Bardzo się cieszę z zapowiedzi kolejnych numerów "Racjonalisty". A teraz trochę z innej beczki: Nie lubię grzebać się w ekskrementach. A niektórzy za tym przepadają (również na tym forum). De gustibus et coloribus non est disputandum. Stwierdzam jedynie, że są to chyba owi sfrustrowani "bezbożnicy", opisani przez Tadeusza Kotarbińskiego. Niczego dobrego dla wolnej myśli tą metodą nie wygotują.  Odstręczą nieprzekonanych, ale skłonnych do rewizji swych błędnych przekonań. Dlatego z zaciekawieniem czytam, jak T. Kotarbiński praktycznie realizuje to, by nie być "bezbożnikiem" ("Przykład indywidualny..."), ale jednocześnie od "mania religiosa" wolnym. Na razie jestem usatysfakcjonowany. Styl i format postaci pociąga mnie. " Wzburzenie umysłu wywołuje dewiację pióra." - pisze Kotarbiński - i jest to myśl bardzo głęboka, choć przypadkowo wtrącona przy omawianiu problemu studiów humanistycznych...
|