Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ratiam

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
09-01-2005 14:09Żniwiarz (103 punktów)Ratiam
Wielu ludzi notorycznie prosi o prawdę i logiczne uzasadnienie czegoś więc spróbujmy, wprowadzę pojęcie RATIAMU tylko dla tych osób dla których to co zaraz napiszę nie jest oczywiste i nie wymaga wprowadzania tego pojęcia:
RATIAM - to pogląd, który za prawdę uznaje to, że BÓG ISTNIEJE ALBO NIE ISTNIEJE.
Zakłada on iż logika jest warunkiem prawdy o ludzkiej rzeczywistości. RATIAM nie rozważa prawdy bo prawda albo jest albo jej nie ma. Jeżeli zaś nie ma prawdy to problem jej niebytu nie istnieje.
Według RATIAMU logika jest cechą świadomości ludzkiej. Przeniesiona na człowieka jest pytaniem o samą siebie.
Jeśli teraz człowiek zapyta siebie o to czy jest najdoskonalszy to wbrew pozorom okaże się, że nie jest dla logiki.
Problem z nieskończonością jest taki, że aby się z nią wdać w relację trzeba ją zaakceptować i dopuścić jej istnienie.
Pytanie o Boga jest pytaniem o cechy świadmości, która mogła by istnieć nieskończenie, czyli nie mieć ani początku ani końca.
Indywidualna relacja człowieka z Bogiem to początek Duchowości.
Pytanie czy jest możliwa jest pytaniem na później.
Wszystko wobec prawdy i jej cząstki RATIAMU jest interpretowywalne. Całe nasze dotychczasowe "życie" możemy zinterpretować jeśli tego właśnie chcemy. Wszystkie jego błędy możemy naprawić jeśli tylko chcemy. Wierzącym w fikcję odpowiem czym jest (....) zwana fikcją, oni sami uznają że tylko fikcja wymaga wiary i nie można zaakceptować WIARY jako racjonalną w obliczu prawdy.
Prawda jeśli zostanie obalona to oczywiste, że przestanie nią być, ale jeśli nie mogę jej obalić muszę ją zaakceptować i rozważyć wszystko co robię w jej "obliczu".
Co mi wolno a czego nie? Mam "wolną wolę" i ona staje przed prawdą (lub nic takiego się nie dzieje jeśli to jest fałsz).
To co napisałem jest POCZĄTKIEM a wątek na forum RACJONALISTY uznaję za umownie skończony bo jestem tu i słucham.
P.S. Proszę skrytykować to co napisałem jeśli poddaje się krytyce bo jestem tylko człowiekiem i mam prawo się mylić!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Gandhi
Skoro wszystko nadaje się do interpretacji... Prawda jest taka: Jak na osobę, która przyznaje się do tego, że być może błądzi, napisałeś całkiem sporo. I teraz oczekujesz, że ktoś się będzie męczył usiłując dociec: co też Ci chodzi po głowie.

A przecież nie wiadomo co chcesz nam powiedzieć w zdaniu: "Indywidualna relacja człowieka z Bogiem to początek Duchowości." Sam masz jakieś wizje? Uznajesz to za fakt niewątpliwy? Życzysz sobie, aby tak było? Co to za "Duchowość", pisana z dużej litery. Fascynujesz się spirytyzmem czy teozofią?

O którym Bogu mówisz? Dlaczego Bóg miałby być taki, jak Go nam malujesz: "świadomość, która mogłaby istnieć nieskończenie", a nie na przykład Kriszną, uprawiającym seks ze swoimi wyznawcami? Dlaczego Bóg miałby nie umierać i nie rodzić się? Boże Narodzenie! - to byłoby bardzo ciekawe. A bóstwo lub pontyfik, jeżeli oscylacyjnie, jak pisze Lem, doświadczają poznania bądź bytu? Owo zanika i pojawia się. Nieomylny, istniejący i raptem omylny, nieistniejący. Dlaczego nie tak?

Co masz na myśli pisząc "najdoskonalszy" o człowieku? Czyli jaki? Fruwający ze skrzydłami, niewidzialny, z mieczem, na ognistym rydwanie, z czterema obliczami (tylko jedno ludzkie)?

Czyj niekończący się dyskurs miałby trwać? A kres i brak porozumienia? Dlaczego nie?
Wywodzisz - "wszystko da się naprawić", a jeżeli inaczej? ["To, co krzywe, nie da się wyprostować, a to, czego brakuje, nie da się policzyć." Kazn. 1, 15]. Dlaczego akurat tego nie możesz zaakceptować? Przecież surowe "oblicze" prawdy gniewa się i dlatego trzeba ustawiać się w kącie. Albo jeszcze zamorduje za obrazę "majestatu". Czy nie tego uczono od tysiącleci? Czemu mielibyśmy tą właśnie tradycję odrzucić?

Na koniec. Ktoś Ciebie prosi o prawdę. Skoro jesteś w stanie ją objawić, zrób to. Po co uciekać się do szarad i niedomówień. [Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak - tak, nie - nie, bo co ponadto jest, to jest od złego. Mat. 5, 37].

Milczącego pozdrawiam.
Żniwiarz (103 punktów)
>Skoro wszystko nadaje się do interpretacji... Prawda jest taka: Jak na osobę, która przyznaje się do tego, że być może błądzi, napisałeś całkiem sporo. I teraz oczekujesz, że ktoś się będzie męczył usiłując dociec: co też Ci chodzi po głowie.
Wypowiedzenie RATIAMU jest uderzeniem w system. Nie ważne kto wypowie, ważne, że przenosi się automatycznie. Kłopot w tym czy jesteśmy na to przygotowani. Jednakże człowiek w obliczu prawdy musi ją przekazać po kilku prawdziwych interpretacjach i testach logicznych.
>A przecież nie wiadomo co chcesz nam powiedzieć w zdaniu: "Indywidualna relacja człowieka z Bogiem to początek Duchowości." Sam masz jakieś wizje? Uznajesz to za fakt niewątpliwy? Życzysz sobie, aby tak było? Co to za "Duchowość", pisana z dużej litery. Fascynujesz się spirytyzmem czy teozofią?
Nikt nie powiedział, że krążąc wokół czegoś jesteśmy bliscy prawdy. Jeżeli robimy to "po omacku" możemy ulec zafascynowaniu tym co nie prawdziwe a z pewnej przyczyny kuszące. Bo widzisz powiedzieć że Bóg istnieje na pewno albo że nie istnieje na pewno to wyrzec się prawdy i ryzyko utraty części człowieczeństwa. Może nie tyle nawet utraty ile zredukować się. W konsekwencji powiesz : Nie chcę być sobą.
>O którym Bogu mówisz? Dlaczego Bóg miałby być taki, jak Go nam malujesz: "świadomość, która mogłaby istnieć nieskończenie", a nie na przykład Kriszną, uprawiającym seks ze swoimi wyznawcami? Dlaczego Bóg miałby nie umierać i nie rodzić się? Boże Narodzenie! - to byłoby bardzo ciekawe. A bóstwo lub pontyfik, jeżeli oscylacyjnie, jak pisze Lem, doświadczają poznania bądź bytu? Owo zanika i pojawia się. Nieomylny, istniejący i raptem omylny, nieistniejący. Dlaczego nie tak?
Rozważam tylko Boga, który może istnieć logicznie. Rozważań nie przekuwam w wiarę. Nie mogę wierzyć w to czym nie jestem. Zauważ Bóg logicznie uzasadniony może być tylko w relacji z tym co ma w sobie logikę. Jeżeli wszystko "pragnę" by było logiczne to zauważam, że nie z każdego punktu jest logiczne. Z "punktu widzenia" skały - no właśnie czy skała ma warunek by uzasadnić się logicznie? Skała tego nie potrzebuje. Rozważam kwestie "Duchowe" też jeśli chcę to ważne, że nie zapominam o przyjemnościach nośnika, tym razem lepiej rozumiem tylko konsekwencje i zapobiegam tylko uznaniu się winnym. Nie jesteśmy doskonali na tyle, żeby pić alkohol w piwnicach albo w ogóle, ale wiemy(+-) ile możemy wypić jak i to, że knajpa jest lepszym miejscem od piaskownicy, gdzie bawią się dzieci itp. Możemy dopuścić zatem niewielką tolerancję dla błędu jeżeli obliczymy(+-) jego szkodliwość.
>Co masz na myśli pisząc "najdoskonalszy" o człowieku? Czyli jaki? Fruwający ze skrzydłami, niewidzialny, z mieczem, na ognistym rydwanie, z czterema obliczami (tylko jedno ludzkie)?
Nie mogę "nabywszy" swiadomość zapytać o to jaka była przede mną. Skoro moją cząstka świadomosci miała swój początek to automatycznie JA - indywidualny człowiek nie istniałem od zawsze. W "doskonałym modelu świadomości" nie pyta ona o początek i koniec samej siebie. Logika podpowiada, że nie moze ona doświadczyć nieświadomości, narodzin, przemijania w sobie samej jeśli byłaby wszystkim. Na pytanie jak to jest byc nikim "odpowie" - tyle co nie zaistnieć i zaprzeczyć całkowicie prawdzie wszelakiej.
Jako człowiek nie jestem doskonały, ani jako "Bóg" ani jako przedmiot. Logiczny wniosek nie jestem Bogiem, ani z natury ani z "definicji". Pozostaje doskonalić swoje otoczenie na miarę potrzeb nośnika jak również sam nośnik i uczestniczyć w żuciu takim jakie jest pod warunkiem, że na moje dzieła: np.: tarzanie się w błocie u Owsiaka jak i na pielgrzymkę do Częstochowy patrzę jako człowiek a nie jak ludzkie dziecko. Wszyscy odpowiadamy za swoje dzieci, więc nie możemy dopuścić by myślały one, że taniec w błocie, który pieści moje ciało ma jakiś głębszy sens poza cielesnym. Zdajesz sobie sprawę jaką ilość przykładów mogę podać?
>Czyj niekończący się dyskurs miałby trwać? A kres i brak porozumienia? Dlaczego nie?
Unicestwienie logiki to jej koniec. Czy jest zawarta tylko w nas - rozważam, że może nie być - potrzebuję dowodu. Porozumienie jest osiągalne przynajmniej w obliczu prawdy. Prawda musi być jednakowa dla wszystkich i wtedy znikają problemy irracjonalne, a więc nie prawdziwe. Mam na myśli pewne problemy międzyludzkie a nie naukowe.
>Wywodzisz - "wszystko da się naprawić", a jeżeli inaczej? ["To, co krzywe, nie da się wyprostować, a to, czego brakuje, nie da się policzyć." Kazn. 1, 15]. Dlaczego akurat tego nie możesz zaakceptować? Przecież surowe "oblicze" prawdy gniewa się i dlatego trzeba ustawiać się w kącie. Albo jeszcze zamorduje za obrazę "majestatu". Czy nie tego uczono od tysiącleci? Czemu mielibyśmy tą właśnie tradycję odrzucić?
To sztuka jest wartościowa. Kultura i historia jest wartościowa. Jej wrogiem, nie może być człowiek. Nie wyrzekam się swojego dzieciństwa. Ono było zanim stałem się dojrzałym człowiekiem. Co jednak jesli wszyscy byliśmy dziećmi? Rozważ konflikty międzyludzkie. W obliczu prawdy wszystkie je uzasadnisz. Twoje życie jest cenniejsze od sztuki. A ten kto mówi, że poświęci je sztuce jest nieświadomy czym jest.
>Na koniec. Ktoś Ciebie prosi o prawdę. Skoro jesteś w stanie ją objawić, zrób to. Po co uciekać się do szarad i niedomówień. [Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak - tak, nie - nie, bo co ponadto jest, to jest od złego. Mat. 5, 37].
Cały czas starałem się powiedzieć kim jestem. Dlaczego świat ludzki jest rozchwiany skrajnościami. Sztuka dała mi tyle pokus, zeby zamydlić mi oczy podając się za prawdę. W je ramionach byłem cynikiem. Raz prokuratorem, raz obrońcą a teraz przyszedł czas by być sędzią samego siebie. Jedynym usprawiedliwieniem dla mnie jest to że nie wiedziałem tego co wiem teraz dlatego mogłem popełniać błędy. Urodziłem się w świecie ludzi, którzy pozwolili na indoktrynację i kłamstwo.
Na koniec zauważ jedną możliwość: widzisz już co w wątku RATIAM napisałem zbędnego.
"Być może błądzę" - jeżeli uda Ci się zaprzeczyć prawdzie.
Gandhi
Nie gniewaj się, ale rozmowa z Tobą jest wyczerpująca. Zamiast rozjaśnić, wywołałeś masę nowych pytań i niejasności. Nie ma szans, aby tym sposobem dojść do jakichś skromnych wyników. Tyle mi wiadomo: nie podziwiasz taplających się w błocie. Ja też i dlatego ich nie oglądam. Co zaś do reszty tekstu:

W jaki system uderzasz? Co automatycznie się przenosi? Co to znaczy "w obliczu prawdy"? "Prawdziwa interpretacja" - co masz na myśli. Co uważasz za logiczny test?

Dlaczego mówisz: "powiedzieć że Bóg istnieje na pewno albo że nie istnieje na pewno to wyrzec się prawdy i ryzyko utraty części człowieczeństwa." W takim razie ten ksiądz, który jest na etacie w "Dwójce" i co rano wygłasza kategoryczne stwierdzenia, szalenie ryzykuje. Czy on o tym wie?
Nie rozumiem, po co mówić takie rzeczy: "Nie chcę być sobą."?
Redukcje dzisiaj są na porządku dziennym. Ale nie wiem o jakiej ty myślisz.

Nie widzę trudności w wyobrażaniu sobie inkarnacji Wisznu.
"Nie możesz wierzyć w to czym nie jesteś"? Wierzysz więc tylko w siebie? A może jesteś tym w cokolwiek wierzysz?
Ale Ty Boga logicznie nie uzasadniłeś. Dalej znajdujemy się w piaskownicy. Do knajpy Ciebie nie poprowadzę. Nie potrzebujesz tego.

Jaką logiką posługujesz się, wywodząc o "nabyciu" a następnie o "doskonałym modelu świadomości"? Co złego w tym, że miało miejsce "Boże Narodzenie"? Szczególnie polecam oscylacje: Nie istnieje, istnieje, nie istnieje, istnieje itd.
Zamiast "być nikim" lepiej powiedzieć: nie być. Inaczej mamy: "ciemność, widzę ciemność", albo Millera. A prawda jest zwyczajna: coś jest, albo go nie ma. (Nie zapominajmy o oscylującym bóstwie!)

Jednak nie odnajdujesz w sobie ani boskości, ani doskonałości. To pocieszające. W dalszym jednak ciągu, nie wiadomo co masz na myśli.
Każdy jest dzieckiem bo ma rodziców. Nawet Jezus mówił: "Abba". Mówisz więc i tak jakoś.

"Unicestwienie logiki to jej koniec." - to tak jak powiedzieć: Zabicie człowieka to jego śmierć.

Najpierw piszesz, że sztuka, kultura, historia jest wartościowa. A potem uważasz, że źle jest zajmować się sztuką. Czemu jednak poświęcić życie należy, nie wskazujesz.

Jaka sztuka zamydla Ci oczy? I o jakiej prawdzie mówisz? Kto Ciebie indoktrynował i skąd pewność, że to się już skończyło?

Porozumienie łatwiej osiągnąć, kiedy mówi się jasno i prosto.
Dużo radości z łamania głowy.
Zadowolony
>Nie gniewaj się, ale rozmowa z Tobą jest wyczerpująca. Zamiast rozjaśnić, wywołałeś masę nowych pytań i niejasności.
Świat ludzi musi się przygotować na spotkanie człowieka, którym się stałem. Potrafię już tylko miłować każdego z Was za to czym jesteście i niszczyć "głupotę" dorosłych. Przyzwolenie na dzieciństwo pozostaje do roku życia takiego jaki demoktratycznie wybierzecia.
Nie ma szans, aby tym sposobem dojść do jakichś skromnych wyników.
Znajdziesz skromność w sobie i szacunek do wszystkiego poza tymi, którzy tego nie szanują. Pragną byś był ich własnością. Chcą sobie Ciebie podporządkować bo nie wiedzą co robią.
Tyle mi wiadomo: nie podziwiasz taplających się w błocie. Ja też i dlatego ich nie oglądam.
Ależ bawi mnie zabawa. Jestem człowiekiem. Pragnę się bawić i z dziećmi i z dorosłymi pod warunkiem, że te drugie tego źle nie odbiorą. (a kiedy tak się nie stanie? Czy to nie oczywiste?)
> W jaki system uderzasz? Co automatycznie się przenosi? Co to znaczy "w obliczu prawdy"?
JEDYNĄ ALTERNATYWĄ DLA ALTERNATYWY JEST NIC.
"Prawdziwa interpretacja" - co masz na myśli.
Rozejrzyj się dookoła. Ludziom trzeba pomóc. Miłuj ich i pomóż zrozumieć kim są. Nie wolno Ci zataić prawdy że są obdarzeni logiką i że ona sama w sobie jest najwyższą wartością tu na Ziemii. Tak samo jak w przyszłej wspólnocie globalnej Ziemian, co już nie jest utopią przynajmniej w rozmyślaniu o przyszłości - tak samo cywilizacja jakiś Preonian posługuje się logiką jeżeli zamieszkuje ten wszechświat. Jak przygotujesz się na spotkanie z nimi?
Co uważasz za logiczny test?
Wyśmiejesz moje zielone czółki?
To, że nie mam nogi?
Przecież obaj mamy dar logicznie myśleć.
Szanujemy to czym jesteśmy i jednoczy nas jeden cel: OCALIĆ NASZ DOM.
Przed czym? Przecież chyba nie przed nami nawzajem.
>Dlaczego mówisz: "powiedzieć że Bóg istnieje na pewno albo że nie istnieje na pewno to wyrzec się prawdy i ryzyko utraty części człowieczeństwa.
Dokładnie, przejmujesz nad kimś odpowiedzialność w obliczu prawdy nie mówiąc mu czym jest. Ktoś będzie Cie straszył diabłem i karą piekieł a Ty w lęku, który powstanie nie rozumiejąc, że jesteś człowiekiem, uwierzysz mu. On nbieświadomy tego co robi nie udźwignie odpowiedzialności za Ciebie chyba, że będzie tworzył system kontroli.
" W takim razie ten ksiądz, który jest na etacie w "Dwójce" i co rano wygłasza kategoryczne stwierdzenia, szalenie ryzykuje. Czy on o tym wie?
Jeszcze nie wie. Jest tworem chorego systemu tak jak tolerancja dla krzewienia nieprawdy.
Ale my jesteśmy ludźmi on nie rozumiejąc miał prawo się mylić. Wybaczyłem sobie, wybaczę i jemu. Ale od teraz już nie mogę tolerować nieprawdy. Zarówno ja jak i EX-KSIĄDZ. Tak więc witaj bracie. Juz Cię nie potrzebuję a zarazem witaj partnerze mamy inny cel. np: ANTYGRAWITACJA, która powstrzyma rozpad naszego wspólnego domu.
>Nie rozumiem, po co mówić takie rzeczy: "Nie chcę być sobą."?
No właśnie po co? Przcież życie w alternatywie jest takie piękne. Przynajmniej na tle wszechświata materialnego.
>Redukcje dzisiaj są na porządku dziennym. Ale nie wiem o jakiej ty myślisz.
Pytałeś o siebie, nie podlegasz prawom nauki dotyczącymi maszyn. Nie możesz być narzędziem dla żadnego człowieka nieświadomie. Ale świadomie sam mozesz chcieć być fizykiem to takie ekscytujące. Kto zapewni bezpieczeństwo Twojemu labolatorium przed głupimi dziećmi, które gotowe są wpaść i doprowadzić kataklizmu. DOM RODZINNY
SPOŁECZEŃSTWO DOJRZAŁE. I na dzisiejsze wymagania - GLOBALNE.
>Nie widzę trudności w wyobrażaniu sobie inkarnacji Wisznu.
Baw się do woli, wszystko może zaistnieć wirtualnie nawet matrix. Ale nie podłączaj się do niego. Nie daj się zdominować maszynie. Baw się nią rozrywkowo.
>"Nie możesz wierzyć w to czym nie jesteś"? Wierzysz więc tylko w siebie? A może jesteś tym w cokolwiek wierzysz?
Jesteś tym kim jesteś to nie jest kwestia wiary. Wierzyć mozesz kłamcy a to się zapętli przeciwko Tobie.
>Ale Ty Boga logicznie nie uzasadniłeś. Dalej znajdujemy się w piaskownicy. Do knajpy Ciebie nie poprowadzę. Nie potrzebujesz tego.
Nie powinienem uzasaniać istnienia czegoś co jest ode mnie niezależne. Mogę służyć destrukcji i powiedzieć, że "Boga" nie ma i jest czarna dziura w mojej zwierzęcej głowie, która wszystko wchłania. Mogę służyć "Bogu" powiedzieć, że nawet jest czarna dziura to ja wolę istnieć. To jest Twój podstawowy wybór. Być albo nie być.
>Jaką logiką posługujesz się, wywodząc o "nabyciu" a następnie o "doskonałym modelu świadomości"?
Upodmiotowienie logiczne było albo wpisane w człowieka i jego naturę, albo narzucone. "naród wybrany" wśród zwierząt - to my wszyscy, którzy czujemy się ludźmi.
Co złego w tym, że miało miejsce "Boże Narodzenie"?
Może było drogą ku "człowieczeństwu"?
Szczególnie polecam oscylacje: Nie istnieje, istnieje, nie istnieje, istnieje itd.
Nie tak zachowuje się procesor nie człowiek.
>Zamiast "być nikim" lepiej powiedzieć: nie być.
Dokładnie. Po co nie być? Z litości do samego siebie. Bo ludzie podli (ślepi - musimy im wybaczyć) powiedzieli, że jestem śmieciem?
Musimy wybaczyć sobie i innym. Koniec spowiedników dla dorosłych osobników.
Gandhi
>Świat ludzi musi się przygotować na spotkanie człowieka, którym się stałem.

Idę się przygotowywać.
gooa (746 punktów)
> wprowadzę pojęcie
>RATIAMU tylko dla tych osób dla których to co zaraz napiszę
>nie jest oczywiste i nie wymaga wprowadzania tego pojęcia:

Nie rozumiem.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>> wprowadzę pojęcie
>>RATIAMU tylko dla tych osób dla których to co zaraz napiszę
>>nie jest oczywiste i nie wymaga wprowadzania tego pojęcia:
>Nie rozumiem.
Przecież to proste... wprowadza pojęcie dla osób, które nie wymagają wprowadzania pojęcia

Na marginesie - owe RATIAM to przecież nic innego jak agnostycyzm. Ale Żniwiarz lubi "odkrywać Amerykę", i uwielbia robić to mętnie, długo i nudnawo.
Żniwiarz (103 punktów)
>Przecież to proste... wprowadza pojęcie dla osób, które nie wymagają wprowadzania pojęcia
"Chcemy być sobą,
chcemy być sobą
wreszcie"
Kto śmie mówić, że stał się w pełni człowiekiem.
Wie co dobre i co złe dla człowieka?
Kto nie wymaga poznania prawdy o sobie, by stać się odpowiedzialnym i wymagać odpowiedzialności? Ktoś kto posiadł prawdę lub ignorant.
Ale prawda ma to do siebie, że raz wypowiedziana staje się rzeczywistością.
WYMAGAĆ PRAWDY W OBLICZU PRAWDY - to mój "bracie" nas połączy i przestanie być problemem. To juz jest tylko kwestia czasu. Religia stanie się sztuką dla kazdego w obliczu prawdy i wiara straci sens w umysle każdego człowieka, który zechce ją usłyszeć.
Prawda jeśli ją przyjmiesz wymusi na Tobie odpowiedzialność bo jest ona dostępna w interpretacji jesli przeprowadzasz ją prawdziwie.

leo_z (935 punktów)
>Prawda jeśli ją przyjmiesz wymusi na Tobie odpowiedzialność bo jest ona dostępna w interpretacji jesli przeprowadzasz ją prawdziwie.
Przy całym moim szacunku dla Ciebie, to serwując ludziom o określonym - dosyć krytycznym przeważnie, stosunku do religii - takie zwroty jak "jeśli" oraz "interpretacji" nie dziw się, że ich stosunek jest pełen sceptycyzmu. W Twoich zapowiedziach jedynie brak potrzeby wiary brzmi optymistycznie
pozdrawiam

Żniwiarz (103 punktów)
Wybacz sam przez to przeszedłem co dopiero i ktoś lepiej i mądrzej to zinterpretuje. Prubuję na razie przepraszać tych, których źle potraktowałem przed RATIAMEM.
Nie muszę z nikim już walczyć, scierać się na agumenty typu czy żołnierz powinien zabijać innych, czy kara śmierci jest zła i setki innych. Nie jestem tylko zwierzęciem i to jest jeden z aspektów bycia człowiekiem. Nie krytykuję religii mówiąc, że jest w konsekwenci zła bo coś tam niszczy chcąc stworzyć. Ona po prostu jest bezpodstawna dla człowieka jeśli to co zawiera się w RATIAM jest prawdą. Pierwsza reakcja to śmiech, że jest to zbyt proste...
Żniwiarz (103 punktów)
Najważniejsze jest to pełne optymizmu bo go zawiera dla człowieka.
Znikną pewne strony sporu i niedorzeczne konflikty.
laotan
bla bla bla
Żniwiarz (103 punktów)
>bla bla bla
Psychika jest cechą nośnika duszy. Broni się instynktownie.

gooa (746 punktów)
>>bla bla bla
>Psychika jest cechą nośnika duszy. Broni się instynktownie.
Zniwiarzu - trudno stwierdzic, a tym bardziej zrozumiec co sie w tej Twojej glowie dzieje.
Cos chcesz zrozumiec, szukasz, dzielisz sie tym, ale trudno Cie zrozumiec, mimo szczerych checi.
Sprobuj moze troche bardziej zwiezle i konkretnie przekazac o co Ci chodzi.

Żniwiarz (103 punktów)
Osiagnąłem stan równowagi duchowej.
Mogę dalej robić to co robiłem tylko lepiej rozumiem sens bycia dobrym dla innych.

inhet (1073 punktów)
>Osiagnąłem stan równowagi duchowej.
>Mogę dalej robić to co robiłem tylko lepiej rozumiem sens bycia dobrym dla innych.
>
Niewątpliwie inaczej - a czy lepiej, to ci inni rychło dadzą do zrozumienia.
Jeszcze żywy człowiek.
>>Osiagnąłem stan równowagi duchowej.
>>Mogę dalej robić to co robiłem tylko lepiej rozumiem sens bycia dobrym dla innych.
>>Niewątpliwie inaczej - a czy lepiej, to ci inni rychło dadzą do zrozumienia.
Otóż to, nie ja tylko mam prawdę ale teraz i Wy wszyscy to głupota będzie się bronić poprzez atak - tylko na co? W obliczu prawdy na samą siebie. To tylko kwestia czasu zanim zrozumiesz co się stało - moralność jest w Tobie i nie jest Twoją własnością. Należysz do wspólnoty duchowej ale jesteś indywidualnością swojego nośnika, który warto szanować i do niego odnosi się Twoja wolna wola. Eureka?
gooa (746 punktów)
>Osiagnąłem stan równowagi duchowej.
Ja i chyba wielu ludzi do niej dazy, ale jezeli ma to wygladac tak jak u Ciebie, zaczynam miec pewne obawy.
Nie musisz mnie sluchac, ale dam ci rade; zaakceptuj stan w jakim sie znalazles i samo sie z czasem troche pouklada.
>Mogę dalej robić to co robiłem tylko lepiej rozumiem sens bycia dobrym dla innych.
Zacznij od zrobienia czegos dobrego dla samego siebie.
jeyes (2281 punktów)
(zablokowany)
>Sprobuj moze troche bardziej zwiezle i konkretnie przekazac o co Ci chodzi.
Ależ Żniwiarz specjalnie tak pisze, żeby nie było wiadomo o co mu chodzi.
Dwie Szopy (7 punktów)
Bez urazy,zle to co napłodziłeś to jest właśnie pseudonauka i to w dodatku marna.Od kiedy logika jest przyrodzoną funkcją czy też narzędziem ludzkiego umysłu?Logika jest jedynie jego wytworem,próbą stworzenia metody,instrumentu pomocnego w ujmowaniu świata w jego rzeczywistej postaci.I jest bardziej zawodna niż mogłoby się to wydawać,ani życie,ani ścieżki naszej świadomości nie dadzą się zamknąc w rachunkach,schematach logicznych,czy też relacjach ilościowych.Howgh!
gooa (746 punktów)

>Logika jest jedynie jego wytworem,próbą stworzenia metody,instrumentu pomocnego w ujmowaniu świata w jego rzeczywistej postaci.I jest bardziej zawodna niż mogłoby się to wydawać,ani życie,ani ścieżki naszej świadomości nie dadzą się zamknąc w rachunkach,schematach logicznych,czy też relacjach ilościowych.Howgh!
Noo... ciekawe, cos nowego. %-O
Oczywiscie mam na mysli tutejsze forum.

Zadowolony
Logika jest wartością wspólną przynajmniej dla ludzi. Jesli to zrozumiesz, co znaczy z miłości naprowadzać na logikę jako wartość, odpowiem jesteś nauczycielem.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365