzanta celem zatarcia po nim śladów przed niemieckim Gestapo. Ma się rozumieć, że późniejsze przypadki przywidzeń spotkania rzekomych "martwych" osób, przez dawnych ich znajomych, odwiedzających Europę, zdarzają się tutaj nagminnie.
Powiada się na ucho, że na bazie przemytu z dalekiego wschodu części elektronicznych, organizowanego przez polskie służby za czasów Reganowskiego embarga narzuconego przez USA, na "wysokie technologie" dostarczane do Polski, powstało w powiecie garwolińskim szereg firm typu Import-Eksport.
Plotka gminna niesie o latającej agencji celnej, ułatwiającej biznesman'om przeładunki TIR'ów z wrażliwymi na światło i ludzkie oko, kosmetykami i poinszymi dobrami, w podwilżańskim lesie.
Całkiem nie dawno zlikwidowano pod Garwolinem wytwórnię amfetaminy. A tutejsza nAVONniona permumami woda w rzece i stawach rybnych, to jakoby dowód przemycania metodą spławną, wodorozcieńczalną, znaczy ekologicznie, Wisłą i Bałtykiem, bezpośrednio do łazienkowych kranów w Szwecji, tutejszych płynów płynów kompielowych.
To również, w tym powiecie, kwitnie księżowski przemytniczy hadel dziełami sztuki i samochodami sprowadzanymi z zagranicy bez cła i podatku na tzw."cele kultu religijnego " pod dyskretną osłoną ich osobistych, smutnych panów "prowadzących".
Wilga to osada założona przez osadników żydowskich z Niemiec i Holandii zaproszonych przez, któregoś tam króla do zagospodarowania terenów zalewowych rzeki Wisły. Przed wojną ponoć istniał w lasach w okolicach Wilgi tajny ośrodek polskiego wywiadu wojskowego zajmujący się między innymi grą operacyjną mającą na celu osadzenie na tronie papieskim w Watykanie agenta polskiego wywiadu wojskowego. Akcja prowadzona była w ramach ścisłej współpracy z prymasen kardynałem Hlondem. To kardynał miał wybrać młodego, zaprzyjaźnionego z nim seminaryjnego pupilka, (z którym utrzymywał bliskie stosunki, odwiedzając na stancji, -pupil z ang. uczeń), najbardziej pasującego do tej roli, przyszłego księdza. Działania przygotowujące, ze strony władz kościelnych opierano między innymi na współpracy z hiszpańską faszyzującą organizacją religijną, Octopus Dei, założoną przez Hoojse Mawryj Eskribę, poplecznika dyktatora gen.Franko. Współpraca ta, prowadzona za pomocą zamieszkałego w Hiszpani polskiego księdza, prowadzącego tam parafię, jednego z współzałożycieli mafii katolickiej -Octopus Dei, znacznie się nasiliła dzięki silnej antykomunistycznej penetracji przedwojennego sanacyjnego wywiadu i policji politycznej skierowanej przeciwko polskim obrońcom Rewolucji Hiszpańskiej, w okresie wojny domowej w Hiszpanii.
Proces misternego wprowadzenia polskiego biskupa do watykanu planowano na ok.trzydzieści lat. Wybuch wojny opóźnił prace nad przygotowaniem i wykonanie kompleksowej akcji. Po zakończeniu wojny zmiany na scenie europejskiej okazały się bardziej sprzyjające realizacji planu, niż w warunkach proniemieckiej stabilizacji przedwojennej w europejskim kościele katolickim. Perfekcyjne wojskowe służby specjalne Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, zachowały i odtworzyły przedwojenną świetność operacyjną i źródłową, i pomimo pewnych perturbacji w latach pięćdziesiątych z polityką kadrową, sukcesywnie kontynułowały plan zdobycia papastolicy.
Pomiotem watykańskiej operacji i kooperacji na styku kontaktów kościoła katolickiego z PRL-owskim handlem zagranicznym w osobie licznych radców handlowych, jest ośrodek "Mariampoli boże" katolickiej sekty Ruchaj Śmiało w Rzycie "Focolarii", w Trzciance pomiędzy Garwolinem a Wilgą. Podobno bywają tu nawet w na intymnych schadzkach Walędziak z Gowinem, gdzie nocują w apartamencie bożej miłości z łóżkiem wodnym i jakuzi jak na mafię katolicką przystało.
Według plotek ze wsi, (oko-licznych) podobno tutaj trzeba szukać przyczyn tajemniczej śmierci w wypadku szosowym, biskupa od "mediów, który zbyt dużo wiedział o przepływach pieniędzy w telewizji katolickiej P.
|
|
 | | Cieślański (994 punktów) | Papież z zagłębia sz. piegów? cz.III | C.D. A swoją drogą to ciekawe, że aby dosłużyć się w Polsce, po śmierci, własnej ulicy, swojego imienia, to trzeba być biskupem, który się zabił jadąc samochodem "na bani". Ostatnio w Wildze znów ksiądz zabił samochodem pieszego, nota bene, to taka tutejsza "swojaka", tradycja religijna. Jednym słowem tutejsze zagłębie sz. piegów prezentuje się jako zjawisko całkiem urodziwe, szkoda, że tylko Pierwszego Kwietnia, może być ono, "jedynie prawdziwe". W czasie wojny niemieccy okupanci ze względu na rekreacyjne walory powiatu garwolińskiego, silnie rozbudowywali bazę turystyczno-rekreacyjną dla niemieckiego wywiadu wojskowego -Abwery w okolicach Malinówki, Wilgi, Żabieńca i Skurczy, wykorzystując niewolniczą pracę Polaków żydowskiego pochodzenia. W niedalekich Gończycach, w obszernym budynku eksmitowanego właściciela młyna, przy skrzyżowaniu drogi Warszawa Lublin z drogą Łuków, Żelechów, Sobolew, Maciejowice istniało np. sanatorium dla rekonwalescentów z wermachtu. Oraz przeniesiona w 1939r. z Austri ,wiejska poczta z pełną obsadą urzedniczą do Gończyc, jako niemiecka poczta polowa. Co ciekawsze we wrześniu 1939 roku, polskie wojsko rozstrzelało w Gończycach przy tzw. "trupim moście" około (czterystu) 400 obywateli polskich pochodzenia niemieckiego, prowadzonych z miejscowości Iłowo w bydgoskiem. Stało się to około 20 do 25 września po bombardowaniach Garwolina. Eskorta rozwaliła jeńców ponoć w obronie własnej. Dwa tygodnie później po zajęciu Gończyc przez okupantów niemcy ekshumowali rozstrzelanych i wywieźli. Przydał by się jakiś pomnik pojednania w związku z niedawnym wstąpieniem do Unii Europejskiej. Może pan Prezydent wszystkich Polaków, by coś tu zdziałał, bo miejscowe media boją się ruszać tematu wojennego mordu z Gończyc jak ognia pomimo, że połowa urzędników powiatowych urodziła się w tej wsi. Ludzie plotkują, że z tych okolicy pochodzą korespondenci licznych gazet ,którzy mają przykazane milczeć jak grób w sprawie wątpliwej egzekucji z Gończyc 1939. Ba krążą po wsi plotki, że telewizyjna prezenterka pani Rusak też stąd pochodziła, więc może i telewizja przybędzie? Cztery lata później 28 lutego 1944r. Niemcy rachunki wyrównali w pobliskiej wsi Wanaty, pod Łaskarzewem. Okupanci dokonali, jedynej w tym powiecie pacyfikacji, leżącej dziesięć kilometrów dalej wsi Wanaty, gdzie rozstrzelali ponad stu mieszkańców, w wyniku podejrzenia o kontakty z partyzantami. Panie Prezydencie wszystkich Polaków, to prawie zaraz za płotem pańskiej daczy. Zapraszamy. Toż to będzie w ramach narodowego pojednania promocja na skalę Europejską. Podczas okupacji niemieckiej w Gończycach mieszkało sporo światłych i porządnych ludzi z Warszawy ukrywających się przed niemieckim Gestapo. Takie nazwiska z czasu wojennej okupacji Gończyc przez hitlerowców jak: Ciołkowski, Czajkowski, Czarnecki, Czechowski, Czuba, Czyżewski, Gołaszewski, Jaskulski, Kaznowski, Krajewski, Królik, Kush, Lasota, Mazur, Nowek, Roszkowski, Sobolewski, Śnieszko, Wierzejski, Żak, Żochowski, toż to cała historia powojennego rozwoju krajowej inteligencji, wystarczy zajrzeć do książki telefonicznej powiatu garwolińskiego. Między innymi w sąsiednim Sobolewie, jako referent gminny do spraw kolczykowania świń pracował członek ruchu oporu, Łukasiewicz, który po wojnie wydał książkę folklorystyczno-historyczną o życiu okupacyjnym w powiecie garwolińskim pod tytułem "OKUPACJA". Z tych okolic w 1944 roku załoga "Rudego", czyli czterej pancerni i pies, przeprawiała się z Pierwszą brygadą pancerną na przyczółek magnuszewski. W lasach pomiędzy Wilgą a Maciejowicami armia radziecka przygotowywała się forsowania Wisły. Po wojnie jeszcze do połowy lat sześćdziesiątych, jakoby mieszkało w tych wypoczynkowych okolicach, paru generałow radzieckich. Na bazie polowych zakładów remontowych pozostałych po armi radzieckiej, władza ludowa stworzyła kilka miejscowych zakładów i Państwowych Ośrodków Maszynowych np. w Gończycach, Łaskarzewie, Sobolewie i Maciejowicach, które prawicowo katolickie oszołomstwo z AWS'u następnie rozkradło i zmarnowało. Zapraszamy do zwiedzania naszego powiatu turystów, artystów, humorystów i dzienikarzystów. I tu najweselsze, o czym nawet Samabrona do tej pory boi się gdziekolwiek pochwalić. To również w tutejszych Gończycach, Samoobrona w czasie blokady, rozgoniła oddział policji przysłanej przez AWS'owski rząd Buzkowych. Nawet rada powiatowa debatowała nad owym pogromem, molestując przedstawicieli policji państwowej o zdanie relacji, jak tam na prawdę było i czy rzeczywiście chłopi ze sztachetami i kamieniami gonili dwa kilometry po polach za pieszchającymi substytutami, słusznego już, bo Buzkowego "ZOMO", zwanego oddziałem interwencyjnym. Tylko nikt się nie przyzna, bo zjednej strony raporty dla mundurowych a z drugiej prokuratura z oskażeniami dla chłopów. No i interwencja ważnych osobistości z Gończyc, coby "morda w kubeł", znaczy nie Rusać tematu, w sprawie osobistego zaangażowania i poparcia ówczesnych dostojników z tej WSI, pardon wsi, dla tutejszych działań Samejbrony. Nooo i to u nas w powiecie tak na prawdę wybrano papieża . PZDR, do jutrzejszej zmiany zeznań.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|