>dotyczy duchownych, którzy decydują się >niejako na życie świecke, tzn żenią, czy wychodzą za mąż, >mają dzieci. Ale ich główną misją jest krucjata, szerzenie >nie tyle wiary, co doktryn katolickich w takiej postaci w >jakiej są akceptowane i szerzone przez kościół. >Czy ktoś słyszał o takim zjawisku?
Nie znam określenia, o którym piszesz, ale czytałam o zakonnych zgromadzeniach bezhabitowych. Może o to chodzi? Członkowie tych zgromadzeń (są męskie i żeńskie) starają się prowadzić życie ukryte, składają publiczne śluby czasowe i wieczyste. Zanim złożą śluby wieczyste, mija od 8 do 9 lat. W tym czasie członek zakonu odbywa tzw. postulat i nowicjat. Zgromadzenia te były zakładane po upadku powstania styczniowego, gdy władze rosyjskie zabrały się za ograniczanie życia kościelnego oraz zakazały tworzenia nowych klasztorów. W sumie powstało 26 zgromadzeń, z czego 17 działa do dziś. Liczba osób w jednym zgromadzeniu waha się od 50 do 300. Kobiety z tych zgromadzeń tzw. "skrytki" pracują często jako nauczycielki, nie uczą jednak religii, bo to mogą robić również siostry w habitach.
|